<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951</id><updated>2012-02-12T00:26:46.611-08:00</updated><title type='text'>Św. Ojciec Pio z Pietrelcina</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>52</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-6094284100554438382</id><published>2011-08-11T15:25:00.001-07:00</published><updated>2011-08-11T15:25:11.773-07:00</updated><title type='text'>Ann Ball, Ojciec Pio, w: Współcześni święci, żywoty i oblicza, tom pierwszy, Gdańsk 1994.</title><content type='html'>&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Maria i Grazio Forgione nazwali swego syna Franciszkiem na cześć św. Franciszka z Asyżu. Później jeszcze bardziej upodobnił się on do swego świętego patrona, obdarzony został nawet stygmatami, odpowiednikami ran Pana naszego.&lt;br /&gt;Franciszek był jednym z ośmiorga potomków ubogiej rodziny wieśniaczej. Jego ojciec dwukrotnie szukał pracy w Ameryce, starając się zarobić na ich utrzymanie. Franciszek, już jako dziecko, był bardzo pobożny i od małego czuł pociąg do kapłaństwa. Początkowo zapewniano mu prywatnych nauczycieli, potem zaczął uczęszczać do szkoły prowadzonej przez kapucynów. Jako nastolatek, nie był okazem zdrowia, często nękały go tajemnicze ataki wysokiej gorączki. Dużo później, złożywszy już śluby posłuszeństwa, wyznał, że choć bardzo wcześnie odkrył swoje powołanie, czuł także pociąg do uroków życia doczesnego i jego dusza niejednokrotnie stawała się areną zaciekłych zmagań. Pisał, że nawet po dwudziestu latach wspomnienie walki duchowej mrozi mu krew w żyłach. Dane mu było  jednak przeżyć objawienie, które pomogło mu dokonać tego – wyjątkowo trudnego – wyboru. Rozłąka z rodziną byłą bolesnym doświadczeniem, ale Jezus i Maryja pocieszyli go, zapewniając o swej miłości. Franciszek w wieku lat szesnastu rozpoczął nowicjat w klasztorze kapucynów, jednego z trzech niezależnych odłamów zakonu franciszkanów. Habit przywdział w roku 1902.&lt;br /&gt;Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1910, po siedmiu latach studiów. Odtąd był znany jako ojciec Pio.&lt;br /&gt;W sześć lat później został, podobnie jak wielu innych włoskich kapłanów, wcielony do wojska. Tam się rozchorował. Lekarze ze szpitala wojskowego, do którego trafił, zdumieni byli jego stanem. Zwyczajne termometry pękały, nie mogąc sprostać tak wysokiej gorączce. Temperatura, jaką wskazywały specjalne, daleko bardziej trwałe termometry, wahała się od czterdziestu dziewięciu do pięćdziesięciu stopni Celsjusza. Pomimo tak wysokiej gorączki ojciec Pio nie tracił świadomości. Lekarze uznali go w końcu za niezdolnego do służby wojskowej i ogłosili, że ma gruźlicę. Przełożeni zakonu, uznawszy, że ojciec Pio jest bliski śmierci, skierowali go do klasztoru w San Giovanni Rotondo. Przeżył tam dużo więcej niż te kilka miesięcy, które mu przepowiadano, bo aż pięćdziesiąt jeden lat.&lt;br /&gt;Kiedy 20 września 1918 roku ojciec Pio klęczał pod dużym krucyfiksem, wystąpiły u niego wyraźne ślady ukrzyżowania. Jeden z braci przechodził właśnie korytarzem i zauważył go, leżącego bez przytomności w kaplicy, na posadzce. Zawiadomił przeora i razem  przenieśli ojca Pio do jego celi. Niezwłocznie poinformowali o tym zdarzeniu przełożonego zakonu, ten zaś polecił im sfotografować te zagadkowe rany i sprowadzić lekarza, który je zbada.&lt;br /&gt;Lekarz, który zajął się ojcem Pio, nie potrafił logicznie wytłumaczyć  ich pochodzenia. Zazwyczaj rany goją się albo ropieją i wówczas dojść może do zakażenia. W przypadku ojca Pio reguła ta się nie sprawdziła. Jego rany krwawiły jeszcze wtedy, gdy umierał, w roku 1968, a więc po pięćdziesięciu latach.&lt;br /&gt;Kiedy owe stygmaty wystąpiły po raz pierwszy, odnotowano intensywne krwawienie. Przez następne pół wieku krew sączyła się nieustannie. Rany te były okrągłe, o średnicy około dwóch centymetrów, i znajdowały się w centralnych partiach obu dłoni. Prowincjał zakonu kapucynów, który oglądał je wkrótce po tym, jak się pojawiły, twierdził, że mógł przejrzeć je na przestrzał.&lt;br /&gt;W przypadku takich fenomenów, jak stygmaty ojca Pio, władze Kościoła zachowują ogromną ostrożność. Poddają je wnikliwemu badaniu, żeby ludzie nie doszukiwali się cudu w czymś, co mogłoby być skutkiem jak najbardziej naturalnych zjawisk. Z uwagi na tę zapobiegliwość Kościoła sprawa ojca Pio wywoływała szereg zastrzeżeń. On zaś, zawsze chętnie i radośnie, godził się na wszelkie żądania przełożonych. Kiedyś nawet zakazano mu pokazywania stygmatów innym ludziom, a wiernym uniemożliwiano widywanie go w klasztorze.&lt;br /&gt;W owym czasie zaistniała konieczność podania go operacji woreczka żółciowego. Zadbano więc o to, by odbyła się ona w klasztorze, gdzie jedno z pomieszczeń zamieniono w salę operacyjną. Ojciec Pio owego dnia wstał wcześnie i zrobił, co do niego należało, po czym wszedł do owego prowizorycznego szpitalika i położył się na stole. Spokojnie zrezygnował z jakiegokolwiek znieczulenia. Kiedy zaszokowany lekarz zapytał o przyczyną tej decyzji, wyjaśnił, że obawia się, iż operująca go osoba wykorzystałaby tę sposobność i poddała stygmaty szczegółowemu badaniu, a jemu przecież zabroniono ich pokazywania.&lt;br /&gt;Ojciec Pio, w duchu ścisłego posłuszeństwa, na tyle wiernie spełniał polecenia przełożonych, że posunął się nawet do przejścia tak poważnej operacji bez znieczulenia. Przez dwie godziny cierpiał bez słowa skargi. Łzy płynęły ciurkiem po jego twarzy. Słyszano, jak mówił: „Jezu wybacz mi, że nie wiem, jak w należyty sposób znosić cierpienie”. Po jakimś czasie ból sprawił, że kapłan stracił przytomność, i wówczas lekarz dokonał badania stygmatów.&lt;br /&gt;Owe stygmaty nie były jedynym mistycznym doświadczeniem, jakie spotkały ojca Pio. Płynąca z nich krew zapachem swym przypominała, jak to opisywało wiele osób, perfumy, a może kwiaty. Przypisywano mu też dar bilokacji. Ojciec Pio potrafił też zaglądać w serca penitentów, którzy niemal tłoczyli się przed jego konfesjonałem. Każdego dnia poświęcał na spowiedź od dziesięciu do dwunastu godzin. Wielu ludzi utrzymywało, że odkrywał ich tajemnice, zanim zdążyli otworzyć usta – mówił o tym, czego nie mógł wiedzieć. Czasami odmawiał rozgrzeszenia penitentowi, którego uważał za nie dość skruszonego. Niekiedy też boleśnie pokutował za cudze grzechy. Grzech przysparzał ojcu Pio wiele cierpień, gdyż ów kapłan dostrzegał w nim zło i obrażanie Boga. Często zdarzało się, że kiedy udzielał rozgrzeszenia, na jego twarzy malował się potworny ból; nierzadko potem penitent, który się właśnie wyzwolił od poważnych grzechów, czuł, że niemal unosi się w powietrzu.&lt;br /&gt;Ojciec Pio wykorzystywał swój konfesjonał, by zbliżać do Boga zarówno grzeszników, jak i ludzi pobożnych. Wiedział, kiedy należy kogoś pocieszyć lub zachęcić. Pewien rosyjski książę, który później sam wstąpił do zakonu, tak opisał swoje spotkanie z ojcem Pio: „Wszystko, co mówił, było przeznaczone wyłącznie dla mnie. Nie było ani jednej frazy, ani jednej rady, która mogłaby się odnosić do każdego, nie było też w jego słowach ani śladu nadmiernej słodyczy, ani krasomówstwa, ani też natrętnej wyższości”.&lt;br /&gt;Ojciec Pio miał tysiące duchowych dzieci i nawet dzisiaj wiele osób przyznaje się do duchowego powinowactwa z nim. Wiele, bardzo wiele opowiada się dziś o jego serdeczności  i trosce o tych, którzy szukali u niego pomocy. Wiele też mówi się o nawróceniach i cudownych uzdrowieniach, wywołanych jego orędownictwem. Mimo iż tłumy, które garnęły się do niego, częstokroć przysparzały mu cierpień i choć bywał surowy lub gburowaty, jeżeli wymagały tego okoliczności, serce miał pełne współczucia. Napisał kiedyś: „Poznawszy kogoś skażonego na duszy lub ciele, czegoż bym się nie podjął, by razem z Panem wybawić go od tego zła? Ochodzo przyjmuję na siebie każdy ból, byle tylko go uwolnić i wynagrodzić mu cierpienia, jeżeli tyko Pan na to pozwoli. Wiem, że to dowód specjalnej łaski, gdyż przedtem, jeżeli nawet Bóg sprawiał, że pomagałem wszystkich potrzebującym, niewiele miałem litości dla ich nieszczęścia”. Ojciec Pio pragnął, by w pobliżu klasztoru wybudowano szpital; dziś dobiega końca budowa Domu Ulgi w Cierpieniu.&lt;br /&gt;Modlitwy ojca Pio były nad wyraz skuteczne. W roku 1914 tak opisał swoje doświadczenia w tym względzie: „Nie zaczynam się modlić, dopóki mego serca nie przepełni ogień miłości. Ogień ten nie przypomina żadnego z tych, które płoną na naszej marnej ziemi. To słodki i delikatny płomień, który pochłania, nie sprawiając bólu. Jest tak słodki i delikatny, że zaspokaja i syci mego ducha w najwyższym stopniu. Dobry Boże! Najcudowniejszy dla mnie jest fakt, że chyba tego wszystkiego nie pojmę, dopóki nie trafię do nieba…”.&lt;br /&gt;Pod koniec lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych, w odpowiedzi na wielokrotnie powtarzany apel papieża Piusa XII, by wierni modlili się w większych grupach, ojciec Pio patronował utworzeniu wielu grup modlitewnych, tak we Włoszech, jak i poza granicami tego kraju. Mimo iż były mu one podległe, zawsze zalecał im posłuszeństwo wobec lokalnych władz. Dążył do tego, by grupy modlitewne obejmowały i dorosłych, i dzieci. W roku 1968 było już 726 takich grup, obejmujących około dwudziestu krajów i liczących sobie sześćdziesiąt osiem tysięcy członków. W dniu 31 lipca 1968 roku Stolica Apostolska mianowała pierwszego opiekuna generalnego grup modlitewnych.&lt;br /&gt;Diabeł nie trawił tego, iż ojciec Pio tak bardzo ukochał Boga, i częstokroć atakował jego psychikę i ciało. Ten świątobliwy kapłan wielokrotnie musiał stawiać czoła pokusom przyprawiającym go o rozpacz i zwątpienie, niejeden raz bywał też ciskany na posadzkę, wleczony po celi, a nawet bity. To wszystko przysparzało mu wielu cierpień.&lt;br /&gt;Stygmaty od samego początku również sprawiały mu ogromny ból. Osłaniał je brązowymi mitenkami, aby nie plamić wszystkiego krwią. Sposób, w jaki chodził, świadczył o tym, że i na nogach miał bolesne rany. Wkrótce po odkryciu owych stygmatów napisał do swego przewodnika duchowego, iż wprawiają go w zakłopotanie i upokarzają. A jednak chciał cierpieć; napisał nawet: „Pragnę upajać się bólem”. Powiedział też: „Krzyż nie załamuje; nawet jeśli jego ciężar powoduje zachwianie, zawarta w nim moc niesie ulgę”.&lt;br /&gt;Umiłowanie Eucharystii było w odczuciu ojca Pio jak nieokiełznany płomień. Napisał kiedyś, że przyjmowanie Jezusa jedynie pogłębia jego głód i pragnienie. O Mszy św. powiadał: „Ziemi łatwiej byłoby wytrwać bez słońca, niż bez Mszy świętej”. Ci, którzy uczestniczyli w odprawianych przez niego Mszach – a trwały one po półtorej godziny, a nawet dłużej – odchodzili ze świadomością, iż obcowali ze świętym.&lt;br /&gt;Ojcu Pio przez długi czas nie wolno było pisywać listów zawierających wskazówki dotyczące życia duchowego. Pomimo burzy, jaka rozpętała się wokół fenomenów mistycznych, jako spowiednik i kapłan, słynął z głębokiej pokory. Niekiedy informował swego przewodnika duchowego, że czuje się jak ktoś wyjątkowo niewierny. Podobnie jak wszyscy kapucyni, wiódł bardzo proste życie. Nigdy nie naruszył ślubów posłuszeństwa, znany też był z tego, że ganił ludzi, którzy usiłowali zasięgnąć jego opinii w sprawach leżących w gestii lokalnych władz kościelnych; dotyczyło to, na przykład nie potwierdzonych objawień.&lt;br /&gt;Ojciec Pio miał wspaniałe poczucie humoru i nie stronił od dowcipnych uwag, bawiąc się dwuznacznikami lub wyrażeniami gwarowymi. Nawet przebywając w konfesjonale, niekiedy karcił grzesznika jakąś niespodziewaną, niekiedy kąśliwą uwagą. Często beształ innych, nie zapominając jednak o łagodności.&lt;br /&gt;Jeszcze za życia ojca Pio ludzie, nawet rozmawiając z nim, dotykali kwestii jego ewentualnej kanonizacji. Kiedyś, gdy poruszono ten temat, nawiązał do popularnego w północnych Włoszech stwierdzenia, że mieszkańcy południowej części tego kraju to „makaroniarze”. Stając w obronie południowców, rzekł: „Jeżeli uczynią mnie świętym, każdy, kto będzie szukał mego wstawiennictwa, będzie musiał przynieść mi skrzynkę makaronu; za każdą skrzynkę zagwarantuję spełnienie prośby!”&lt;br /&gt;Ojciec Pio zmarł 23 września 1968 roku, w wieku osiemdziesięciu jeden lat. Na jego pogrzeb przybyło około stu tysięcy wiernych.&lt;br /&gt;Został beatyfikowany w 1999 r., a kanonizowany w trzy lata później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-6094284100554438382?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/6094284100554438382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2011/08/ann-ball-ojciec-pio-w-wspoczesni-swieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6094284100554438382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6094284100554438382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2011/08/ann-ball-ojciec-pio-w-wspoczesni-swieci.html' title='Ann Ball, Ojciec Pio, w: Współcześni święci, żywoty i oblicza, tom pierwszy, Gdańsk 1994.'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-6797034555813886001</id><published>2011-06-05T09:42:00.001-07:00</published><updated>2011-12-19T00:31:57.021-08:00</updated><title type='text'>Film "Ojciec Pio"</title><content type='html'>część 1: &lt;a href="http://gloria.tv/?media=203989"&gt;http://gloria.tv/?media=203989&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;część 2: &lt;a href="http://gloria.tv/?media=204030"&gt;http://gloria.tv/?media=204030&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-6797034555813886001?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/6797034555813886001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2011/06/film-ojciec-pio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6797034555813886001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6797034555813886001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2011/06/film-ojciec-pio.html' title='Film &quot;Ojciec Pio&quot;'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-8640900653387592697</id><published>2011-03-23T23:08:00.000-07:00</published><updated>2011-03-23T23:09:08.852-07:00</updated><title type='text'>Pięć rad Ojca Pio</title><content type='html'>Pięć rad Ojca Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie trzeba wiele, aby wieść życie naprawdę pobożne. Wystarczy wyakcentować w życiu duchowym pewne zasady i wprowadzić je w czyn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza rada&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– to zdanie św. Pawła Apostoła: Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra (Rz 8,28). To prawda, że Bóg potrafi nawet zło przemienić w dobro, ale pod warunkiem, że człowiek będzie Mu oddany bez żadnych zastrzeżeń. A więc także i grzechy, od których nie zawsze cię Bóg zachowa, On w swej Opatrzności potrafi obrócić w dobro, jeśli Mu będziesz służył. I tak, gdyby król Dawid nie popełnił grzechu, to chyba nigdy by się nie zdobył na tak wielką pokorę. Także i Magdalena nie miłowałaby tak gorąco Jezusa, gdyby nie zostały jej przebaczone liczne grzechy. A Jezus nie przebaczyłby jej, gdyby ich nie popełniła. Rozważaj więc wielkie Boże miłosierdzie – ono przemienia nasze nędze w dzieło swojej dobroci i łaskawości. Ono z naszej złości i jadu nieprawości potrafi wysączyć zbawcze soki dla naszych dusz. Czyż więc On nie potrafi tego uczynić z naszych utrapień, trosk i doświadczeń? I dlatego nie trzeba dręczyć się utrapieniami, jakiekolwiek by one nie były, a tylko starać się z całego serca kochać Boga, a wszystko wyjdzie na dobre. Nawet nie trzeba za dużo przemyśliwać nad tym, co z tego będzie, kiedy to będzie i jakie to dobro będzie. Jeśli Bóg kładzie ci na oczy błoto niewiedzy, to nie po to, by pozbawić cię wzroku, ale byś lepiej widział i by cię uczynić wspaniałym, godnym miłości i podziwu wobec aniołów. Może Bóg chce, byś upadł, jak ongiś to uczynił ze św. Pawłem, który spadł z konia? Nie trać więc nadziei i odwagi z tego powodu, że upadasz, ale uczyń wielki akt pokory, ożywiając i odnawiając nadzieję. Tracić otuchę i niecierpliwić się po upadku — to sztuczka i zasadzka nieprzyjaciela, to oddanie mu broni i pozwolenie mu na odniesienie zwycięstwa. A więc nie czyń nigdy tego, gdyż łaska Pana zawsze jest gotowa, by cię podźwignąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga rada&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech ona będzie wyryta w twej duszy: Bóg jest naszym Ojcem. Czy jest więc sens bać się takiego Ojca, który powiedział i zapewnił nas, że bez Jego woli i Opatrzności nawet włos z głowy nam nie spadnie? Jest to naprawdę wspaniałe, że będąc dziećmi takiego Ojca, mamy i powinniśmy spełniać kolejne zadanie: kochać Go i służyć Mu! Wypełniaj więc swoje obowiązki i nie martw się o nic więcej. Zobaczysz, że gdy tak będziesz układał swoje życie, to Jezus sam zatroszczy się o ciebie. „Myśl o Mnie, a ja będę myślał o tobie” — powiedział kiedyś Jezus do św. Katarzyny ze Sieny. A Mędrzec powiada: „Ojcze Odwieczny, Twoja Opatrzność rządzi wszystkim” (por. Mdr 14, 3).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia rada&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba zachowywać to, o czym nauczał Boski Mistrz, gdy mówił do swoich uczniów: „Czy brak wam było czego?” (Łk 22, 35). Warto dobrze się nad tym tekstem zastanowić i rozważyć go. Bez pieniędzy, bez obuwia, bez ubrania – tylko w jednej tunice posłał Jezus swych uczniów w świat. I potem mówił do nich: „Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?” (Łk 22, 35). A oni odpowiedzieli, że niczego im nie brakowało. Dlatego i tobie to samo powiadam, że kiedy ogarnia cię zmęczenie i zniechęcenie, i nie odczuwasz żadnej ufności względem Boga, to czy ten trud powalił cię kiedy? Odpowiesz mi z pewnością, że nie. I dlatego pragnę dodać: czemu więc nie starasz się ochoczym sercem pokonać przeciwności? Jeśli cię Bóg nie opuścił w przeszłości, to jakże mógłby cię opuścić w przyszłości? Przecież w przyszłości będziesz do Niego należał bardziej, niż w przeszłości. Nie trzeba więc trwożyć się tym, co w przyszłości ma się stać w świecie. Może ono (zło) w ogóle nie przyjdzie? A choćby przyszło, to Bóg da ci siły do wytrzymania i zniesienia go. Boski Mistrz polecił św. Piotrowi, by szedł po falach morskich. Św. Piotr uląkł się, gdy zawiał wiatr i zaczął tonąć. A Boski Mistrz podał mu rękę i rzekł z wyrzutem: „Małej wiary, czemu zwątpiłeś?” (Mt 14, 31). Jeśli Bóg każe nam chodzić po wzburzonych falach, to nie trzeba wątpić, nie trzeba się lękać. Bóg jest z tobą, a ty miej odwagę, a cieszyć się będziesz wolnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarta rada&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarta rada dotyczy wieczności. Dla dzieci Bożych bardzo małe znaczenie ma to krótkie życie, które przemija, gdyż przez wieczność będziemy żyli w chwale Bożej. Zastanów się więc, czy idziesz właściwą drogą do wieczności, czy już stawiasz swoją stopę na tej drodze. Oby w tym kierunku szły twoje nogi i byś był szczęśliwy, bo nie ma znaczenia życie w tym przemijającym i niespokojnym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piąta rada&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym, aby ona na zawsze była w twoim umyśle wyryta. Jej treścią są słowa z listu św. Pawła do Galatów: „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (6,14). Zachowaj w sercu Jezusa Ukrzyżowanego, a wszystkie krzyże świata wydadzą się tobie różami. Kolce korony cierniowej Zbawiciela, które raniły Jego głowę i ranią także naszą, nie spowodują w żaden sposób innych ran. Dopóki będzie choćby jedna kropelka krwi w naszym ciele, dopóty będzie trwała walka między dobrem a złem. Próby, jakim cię poddaje i jakimi cię doświadcza Pan, są wyróżniającym znakiem Jego szczególnego umiłowania i jakby drogocenną perłą dla twej duszy. Te wszystkie trudności przeminą bardzo szybko, jak przemija zima, a po niej nastaje wiosna. Także i po naszym życiu doczesnym, które tak szybko przemija, nastanie niekończąca się wiosna, która będzie tym bogatsza i piękniejsza, im więcej było nawałnic i burz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio&lt;br /&gt;"Miłujcie się!" 3/2002&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-8640900653387592697?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/8640900653387592697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2011/03/piec-rad-ojca-pio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8640900653387592697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8640900653387592697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2011/03/piec-rad-ojca-pio.html' title='Pięć rad Ojca Pio'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-920149753185165624</id><published>2010-11-08T00:48:00.001-08:00</published><updated>2010-11-08T00:48:58.769-08:00</updated><title type='text'>Różaniec z Ojcem Pio (5)</title><content type='html'>M. Kremer, Różaniec ze świętym Ojcem Pio, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2010. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień piąty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CODZIENNOŚĆ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część radosna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;Synu, nie wiesz, co nam daje posłuszeństwo. Posłuchaj: Oto dzięki jednemu, tylko jednemu Tak - Niech mi się stanie według twego słowa, Maryja stała się matką Najwyższego, uznając się za jego służebnicę, ale zachowując cnotę dziewictwa, tak cenną w Jej oczach i Boga. Z pomocą owego Tak, wyrażonego przez Najświętszą Maryję Pannę, świat został zbawiony, a ludzkość odkupiona. My również spełniajmy wolę Boga i zawsze mówmy Panu: Tak. D/67&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Kiedy myślę o niezliczonych dobrodziejstwach otrzymanych od tej kochanej Mateńki [Maryi - przyp. red], wstydzę się siebie samego, ponieważ nie wpatrywałem się wystarczająco z miłością w Jej serce i w Jej ręce, które z taką dobrocią obdarzały mnie tyloma dobrodziejstwami. Lecz co dręczy mnie bardzo, to ustawiczne obrażanie Jej, którym odpraciłem się za czułą opiekę naszej Matki. L/72&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;Matko moja! Pogłębiaj we mnie, obleczonym w nędzę, tę miłość do Boga, która płonęła w Twoim sercu. Podziwiam w Tobie tajemnicę  Twego Niepokalanego Poczęcia. Pragnę gorąco otrzymać przez nią to, abyś sprawiła, by moje serce było czyste, pozostając w miłości do Boga; aby czysta była moja dusza we wznoszeniu się ku Niemu i kontemplowaniu Go, w adorowaniu i służeniu Mu „w duchu i w prawdzie”; aby moje czyste ciało, stawało się jego tabernakulum coraz mniej niegodnym posiadania Go. D/67&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Jeżeli Bóg nie karmi cię słodyczami i łakociami, to jedz cierpliwie swój chleb, nawet suchy, spełniając swój obowiązek, bez otrzymywania natychmiastowej zapłaty. Takie postępowanie świadczy o naszej bezinteresownej miłości. W ten sposób kocha się Boga i służy się Mu własnym kosztem. Jest to charakterystyczna cecha dusz doskonałych. D/109&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Gdzie nie ma posłuszeństwa, tam nie ma cnoty. Gdzie nie ma cnoty, tam nie ma dobra, nie ma miłości, a gdzie nie ma miłości, tam nie ma Boga, a bez Boga nie idzie się do nieba. D/92&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtorek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Nie osiąga się zbawienia bez modlitwy; nie wygrywa się walki bez modlitwy. Wybór należy do ciebie. P/29&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;Jestem w pełni świadomy, że jeśli jest jakieś dobro we mnie, to ono jest całkiem wynikiem tych nadprzyrodzonych darów. Uświadamiam sobie, że to jest źródło mojego najbardziej stanowczego postanowienia, aby wycierpieć wszystko z poddaniem się i gotowością, bez jakiegokolwiek uprzykrzenia sobie cierpienia, chociaż, niestety, z jak wieloma niedoskonałościami. L/124&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;Cierpienie - choćby było nie wiem jak wielkie - porównane z dobrem, które na nas czeka, okazuje się czymś przyjemnym dla duszy. D/120&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Krzyż cię nigdy nie przygniecie; jego ciężar może tobą zachwiać, lecz jego moc cię podtrzyma. P/50&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Będziesz usprawiedliwiał wszystkich ludzi, kierująca się miłością chrześcijańską, mając przed oczyma przykład Boskiego Mistrza, który prosił swojego Ojca o przebaczenie nawet dla tych, którzy Go ukrzyżowali. D/111&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Skoro zdajemy sobie sprawę z tego, że wszelkie zwycięstwo, jakie odnosimy, ma odpowiadający mu stopień chwały wiecznej, to jakże moglibyśmy nie radować się, kiedy widzimy, że w ciągu naszego życia musimy stawić czoło wielu doświadczeniom. P/47&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Ach, Panie, przyjdź mi na pomoc w moim bólu. Moje serce jest niespokojne i ono nie będzie spokojne, dopóki nie spocznie w Tobie. Lecz czy powinienem mieć na to nadzieję, biorąc pod uwagę tę samą moją niewierność? Tak, o Panie, mam jeszcze siłę, aby Ci powiedzieć: Nawet gdybyś mnie zabił, będę miał nadal nadzieję w Tobie. Tak, o Boże, będę powtarzał Ci zawsze: Tutaj tnij, tutaj pal, tutaj nie przebaczaj, abyś mi przebaczyć w wieczności. L/220&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Kiedy człowiek lęka się i cierpi, by nie obrazić Boga, wówczas nie obraża Go i jest bardzo daleko od popełnienia grzechu. D/22&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcia NMP&lt;br /&gt;To było zupełnie sprawiedliwe i słuszne. To ciało [Najświętszej Maryi Panny], które ani przez moment nie było niewolnikiem szatana i grzechu, nie powinno być również niewolnikiem naturalnego prawa rozkładu. D/69&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Maryja niech będzie jedyną racją twego życia i niech prowadzi cię do bezpiecznego portu wiecznego zbawienia. Niech będzie dla ciebie pięknym wzorem i natchnieniem do ćwiczenia się w cnocie świętej pokory. D/64&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część światła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrzest&lt;br /&gt;Miej zawsze Jezusa w swym umyśle, sercu i przed oczami. Niech On nieustannie będzie twym początkiem, trwaniem i końcem i wchłonie w siebie całe twoje życie. P/111&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kana&lt;br /&gt;Oby Matka Jezusa i nasza Matka uzyskała dla nas od swego Syna łaskę życia w pełni według Serca Bożego, całkowicie wewnętrznego życia, zupełnie ukrytego w Nim. Oby ta najdroższa Matka zjednoczyła nas tak ściśle z Jezusem, byśmy nigdy nie dali się oczarować czy skusić niczemu, co należy do tego podłego świata. Oby trzymała nas zawsze blisko nieskończonej słodyczy, blisko Jezusa. P/112&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczanie&lt;br /&gt;Rozmyślanie jest środkiem służącym wzniesieniu się do Boga, a nie celem. Ostatecznym celem rozmyślania jest miłość do Boga i do bliźniego. Miłuj tego pierwszego z całej swojej duszy i bez ograniczeń; miłuj tego drugiego jak samego siebie, a dojdziesz w ten sposób do ostatecznego celu rozmyślania. P/34&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tabor&lt;br /&gt;Niechaj Jezus będzie gwiazdą, która stale kieruje naszymi krokami na pustyni tego obecnego życia, i niech bezzwłocznie doprowadzi nas do portu zbawienia! P/112&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eucharystia&lt;br /&gt;Bogu służy się jedynie wtedy, gdy służy się Mu zgodnie z Jego wolą. Ofiarujmy tę naszą wolę z takim samym nastawieniem, z jakim nasz Boski Mistrz ofiarował za nas własną wolę swojemu Ojcu. Oddajmy Mu ją w całkowitej ofierze i róbmy to także w naszym życiu codziennym. P/57&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Natura buntuje się przeciw cierpieniu, ponieważ, poza grzechem, jest to coś zupełnie naturalnego. Twoja wola, dzięki pomocy Boga, będzie zawsze zwyciężać cierpienie, a jeśli nie będziesz zaniedbywać modlitwy, miłość Boga nigdy nie osłabnie w twej duszy. D/48&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;Wszystkie wstrętne wyobrażenia, które szatan wprowadza do mojego umysłu znikają wtedy, gdy pełen ufności rzucam się w ramiona Pana Jezusa. Stąd, jeśli jestem z ukrzyżowanym Chrystusem, to znaczy, jeśli rozmyślam o Jego udrękach, to niezmiennie cierpię, ale jest to ból, który czyni mi wielkie dobro. Raduję się pokojem i spokojem, których nie da się wyjaśnić. L/60&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;Należy przyzwyczaić się do cierpienia, które Panu Jezusowi podoba się zsyłać na ciebie. Chrystus, który nie potrafi trzymać cię długo w udręce, przyjdzie, aby ci ulżyć i cię wzmocnić, wlewając do duszy nową odwagę. D/138&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Nie trać odwagi, jeżeli ci przypadnie dużo siać, a zbierać mało. [...]&lt;br /&gt;Jeśli zastanowiłbyś się nad tym, jak wiele kosztuje tylko jedna dusza zdobyta dla Chrystusa, nie narzekałbyś. D/127&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania.&lt;br /&gt;Takich, jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasza błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga, mogłyby z nas, grzeszników, uczynić - przy pomocy sakramentów - ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości. D/150&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część radosna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;Wiem bardzo dobrze, że nie ma we mnie niczego, co byłoby w stanie przyciągać spojrzenie naszego najsłodszego Jezusa. To tylko Jego dobroć napełnia moją duszę tak bardzo wielkimi dobrami. On rzadko kiedy pozbawia mnie okazji widzenia Go. Chodzi za mną wszędzie, odnawia moje życie zatrute grzechem, rozpędza gęste chmury, które okryły moją duszę po grzechu. L/80&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Często pytam samego siebie, czy są jakieś dusze, które nie czują w piersi tego, że płoną Bożym ogniem, szczególnie kiedy znajdą się przed Nim w Najświętszym Sakramencie. Mnie wydaje się to niemożliwe. L/85&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;Bóg chrześcijan jest Bogiem metamorfozy: składasz Mu w darze swoje cierpienie, a odbierasz pokój; składasz swoją rozpacz, a odbierasz nadzieję. P/50&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Nie pragnę niczego innego, jak tylko umrzeć lub kochać Boga. Albo śmierć, albo miłość, ponieważ życie bez miłości jest gorsze od śmierci. Jeżeli chodzi o mnie, to nie mógłbym znieść innego życia niż obecne. D/26&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Serce Jezusa i moje własne stopiły się. Nie było już więcej dwóch serc, które biły, ale tylko jedno. Moje własne serce zniknęło, jak kropla wody ginie w morzu. Pan Jezus był Rajem, Królem. L/71&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Nie mam więcej nadziei na nic z wyjątkiem Tego, który jest Życiem, Prawdą i Drogą. Proszę Go o wszystko i Jemu oddaję się od kiedy był i jest Wszystkim dla mnie. L/242&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Powinieneś prosić naszego Pana o jedną tylko rzecz: byś Go kochał. Cała reszta powinna być dziękczynieniem. P/29&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Niech spodoba się Panu, Źródłu Wszelkiego Życia, nie odmawiać mi tej tak słodkiej i tak drogocennej wody, którą w nadmiarze swej miłości do ludzi, obiecał dać temu, który jej pragnie. Pożądam tej wody, żebrzę o nią u Jezusa nieustannymi jękami i westchnieniami. L/160&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcia NMP&lt;br /&gt;Pozostań ze mną, Jezu, bo robi się późno i dzień już się nachyla, a życie się kończy - zbliża się śmierć, sąd i wieczność. Koniecznie trzeba odnowić moją siłę, tak bym nie ustał w drodze, i do tego potrzebuję Ciebie. Robi się późno i zbliża się śmierć. Boję się ciemności, pokus, oschłości, krzyża, smutku. Jakże bardzo Cię potrzebuję, mój Jezu, w tę noc wygnania! P/108&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Dlaczego masz się martwić o to, czy Pan Jezus chce cię doprowadzić do ojczyzny niebiańskiej przez pustynie czy też przez urodzajne pola, skoro przez jedne i przez drugie dochodzi się do szczęśliwej wieczności? D/126&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Literatura&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio, Dobrego dnia!... Myśli na każdy dzień roku, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 1998.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio, Myśli wyszukane, Wydawnictwo Znak, Kraków 2001.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Listy Ojca Pio, Wybór, Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 2002.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O. Gracja Franciszek Majka OFMCap., Z Chrystusem przybity do krzyża, OO. Kapucyni, Kraków 2002.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skróty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;D/nr strony - Dobrego dnia!...&lt;br /&gt;P/nr strony - Myśli wyszukane&lt;br /&gt;L/nr strony - Listy Ojca Pio&lt;br /&gt;Ch/nr strony - Z Chrystusem przybity do krzyża&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-920149753185165624?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/920149753185165624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/11/rozaniec-z-ojcem-pio-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/920149753185165624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/920149753185165624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/11/rozaniec-z-ojcem-pio-5.html' title='Różaniec z Ojcem Pio (5)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-3464790001858409451</id><published>2010-11-08T00:47:00.000-08:00</published><updated>2010-11-08T00:48:21.564-08:00</updated><title type='text'>Różaniec z Ojcem Pio (4)</title><content type='html'>M. Kremer, Różaniec ze świętym Ojcem Pio, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2010. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień czwarty &lt;br /&gt;CIERPIENIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;Bóg, aby nas pociągnąć do siebie, obdarza nas bardzo wieloma łaskami i wówczas myślimy, że już palcem dotykamy nieba. Nie wiemy natomiast, że do wzrostu potrzebujemy suchego chleba: krzyży, poniżenia, prób, doświadczeń, przeciwności. D/96&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Im bardziej wzmagają się ataki wroga, tym bliżej duszy jest Pan Bóg. Zastanawiaj się nad tymi słowami i pozwól, aby dogłębnie przeniknęła Cię ta wielka i pocieszająca prawda. D/56&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;Jestem przekonany, że muszę mówić do Ciebie pośród grzmotów i huraganów, że powinienem zobaczyć Cię w płonącym krzaku, w ogniu cierni, lecz widzę, że by wykonać to wszystko, trzeba zdjąć buty i wyrzec się całkowicie własnej woli i własnej miłości. L/191&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Składaj Panu Bogu ofiarę swojego życia i ze wszystkiego, co musisz cierpieć, a Pan Jezus bęzie nadal panował w twoim sercu, jako jego prawdziwy Władca, którym rzeczywiście jest. Ażeby stać się bardziej godnym chwały Świętych, ofiaruj Panu Bogu sto razy, a nawet więcej, każdego dnia, to wszystko, co musisz znosić. Pozostań ściśle z Nim zjednoczony wolą pełną miłości. L/209&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Pan Bóg pozostaje nieznany dla mego ducha! Dobro mojej duszy, gdzie jesteś? Gdzie się ukryłeś? Gdzie mogę Cię znowu znaleźć? Gdzie Cię szukać? Czy nie rozumiesz, o Jezu, że moja dusza chce odczuwać Ciebie za wszelką cenę? Szukam Cię wszędzie, lecz Ty nie pozwalasz, bym Cię znalazł. [...] Gdy napełniasz mnie skrajnym chaosem i bólem, dajesz mi do zrozumienia to, co Ci odpowiada i co należy do Ciebie. L/244&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtorek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Bóg pozostawia cię w ciemnościach [ducha] dla swojej chwały. [Czyni] to także dla twojego wielkiego pożytku duchowego.&lt;br /&gt;Bóg chce, aby twoja nędza była tronem Jego miłosierdzia, a twe słabości stolicą jego wszechmocy. D/21&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;Dobre serce jest zawsze mężne. Cierpi, ale ukrywa swe łzy i pocieszając się, poświęca siebie dla Boga i bliźniego.&lt;br /&gt;Kto zaczyna kochać, ten powinien być gotowy na przyjęcie cierpienia. D/45&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;Ubóstwo, pokora, poniżenie, wzgarda otaczają Słowo, które stało się Ciałem. Jednak my z tej ciemności, którą Słowo Wcielone zostało spowite wydobywamy jedną rzecz, słyszymy jeden głos, widzimy jedną wspaniałą prawdę. To wszystko uczyniłeś z miłości i zapraszasz nas nie do czegoś innego, ale tylko do miłości, mówisz nam tylko o miłości, dajesz nam tylko dowody miłości. D/147&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Jezus mówi, że w miłości On jest Tym, który mi sprawia przyjemność, natomiast w cierpieniach ja jestem tym, który sprawia przyjemność Jemu. [...] Tak, kocham krzyż, tylko krzyż; kocham go, ponieważ widzę go zawsze na ramionach Pana Jezusa. Jezus już dobrze wie, że całe moje życie, całe moje serce jest poświęcone Jemu i Jego udrękom. L/93&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Twoje Kalwaria staje się dla ciebie coraz boleśniejsza. Pomyśl jednak, że na Kalwarii Chrystus Pan dokonał dzieła naszego Odkupienia i na Kalwarii powinno dokonywać się zbawienie odkupionych dusz. D/44&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Pan nas obarcza brzemieniem i uwalnia nas od niego, ponieważ kiedy obdarza krzyżem któregoś ze swych wybranych, wzmacnia tę duszę do tego stopnia, że gdy tylko podejmuje ona ciężar krzyża, zostaje od niego uwolniona. P/47&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Jestem gotów na wszystko, lecz czy zobaczę Cię pewnego dnia na Taborze w świętym zachodzie słońca? Czy będę miał siłę wspinać się bez zmęczenia do  Boskiej wizji mojego Zbawiciela?&lt;br /&gt;Czuję, że ziemia, po której chodzę, usuwa się spod moich stóp. Kto wzmocni moje kroki? Kto, jeśli nie Ty, który jesteś podporą mej słabości? L/192&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Pozwól Duchowi Świętemu działać w tobie. Poddaj się wszystkim Jego uniesieniom i nie lękaj się niczego. On jest tak mądry i łagodny, i delikatny, że nie przynosi niczego innego poza dobrem. Jakże dobry jest ten Duch Święty, ten Pocieszyciel, dla wszystkich, lecz jakże niezwykle dobry jest On dla tych, którzy Go szukają! P/94&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcia NMP&lt;br /&gt;Zastanawiaj się i miej zawsze przed oczyma duszy wielką pokorę Matki Bożej - naszej Matki. W miarę jak była ubogacana darami z nieba, coraz głębiej zanurzała się w pokorze. D/33&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Próby, którym Bóg was poddaje i będzie poddawał, są znakami szczególnego umiłowania was przez Boga i perłami dla duszy. Minie zima i nadejdzie niekończąca się wiosna, tym bardziej ubogacona pięknem, im większe były burze. D/62&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część światła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrzest&lt;br /&gt;Pozostań ze mną, Panie, bo koniecznie muszę mieć Cię przy sobie, abym o Tobie nie zapomniał. [...] Pozostań ze mną, Panie, bo Tyś moim światłem i bez Ciebie jestem pogrążony w ciemnościach. Pozostań ze mną, Panie, i ukaż mi swoją wolę. Pozostań ze mną, Panie, bym mógł usłyszeć Twój głos i podążyć za Tobą. Pozostań ze mną, Panie, jeśli chcesz, bym był Ci wierny. P/107&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kana&lt;br /&gt;Wypowiedzmy do siebie te słowa, z pełnym przekonaniem, że mówimy prawdę: Moja duszo, zacznij dzisiaj czynić dobre dzieła, których dotychczas nie wykonałaś. Pozwólmy, by poruszyła nas  Boża obecność. P/70&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczanie&lt;br /&gt;Zachowaj spokój i bez najmniejszego lęku oprzyj się na Boskim Sercu, tam bowiem, znajdziesz dobre schronienie przed sztormami i nawet Boża sprawiedliwość nie może cię tam dosięgnąć. P/87&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tabor&lt;br /&gt;Musisz mieć bezgraniczną wiarę w Boską dobroć, gdyż zwycięstwo jest absolutnie pewne. Jak mogłabyś myśleć inaczej? Czyż nasz Bóg nie troszczy się bardziej o naszej zbawienie niż my sami? Czy nie jest silniejszy niż samo piekło? Kto może kiedykolwiek stawiać opór Królowi niebios i Go zwyciężyć? Czymże jest świat, diabeł, ciało i wszyscy nasi nieprzyjaciele przed Panem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eucharystia&lt;br /&gt;O, Jezu, gdybym tylko mógł Cię kochać, gdybym tylko mógł cierpieć tyle, ile bym chciał, aby Cię uszczęśliwić i przyczynić się do zadośćuczynienia za ludzką niewdzięczność wobec Ciebie! P/19&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Fiat! Musimy porzucić życia i wszystko, czym jesteśmy, pozostawiając to do dyspozycji Boskiej Opatrzności, wiedząc, że nie dla siebie żyjemy i nie do siebie należymy, lecz dla Tego i do Tego, który chcąc nas do siebie upodobnić, zapragnął uczynić nas swoimi w tak pełen miłości sposób. P/53&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;W moich największych cierpieniach wydawało mi się, że nie mam już matki na ziemi, lecz bardzo litością Matkę w niebie. Jednak wiele razy, kiedy moje serce było spokojne zapominałem prawie o wszystkim. Zapominałem nawet o swoim obowiązku wdzięczności dla tej błogosławionej Niebiańskiej Mateńki! L/73&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;Cierp swoje wygnanie tylko w tym celu, w którym Bóg tego chce. Jakim wielkim pożytkiem jest to dla ciebie. O mój Jezu, będę żyć tym okrutnym życiem, a nadzieja i milczenie będą moją siłą tak długo, jak to godne pożałowania życie trwać będzie. Tymczasem, o mój Stwórco i mój Boże, spraw, by ten jasny płomień Twej miłości palił się żarliwie w moim sercu... L/155&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Niech Najświętsza Dziewica uprosi dla nas miłość Krzyża, miłość bólu i cierpienia. Niech Ona, która była pierwsza w zachowywaniu Ewangelii w całej jej doskonałości i w całej jej surowości zanim została napisana, otrzyma dla nas tę łaskę i pobudzi nas, abyśmy chodzili w Jej bezpośredniej bliskości. L/143&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Dzięki łaskom, którymi Bóg napełnia mnie nieustannie, bardzo wzrosło moje zawierzenie Mu. W przeszłości czasami wydawało mi się, że potrzebowałem pomocy innych, lecz teraz tak nie jest. Wiem, z własnego doświadczenia, że najlepszą drogą, aby uniknąć upadku, jest oparcie się na krzyżu Jezusa z zawierzeniem Jemu samemu, który dla naszego zbawienia chciał być na nim zawieszony. L/131&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część radosna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;Bóg nakazuje nam, byśmy Go kochali nie w takim stopniu, w jakim na to zasługuje, ponieważ zna nasze ograniczenia i nie prosi o coś, czego byśmy nie potrafili, ale nakazuje nam, byśmy Go kochali proporcjonalnie do naszej siły, całą naszą duszą, całym naszym umysłem i całym naszym sercem. P/62&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Idźmy więc ciągle naprzód choćby powolnym krokiem. Jak długo mamy dobrą i zdecydowaną wolę, nie możemy inaczej, jak tylko właściwie posuwać się po naszej drodze. D/119&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;On ciągle mnie kocha i ciągle coraz bardziej jednoczy mnie z sobą. Zapomniał o moich grzechach i - chciałoby się powiedzieć - pamięta tylko o swoim miłosierdziu. Każdego ranka przychodzi do mnie i wlewa w moje biedne serce wszystkie potoki swojej dobroci. L/70&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Modlitwa jest najlepszą bronią, jaką posiadamy: jest kluczem, który otwiera Boże serce. Powinniście mówić do Jezusa nie tylko wargami, lecz także sercem; w pewnych okolicznościach powinniście nawet mówić samym tylko sercem. P/31&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Nie zdawaj się nigdy na siebie samą. Wszelką ufność pokładaj tylko w samym Bogu. D/22&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;W twoich codziennych niewiernościach upokarzaj się, upokarzaj się, zawsze się upokarzaj. Kiedy Pan Jezus zobaczy się upokorzonego aż do ziemi, poda ci rękę i sam zatroszczy się o to, aby podnieść cię aż do siebie samego. D/102&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Niech nigdy nie usuwamy się spod Twego panowania, niech ani życie, ani śmierć nie zdoła odłączyć nas od Ciebie. Niech życie czerpie u Ciebie strumienie miłości, aby rozlewać ją na całą ludzkość. Niech miłość powoduje w nas śmierć w każdym momencie, abyśmy mogli żyć tylko Tobą i Tobie przygotowywać jak najwięcej miejsca w naszych sercach. D/142&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Zlituj się nade mną, o Boże, zlituj się nade mną! Nie pozwol, abym dłużej odczuwał moją słabość! Twoja wiara niech raz jeszcze oświeci mój umysł, Twoja miłość niech ogrzeje to moje serce złamane cierpieniem, bym nie obraził Cię w godzinie próby! L/192&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcia NMP&lt;br /&gt;Kto się przywiązuje do ziemi, do niej zostanie przywiązany. Lepiej jest odrywać się od niej stopniowo, aniżeli od razu, całkowicie. Myślmy ciągle o niebie. D/145&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Nie pozwól, by pokusy cię zatrwożyły; są one doświadczeniami dusz, które Bóg pragnie wypróbować, kiedy widzi, że mają one niezbędną siłę do wytrwania w boju, przez co własnymi dłońmi uplotą sobie koronę chwały. P/72&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-3464790001858409451?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/3464790001858409451/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/11/rozaniec-z-ojcem-pio-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3464790001858409451'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3464790001858409451'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/11/rozaniec-z-ojcem-pio-4.html' title='Różaniec z Ojcem Pio (4)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-2731209990580564087</id><published>2010-11-08T00:46:00.000-08:00</published><updated>2010-11-08T00:47:14.967-08:00</updated><title type='text'>Różaniec z Ojcem Pio (3)</title><content type='html'>M. Kremer, Różaniec ze świętym Ojcem Pio, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2010. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień trzeci&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PRAGNIENIE BOGA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;Boża miłość jest wszystkim dla nas; to jest miód, który powinien osłodzić wszystkie nasze słabości, nasze uczucia i nasze działania.&lt;br /&gt;Jakże szczęśliwe jest wewnętrzne królestwo, kiedy ta święta miłość w nim panuje! Jakże błogosławione są władze naszej duszy, kiedy są posłuszne tak mądremu Królowi! L/213&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Jeśli nie ma niczego innego w duszy, jedynie tęsknota, aby kochać swojego Boga, już jest wszystko, jest sam Bóg, ponieważ nie ma Boga tam, gdzie nie ma pragnienia Jego miłości. L/141&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;On się tak bardzo zakochał w moim sercu, że cały płonę Jego Bożym ogniem, ogniem Jego miłości. Co to za ogień, który ogarnia mnie całego? Jeśli Jezus czyni nas tak szczęśliwymi na ziemi, to co będzie w niebie?! L/85&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Kto obdarzy nas łaską, byśmy bardzo pokochali nasze poniżenie? Nikt nie może tego uczynić tylko Ten, który tak bardzo umiłował swoje życie, że aby je zachować, chciał umrzeć. D/100&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Trzeba, aby dusza przyoblekła się w Jezusa Chrystusa, w Jego prawdę i sprawiedliwość, aby założyła pancerz wiary i słowa Bożego, aby odniosła zwycięstwo nad tak poptężnymi wrogami. Aby przyoblec się w Jezusa Chrystusa, koniecznie musi umrzeć ludzkie „ja”. D/73&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtorek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Ufajmy zawsze Bożemu miłosierdziu, a tak postępując, będziemy ciągle coraz bardziej doświadczać tego, jak dobry jest Bóg. D/104&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;Szatan jest dla mnie, jak silny wróg, który zdecydował się zdobyć plac boju, nie zadowala się zdobyciem jednej ściany czy jednego bastionu, lecz otacza go ze wszystkich stron, atakuje go w każdym punkcie i w każdym punkcie go dręczy. Złośliwe sztuczki szatana napełniają mnie grozą, lecz tylko od samego Pana Boga, przez Jezusa Chrystusa, mam nadzieję, że nigdy nie zostanę pokonany i na zawsze otrzymam łaskę zwycięstwa. L/215&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;To jest równie niepojęte, jak Jezus może być pocieszony nie tylko  przez współczucie Jego boleściom, ale także wówczas, kiedy znajduje duszę, która z miłości do Niego prosi Go nie o pocieszenie, a jedynie chce być uczestniczką Jego boleści. L/93&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Jezus nie odmierzał swej krwi dla zbawienia człowieka, a czy będzie chciał policzyć moje grzechy i z ich powodu mnie potępić? Wierzę, że nie! Wkrótce i święcie oczyści swoją świętą miłością to najniewdzięczniejsze spośród Jego stworzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Zanurz delikatnie, a nie na siłę, swe serce w ranach naszego Pana. Ufaj bardzo Jego miłosierdziu i dobroci. On nigdy cię nie opuści. Nie przestawaj jednak mocno obejmować Jego świętego krzyża. D/118&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Kiedy zaświta ten szczęśliwy dzień, którym ta dusza, napełniona teraz goryczą przez Boskiego Pana, stanie się rozbitkiem na tym niezmiernym morzu wiecznej prawdy, gdzie nie będzie miała więcej wolności obrażania tego Boskiego Oblubieńca ani nie będzie się o nią starała, ponieważ jej wszystkie cierpienia się skończą i żyć będzie zawsze w pewien sposób samym życiem Boga? L/154&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Nie osiąga się zbawienia bez przejścia przez burzliwe morze, które ustawicznie grozi utonięciem. Górą świętych jest Kalwaria. To z niej przechodzi się na inną górę, która nazywa się Tabor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Duch Boga jest duchem pokoju. Nawet wśród największych grzechów odczuwamy ból, ale pełen spokoju, pokory, ufności, bo zależy to od Bożego miłosierdzia. D/127&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcia NMP&lt;br /&gt;Ach, mój Boże! Wlej we mnie odrobinę nadziei, że w końcu oczyszczony i przetworzony w tyglu Twojej słusznej sprawiedliwości będę mógł widzieć Ciebie, takim jakim dla mnie jesteś, mój Boże, moje Wszystko, Dobro mojej duszy! L/249&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Pozostań ze mną, Panie, bo tylko Ciebie szukam: Twojej miłości, Twojej łaski, Twojej woli, Twojego serca, Twojego ducha, ponieważ kocham Cię i nie proszę o żadną inną nagrodę prócz tego, bym coraz bardziej Cię kochał. P/109&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część światła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrzest&lt;br /&gt;Ten, kto nie kocha Boga, nie zwraca uwagi na Boga, nie czuje lęku z tego powodu, że Go nie kocha, i nawet nie zadaje sobie trudu myślenia o Bogu ze szczerym pragnieniem kochania Go.&lt;br /&gt;[...] Jeśli obawiasz się, że nie kochasz Boga, i jeśli lękasz się Go obrazić, oznacza to, że już Go kochasz i że już Go nie obrażasz. P/75&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kana&lt;br /&gt;Jeśli możesz mówić do Pana, mów do Niego, wychwalaj Go; jeśli nie możesz mówić, ponieważ jesteś wyczerpany, nie martw się. [...] On cię dostrzeże i będzie zadowolony z Twojej obecności; przyjmie twoje milczenie; następnie, przy innej sposobności, udzieli Ci swej pociechy, biorąc Cię za rękę, mówiąc do Ciebie i przechadzając się wraz z Tobą po ścieżkach swego ogrodu modlitw. P/31&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczanie&lt;br /&gt;Nigdy Pan nie jest bardziej z nas zadowolony, niż w takich właśnie chwilach, kiedy naprawdę wydaje nam się, że wszystko skończone i że Pan zostawił nas na dobre, bo zmęczyło Go cierpliwe obchodzenie się z nami. Zawsze tam jest, blisko nas, lub raczej w nas, niewidocznie udzielając nam zachęty do wytrwania w nauce. Nie martw się zatem, gdyż Pan będzie walczył o ciebie i nigdy się od ciebie nie odsunie. P/39&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tabor&lt;br /&gt;O, jak słodka była ta poranna rozmowa z rajem! [...] Serce Jezusa i moje serce [...] złączyły się. Już nie dwa serca biły, lecz tylko jedno. Moje własne serce znikło, jak kropla wody zatraca się w oceanie. Jezus był jego rajem, jego królem. P/17&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eucharystia&lt;br /&gt;Daj mi rozpoznać Cię tak, jak rozpoznali Cię Twoi uczniowie przy łamaniu chleba, tak by Komunia eucharystyczna była światłem, które rozprasza ciemność, siłą, która mnie podtrzymuje, jedyną radością mojego serca. P/108&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Pan Jezus dopuszcza duchową walkę jako oczyszczenie, a nie jako karę. Próba nie jest ku śmierci, lecz ku zbawieniu. L/198&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;Pod koniec każdego dnia [dusza] czuje się jak gdyby uwolniona od wielkiego ciężaru i bardzo pocieszona, lecz wkrótce wpada z powrotem w głębszy smutek na myśl, że wiele dni wygnania jest jeszcze zachowane dla niej. I właśnie w tych momentach dusza jest doprowadzana do stanu, by wołać: Och, życie, jakże okrutne jesteś dla mnie! Jakże długie jesteś! Och, życie, które dla mnie nie jesteś już więcej życiem, lecz męczarnią! Och, śmierci, nie wiem, kto może bać się ciebie, ponieważ przez ciebie życie dla nas się otwiera! L/114&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;Najpiękniejszym „Credo” jest to, które wyrywa się z twoich ust w ciemności, w poświęcaniu się, w cierpieniu, w największym wysiłku niezłomnej woli realizowania dobra. To właśnie jest to „wierzę”, które w burzliwej nawałnicy podnosi cię i prowadzi do Boga. D/90&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Chcę cierpieć sam i jestem niecierpliwy w oczekiwaniu na odejście sobie z Panem Jezusem. Ganiłbym siebie, gdybym miał zabiegać o to, bym chociaż na jedną godzinę został pozbawiony krzyża, a byłoby jeszcze gorszą rzeczą, gdyby przyszli inni i zabrali mi Go. L/78&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Błagam Cię, o mój Dobry Boże, abyś był moim życiem, moją barką i moją przystanią. Sprawiłeś, że wstąpiłem na Krzyż Twego Syna, a ja czynię wysiłki, aby jak najlepiej od niego się dopasować. Jestem przekonany, że już nigdy nie zstąpię z tego Krzyża i że już nigdy nie zobaczę rozpogodzonego nieba. L/191&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część radosna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;Ale „Fiat” powtarzam ciągle i nie pragnę niczego innego, jak tylko dokładnego wypełnienia tego „Fiat” właśnie w taki sposób, w jaki Pan Bóg tego pragnie - wypełnienia go wspaniałomyślnie i stanowczo. L/229&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Niech Maryja będzie Gwiazdą, która oświetli ci ścieżkę i wskaże bezpieczną drogę, aby dojść do Ojca w niebie. Niech Ona będzie tą Kotwicą, której powinnaś się bardzo mocno trzymać, zwłaszcza w czasie próby. D/64&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;Matko moja, Maryjo! Zaprowadź mnie do groty w Betlejem i spraw, bym się pogrążył w kontemplacji tego, co jest wielkie i wzniosłe; co dokonuje się w ciszy tej wielkiej i pięknej nocy. D/147&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Mój Jezu! Zbaw wszystkich ludzi! Składam siebie w ofierze za wszystkich. Umocnij mnie, weź to moje serce, napełnij je Twoją miłością, a później każ mi czynić to wszystko, co chcesz. D/86&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Usiłuj postępować zawsze zgodnie z wolą Boga w każdym przypadku i nie lękaj się. Ta zgodność jest pewną drogą, aby dojść do nieba. D/69&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Stworzenie jest świadome swej wolnej woli, jest nieszczęśliwym niewolnikiem swej wolności i jest ściśle przywiązane łańcuchem bojaźni i miłości do Boga, który je stworzył. Ale to mu nie wystarcza, chciałoby się czuć przywiązane do Niego inną miłością niż tak, która nie będzie mogła zaistnieć na tym marnym świecie. To stworzenie chciałoby przejść natychmiast do tego wiecznego odpoczynku, by zawsze żyć zanurzone w tym niezmierzonym oceanie dobroci, by znać tylko Tego, którego kocha i radować się tym, czym On sam jest szczęśliwy. L/168&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienia&lt;br /&gt;Nie podejmuj się żadnej pracy ni działania, jeśli wpierw nie wzniesiesz myśli ku Bogu i z czystą intencją nie skierujesz ku Niemu tego, co masz wykonać. Podobnie powinnaś czynić kończąc każde działanie. P/25&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Panie, pozbawieni wszelkich środków, nie wiemy co robić i jak ratować się w niebezpieczeństwie, wiec nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zwrócić swe oczy ku Tobie, abyś przyszedł z pomocą w naszej potrzebie w sposób, jaki uznasz za lepszy. L/127&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcia NMP&lt;br /&gt;Musimy czynić wielki wysiłek, podobnie jak wiele wybranych dusz, aby naśladować niezmiennie tę Błogosławioną Matkę, aby iść blisko Niej, od czasu gdy nie ma innej drogi życia z wyjątkiem drogi, którą szła nasza Matka. Nie odmawiajmy przyjęcia tej drogi, my, którzy chcemy dojść do jej końca. L/143&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Och, kiedy ten wielce upragniony dzień nadejdzie, w którym biedaczka [dusza] zostanie zanurzona w niezmierzonym morzu wiecznej prawdy, gdzie nie będzie miała więcej wolności grzeszenia ani nie będzie się przejmować tym, że jest obdarzona wolną wolą, ponieważ wszystkie biedy skończą się tu na ziemi, a ona nie będzie już więcej mogła odwracać oczu od Nieskończonego Piękna ani powstrzymywać się od rozkoszowania się w Bogu, jedynej wiecznej ekstazie najsłodszej Miłości? L/168&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-2731209990580564087?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/2731209990580564087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/11/rozaniec-z-ojcem-pio-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/2731209990580564087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/2731209990580564087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/11/rozaniec-z-ojcem-pio-3.html' title='Różaniec z Ojcem Pio (3)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-2687067435864982105</id><published>2010-11-08T00:41:00.000-08:00</published><updated>2010-11-08T00:46:38.219-08:00</updated><title type='text'>Różaniec z Ojcem Pio (2)</title><content type='html'>M. Kremer, Różaniec ze świętym Ojcem Pio, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2010. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień drugi&lt;br /&gt;ŚWIĘTOŚĆ CZŁOWIEKA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część radosna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;O Maryjo! Najsłodsza Matko kapłanów, Pośredniczko i Szafarko wszystkich łask Bożych, błagam Cię i zaklinam, abyś wyrażała wdzięczność dzisiaj, jutro i zawsze Panu Jezusowi, błogosławionemu Owocowi Żywota Twojego. D/65&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Powiedz Mu, że oddzielony od Niego, doznajesz więcej smutku niż radości. To jest właśnie dar, którego chcesz od Niego, lecz nie męcz się... musisz nieco zaczekać. Na razie nie może dać ci niczego oprócz promienia gwiazdy, zapachu kwiatu, dźwięku harfy, pieszczot wiatru! Nie ustawaj jednak w uporczywym proszeniu Go o to, ponieważ Jego największą radością jest mieć ciebie z sobą. L/84&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;Żyj radosna i odważna (...) - pośród prób, na które wystawia cię Pan. Żyj radosna i odważna, ponieważ anioł, przepowiadający narodzenie naszego maleńkiego Zbawiciela i Pana, zwiastuje, śpiewając i obwieszczając, radość, pokój i szczęśliwość ludziom dobrej woli, aby nie było nikogo, kto nie wiedziałby, że aby przyjąć to Dziecię, wystarczy być człowiekiem dobrej woli. D/148&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Tak, Jezu, kocham Cię! W tym momencie wydaje mi się, że kocham Cię, a także czuję potrzebę, aby kochać Cię bardziej, lecz, Jezu, nie mam w sercu więcej miłości. Ty wiesz, że dałem Ci ją całą! Jeśli chcesz więcej miłości, weź to moje serce i wypełnij je swoją miłością, a następnie rozkaż mi, bym kochał Cię, a ja Ci nie odmówię. Błagam Cię, uczyń to! Pragnę tego! L/70&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Bóg aż do tej pory obronił cię. Po prostu trzymaj się mocno ręki Jego Boskiej Opatrzności, a On wspomoże cię we wszelkich przeciwnościach, zaś gdy nie będziesz w stanie iść, On cię poprowadzi. P/94&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtorek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Życie nie jest niczym innym, jak tylko wiecznym zmaganiem się z sobą samym i nie zakwita inaczej, jak tylko za cenę cierpienia.&lt;br /&gt;Dotrzymuj zawsze towarzystwa Panu Jezusowi w Ogrodzie Oliwnym, a On będzie umiał wzmocnić cię w godzinach udręk, które nadejdą. D/114&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;Dziękuj i całuj serdecznie rękę Boga, która cię uderza; jest to zawsze ręka Ojca, który cię karze, ponieważ cię kocha. D/144&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;Ach, Boże! Spraw, bym coraz bardziej odczuwał Cię w moim biednym sercu i dokończ we mnie dzieło, które rozpocząłeś. Abym w głębi mojego jestestwa słyszał głos, który w sposób nalegający ciągle mi mówi: Uświęcaj siebie i uświęcaj innych. D/71&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Ileż razy - zapytał mnie Jezus niedawno - opuściłbyś Mnie, mój synu, gdybym cię nie przybił do krzyża? Pod krzyżem człowiek uczy się miłości, a Ja nie obdarzam nim wszystkich ludzi, a tylko te dusze, które są Mi najdroższe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Przypomnij sobie to, co działo się w sercu Matki Bożej, gdy stała u stóp krzyża. Z powodu nadmiernego cierpienia stała jakby skamieniała przed ukrzyżowanym Synem... Więcej, w chwili tego cierpienia tak bardzo Go kochała, że nawet nie mogła płakać. D/66&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Świętość oznacza wzniesienie się ponad siebie; oznacza doskonałe panowanie nad wszelkimi naszymi namiętnościami. Oznacza posiadanie w rzeczywistej i trwałej pogardzie samego siebie i rzeczy tego świata do tego stopnia, że wybiera się raczej ubóstwo niż bogactwo, upokorzenia niż chwałę, cierpienie niż przyjemność. P/62&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Spełniaj dokładnie swoje obowiązki i miej dobrą intencję, zachowując prawo Boskie. Jeżeli niezmiennie i wytrwale będziesz to robić, wówczas będziesz wzrastał w miłości. D/130&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Świętość oznacza życie w pokorze, bycie bezinteresownym, roztropnym, sprawiedliwym, cierpliwym, miłym, czystym, łagodnym, pilnym, wypełniającym swoje obowiązki nie dla innej przyczyny, lecz tylko dla podobania się Bogu i dla otrzymania od Niego samego nagrody, na jaką zasługujemy. P/63&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcie NMP&lt;br /&gt;Zapał dla osiągnięcia wiecznego pokoju jest dobrym zapałem - świętym zapałem. Trzeba go jednak ograniczyć całkowitym poddaniem się woli Boga: lepiej jest pełnić wolę Bożą na ziemi niż radować się niebem. D/128&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Palma chwały jest zarezerwowana tylko dla tego, kto walczy mężnie aż do końca. Rozpocznijmy więc naszą świętą walkę. Bóg będzie nam towarzyszył i ukoronuje nas wiecznym triumfem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część światła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrzest&lt;br /&gt;Bóg może odrzucić w stworzeniu wszystko, co zostało poczęte w grzechu, co nosi niezatarte piętno odziedziczone po Adamie, lecz w żadnym razie nie może odrzucić szczerego pragnienia kochania Go. P/83&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kana&lt;br /&gt;Czegóż możemy pragnąć więcej niż Bożej woli? Jakież inne pragnienie może mieć dusza Boga poświęcona? Czegóż więc jeszcze pragniesz, jeśli nie tego, by Boży zamysł się w tobie wypełnił? Nabierz zatem odwagi i krocz nadal ścieżką Boskiej miłości, z mocnym przekonaniem, że im pełniej zjednoczysz swoją wolę z wolą Bożą i upodobnisz się do niej, tym dalej postąpisz ku doskonałości. P/58&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczanie&lt;br /&gt;Jesteś zbyt droga Sercu Jezusa i wszystko, co dzieje się w Twojej duszy, dokonuje się z powodu przeszywającej Cię miłości Jezusa. On pragnie cię całej dla siebie, chce, byś tylko w Nim złożyła całą swoją ufność i całe swe uczucie. P/39&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tabor&lt;br /&gt;Mądrze byłoby pamiętać, że deszcz łask i radości towarzyszący modlitwie nie jest deszczem ziemskim, lecz niebiańskim; wszystkie nasze wysiłki są zatem niewystarczające, by go spowodować. Konieczna jest oczywiście najwyższa pilność, ale też i pokora, i spokój. Należy utrzymywać swe serce otwarte ku niebu, oczekując niebiańskiej rosy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eucharystia&lt;br /&gt;W najświętszym sakramencie Eucharystii, w tym sakramencie miłości, znajdujemy prawdziwe życie, życie błogosławione i prawdziwe szczęście. W nim bowiem otrzymujemy nie tylko łaski, które nas udoskonalają, lecz samego sprawcę tych łask. P/27&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Jezus modlił się, aby nauczyć nas również, że gdy nasza dusza znajdzie się w podobnym, opuszczeniu, powinniśmy szukać pociechy jedynie z nieba, w modlitwie o wsparcie nas w tej ofierze. P/30&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;To było cierpienie, które absolutnie nie zrobiło mi niczego złego. Powiększało we mnie ciągle coraz bardziej zaufanie do Pana Boga. Czułem się coraz bardziej przyciągany do Pana Jezusa. Chociaż nie było ognia, to jednak czułem, że wewnętrznie cały się spalam. Beż więzów czułem się bardzo mocno przywiązany do Pana Jezusa. Czułem, że spala mnie tysiąc płomieni; to sprawiało, że żyłem i umierałem. A więc cierpiałem, żyłem i umierałem bezustannie. L/75&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;Musimy w końcu ukryć nasze łzy przed Tym, który je zsyła, przed Tym, który sam je wylał i nadal je wylewa codziennie z powodu ludzkiej niewdzięczności.&lt;br /&gt;On wybiera sobie dusze i wśród nich - bez jakiejkolwiek mojej zasługi - wybrał także moją, aby Mu pomagała w tym ogromnym zadaniu dokonywania dzieła zbawiania ludzi. Im bardziej te dusze cierpią bez najmniejszej pociechy, tym większą ulgę przynoszą cierpieniom dobrego Jezusa. L/78&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;O Boże! Jaką mękę odczuwam w głębokości tego mojego serca! Kiedy moje serce znajdzie odpocznienie? Czuję, że to serce mi pęka. Nie wiem, co z nim zrobić. Obym mógł przynajmniej znaleźć uspokojenie, dając upust tej wewnętrznej męce, we łzach. Ból jest wielki i zmienił mnie w kamień.&lt;br /&gt;Tak rozumiem teraz, o Jezu, dlaczego Twoja Matka, wpatrując się w Ciebie na krzyżu, nie płakała. L/220&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Ten sam Krzyż niech będzie zawsze dla nas łożem odpoczynku, szkołą doskonałości, naszym ukochanym dziedzictwem. W tym celu uważajmy, by nie odłączać Krzyża od miłości do Jezusa. W przeciwnym przypadku ten, bez Jezusa, stałby się nieznośny w naszej słabości. Niech Matka Boża Bolesna wyjedna dla nas u swego Najświętszego Syna łaskę, abyśmy wnikali coraz bardziej w tajemnicę Krzyża i upajali się wraz z Nią cierpieniami Jezusa. L/143&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część radosna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;Dusza moja, zacznij dzisiaj czynić dobro, ponieważ do tej pory nie zrobiłaś niczego dobrego. Działajmy tak, ponieważ żyjemy w obecności Boga. (...) On mnie widzi, a także ocenia. Postępujmy więc tak, aby [Bóg] nie widział w nas nic innego, jak tylko samo dobro. D/18&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Z każdej minuty, z każdego poruszenia łaski Bożej, z każdego świętego natchnienia, z każdej okazji, którą nam dano do tego, aby czynić dobrze, będziemy musieli się bardzo dokładnie rozliczyć. D/20&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;Także my - na nowo zrodzeni w świętym sakramencie chrztu - odpowiadajmy na łaskę naszego powołania, dążąc do naśladowania naszej Niepokalanej Matki [i] starając się nieustannie poznawać Boga, abyśmy zawsze, coraz lepiej Go poznając, służyli Mu i kochali Go. D/67&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Bóg, który zlał na nas tak wiele dobrodziejstw, zadowala się tak mało znaczącym darem, jakim jest dar naszej woli. Złóżmy Mu go wraz z samym Boskim Mistrzem w tej pokornej modlitwie. P/57&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Trzeba być mocnym, aby stać się wielkim: oto nasza powinność. Życie jest walką, z której nie możemy się wycofać, lecz w której musimy zwyciężać. D/52&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Żyj tak, aby świat był zmuszony powiedzieć o tobie: „Oto Chrystus”. O, na litość Boską, nie uważaj tego za przesadę! Każdy chrześcijanin, który jest prawdziwym naśladowcą i zwolennikiem sprawiedliwego Nazarejczyka, może i powinien nazywać się drugim Chrystusem i jak najwyraźniej ukazywać w swoim życiu pełny obraz Chrystusa. P/61&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Świętość oznacza miłość do naszego bliźniego jak do siebie samego z miłości do Boga. W związku z tym świętość oznacza miłość do tych, którzy nas przeklinają, którzy nas nienawidzą i prześladują, a nawet oznacza czynienie im dobra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Nie wstawiaj swej duszy na pokusy, mówi Duch Święty, ponieważ radość serca jest życiem duszy i niewyczerpanym skarbem świętości; natomiast smutek jest powolną śmiercią duszy i nie służy niczemu. D/59&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcie NMP&lt;br /&gt;Wyobrażaj sobie ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa w twoich objęciach i na twojej piersi, a całując wiele razy ranę Jego boku, mów: Oto moja nadzieja, oto żywe źródło mojej szczęśliwości! O mój Jezu! Będę Cię mocno trzymać i nie puszczę tak długo, dopóki nie postawisz mnie w bezpiecznym miejscu. D/54&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Kiedy nadejdzie ten czas, że Pan Jezus spali mnie całego swoją Świętą Miłością? Kiedy będę całkowicie strawiony przez Boże płomienie? Kiedy będę mógł zjednoczyć się z Nim tak ściśle, bym mógł zaśpiewać całkowicie nową pieśń, pieśń zwycięstwa? Kiedy będzie koniec tej wewnętrznej walki między szatanem a biedną duszą, która chce należeć całkowicie do swego Boskiego Oblubieńca. L/215&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-2687067435864982105?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/2687067435864982105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/11/rozaniec-z-ojcem-pio-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/2687067435864982105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/2687067435864982105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/11/rozaniec-z-ojcem-pio-2.html' title='Różaniec z Ojcem Pio (2)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-7685962202707232796</id><published>2010-10-11T02:46:00.000-07:00</published><updated>2010-11-08T00:40:54.382-08:00</updated><title type='text'>Różaniec z Ojcem Pio (1)</title><content type='html'>M. Kremer, Różaniec ze świętym Ojcem Pio, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2010. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień pierwszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MIŁOŚĆ BOGA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część radosna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego moje pragnienie, aby kochać Boga, o wiele przewyższa sam fakt mojej miłości do Niego? Dlaczego Bóg, który jest tak dobry dla swoich stworzeń odmawia, aby Go kochać tak bardzo, jak dusza pragnie. [...] Dlaczego dusza odczuwa bardziej pragnienie miłości i mimo wysiłku, który czyni, by tak kochać, jak pragnie w sobie samej, że tworzy się taka pustka, jak gdyby nigdy nie kochała?&lt;br /&gt;L/740&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyń dobro gdziekolwiek jesteś, aby każdy mógł powiedzieć: „To jest syn Chrystusa". Znoś utrapienia, choroby, cierpienia z miłości do Boga i dla nawrócenia biednych grzeszników. Podtrzymuj słabego, pocieszaj tego, kto płacze.&lt;br /&gt;D/115&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezu, rozpal ten ogień, który przyniosłeś na ziemię, abym nim rozpalony wyniszczał się na ołtarzu Twej miłości jako ofiarna żertwa miłości w tym celu, byś Ty królował w moim sercu i w sercach wszystkich ludzi, by wszędzie wznosił się hymn uwielbienia Ciebie, wysławiania i wdzięczności za miłość, którą okazałeś nam w tajemnicy Twoich Boskich narodzin.&lt;br /&gt;D/110&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość jest iskrą Bożą w ludzkiej duszy, jest sama istota Boga uosobioną w Duchu Świętym. Bogu winniśmy całą naszą miłość, która - by była wystarczająca - powinna być nieskończona. Tak jednak być nie może, ponieważ jedynie Bóg jest nieskończony. Powinniśmy przynajmniej całe nasze jestestwo oddać miłości, miłosierdziu.&lt;br /&gt;P/65&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Panie, racz nie znajdować przyjemności w ukrywaniu się przede mną, wiesz jaki zamęt i wzburzenie opanowuje wszystkie władze duszy i odczucia! O, Nieskończona Piękności, widzisz, że dusza nie może znieść tego opuszczenia, ponieważ za bardzo rozkochałeś ją w sobie.&lt;br /&gt;L/163&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtorek&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Nie wiem, z jakiego powodu Pan Bóg nie okazał mi litości aż dotąd, aby mnie uwolnić od tych cier¬pień; wiem tylko, że On nigdy nie czyni niczego bez najświętszych celów, pożytecznych dla nas.&lt;br /&gt;U58&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;Zwątpienie w Boga jest dla Niego największa obelgą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;D/145&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;To cierpienie nie jest chłostą od Boga, lecz raczej owocem miłości, którą chce On przeobrazić cię na podobieństwo swego Syna. Cierpisz; uwierz jednak również, że Jezus cierpi w tobie, dla ciebie i z tobą. Przyłącza się do ciebie w swej męce, a tym, będąc ofiarą, musisz dopełniać braki udręk Jezusa Chrystusa dla dobra swych braci i sióstr.&lt;br /&gt;P/48&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Pan daje ci czasem odczuć ciężar krzyża. Wydaje ci się, że ten ciężar jest nie do uniesienia, ale nieś go, ponieważ Pan w swojej miłości i w swym miłosierdziu poda ci rękę i obdarzy mocą.&lt;br /&gt;D/44&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Jak słodkie jest słowo Krzyż! Tutaj – u stóp Jezusowego Krzyża – dusze zostają okryte światłem i rozpalone miłością, tutaj otrzymują skrzydła, aby poderwać się do najwspanialszych lotów.&lt;br /&gt;Od kiedy Syn Boży zniósł tak wiele cierpień z czystej miłości, nie ma wątpliwości, że krzyż dźwigany dla Niego staje się tak miły, jak miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;L/142&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Trudno jest stać się świętym. Trudno, owszem, ale nie jest to niemożliwe. Droga doskonałości jest długa, jak długie jest życie każdego człowieka.&lt;br /&gt;D/150&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Natura sprzeciwia się we mnie temu, co mi mówi rozum, sprzeciwia się natchnieniom łaski. Tutaj ma początek męczarnia, która mi rozrywa duszę. Czuję, że w tym samym czasie jestem zjednoczony z Bogiem poprzez duszę, poprzez wolę, lecz w tym samym czasie ciało, natura zawsze jest niezadowolona, chciałaby oderwać się od krzyża, uniknąć spełnienia Bożych zamiarów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Czyż nie na drogach Pana rozpocząłem moją podróż, po nich chcę iść dalej, po nich kontynuować moją podróż. Jeśli wróg atakuje je z powodu świętości ich życia, niech krzyczą mu w twarz: „moja świętość nie jest skutkiem mojego ducha, lecz jest skutkiem Ducha Bożego, który mnie uświęca. Ona jest darem Boga, to jest talent pożyczony mi przez mojego Oblubieńca, po to, bym mogła zarabiać nim, by później, w swoim czasie zdać Mu dokładnie sprawozdanie z dochodu”.&lt;br /&gt;L/120&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcia NMP&lt;br /&gt;Twoje łzy zostały zebrane przez aniołów i złożone w złotym kielichu, i odnajdziesz je, kiedy staniesz przed Bogiem.&lt;br /&gt;P/49&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Czuję, że topię się w ogromnym oceanie miłości Ukochanego [Jezusa]. A jednak gorycz tej miłości ma słodycz i jej treścią jest światło, lecz to nie przeszkadza mojej duszy odczuwać ogromu uniesień tej miłości. Nie znajduję sposobu, aby znieść jej ogromny ciężar, czuję się zniszczony i zwyciężony. Małe serce nie jest w stanie pomieścić tej ogromnej miłości. Prawdą jest, że On jest wewnątrz i na zewnątrz.&lt;br /&gt;L/254&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część światła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrzest&lt;br /&gt;Jak to możliwe, by źródło wody żywej, która wypływa z Boskiego Serca, miało znajdować się z dala od duszy, która pędzi ku niemu. […] Z radością zatem gaśmy nasze pragnienie w tym źródle i wciąż idźmy naprzód drogą Boskiej miłości. Bądźmy jednak również pewni, że nasze dusze nigdy tu, na ziemi, nie osiągną zaspokojenia.&lt;br /&gt;P/40&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kana&lt;br /&gt;Jeden akt miłości ze strony człowieka, jeden akt miłosierdzia jest tak wielki w oczach Boga, że nie mógłby zań odpłacić nawet niezmierzonym darem całego stworzenia! […] Musimy wiedzieć, jak wlać w serca [braci] nadzieję i przywrócić uśmiech ich twarzom, wpuściwszy wpierw na nowo promień światła do ich dusz. Wówczas będziemy składać Bogu w ofierze najpiękniejszą, najbardziej szlachetną z modlitw, ponieważ nasza modlitwa wypływać będzie z ofiary. Będzie ona samą istotą miłości, bezinteresownym darem ze wszystkiego, czym jesteśmy w naszym ciele i w naszej duszy.&lt;br /&gt;P/65&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczanie&lt;br /&gt;Czemu się lękasz? Czyż On nie czuwa nad tobą? Kroczysz po morzu i napotykasz wicher i fale, lecz czy nie wystarcza, że jesteś z Jezusem? Czego tu się lękać? Gdy jednak strach ogarnia cię znienacka, krzycz głośno: Panie, ratuj mnie! On wyciągnie ku tobie swą dłoń; uchwyć się jej mocno i radośnie krocz po burzliwych wodach życia.&lt;br /&gt;P/90&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tabor&lt;br /&gt;Pozostań ze mną, Panie, bo tylko Ciebie szukam: Twojej miłości, Twojej łaski, Twojej woli, Twojego serca, Twojego ducha, ponieważ kocham Cię i nie proszę o żadną inną nagrodę prócz tego, bym coraz bardziej cię kochał.&lt;br /&gt;Na ziemi będę kochał Cię całym swoim sercem, miłością silną, a później nadal będę Cię kochał – doskonale, przez całą wieczność.&lt;br /&gt;P/109&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eucharystia&lt;br /&gt;O, mój drogi Jezu… Jakże mogę żyć bez Ciebie?... Przychodź często, mój Jezus… Tylko Ty możesz posiąść moje serce… Gdybym miał wszystkie serca świata, ofiarowałbym je Tobie… Mój słodki Jezu, moja miłość do Ciebie podtrzymuje mnie w drodze.&lt;br /&gt;P/110&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część bolesna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa w Ogrójcu&lt;br /&gt;Mówisz, że Jezus ciebie opuścił, że jesteś w ciemności, że jesteś zgubiony! […] Pan Jezus cię nie opuścił. Przeciwnie, w tych bolesnych próbach, w których twój duch jest zanurzony, Jezus jest bliżej ciebie i jest ściśle związany z twoim sercem. Rzeczywiście Jezusowymi są twe pragnienia, by Go szukać; Jezusowymi są twoje westchnienia; Jezusowymi są twoje narzekania; wszystko w tobie jest Jezusa. Dopuszcza próbę dla swej chwały i twego dobra.&lt;br /&gt;L/233&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biczowanie&lt;br /&gt;Kiedy Jezus chce, abym zrozumiał, że mnie kocha, daje mi odczuć smak swojej Męki, ran, cierni, udręk. Kiedy chce, bym się radował, napełnia moje serce tym duchem, który całym jest ogniem i mówi mi o swoich rozkoszach. Kiedy jednak On chce być pocieszonym, mówi mi o swoich cierpieniach, zaprasza mnie głosem, który jest zarówno prośbą i rozkazem, abym ofiarował moje ciało, aby ulżyć Mu w cierpieniach.&lt;br /&gt;L/93&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierniem ukoronowanie&lt;br /&gt;Nie znajduję sposobu, aby łagodzić ten słuszny gniew Pana Boga, gdyż nie udaje mi się sprawić przyjemności Jego Sercu i nie mogę znaleźć żadnego sposobu, by to uczynić. Widzę, że wszystkie ciernie, o które się dla Niego dotąd postarałem i nadal staram, są cierpieniem, ato nie wydaje mi się złudzeniem, lecz jest rzeczywistością, która występuje z całą jasnością. Czynię wysiłki, aby wydostać się z tego ponurego stanu, lecz jestem pokonany bezwiednie i nieświadomie przez to zło, którego nie chcę czynić.&lt;br /&gt;L/242&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesienie krzyża&lt;br /&gt;Jezus wybrał krzyż na swój sztandar, więc chcę, by wszyscy Jego naśladowcy wstąpili na ścieżkę prowadzącą na Kalwarię, by nieśli krzyż i ponieśli śmierć rozciągnięci na nim. Jedynie w ten sposób osiągamy zbawienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć na krzyżu&lt;br /&gt;Udaj się myślą na Kalwarię, rozmyślaj i medytuj nad Ofiarą, która składa siebie Boskiej Sprawiedliwości, biorąc na siebie cenę Twojego odkupienia.&lt;br /&gt;P/35&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część radosna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie&lt;br /&gt;Nie lękaj się, ale uważaj siebie za najszczęśliwszą osobę, gdyż stałaś się godna tego, by uczestniczyć w bólach Boga-Człowieka. To nie jest opuszczenie, ale wielka miłość, którą Bóg ci okazuje. Ten stan ducha nie jest karą, ale miłością, i to miłością najsubtelniejszą. Dlatego wysławiaj Pana i wyraź zgodę na picie z kielicha Getsemani. D/43&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedzenie&lt;br /&gt;Wędruj przez życie radośnie, z sercem szczerym i otwartym, dążąc wzwyż tak, jak tylko możesz. A kiedy nie można ustawicznie utrzymać tej świętej radości, to przynajmniej nigdy nie trać odwagi i zaufania do Boga. D/61&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie&lt;br /&gt;Niech ci się nie wydaje, że w innych okolicznościach służyłabyś Jezusowi lepiej, ponieważ jedynie wtedy służy Mu się dobrze, gdy służy Mu się tak, jak On tego pragnie. P/54&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie&lt;br /&gt;Daj mi, o Jezus, i zachować we tę żywą wiarę, która kazałaby mi wierzyć i działać tylko dla Twojej miłości. (...) Wyznaję przed całym światem, bez kierowania się jakimkolwiek względem ludzkim, że Ty jesteś prawdziwym i jedynym naszym Bogiem. D/88&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie&lt;br /&gt;Kto wie, ile razy, gdyby On nie podał mi ręki, moja wiara zachwiałaby się, moja nadzieja, moja miłość osłabłaby; mój rozum pozostałby przyćmiony, gdyby Jezus - Odwieczne Słońce - go nie oświecił!!!&lt;br /&gt;Jestem świadom, że to wszystko jest doprawdy dziełem Jego nieskończonej miłości. On nigdy nie odmówił mi niczego! Co więcej, muszę powiedzieć, że dał mi więcej, niż Go prosiłem. P/51&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część chwalebna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie&lt;br /&gt;Kochajmy Jezusa Chrystusa ze względu na Jego Boską wielkość, Jego potęgę w niebie i na ziemi, Jego nieskończone zasługi, a przede wszystkim z wdzięczności. D/79&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowstąpienie&lt;br /&gt;Upokórzmy się bardzo i wyznajmy, że gdyby Pan Bóg nie był naszym pancerzem i naszą tarczą, zostalibyśmy natychmiast przebici każdym rodzajem grzechu. Oto dlaczego powinniśmy zawsze trwać w Bogu przez wytrwałość w naszym duchowych ćwiczeniach i uczeniu się służby Bogu naszym własnym kosztem. L/241&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zesłanie Ducha Świętego&lt;br /&gt;Wpatrujmy się z uczuciem wzruszającej wdzięczności w tę wspaniałą tajemnicę, która mocno pociąga Serce Pana Jezusa ku Jego stworzeniu. D/76&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcie NMP&lt;br /&gt;Miłość Boża unosi ducha ludzkiego tak wysoko, że dosięga on tronu Boga. Nigdy nie znuż się dziękowaniem za szczodrobliwość tak dobrego Ojca i proś Go, aby ciągle coraz bardziej rosła w Twoim sercu święta miłość. D/110&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi&lt;br /&gt;Przeżywam duchową radość z powodu wielkiej miłości, jaką Bóg cię obdarza. Burza, która huczy wokół ciebie, jest pewnym znakiem tej miłości. (...)&lt;br /&gt;Walka jest dowodem jednoczenia się duszy z Bogiem i znakiem obecności Pana Boga głęboko w duszy. (...)&lt;br /&gt;Motywem w tej walce jest wygranie korony, im lepiej dusza walczy, bym bardziej są pomnażane palmy zwycięstwa, a każde zwycięstwo, które się osiąga, ma odpowiedni stopień wiekuistej chwały. Jakże nie radować się na widok zaangażowania w walce, by odnieść wiele zwycięstw w ciągu życia? L/221&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-7685962202707232796?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/7685962202707232796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/10/rozaniec-z-ojcem-pio-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/7685962202707232796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/7685962202707232796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/10/rozaniec-z-ojcem-pio-1.html' title='Różaniec z Ojcem Pio (1)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-5095314067217795910</id><published>2010-06-25T07:09:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T07:13:24.544-07:00</updated><title type='text'>List 23</title><content type='html'>Ojciec Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Nieugięty atak wroga. - Pragnienie uwolnienia się od niego. - Prośba o pozwolenie poświęcenia się jako żertwa ofiarna za grzeszników i za dusze w czyśćcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 29 listopada 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój najdroższy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni stan mojego zdrowia pogorszył się znacznie. Lecz co męczy mnie najbardziej ze wszystkiego, to kaszel i bóle w klatce piersiowej. Kaszel jest tak silny i ciągły szczególnie w godzinach nocnych, że mało brakuje, by nie rozerwał mi klatki piersiowej i często ze strachu powtarzam akt żalu.&lt;br /&gt;Walki duchowe nie ustają; co więcej - stają się coraz bardziej zacięte. W sumie, mój Ojcze, wróg naszego zbawienia jest tak wściekły, że nie zostawia mnie ani na chwilę w spokoju i prowadzi w różny sposób ze mną wojnę. Pragnę od Pana Jezusa łaski uwolnienia mnie od tego, w obawie, by Go nie obrazić i pragnę jeszcze, aby chcąc mnie umartwić, umartwiał mnie cierpieniami ciała, które przyjąłbym całym sercem.&lt;br /&gt;Trudno!... Prawdą jest, że cierpię, lecz cieszę się z tego, ponieważ zapewniłeś mnie, że to nie jest opuszczenie przez Boga, ale raczej delikatność Jego subtelnej miłości. Mam nadzieję, że Pan zechce przyjąć moje cierpienia jako zadośćuczynienie za moje niezliczone przykrości, które Mu wyrządziłem. W końcu, czym jest to, co cierpię w porównaniu z tym, na co zasługuję z powodu moich grzechów?&lt;br /&gt;Ale niech się dzieje tak, jak On chce. Mnie wystarczy tylko to, abym wiedział, że tego wszystkiego chce Bóg i z tego powodu się raduję. A teraz, mój Ojcze, chcę Cię prosić o pozwolenie. Od dłuższego czasu odczuwam w sobie potrzebę ofiarowania siebie Bogu jako żertwa ofiarna za biednych grzeszników i za dusze w czyśćcu.&lt;br /&gt;To pragnienie rozwijało się nieustannie w moim sercu tak bardzo, że teraz stało się, powiedziałbym, gwałtowną pasją. Jest prawdą, że to ofiarowanie się Panu Bogu uczyniłem kilkakrotnie, zaklinając Go, aby chciał przenieść na mnie kary przygotowane dla grzeszników i dla dusz w czyśćcu, a nawet stokrotnie je pomnożył wobec mnie, byle tylko nawrócił i zbawił grzeszników, a także szybko przyjął do nieba dusze czyśćcowe. Teraz jednak chciałbym ponowić to ofiarowanie Panu, otrzymując na to Twoje pozwolenie. Wydaje mi się, że Pan Jezus właśnie tego chce. Jestem pewny, że nie będziesz miał jakiejś trudności w udzieleniu mi tego pozwolenia. O, Ojcze, błogosław mnie i módl się także za mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-5095314067217795910?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/5095314067217795910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-23.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/5095314067217795910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/5095314067217795910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-23.html' title='List 23'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-7718546035605845165</id><published>2010-06-25T07:07:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T07:09:22.366-07:00</updated><title type='text'>List 22</title><content type='html'>Ojciec Benedykt do Ojca Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokusy są znakiem szczególnej miłości Bożej. - Pan Bóg zawsze otacza nas ojcowską opieką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;San Marco la Catola, 28 października 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdroższy Bracie Pio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odpisałem Ci wcześniej, ponieważ byłem poza klasztorem.&lt;br /&gt;Pociesza mnie wiadomość, że burze w Tobie nasilają się, ponieważ to jest znak, że Królestwo Pana Boga jest zakładane w Tobie. Pokusy są niezawodnym znakiem szczególnej miłości Bożej, a fakt, że się ich obawiasz, jest najlepszym dowodem na to, że im nie ulegasz. Bądź więc pełen radości i nie zniechęcaj się. Im bardziej wróg Cię atakuje, tym bardziej powinieneś oddawać się Panu, mając nadzieję, że nigdy nie pozwoli byś został pokonany, zgodnie ze słowami: Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać (l Kor 10, 13). Nawet św. Paweł był w niebezpieczeństwie i prosił, aby został uwolniony od ciężkiej próby ciała. On również obawiał się, że ulegnie, lecz otrzymał zapewnienie, że pomoc łaski ciągle będzie wystarczająca (zob. 2 Kor 12, 7-9).&lt;br /&gt;Jak inaczej mam Cię przekonać? Czy nasz Bóg nie jest tak dobry, że przewyższa wszelkie nasze pojęcie? Czy nie zależy Mu bardziej na naszym zbawieniu niż nam? Myśląc o miłości, którą nas obdarza i trosce o nasze dobro, powinniśmy być spokojni i nie wątpić w to, że On będzie zawsze ochraniał nas ojcowską opieką przed wszystkimi naszymi wrogami.&lt;br /&gt;Niech Pan Bóg Cię błogosławi i przyniesie ulgę w udrękach; niech zwróci ku Tobie swoje spojrzenie i niech Cię pocieszy w swym miłosierdziu.&lt;br /&gt;Twój najbardziej kochający&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Benedykt&lt;br /&gt;minister prowincjalny &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za zmarłego ojca Klemensa trzeba odprawić trzy msze święte; tak polecają nowe Konstytucje (31)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31 Odwołuje się do Konstytucji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów z 1909 r., nr 64.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-7718546035605845165?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/7718546035605845165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-22.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/7718546035605845165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/7718546035605845165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-22.html' title='List 22'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-6111258988267502524</id><published>2010-06-25T07:04:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T07:05:45.443-07:00</updated><title type='text'>List 21</title><content type='html'>Ojciec Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Nieustanna nawałnica pokus. - Obawa przed upadkiem. - Błaga o listowną pomoc i przeklinanie wroga nawet z daleka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 22 października 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Najdroższy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto uwolni mnie od utrapienia, w którym się znajduję? Zwłaszcza pokusy atakują mnie z wielką zawziętością. Udręczony jestem ogromnie nie tyle z powodu ciągłego gwałtu, który muszę sobie zadawać, lecz z powodu ich odrażającej i ciągłej wrogości oraz z wielkiej obawy, by nie obrażać Boga z minuty na minutę, ponieważ są momenty, w których właściwie znajduję się na skraju przepaści i mogę natychmiast upaść. Nawet w czasie godzin przeznaczonych na odpoczynek demon nie przestaje w różny sposób dręczyć mojej duszy.&lt;br /&gt;Prawdą jest, że byłem silny aż do chwili obecnej i dzięki łasce Pana Boga nie uległem podstępom wroga, lecz kto wie, co może stać się w przyszłości? O jakże bardzo pragnąłbym otrzymać od Pana Jezusa chwilę spokoju. Niech się jednak w odniesieniu do mnie dzieje Jego wola!&lt;br /&gt;Nawet z tak daleka nie zaniechaj wysyłać złorzeczeń temu naszemu wspólnemu wrogowi, aby mnie zostawił w spokoju. Zlituj się, błagam Cię i módl się do Pana Boga za mnie tak, jak ja to czyniłem i będę w zamian czynił za Ciebie, nie aby mnie zabrał z tego świata, kiedy będzie chciał, ale aby mnie zachował od zła. Proszę, pisz do mnie, jeśli nie masz nic przeciwko temu, ponieważ Twoje listy przynoszą mi wiele dobra.&lt;br /&gt;Nie wiem, ile mszy świętych mam ofiarować za zmarłego ojca Klemensa . Odprawiłem już jedną za jego piękną duszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udziel mi błogosławieństwa.&lt;br /&gt;Twój brat Pio&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;30 Ojciec Klemens z Morcone ur. 13 lipca 1827 r.; zm. 28 sierpnia 1910 r. Zgodnie z Konstytucjami Zakonu miał prawo do trzech mszy świętych za spokój jego duszy, ponieważ był radcą prowincjalnym. Zob. następny List.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-6111258988267502524?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/6111258988267502524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-21.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6111258988267502524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6111258988267502524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-21.html' title='List 21'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-843381019525204749</id><published>2010-06-25T07:00:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T07:03:41.618-07:00</updated><title type='text'>List 20</title><content type='html'>Ojciec Benedykt do Ojca Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Pan Bóg zezwala na pokusy? - Odprawianie mszy świętych według intencji przełożonego prawincjalnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;San Marco la Catola, 3 października 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Najdroższy Synu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcesz wiedzieć, czego Pan Jezus żąda od Ciebie? Odpowiedź jest łatwa. Chce pobudzić Cię jak ziarno, wstrząsnąć Tobą, wymłócić i oczyścić z plew, aby Twój duch mógł dosięgnąć czystości i niewinności, której On pragnie. Czy płótno mogłoby utrzymać swoją doskonałą czystość w szafie właściciela, gdyby najpierw nie zostało wyprane? Czy ziarno może być złożone w magazynie, jeśli nie jest oczyszczone z kąkolu albo plew?&lt;br /&gt;Więc tak jest również z kimś wybranym. Wiem, że pokusy wydają się raczej brudzić niż oczyszczać duszę, lecz jak mówi św. Franciszek Salezy, one są jak mydło, które, kiedy namydla pranie, wydaje się, że je brudzi, a w rzeczywistości je czyści. Niemniej, czynisz dobrze, pragnąc, by Pan Bóg zechciał uwolnić Cię od nich; ja również będę się o to modlił. Jednak nie powinieneś obawiać się, że Pan Bóg zostawi Cię na pastwę wroga. Wierz, że mu da taką siłę, aby dręczył Cię tyle, ile to służy Jego ojcowskim planom do oczyszczenia Twojej duszy. Dlatego bądź duchowo silny i radosny.&lt;br /&gt;Nie mam biografii bł. Gabriela ani nie wiem, gdzie można ją znaleźć. Spróbuj, może Tobie samemu uda się ją znaleźć. Nie chcę pomniejszać liczby pięciu mszy świętych, ponieważ nie chcę pozbawiać Cię okazji do składania jałmużny zakonowi i dawania świadectwa wdzięczności. Jeśli więc Twoi Dobroczyńcy chcą ofiarować drobną dodatkową jałmużnę św. Franciszkowi, nie możesz tego odrzucać, po pierwsze dlatego, że zakonnik nie może zrezygnować z tego, co jest ofiarowywane, a po drugie, ponieważ nie powinien pozbawiać swoich krewnych możliwości wysłużenia sobie bardzo wielu łask u Pana Boga..&lt;br /&gt;Pozdrawiam Cię, błogosławię po ojcowsku i ufam, że nie jestem zapominany w modlitwach tych wszystkich, którzy prawdziwie mnie kochają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej kochający w Jezusie Chrystusie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Benedykt&lt;br /&gt;niegodny minister prowincjalny &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy możesz, zawsze pisz do mnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-843381019525204749?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/843381019525204749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-20.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/843381019525204749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/843381019525204749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-20.html' title='List 20'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-3789131586029848537</id><published>2010-06-25T06:54:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T06:59:51.595-07:00</updated><title type='text'>List 19</title><content type='html'>Ojciec Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Choroba i pokusy. Prosi, by nie został pozbawiony mojej korespondencji. - Chciałby mieć życiorys bl. Gabriela, pasjonisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, l października 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Najdroższy Ojcze!&lt;br /&gt;Od kilku dni czuję się gorzej niż zwykle i to jest dokładnie to, co przeszkodziło mi w napisaniu do Ciebie wcześniej. Ponieważ teraz czuję się trochę lepiej, to korzystając z okazji, wysyłam do Ciebie ten list, by przekazać Ci o mnie nowe wiadomości.&lt;br /&gt;Nie mam słów, by wyrazić wdzięczność naszemu Drogiemu Panu Jezusowi, który daje mi taką siłę i odwagę w znoszeniu nie tylko wielu dolegliwości, które mi zsyła, lecz nawet nieustannych pokus, które dopuszcza i które z dnia na dzień stają się coraz liczniejsze. Te pokusy sprawiają, że drżę cały z obawy, by nie obrazić Pana Boga.&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że przyszłość, będzie przynajmniej podobna do przeszłości, to znaczy, że nie stanę się ich ofiarą. Mój Ojcze, ten rodzaj cierpienia jest zbyt ciężki dla mnie. Polecaj mnie Panu, by raczył zamienić je na jakieś inne, nawet je podwajając. Muszę przyznać jednak, że jestem zadowolony nawet pośród tych udręk, ponieważ są jeszcze wielkie słodycze, których nasz Dobry Jezus pozwala mi kosztować prawie codziennie.&lt;br /&gt;Drogi Ojcze, poproś Pana Jezusa raz jeszcze, aby uwolnił mnie szybko od więzów tego śmiertelnego ciała. Napisz do mnie, ponieważ przez Twoje rady wyświadczasz mi tak wiele dobra i powiedz mi raz jeszcze to, czego Pan Bóg chce od tego niewdzięcznego stworzenia.&lt;br /&gt;Modlę się za Ciebie każdego ranka, abyś miał jeszcze nieco cierpliwości dla mnie. Och, jak wiele miałbym Ci do powiedzenia, lecz już nie mogę dłużej pisać!&lt;br /&gt;Proszę, bądź tak dobry i przyślij mi książkę do nabożeństwa. Bardzo chciałbym przeczytać biografię bł. Gabriela, pasjonisty28. Proszę Cię także o inny uczynek miłości, a mianowicie o to byś pozwolił mi odprawiać mniej niż owych pięć mszy świętych, które co miesiąc odprawiam dla Ciebie29 , ponieważ wydatki, które uprzejmi Dobroczyńcy ponoszą dla mnie są zbyt duże, zważywszy na ich niedostatek w obecnym czasie. Niewątpliwie, gdyby moja rodzina wiedziała o prośbie, z którą zwracam się do Ciebie, byłaby niezadowolona.&lt;br /&gt;Ksiądz proboszcz i moja rodzina przesyłają Ci wyrazy uszanowania. A tymczasem, chociaż z daleka, nie przestawaj mnie błogosławić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28 Gabriel od Matki Bożej Bolesnej, który nazywał się Francesco Possenti, ur. l marca 1838 r.; zm. 27 lutego 1862 r. Został beatyfikowany w 1908 r., a kanonizowany w 1920 r.&lt;br /&gt;Ojciec Pio prawdopodobnie prosił o biografię napisaną przez postulatora Germano Di S. Stanislao CP, Vita del beato Gabriele..., Roma 1908.&lt;br /&gt;29 Zgodnie ze Statutami kapucyńskiej prowincji Foggia, wydanymi w 1906 r., księża odprawiali każdego miesiąca dwie msze święte w swoich intencjach (bez przyjmowania jakiejkolwiek ofiary), pięć - zgodnie z intencjami przełożonego, a pozostałe - w intencjach swoich własnych wspólnot. Mając potrzebne pozwolenie, Ojciec Pio te ostatnie odprawiał w intencji ofiarodawców, by zaradzić wydatkom, których przyczyną była jego choroba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-3789131586029848537?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/3789131586029848537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3789131586029848537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3789131586029848537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-19.html' title='List 19'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-8858223394993719801</id><published>2010-06-25T06:51:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T06:53:21.126-07:00</updated><title type='text'>List 18</title><content type='html'>Ojciec Benedykt do Ojca Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Bóg „chce w pełni posiąść Twoje serce". - „Poddaj się Jego porywom i nie obawiaj się." — Znaki autentyczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;San Marco la Catola, wrzesień 1910 (27)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najukochańszy Synu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam ani słów, ani odpowiednich uczuć, aby dziękować za dobroć Pana, za to, że z tak wielką miłością odnosi się do Ciebie i opiekuje się Tobą. Widzę jasno, że Cię wybrał, abyś był blisko Niego, chociaż w tym nie ma żadnej Twojej zasługi. Tymczasem możesz być pewny, że chce w pełni posiąść Twoje przebite bólem serce, jak Jego własne. Choroba, duchowe pieszczoty, święte płomienie, pokusy, oschłości i lamenty są wyrazami Jego niewymownej miłości. Kiedy diabeł próbuje przekonać Cię, że jesteś ofiarąjego ataków i że jesteś opuszczony przez Pana, nie zważaj na niego, ponieważ usiłuje Cię oszukać.&lt;br /&gt;Chciałbyś mieć kogoś bliskiego w okresie, przez który przechodzisz i ja nie wiem, co bym zrobił, by móc widzieć Cię w klasztorze, właśnie tu, przy moim boku. Tymczasem, ponieważ jestem daleko, jedyną radą, którą mogę Ci dać, jest ta, byś nie czynił niczego innego, jak tylko to, czego Duch Święty pragnie dokonać w Tobie. Poddaj się Jego porywom i nie obawiaj się; On jest tak mądry, słodki i dyskretny, że nie czyni niczego innego, jak tylko to co jest dobre. Szczególnie wtedy, kiedy wewnętrzne rozkosze są połączone z głębokim i miłym uczuciem pokory, nie powinny wzbudzać żadnych podejrzeń; trzeba wówczas szeroko otwierać serce, aby je przyjmować.&lt;br /&gt;Módl się za mnie, który Cię błogosławię całym sercem. Przekaż wyrazy szacunku Księdzu proboszczowi i rodzinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej kochający w Jezusie Chrystusie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Benedykt&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;niegodny minister prowincjalny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27 Brak daty. Na kopercie jest napisane 1911 ze znakiem zapytania. Wydaje się nam, że chodzi o odpowiedź na list Ojca Pio z 4 września 1910 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-8858223394993719801?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/8858223394993719801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8858223394993719801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8858223394993719801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-18.html' title='List 18'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-1213752578308431764</id><published>2010-06-25T06:47:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T06:51:04.894-07:00</updated><title type='text'>List 17</title><content type='html'>Ojciec Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie szczęście duchowe, z powodu którego chce tylko kochać i cierpieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 4 września 1910 J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Najukochańszy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z woli Pana Boga nadal czuję się bardzo źle, jeśli chodzi o moje zdrowie. Co jednak męczy mnie jeszcze bardziej, to te silne i ostre bóle w klatce piersiowej. Czasami są tak gwałtowne, że wydaje mi się, iż chyba rozerwą mi dosłownie plecy i klatkę piersiową. Jednak Pan Jezus nie zawodzi mnie w osładzaniu - od czasu do czasu - moich cierpień w inny sposób, mianowicie przez przemawianie do serca. O tak, mój Ojcze, jakżeż dobry jest Jezus wobec mnie! Och, jakżeż cenne są te chwile! To jest szczęście, do wyrażenia którego nie umiem znaleźć porównania, szczęście, którego Pan pozwala mi zakosztować prawie tylko wśród udręk.&lt;br /&gt;W takich chwilach, bardziej niż kiedykolwiek, wszystko na tym świecie męczy mnie i ciąży; niczego innego nie pragnę, jak tylko kochać i cierpieć. Tak, mój Ojcze, nawet pośród wielkich cierpień jestem szczęśliwy, ponieważ wydaje mi się, że czuję, jak moje serce bije zgodnie z sercem Pana Jezusa. Wyobraź sobie teraz, jak wielkie pocieszenie powinna wlewać w serce świadomość posiadania - prawie na pewno - Pana Jezusa.&lt;br /&gt;To także prawda, że jestem narażony na bardzo wielkie pokusy, lecz ufam Bożej Opatrzności, że nie wpadnę w zasadzki kusiciela. Jest także prawdą, że Jezus Chrystus bardzo często się ukrywa, ale cóż to znaczy? Zawsze będę starał się, z Twoją pomocą, przebywać blisko Niego, ponieważ zapewniłeś mnie, że to nie są opuszczenia, lecz po prostu igraszki miłości.&lt;br /&gt;Och, jak bardzo chciałbym mieć kogoś w takich momentach, kto by mi pomagał zmniejszyć niepokoje i uśmierzyć płomienie, które niepokoją moje serce!&lt;br /&gt;Proszę, bądź tak uprzejmy i odpowiedz mi na to wszystko, jeżeli chcesz i jeśli Ci to nie sprawia trudności; zapewnij mnie o prawdzie tego wszystkiego, co Ci tutaj przedstawiłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecaj mnie Panu i błogosław mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrowienia, podziękowania i najlepsze życzenia dla Ojca lektora Augustyna za tak wiele dobra, które mi wyświadczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26 Ojciec Pio prosi o liturgiczny kalendarz, który podaje przepisy codziennego odmawiania brewiarza i odprawianie mszy świętej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-1213752578308431764?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/1213752578308431764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-17.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/1213752578308431764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/1213752578308431764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-17.html' title='List 17'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-5061701337510985291</id><published>2010-06-25T06:43:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T06:47:19.480-07:00</updated><title type='text'>List 16</title><content type='html'>Ojciec Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Wielka radość. - Wściekłość szatana. - Nieczyste pokusy i pogarda dla&lt;br /&gt;nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 17 sierpnia 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Najdroższy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni czuję się nieco gorzej i być może głównym powodem tego jest minione wzruszenie, na które mój duch był narażony w tych dniach.&lt;br /&gt;To jest także powód, który przeszkodził mi w napisaniu do Ciebie wcześniej, jak to było moim obowiązkiem.&lt;br /&gt;Otrzymałem Twoje „partercipazioni"25 i nie mam odpowiednich słów, aby Ci podziękować za tak delikatną miłość. Moje serce jest napełnione po brzegi radością i czuje się ciągle coraz bardziej przygotowane na przyjęcie jakiegokolwiek cierpienia, byleby tylko podobać się Panu Jezusowi.&lt;br /&gt;Jest także prawdą, że demon nie może powstrzymać się od swoich wysiłków, by zmusić mnie do utraty pokoju duszy i zmniejszyć wielką ufność, którą mam w Boże miłosierdzie. Próbuje osiągnąć to głównie przez nieustanne pokusy przeciw świętej czystości, które wzbudza w mojej wyobraźni, a czasem także, kiedy po prostu patrzę na rzeczy, które nie nazywam świętymi, lecz które są co najmniej obojętne.&lt;br /&gt;Postępując według Twej rady - śmieję się z tego wszystkiego, jako z rzeczy, o które nie należy się martwić. To tylko jednak mnie boli, że nie jestem pewny, czy w momencie pierwszego ataku wroga byłem gotowy do odparcia go. Niewątpliwie, kiedy obecnie robię rachunek sumienia, to widzę, że wolałbym najpierw umrzeć, niż rozmyślnie obrazić mojego Kochanego Jezusa nawet tylko jednym grzechem, choćby lekkim.&lt;br /&gt;Powiedz mi chociaż trochę, jak mam postępować w tej sprawie. Możesz być pewien, że z pomocą Pana Boga będę Ci za to wdzięczny.&lt;br /&gt;Na zakończenie, potrzebny jest mi kalendarz 6 i to tylko po to, aby zobaczyć, w które dni nie można w sobotę odprawiać mszy świętej wotywnej o Niepokalanej i jakie wspomnienia świętych należy uwzględnić w czasie tej&lt;br /&gt;mszy świętej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módl się za mnie i błogosław mnie.&lt;br /&gt;Twój biedny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 Ojciec Pio używa tutaj wyrażenia „partecipazioni", którym określa pamiątkowe obrazki, przysłane Mu przez ojca Benedykta z okazji święceń z następującą dedykacją: „Dla Ukochanego Alumna kapucyńskiej prowincji Świętego Anioła, Najmilszego Ojca Pio z Pietrelciny w szczęśliwym dniu pierwszej mszy świętej z życzeniami, by Bóg miał Go w niebie tak, jak on Go ma w swych dłoniach na ziemi, prosząc, aby pamiętał o tym, który ma prawo do jego uczuć". Brat Benedykt z San Marco in Lamis, minister prowincjalny. Benevento, swieto sw. Wawrzyńca, 10 sierpnia 1910.&lt;br /&gt;„Święty Anioł" - to jest św. Michał Archanioł, patron kapucyńskiej prowincji Foggia.&lt;br /&gt;Ojciec Pio napisał na swój prywatny użytek następującą myśl - pamiątkę swych święceń kapłańskich: O Królu, daruj mi duszę moją, o którą Cię proszę i lud mój, za którym się przyczyniam (wg Wlg Est 7,3),&lt;br /&gt;Pamiątka mojej pierwszej mszy świętej. Jezu, moje pragnienie i moje życie. Dzisiaj drżący Ciebie unoszę w tajemnicy miłości. Obym był z Tobą dla świata Drogą, Prawdą, Życiem, a dla Ciebie świętym kapłanem, doskonalą iertwą ofiarną. O. Pio, kapucyn. Zob. kopię w Lettere di Podre Pio, pres. da S. Em. Giacomo card. Lercaro, Vicenza 1969, s. 24.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-5061701337510985291?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/5061701337510985291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/5061701337510985291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/5061701337510985291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-16.html' title='List 16'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-9074456960328755718</id><published>2010-06-25T06:04:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T06:06:47.172-07:00</updated><title type='text'>List 15</title><content type='html'>Ojciec Augustyn z San Marco in Lamis do Ojca Pio z Pietrelciny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gratulacje. - Wygłosi kazanie w czasie prymicyjnej mszy świętej Ojca Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Morcone, 10 sierpnia 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Najukochańszy Ojcze Pio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwracam się do Ciebie w ten sposób, ponieważ będziesz już księdzem, kiedy to otrzymasz.&lt;br /&gt;Tylko Ty sam możesz sobie wyobrazić, jaką to mi sprawia radość i z jaką miłością przesyłam Ci moje gratulacje.&lt;br /&gt;Ojciec prowincjał powiedział mi, abym przyjechał wygłosić kazanie w czasie mszy świętej24.&lt;br /&gt;Przyjadę pociągiem o godz. 7°° w sobotę wieczorem. Proszę, wyślij kogoś na stację. Będę musiał wyjechać w niedzielę natychmiast po obiedzie, ponieważ w poniedziałek (święto Wniebowzięcia) muszę wygłosić specjalne kazanie w Morcone. Do zobaczenia.&lt;br /&gt;Moc gratulacji również od ojca gwardiana i innych współbraci.&lt;br /&gt;Z całego serca,&lt;br /&gt;zawsze cały Twój&lt;br /&gt;brat Augustyn&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24 „Byłem w Morcone, aby wygłosić kazanie i pojechałem do Pietrelciny z polecenia ojca prowincjała, gdzie wygłosiłem kazanie na prymicyjnej mszy świętej". Agostino Da San Marco in Lamis, Notizie su Padre Pio. IV, f, lv; Diano, s. 198. Ojciec Pio został wyświęcony na księdza w środę 10 sierpnia 1910 r. w kaplicy katedralnej w Benevento przez mons. Paolo Schinosi (zm. 15 VII 1921), tytularnego arcybiskupa Marcianopoli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-9074456960328755718?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/9074456960328755718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-15.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/9074456960328755718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/9074456960328755718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-15.html' title='List 15'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-9098312098226806314</id><published>2010-06-25T06:02:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T06:04:31.514-07:00</updated><title type='text'>List 14</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdanie egzaminów potrzebnych do otrzymania święceń kapłańskich. - Praw¬dopodobny wyjazd ojca prowincjała na święcenia kapłańskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 31 lipca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdroższy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z Księdzem Proboszczem byłem w Benevento wczoraj, aby zdawać egzamin. Egzaminatorzy byli zadowoleni z wyniku. Ksiądz Arcybiskup22 jest poza diecezją, w Cava dei Tirreni. Wikariusz generalny powiedział nam, że napisze do Księdza Arcybiskupa w sprawie dokumentu &lt;em&gt;Wolny od przeszkód&lt;/em&gt;, a następnie Ci go prześle. Ksiądz Proboszcz chce znać dzień i godzinę Twojego przyjazdu, żeby kogoś posłać, by przywiózł Cię ze stacji23. W tej chwili czuję się nieco gorzej, być może z powodu wczorajszej podróży.&lt;br /&gt;W nadziei spotkania z Tobą wkrótce, proszę o Twoje błogosławieństwo.&lt;br /&gt;Twój biedny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22 Mons. Benedykt Bonazzi; zob. List 88.&lt;br /&gt;23 Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy ojciec Benedykt rzeczywiście przybył do Pietrelciny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-9098312098226806314?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/9098312098226806314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-14.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/9098312098226806314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/9098312098226806314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-14.html' title='List 14'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-711418269383076786</id><published>2010-06-25T05:58:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T06:02:55.479-07:00</updated><title type='text'>List 13</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Stan zdrowia poprawia się. - Cierpi duchowo i tęskni za końcem tego wygnania. - Pan pociesza go i zachęca do pójścia drogą krzyża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 29 lipca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Najdroższy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie, dzięki niebiosom, czuję się troszkę lepiej, a stan żołądka stopniowo poprawia się. Nie będę mówił o moich innych dolegliwościach; są zbyt uporczywe. Niech Bóg będzie uwielbiony!&lt;br /&gt;Lecz kiedy, mój Ojcze, zakończy się moje wygnanie? Przykro mi, ale jestem poddany woli nieba. Niech się wypełnią wobec mnie plany Boże, by tylko nasz Drogi Jezus był w nich uwielbiony. W pewnych chwilach moja dusza cierpi bardzo i gdyby nie było sporadycznej przerwy w tej męce, kto wie, co stałoby się ze mną. Tak, mój Ojcze, ten nasz Miłosierny Pan spieszy mi z pomocą, kiedy doświadczenie jest bardzo ciężkie, i On - Kochający Ojciec - równocześnie pociesza mnie i dodaje odwagi, aby ciągle biec drogą Krzyża. To prawda, że cierpię, lecz nie narzekam, ponieważ Jezus tego pragnie. Błogosław mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój biedny&lt;br /&gt;brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ksiądz proboszcz pojechał dzisiaj do Benevento na rozmowę z Księdzem Biskupem Sufraganem21, aby dowiedzieć się, kiedy zechce mnie przeegzaminować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21 Mons. Giuseppe Loiacono, ur. w Tropea 11 listopada 1892 r.; 4 listopada 1918 r. został mianowany biskupem Ariano Irpino; zm. 13 marca 1945 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-711418269383076786?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/711418269383076786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-13.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/711418269383076786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/711418269383076786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-13.html' title='List 13'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-6587180128913476212</id><published>2010-06-25T05:55:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T05:58:42.072-07:00</updated><title type='text'>List 12</title><content type='html'>Ojciec Benedykt do Brata Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobyt poza klasztorem. - Przygotowania do święceń kapłańskich. - „ Twoje cierpienia nie są karą, lecz środkami zasługi, którą Cię Pan obdarza". -„Zachęcam Cię do świętej rezygnacji". - Prawdopodobne spotkanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;San Marco la Catola, 26 lipca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdroższy Bracie Pio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się czujesz teraz? Jest mi przykro, lecz oddaję cześć wzniosłym postanowieniom Pana Boga, który na pewno z powodu Swego niewypowiedzianego miłosierdzia nie pozwala Ci żyć w klasztorze, do którego On sam z wielką łaskawością Cię powołał. Być może chce, abyś był na wygnaniu w świecie pod warunkiem, że całą swoją ufność i radość życia złożysz w Nim samym. Niech będzie uwielbiony!&lt;br /&gt;Napisałem już do Księdza biskupa sufragana z Benevento w sprawie Twoich egzaminów. Niech Ksiądz proboszcz uczy Cię obrzędów mszy świętej, a w tym czasie niech skontaktuje się bezpośrednio z Kurią, aby ustalić datę egzaminów. To powinno być zrobione bez opóźnień, ponieważ jeśli Jego Ekscelencja20 nie udziela święceń -j ak zwykle - przed 12 sierpnia i nie będzie łaskaw udzielić święceń prywatnie, wtedy trzeba otrzymać pismo &lt;em&gt;wolny od przeszkód &lt;/em&gt;i wysłać je do mnie, abym mógł doręczyć je temu biskupowi, któremu Cię przedstawię.&lt;br /&gt;Napisz do mnie natychmiast i powiedz mi jak rozwija się Twoje wewnętrzne życie. Z mojej strony powtarzam to, co powiedziałem Ci ostatnim razem, a mianowicie, że Twoje próby nie są karą, lecz środkami zasługi, którymi Cię Pan obdarza, a mroki, które męczą Twoją duszę pochodzą od kusiciela, który chce Cię zasmucić. Nie ma tutaj win, zwłaszcza jeśli chodzi o świętą czystość, a Pan Jezus jest bardzo zadowolony z Twojej duszy, którą zamierza oczyścić i ubogacić tyloma próbami.&lt;br /&gt;Zachęcam Cię do świętej rezygnacji wśród burz i pamiętaj, że im bardziej dusza zbliża się do Boga, tym bardziej jest dręczona przez wroga: Synu,jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszq na doświadczenie! (Syr 2, 1).&lt;br /&gt;Posyłam Ci 15 lirów; posłałbym więcej, gdybym miał je do dyspozycji. Przyjadę na początku sierpnia i jeśli więcej będziesz potrzebował, to Ci dam.&lt;br /&gt;Nie zapomnij polecać mnie Panu, w zamian za wielką miłość, jaką mam dla Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej kochający w Jezusie Chrystusie&lt;br /&gt;brat Benedykt - niegodny minister prowincjalny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 Arcybiskup Benevento mons. Bonazzi (zob. List 188). Według przepisów wówczas obowiązujących, święceń powinien udzielać biskup ordynariusz, chyba że z jakiejś słusznej przyczyny nie mógłby albo nie chciałby tego zrobić. Kandydat do święceń powinien otrzymać dokument zwany &lt;em&gt;Wolny od przeszkód&lt;/em&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-6587180128913476212?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/6587180128913476212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-12.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6587180128913476212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6587180128913476212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-12.html' title='List 12'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-350122105800806594</id><published>2010-06-25T05:51:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T05:53:30.848-07:00</updated><title type='text'>List 11</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Udaje się do Morcone, lecz natychmiast stan zdrowia się pogarsza i przełożony pozwala mu wrócić do Pietrelciny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Morcone, 22 lipca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdroższy Ojcze Prowincjale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj - zgodnie z posłuszeństwem - udałem się do Morcone razem z ojcem Eugeniuszem18, który przyjechał, aby zabrać mnie z Pietrelciny. Muszę jednak powiedzieć Ci szczerze, że po jednym dniu pobytu w Morcone poczułem się natychmiast znacznie gorzej i to tak bardzo, że - pisząc teraz - jestem w łóżku z powodu słabości, która powstała na skutek nawrotu torsji19.&lt;br /&gt;Sprawy tak się przedstawiają: jestem zmuszony powrócić do rodzinnego domu, by zdrowie jeszcze bardziej mi się nie pogorszyło. Co do obrzędów, których mam się nauczyć, będę mógł to zrobić u księdza w mojej parafii, który spontanicznie zaoferował pomoc.&lt;br /&gt;W sprawie egzaminów staraj się, abym je zdał możliwie najwcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobłogosław mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój biedny&lt;br /&gt;brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18 Ojciec Eugeniusz z Pignataro Maggiore (Caserta) przebywający wówczas we wspólnocie w Morcone, ur. się 3 kwietnia 1882 r. Był później sekretarzem prowincjalnym, a w czasie I wojny światowej kapelanem wojskowym Czerwonego Krzyża. Zmarł we Frascati 20 stycznia 1926 r.&lt;br /&gt;19 Faktycznie, przy końcu listu na tej samej stronicy czytamy następującą wiadomość od ojca Tomasza z Monte Sant'Angelo, mistrza nowicjatu i wikarego klasztoru: „Czcigodny Ojcze, biedny brat Pio leży w łóżku z gorączką 39,5, wymiotuje wszystko; dlatego zdecydował się wyjechać stąd i już powrócił do domu. Współczułem mu. By nie poczuł się gorzej, pozwoliłem mu wyjechać, zakładając, że na to się zgodzisz. Z wyrazami szacunku oddany sługa".&lt;br /&gt;Ojciec Tomasz z Monte Sant' Angelo (Foggia), ur. 13 lipca 1872 r. był mistrzem nowicjatu Ojca Pio; ten obowiązek spełniał przez prawie piętnaście lat. Był także radnym prowincjalnym i jako kustosz dwa razy brał udział w Kapitule generalnej. Zmarł 29 lipca 1932 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-350122105800806594?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/350122105800806594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-11.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/350122105800806594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/350122105800806594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-11.html' title='List 11'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-7947158517901829824</id><published>2010-06-25T05:50:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T05:51:04.446-07:00</updated><title type='text'>List 10</title><content type='html'>Ojciec Benedykt do Brata Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecenie wyjazdu do Morcone, aby przygotować się do święceń kapłańskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;San Marco la Catola, 14 lipca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Najdroższy Synu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Augustyn został zobowiązany zawieźć Cię do Morcone.&lt;br /&gt;Powie Ci wszystko to, co uważam, że jest potrzebne do Twoich święceń17.&lt;br /&gt;Czuj się pocieszony i odrzuć utrapienia i skrupuły, które wróg próbuje wzniecać. Obawa o grzechy jest bezpodstawna, ponieważ Pan Bóg i Najświętsza Dziewica ochraniają Cię w czasie niebezpieczeństw.&lt;br /&gt;Powtarzam, że mówię Ci prawdę i mówię z pełnią mej władzy. Twój umysł przyćmiony ciemnościami wroga nie może już tak widzieć rzeczy, jakimi są w rzeczywistości przed Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam Cię i błogosławię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej kochający w Jezusie Chrystusie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niegodny minister prowincjalny &lt;br /&gt;brat Benedykt&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Augustyn przybędzie tam 17 lub 18.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17 Wyjechał z Pietrelciny do Morcone 21 lipca i - jak przeczytamy w następnym Liście - ojciec Augustyn z San Marco in Lamis nie towarzyszył mu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-7947158517901829824?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/7947158517901829824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-10.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/7947158517901829824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/7947158517901829824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-10.html' title='List 10'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-4819269356214627277</id><published>2010-06-25T05:45:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T05:49:50.441-07:00</updated><title type='text'>List 9</title><content type='html'>Ojciec Benedykt do Brata Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Dyspensa do otrzymania święceń kapłańskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;San Marco la Catola, 6 lipca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdroższy Bracie Pio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otrzymałem dyspensę odnośnie do wieku15 i około 10 czy 12 sierpnia możesz być wyświęcony na kapłana, jeżeli taka będzie wola Boga.&lt;br /&gt;Około połowy tego miesiąca powinieneś udać się do Morcone16, (napiszę w tej sprawie) i tam przygotować się, ucząc się obrzędów Sakramentu kapłaństwa.&lt;br /&gt;Być może, że załatwię, iż zostaniesz wyświęcony przez Księdza Biskupa z Lucery, któremu polecę Cię, prosząc Go o łatwy egzamin. Napisz mi długi list i powiedz, czy przepędziłeś te bezsensowne i dręczące pokusy. Wiesz, jak bardzo Cię kocham i jak bardzo chcę wiedzieć wszystko o Tobie; bądź więc posłuszny bez zwlekania.&lt;br /&gt;Błogosławię Cię i życzę Ci pełni świętej łaski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej kochający w Panu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niegodny minister prowincjalny &lt;br /&gt;brat Benedykt&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy potrzebujesz pieniędzy na lekarstwa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15 Ojcu Pio brakowało 9 miesięcy do ukończenia 24 roku życia. Kongregacja udzieliła dyspensy l lipca 1910 r. Ojciec Pio został wyświęcony 10 sierpnia nie przez biskupa Lucery, Wawrzyńca Chieppa, lecz przez biskupa Paolo Schinosi w Benevento (zob. Listy 15 i 16).&lt;br /&gt;16 Moreone, położone na wysokości 683 m n.p.m. ma ok. 9 tyś. mieszkańców; znajduje się w odległości 37 km od Benevento i mniej niż 30 km od Pietrelciny. Klasztor kapucynów został tam założony w 1603 r. Był dwukrotnie zamykany przez władze cywilne w czasie ostatniego stulecia, lecz został ponownie otwarty w 1887 r. Jest to klasztor nowicjacki dla zakonnej prowincji Foggii. Zob. Tommaso Da Morcone OFM Cap., Morcone., Foggia 1964, s. 105-115.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-4819269356214627277?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/4819269356214627277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-9.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4819269356214627277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4819269356214627277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-9.html' title='List 9'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-9118966619463846090</id><published>2010-06-25T05:42:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T05:45:22.316-07:00</updated><title type='text'>List 8</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Ostry ból w lewym płucu; nie może mówić. - Dziękuje Jezusowi Chrystusowi, który w ten sposób go uderza. - Pan Jezus się ukrywa. — Obawa, że nie zwycięży kusiciela.&lt;br /&gt;Pietrelcina, 6 lipca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdroższy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni dręczy mnie mocny ból u dołu lewego płuca. Być może Jezus faktycznie tym razem uczyni to [zabierze z tego świata] ze mną. Ten nowy ból jest najostrzejszy z wszystkich innych. Sprawia, że jestem prawie bez sił, aby zrobić cokolwiek, a czasem to nawet mówię z trudem.&lt;br /&gt;Niech będzie błogosławiona ręka naszego Kochanego Jezusa, ręka, która uderza mnie i sprawia, że jestem godzien bez żadnej mojej zasługi cierpieć nieco z miłości do Niego - dla zadośćuczynienia tylu moich win!&lt;br /&gt;Otrzymałem Twój ostatni krótki list, który przyniósł bardzo wielką ulgę dla mojego tak bardzo wzburzonego ducha. Lecz niestety, mój Ojcze, każdy dzień nie jest dla mnie taki sam! Nowa chmurka nadciągnęła, aby zaciemnić horyzont mojej duszy. Książę ciemności rozpoczyna nową wojnę przeciwko mnie; pokonany przez moje posłuszeństwo wobec Ciebie - wyznaję szczerze, że to nie jest moją zasługą - prowadzi kolejną, nie mniej zażartą bitwę przeciwko mnie.&lt;br /&gt;Za niezliczonymi pokusami, którym jestem poddawany z dnia na dzień, pozostaje we mnie wątpliwość, która niepokoi mój umysł: czy rzeczywiście je odrzuciłem.&lt;br /&gt;Płaczę i lamentuję wiele z tego powodu u stóp Jezusa w Najświętszym Sakramencie, ale wydaje mi się czasem, że Jezus ukrywa się przed moją duszą.&lt;br /&gt;Pióro jest bezsilne, aby opisać to, co dzieje się w mojej duszy w tych momentach ukrywania się Pana Jezusa. Znacznie częściej niż dotąd, kiedy zbliża się Komunia święta, złośliwy wróg sprawia, że mam wątpliwości czy odrzuciłem pokusy czy też nie zrobiłem tego. Mój Ojcze, to są momenty bardzo wielkiej walki - och, jakiej siły muszę użyć, by nie pozbawić się tak wielkiej pomocy. A Ty, Ojcze, jak to widzisz? Czy to diabeł wznieca to wszystko, czy też ja oszukuję samego siebie? Proszę, powiedz mi, jak powinienem się zachowywać.&lt;br /&gt;Mój Ojcze, powtarzam raz jeszcze, że wolałbym tysiąc razy umrzeć, niż rozmyślnie obrazić tak dobrego Boga. Gdyby to było w mojej mocy, chętnie i raz na zawsze, zrobiłbym wiązankę ze wszystkich moich złych skłonności, aby wręczyć ją Panu Jezusowi, by raczył ogniem Swej Boskiej Miłości wszystkie je spalić. Pobłogosław mi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-9118966619463846090?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/9118966619463846090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-8.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/9118966619463846090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/9118966619463846090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-8.html' title='List 8'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-722785640839198163</id><published>2010-06-25T04:18:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T04:22:47.098-07:00</updated><title type='text'>List 7</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Czuje, że z pogorszeniem stanu zdrowia wzrasta pragnienie uwolnienia się z kajdan ciała. - Udręka z tego powodu, że nie wyspowiadał się dobrze z grzechów popełnionych w życiu świeckim; prosi o radę w sprawie odbycia spowiedzi generalnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 20 czerwca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Najdroższy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesyłam Ci ten list drżącą ręką i ze zbolałym sercem, ażeby powiadomić Cię nie tylko o stanie fizycznym mojego zdrowia, ale także o stanie ducha, który wydaje mi się całkowicie godny politowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powstrzymuję się od mówienia na temat mojego zdrowia, gdyż powtarzające się dolegliwości, które nie chcą mnie opuścić, nie tylko nie zmniejszają mojej ufności pokładanej w mojej Niebiańskiej Matce i w Jej Synu Jezusie Chrystusie, co do rychłego uwolnienia się z kajdan tego nędznego ciała, ale coraz bardziej ją wzmacniają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodzę więc do powiedzenia Ci tego, co mnie skłania do napisania niniejszego listu. Od wielu dni czuję ciągły niepokój sumienia z powodu mojego minionego życia - tak źle spędzonego. Lecz to, co rozdziera moje serce i bardzo mnie dręczy, to myśl, że nie jestem pewny czy wyznałem wszystkie grzechy minionego życia, a jeszcze i to, czy wyspowiadałem się z nich dobrze, czy też nie. Mój Ojcze, potrzebuję pomocy, która uspokoi wzburzone fale mojego ducha, ponieważ, wierz mi, ta myśl zabija mnie; nie wiem, za czym się opowiedzieć. Chciałbym odbyć generalną spowiedź świętą, ale nie wiem, czy to będzie dla mnie dobre, czy złe. Pomóż mi, o Ojcze! Nie opuszczaj mnie! Błagam Cię o to z miłości do naszego Drogiego Jezusa! Jestem gotowy zrobić wszystko, co Ty mi powiesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadal odczuwam czasem pokusę, aby opuszczać codzienną Komunię świętą, ale jeżeli chodzi o przeszłość, to zawsze odnosiłem zwycięstwo. Wszystko niech będzie na chwałę Jezusa Chrystusa. Jak mógłbym żyć, mój Ojcze, nawet gdybym tylko w jeden dzień nie przyjął Pana Jezusa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem nie mogę zrozumieć, jak takie obawy i strapienia mogą istnieć w sercu, które woli ponieść śmierć tysiąckrotnie, niż zdecydować się na grzech. W tych torturach serca odczuwam większą ufność wobec Boga. Jestem tak przepełniony żalem za moje grzechy, że przeżywam chwile nieustannego męczeństwa.&lt;br /&gt;Wśród tego cierpienia, które - powiedziałbym - jest prawie nieograniczone, nie mam innego pocieszenia z wyjątkiem płaczu, który przynosi mi ulgę i uśmierza ból.&lt;br /&gt;Błogosław mnie, o mój Ojcze, i módl się za mnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13 Pietrelcina jest położona przy linii kolejowej Campobasso - Beneyento. Aby odwiedzić klasztor w Montefusco, prowincjał, ojciec Benedykt, kiedy wracał z Campobasso, musiał być w klasztorze w Morcone i Pietrelcinie; chętnie korzystał z okazji, aby chociaż krótko porozmawiać z Ojcem Pio.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-722785640839198163?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/722785640839198163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-7.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/722785640839198163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/722785640839198163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-7.html' title='List 7'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-4019202863381755121</id><published>2010-06-25T04:13:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T04:18:30.430-07:00</updated><title type='text'>List 6</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Zaproszenie do wygłoszenia kazań podczas triduum ku czci Najświętszej Maryi Panny, Matki Wolności. - Narzekanie, że nie spełniłem jego prośby i nie przesłałem mu odpowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, l czerwca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najczcigodniejszy Ojcze Prowincjale! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z polecenia tego Czcigodnego Księdza Proboszcza Don Salvatore Pannullo11 i komitetu obchodów świąt Najświętszej Maryi Panny, Matki Wolności12, piszę do Ciebie ten list, prosząc, abyś był uprzejmy przyjąć zaproszenie do głoszenia tutaj kazań z okazji uroczystości Najświętszej Maryi Panny, które odbędą się w pierwszą niedzielę sierpnia.&lt;br /&gt;Mam Cię powiadomić, że oprócz niedzieli, kazania są także głoszone w piątek i sobotę wieczorem, zgodnie z tutejszym zwyczajem; tematy są pozostawione do Twojego wyboru.&lt;br /&gt;Ksiądz Proboszcz i komitet obchodów spodziewają się, że niewątpliwie przyjedziesz, okazując Im szacunek i sprawiając przyjemność słuchania Twoich bardzo dobrych kazań. Przez Swoją obecność i Swoje kazania przyczynisz się do tego, że uroczystość będzie wspanialsza.&lt;br /&gt;Oczekują uprzejmie na Twoją odpowiedź, która upewni Ich o tym, że przyjedziesz. Ksiądz Proboszcz był bardzo zasmucony, że nie złożył Ci uszanowania i nie ucałował ręki, jak powinien był to zrobić, kiedy byłeś tutajl?, ponieważ przebywał w Beneyento. Po powrocie powiedziałem mu o Twojej wizycie.&lt;br /&gt;W sprawie mojego stanu zdrowia, nie sądzę, że jest jakaś wielka zmiana, pomijając to, że jestem zasmucony, ponieważ nie otrzymałem miłosiernego wsparcia, o które prosiłem i nie mam od Ciebie nawet jednego zdania w odpowiedzi.&lt;br /&gt;Całkowicie poddaję się woli Bożej, co do utrapień, które wzrastają w stosunku do mnie z dnia na dzień.&lt;br /&gt;Oczekuję wkrótce wiadomości od Ciebie; przesyłam Ci wyrazy szacunku od Księdza Proboszcza i mojej rodziny. Całując Twoją rękę, pozostaję Twoim najposłuszniejszym&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bratem Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11 Ksiądz Salwatore Maria Pannullo, urodzony w Pietrelcinie 7 stycznia 1849 r. był proboszczem w swojej rodzinnej miejscowości od września 1901 r. aż do swojej śmierci, która nastąpiła 26 stycznia 1926 r. Znał i kierował Ojcem Pio ze szczególną miłością już od czasu, gdy ten był ministrantem; robił to także dlatego, że matka chłopca, Maria Giuseppa, powierzyła mu go. Kiedy Ojciec Pio powrócił do domu i tam przebywał, z ogromnym zaufaniem dzielił się z nim swoimi radościami i smutkami (poufale nazywał go „wujem Tore"), aby otrzymać jego rady i sugestie. Imię tego księdza będzie często powracało w tych listach.&lt;br /&gt;12 Święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Wolności, patronki Pietrelciny, jest uroczyście obchodzone w pierwszą niedzielę sierpnia i ponownie 3 grudnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-4019202863381755121?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/4019202863381755121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-6.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4019202863381755121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4019202863381755121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-6.html' title='List 6'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-1140066486632289474</id><published>2010-06-25T04:08:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T04:13:25.167-07:00</updated><title type='text'>List 5</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Ciężki stan chorobowy - Wielkie poddanie się Bogu za wstawiennictwem Matki Bożej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina 26 maja 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Najdroższy Ojcze Prowincjale! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobudzony pragnieniem przekazania Ci wiadomości o mnie przesyłam&lt;br /&gt;ten list.&lt;br /&gt;Wygląda na to, że ogólny stan mojego zdrowia jest bez zmian, z tą tylko różnicą, że bóle w klatce piersiowej wydają się być od kilku dni bardziej uporczywe. Nie znam przyczyny tego i w milczeniu wielbię i całuję rękę Tego, który mnie uderza, wiedząc dobrze, że On sam jest Tym, który z jednej strony mnie trapi, a z drugiej pociesza. Moją jedyną boleścią, mój Ojcze, jest to, że nie mam odpowiednich środków, by móc podziękować naszej pięknej Maryi Pannie, przez której wstawiennictwo niewątpliwie otrzymałem tę wielką siłę od Pana, aby znosić ze szczerym poddaniem się tak wiele cierpień, którym jestem poddawany z dnia na dzień.&lt;br /&gt;Nawet w tym momencie wydaje mi się, że jestem gotów przyjąć jakąś kolejną udrękę, którą Pan zechce zesłać na mnie. Nie sądzę, bym tę siłę otrzymywał z tego świata. Mam nadzieję w końcu, że nie każesz mi dłużej czekać na habit i książki o duchowej tematyce, które mi obiecałeś8, skoro wiesz, jak bardzo sami potrzebne.&lt;br /&gt;Odnośnie do najbliższej przeszłości, to kilka dni temu czułem się lepiej i miałem kilka lekcji z teologii moralnej - również dlatego, by się rozerwać trochę - z księdzem, który jest moim spowiednikiem9. Aprobujesz to, czy też nie? Czy mogę kontynuować to w przyszłości?&lt;br /&gt;Moje wyrazy szacunku i pozdrowienia dla Ojca Augustyna10, którego oczekiwałem kilka dni temu. Całuję Ci rękę, prosząc o Twoje błogosławieństwo, pozostaję&lt;br /&gt;Twoim najposłuszniejszym synem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8 Jest bardzo prawdopodobne, że ta obietnica została dana w osobistej rozmowie wtedy, kiedy ojciec Benedykt przebywał w Pietrelcinie (zob. List 6). Nie wiemy, jakie książki o duchowej tematyce mu obiecał.&lt;br /&gt;9 Ksiądz Giuseppe Maria Orlando urodził się w Pietrelcinie 11 listopada 1831 r. i zmarł tam 7 marca 1916 r. Był bardzo inteligentny, ale z powodu przykrej sytuacji w rodzinie popadł w chorobę umysłową, która od czasu do czasu powracała (zob. List 245). Był również bardzo miłosierny i nigdy nie kładł się spać, jeżeli najpierw nie rozdał - jako jałmużny - tego, co zarobił w ciągu dnia.&lt;br /&gt;10 Ojciec Augustyn z San Marco in Lamis. Zob. Wprowadzenie, II, 2.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-1140066486632289474?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/1140066486632289474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/1140066486632289474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/1140066486632289474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-5.html' title='List 5'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-56629299012931142</id><published>2010-06-25T04:06:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T04:07:19.666-07:00</updated><title type='text'>List 4</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Pisze, będąc w łóżku z wysoką gorączką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 18 kwietnia 1910 J.MJ.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Ojcze Prowincjale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje wydatki podczas tego okresu dochodzą do 17,85 lirów. Piszę to w łóżku, w którym jestem od kilku dni z dość wysoką gorączką. Lekarz pociesza mnie, mówi, bym na razie się nie martwił.&lt;br /&gt;Nie zapomnij, Drogi Ojcze, polecać mnie Panu w swoich modlitwach, zwłaszcza w czasie mszy świętej.&lt;br /&gt;Proszę, przyjmij moje głębokie wyrazy szacunku, a jednocześnie bądź tak dobry i pobłogosław mnie.&lt;br /&gt;Twój najposłuszniejszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-56629299012931142?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/56629299012931142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/56629299012931142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/56629299012931142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-4.html' title='List 4'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-5159089403295812715</id><published>2010-06-25T04:00:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T04:06:13.019-07:00</updated><title type='text'>List 3</title><content type='html'>Brat Pio do ojca Benedykta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Czuje się poważnie chory. Stała gorączka, obfite pocenie się, bóle w klatce piersiowej. - Nie ma nadziei na powrót do zdrowia. - Wielkie pragnienie śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 14 marca 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.M.J.F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Ojcze Prowincjale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otrzymałem Twój tak bardzo drogi i upragniony list4, a w tym samym czasie również Twoją miłość; jest mi tylko przykro, że nie mam odpowiednich słów, aby podziękować Ci za nią w sposób godny tak, jak zasługujesz. Lecz to, co mnie bardziej boli, to bycie niezdolnym do okazania mojej wdzięczności czynami tak, jakbym pragnął. Mam jednak nadzieję, że z tego poniżenia, które Pan zsyła na mnie, wydobędę nieco dobra.&lt;br /&gt;Następnie, pragniesz znać stan mojego zdrowia; oto zaspokajam Twe pragnienie. Dzięki niech będą Panu Bogu, bo prawie wcale nie miałem torsji od Bożego Narodzenia; poprzednio natomiast nie mogłem przyjmować niczego, z wyjątkiem zwykłej wody. Czuję również, że siły na tyle mi wróciły, iż mogę trochę spacerować bez większych trudności. Gorączka jednak nie chce mnie opuścić i prawie codziennie „składa mi wizytę" pod wieczór, a po niej następuje obfite pocenie się. Kaszel i bóle w klatce piersiowej oraz w plecach są takie, że sprawiają mi ciągle cierpienie większe niż cokolwiek innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinienem bardzo dziękować Panu Bogu za siłę, którą mi daje, abym znosił te wszystkie dolegliwości z poddaniem się i cierpliwością. Od pewnego czasu czuję, że nic tu na ziemi już mnie więcej nie pociąga. Myśl o uzdrowieniu po tych wszystkich burzach, które Najwyższy zsyła na mnie, wydaje mi się snem; co więcej - słowem bez sensu. Przeciwnie, myśl o śmierci wydaje się bardzo mnie pociągać i przeczuwam, że wkrótce umrę5. Nie znam przyczyny tego wszystkiego i zwracam się do Ciebie o wyjaśnienie. Następnie, nie mogę ukryć przed tak dobrym Ojcem, którego kocham i z tego powodu uważam się za bardzo szczęśliwego, że jestem trochę przygnębiony widząc, że niektóre moje nadzieje są jakby płonne, nadzieje, które były dotychczas częścią mójego pocieszenia6. A teraz prawie mi żal, że na próżno pielęgnowałem te nadzieje. Lecz niech się dzieje wola Boga! Przesyłam najlepsze życzenia z okazji imienin7 i życzę bardzo szczęśliwych Świąt Wielkiej Nocy, ubogaconych wszystkimi błogosławieństwami z nieba. Na koniec, całuję Twe ręce i proszę Cię o ojcowskie błogosławieństwo. Podpisuję się&lt;br /&gt;Twój najposłuszniejszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brat Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4       Nie mamy tego listu. Z kontekstu odpowiedzi wynika, że ojciec Benedykt powiadomił Ojca Pio, iż zapłacił za lekarstwa i prosił także o nowe wiadomości odnośnie do jego fizycznego zdrowia.&lt;br /&gt;5 Pragnienie śmierci zajmuje ważne miejsce w duchowości Ojca Pio. Zob. Wprowadzenie, 1,2.&lt;br /&gt;6 Wydaje się, że nawiązuje do swej nadziei, która była „próżna", aż do momentu otrzymania dyspensy w sprawie wieku potrzebnego do święceń kapłańskich.&lt;br /&gt;7 Ojciec Pio nigdy nie zaniedbał wysłania życzeń swemu kierownikowi duchowemu z&lt;br /&gt;okazji jego imienin - 21 marca. W 1910 r. Wielkanoc przypadała 27 marca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-5159089403295812715?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/5159089403295812715/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/5159089403295812715'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/5159089403295812715'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-3.html' title='List 3'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-4951902175985890402</id><published>2010-06-25T03:57:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T04:00:29.421-07:00</updated><title type='text'>List 2</title><content type='html'>Brat Pio z Pietrelciny do ojca Benedykta z San Marco in Lamis&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Prośba o dyspensę do otrzymania święceń kapłańskich. - Wielkie pragnienie składania Świętej Ofiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pietrelcina, 22 stycznia 1910 J.M.J.F [Jezus, Maryja, Józef, Franciszek]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najczcigodniejszy Ojcze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje wydatki na leczenie w tym miesiącu dochodzą do 17,60 lirów2. Stan mojego zdrowia, dzięki niebu, poprawia się zadowalająco; odnosi się to szczególnie do żołądka.&lt;br /&gt;Od długiego czasu próbuję stłumić bardzo gorące pragnienie mojego serca, lecz przyznaję, że te wszystkie wysiłki jedynie do tego posłużyły, by uczynić to pragnienie bardziej żarliwe. Dlatego chcę zwierzyć się z tego pragnienia Temu, który jest w stanieje zaspokoić.&lt;br /&gt;Wiele osób, którym - jak sądzę - znane są ostatnie decyzje Stolicy Świętej, zapewniło mnie, że jeśli Ty prosiłbyś o dyspensę w sprawie moich święceń, wyjaśniając mój obecny stan zdrowia, to wszystko można by otrzymać3.&lt;br /&gt;Jeśli więc wszystko zależy od Ciebie, o Ojcze, nie przedłużaj mojego pragnienia tego tak wielkiego dnia!&lt;br /&gt;Tak więc, jeśli Najwyższy Bóg w Swym miłosierdziu zdecydował, jak mam tego nadzieję, żeby uwolnić moje ciało od cierpień przez skrócenie mojego wygnania na ziemi, umrę bardzo zadowolony, ponieważ nie pozostawia mi tutaj na ziemi żadnego innego pragnienia.&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że moje błagania skierowane do Ojca, który pociesza, nie pozostaną bez skutku. Tymczasem Ty wybacz mi moją wścibską skromność Składam Ci uszanowanie i całuję rękę, pokornie prosząc o Twoje ojcowskie błogosławieństwo. Polecam się raz jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój najposłuszniejszy&lt;br /&gt;brat Pio &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2  Ojciec Pio regularnie przysyłał sprawozdanie z wydatków na leczenie, które pokrywała kuria prowincjaina. To spowodowało późniejsze nieporozumienia, które we właściwym czasie zostały dostatecznie wyjaśnione (zob. List 9. 60, 61).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 Zgodnie z prawem kanonicznym, by otrzymać święcenia kapłańskie, należało mieć&lt;br /&gt;ukończone 24 lata. Ojciec Pio w tym czasie miał dopiero 23 lata, a wiec była wymagana od kompetentnych władz odpowiednia dyspensa (zob. List 9, przypis 16).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-4951902175985890402?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/4951902175985890402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4951902175985890402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4951902175985890402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/list-2.html' title='List 2'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-3028109534532763203</id><published>2010-06-25T03:55:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T03:57:18.794-07:00</updated><title type='text'>Listy Ojca Pio i jego kierowników duchowych. List 1</title><content type='html'>LISTY&lt;br /&gt;(1910-1916)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Benedykt z San Marco in Lamis do Brata Pio z Pietrelciny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwolenie na czasowy pobyt w domu rodzinnym. - Zakryte plany Boże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;San Marco La Catola, 2 stycznia 1910&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Bracie Pio!&lt;br /&gt;Jeśli odczuwasz, że stan Twego zdrowia wyraźnie się poprawia pod wpływem rodzinnego powietrza, pozostań tam i módl się do dobrego Boga, aby był łaskaw uczynić Cię przynajmniej zdatnym do studiowania chociaż trochę i zrobienia tego, co jest konieczne, by przygotować się do kapłaństwa według najnowszych przepisów.&lt;br /&gt;Nie wiem, jakie zamiary ma Pan Bóg w tym, że chce Cię prawie zmusić do pozostawania w rodzinnym domu. Niemniej jednak, z czcią się odnoszę do tych zamiarów, mając nadzieję, że sprawa zostanie rozwiązana.&lt;br /&gt;Jezus i Maryja niech będą z Tobą; niech Cię pocieszają i obdarzają Cię łaską niesienia krzyża w taki sposób, abyś otrzymał wieniec zasługi.&lt;br /&gt;Z mej strony błogosławię Cię z ojcowską hojnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najżyczliwszy Ci w Panu&lt;br /&gt;brat Benedykt&lt;br /&gt;minister prowincjalny, kapucyn&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-3028109534532763203?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/3028109534532763203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/listy-ojca-pio-i-jego-kierownikow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3028109534532763203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3028109534532763203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/listy-ojca-pio-i-jego-kierownikow.html' title='Listy Ojca Pio i jego kierowników duchowych. List 1'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-6289341822285636964</id><published>2010-06-25T02:27:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T02:28:08.258-07:00</updated><title type='text'>Litania do św. Ojca Pio 2</title><content type='html'>Litania do św. Ojca Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kyrie elejson. Chryste elejson. Kyrie elejson&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Synu Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duchu Święty Boże, zmiłuj się za nami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta Maryjo, módl się za nami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, miłośniku Krzyża Chrystusowego, módl się za nami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, z miłością noszący Rany Jezusa, wydzielające zapach fiołków,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, ukochany synu naszej Matki, którą wysławiałeś najbardziej wśród stworzeń na niebie i na ziemi,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, mistycznie przeżywający mękę Chrystusa w czasie sprawowania Najświętszej Eucharystii,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, niestrudzony więźniu konfesjonału i powierniku grzeszników,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, wierny przyjacielu potrzebujących,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, niosący pomoc swym duchowym synom i córom,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, wzorze życia duchowego,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, niosący nadzieję pogrążonym w rozpaczy,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, bezgranicznie ufający w Miłosierdzie i Miłość Bożą,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, z pokorą i miłością znoszący ból i cierpienie charyzmatów,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, pomagający Chrystusowi zbawiać grzeszników,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, kapłanie zawierzenia Bogu,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, miłośniku ubóstwa,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, mężnie zwyciężający zakusy złego,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, niestrudzenie Bogu powierzający wszystkich grzeszników świata,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, trwający na dziękczynieniu po Mszy Świętej,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, skarbnico duchowych owoców,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Módl się za nami, Święty Ojcze Pio,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W. Abyśmy się stali godnymi uproszonych łask.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się: Boże, Ty sprawiłeś, że Święty Ojciec Pio żył w ubóstwie i pokorze, by w ten sposób upodobnić się do Twojego Syna, Jezusa Chrystusa; spraw, prosimy Cię, abyśmy postępując tą samą drogą, z jego pomocą naśladowali Twojego Syna i zjednoczyli się z Tobą w pełni wesela i miłości. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-6289341822285636964?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/6289341822285636964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/litania-do-sw-ojca-pio-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6289341822285636964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6289341822285636964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/litania-do-sw-ojca-pio-2.html' title='Litania do św. Ojca Pio 2'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-6824353333814795771</id><published>2010-06-25T02:18:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T02:23:54.629-07:00</updated><title type='text'>Nowenna do Ojca Pio 3</title><content type='html'>Nowenna do Swietego Ojca Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowenna jest nabozenstwem o charakterze błagalnym.&lt;br /&gt;Odprawiano ja indywidualnie lub zbiorowo dla otrzymania okreslonej laski.&lt;br /&gt;Dla wiekszej jej skutecznosci dodawano drobne umartwienia, dobre uczynki,&lt;br /&gt;udział w Mszy i Komunii swietej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W imie Ojca i Syna, i Ducha Swietego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa do Ducha Swietego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Duchu Swiety, Boze, który w dniu narodzin Koscioła swietego&lt;br /&gt;w sposób widzialny raczyłes zstapic na Apostołów, aby oswiecic ich rozum,&lt;br /&gt;zapalic serce, utwierdzic w wierze i  ycie ich uswiecic; błagamy Cie usilnie,&lt;br /&gt;abys równiez nam, w czasie tej nowenny, udzielic raczył tych samych darów&lt;br /&gt;dla naszego uswiecenia i dla wzrostu chwały Bozej. Przez Chrystusa, Pana&lt;br /&gt;naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo Boze&lt;br /&gt;Z Listu sw. Pawła Apostola do Galatów (6,14)&lt;br /&gt;Co do mnie, nie daj Bo e, bym sie miał chlubic z czego innego, jak tylko&lt;br /&gt;z krzyza Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzieki któremu swiat stał sie&lt;br /&gt;ukrzyzowany dla mnie, a ja dla swiata.&lt;br /&gt;Na wszystkich tych, którzy sie tej zasady trzymac beda, niech zstapi pokój&lt;br /&gt;i miłosierdzie! Odtad niech juz nikt nie sprawia mi przykrosci: przeciez ja na&lt;br /&gt;ciele swoim nosze blizny, znamie przynaleznosci do Jezusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowa Ewangelii według sw. Mateusza (11,25)&lt;br /&gt;W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cie, Ojcze,&lt;br /&gt;Panie nieba i ziemi, ze zakryłes te rzeczy przed madrymi i roztropnymi,&lt;br /&gt;a objawiłes je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyz takie było Twoje upodobanie.&lt;br /&gt;Wszystko przekazał mi Ojciec mój. Nikt tez nie zna Syna, tylko Ojciec, ani&lt;br /&gt;Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawic. Przyjdzcie do&lt;br /&gt;Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciazeni jestescie, a Ja was pokrzepie.&lt;br /&gt;Wezcie moje jarzmo na siebie i uczcie sie ode Mnie, bo jestem cichy&lt;br /&gt;i pokorny sercem. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a brzemie lekkie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa błagalna&lt;br /&gt;Módlmy sie: Swiety Ojcze Pio, wierny synu Twojego swietego Patrona,&lt;br /&gt;Franciszka z Asyzu, zapalony miłoscia Bo a, szedłes przez zycie szerzac&lt;br /&gt;dobro i pokój. Zwróc swój łaskawy wzrok na nas, którzy zaliczamy sie do&lt;br /&gt;Twoich czcicieli i polecamy sie Twojemu wstawiennictwu u Boga. Kto zdoła&lt;br /&gt;zliczyc tych wszystkich, którzy przez Ciebie otrzymali pocieche i pomoc.&lt;br /&gt;Dlatego pełni ufnosci uciekamy sie do Ciebie i prosimy o wstawiennictwo&lt;br /&gt;u Boga w tych wszystkich sprawach, które Ci dzis przedstawiamy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(nastepuje wyliczanie prósb, a takze podziekowan za otrzymane łaski).&lt;br /&gt;Swiety Ojcze Pio, wypraszaj nam łaski u Pana, o które Cie z ufnoscia&lt;br /&gt;prosimy, a takze te, które sa nam szczególnie potrzebne w zyciu&lt;br /&gt;chrzescijanskim, abysmy owładnieci tym samym duchem miłosci wzrastali&lt;br /&gt;w doskonałosci i mogli swiadczyc wiara i czynem o Chrystusie wsród naszych&lt;br /&gt;braci i dojsc mogli razem z Toba do błogosławionego posiadania Boga&lt;br /&gt;w wiecznej chwale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wezwania do swietego Ojca Pio&lt;br /&gt;Swiety Ojcze Pio, módl sie za nami.&lt;br /&gt;- wierny natchnieniom Ducha Swietego,&lt;br /&gt;- rozmiłowany w pokorze i ubóstwie Jezusa Chrystusa,&lt;br /&gt;- gorliwy kapłanie Jezusa Chrystusa,&lt;br /&gt;- wierny nasladowco swietego Franciszka z Asyzu&lt;br /&gt;- w ciele swoim noszacy znamiona meki Zbawiciela&lt;br /&gt;- cieszacy sie nadprzyrodzonymi darami,&lt;br /&gt;- ozdobo zakonu franciszkanskiego,&lt;br /&gt;- niosacy swiatu dobro i pokój,&lt;br /&gt;- wybrane naczynie swietosci i łaski,&lt;br /&gt;- niezmordowany w jednaniu grzeszników z Bogiem,&lt;br /&gt;- postrachu duchów piekielnych,&lt;br /&gt;- zdobywajacy serca prostota i moca słowa Bozego,&lt;br /&gt;- nauczajacy bardziej przykładem niz słowem,&lt;br /&gt;- wzorze miłosci Boga i blizniego,&lt;br /&gt;- spotykajacy Chrystusa w kazdym człowieku,&lt;br /&gt;- opiekunie cierpiacych,&lt;br /&gt;- pociecho nieszczesliwych&lt;br /&gt;- znoszacy upokorzenia z cierpliwoscia,&lt;br /&gt;- mezny wsród przeciwnosci,&lt;br /&gt;- wzorze franciszkanskiego ubóstwa,&lt;br /&gt;- wzorze czystosci kapłanskiej,&lt;br /&gt;- mezu doskonałego posłuszenstwa,&lt;br /&gt;- miłosniku zycia ukrytego,&lt;br /&gt;- mezu modlitwy, skupienia i kontemplacji,&lt;br /&gt;- nauczycielu modlitwy garnacych sie do Chrystusa,&lt;br /&gt;- mozny nasz oredowniku u Boga,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Módl sie za nami swiety Ojcze Pio,&lt;br /&gt;W. Abysmy sie stali godnymi obietnic Chrystusowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Boze, Ty sprawiłes, ze swiety Ojciec Pio zył w ubóstwie&lt;br /&gt;i pokorze, by w ten sposób upodobnic sie do Twojego Syna, Jezusa&lt;br /&gt;Chrystusa; spraw, prosimy Cie, abysmy postepujac ta sama droga, z jego&lt;br /&gt;pomoca nasladowali Twojego Syna i zjednoczyli sie z Toba w pełni wesela&lt;br /&gt;i miłosci. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech nas Bóg błogosławi, broni od wszelkiego zła i doprowadzi do  ycia&lt;br /&gt;wiecznego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwy do wyboru&lt;br /&gt;Módlmy sie: Chwalebny Ojcze Pio, wielka jest czesc, jakiej doznajesz&lt;br /&gt;w niebie. Trójca Przenajswietsza miłuje Cie jako wiernego sługe. Spraw swoim&lt;br /&gt;oredownictwem, abysmy wyznajac prawdziwa wiare uznawali wieczna chwałe&lt;br /&gt;Trójcy i wielbili Jednosc Osób Boskich w potedze ich działania. Amen.&lt;br /&gt;Módlmy sie: Wejrzyj na nas, swiety Ojcze Pio z wysokosci Twojej chwały;&lt;br /&gt;spraw swoim wstawiennictwem u Boga, abysmy zrozumieli, ze niebieska&lt;br /&gt;chwałe zdobywa sie wierna słuzba Zbawicielowi i Jego Niepokalanej Matce.&lt;br /&gt;Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Boze, dzieki Twojej łasce swiety Ojciec Pio wytrwale&lt;br /&gt;nasladował Chrystusa ubogiego i pokornego, spraw za jego wstawiennictwem,&lt;br /&gt;abysmy wiernie trwajac w naszym powołaniu osiagneli doskonałosc&lt;br /&gt;i wieczne szczescie. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Chwalebny i swiety Ojcze Pio, ludzie wzywaja Ciebie jako&lt;br /&gt;poteznego oredownika u Boga; sprawiedliwi spodziewaja sie pomnozenia&lt;br /&gt;łaski, a pokutujacy odpuszczenia grzechów; spraw łaskawie abysmy wsparci&lt;br /&gt;twoja modlitwa i zasługami, bezpiecznie doszli do wiecznej chwały. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Swiety Ojcze Pio, który zapalony miłoscia Boga i opromieniony&lt;br /&gt;blaskiem Niepokalanej Dziewicy i Swietych, pomagałes ludowi do zwyciestwa&lt;br /&gt;dobra nad złem; upros nam tyle swiatła i sił, abysmy mogli czynic dobro&lt;br /&gt;i pociagac innych do Chrystusa. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Swiety Ojcze Pio, z radoscia myslimy, o Twoim szczesciu&lt;br /&gt;wysłuzonym pokorna słuzba Bogu i bliznim. Upros nam łaske pielegnowania&lt;br /&gt;naszej godnosci dziecka Bozego. Mocno wierzymy, ze Twoje wstawiennictwo&lt;br /&gt;u Boga jest skuteczne, zwłaszcza gdy dotyczy ono naszego zbawienia.&lt;br /&gt;Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Chwalebny i swiety Ojcze Pio, Ty całkowicie poswieciłes swoje&lt;br /&gt;zycie Zbawicielowi i Jego Niepokalanej Matce; dopomóz nam ta sama droga&lt;br /&gt;podazac do chwalebnej wiecznosci. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Boze, Ty dałes nam w swietym Ojcu Pio wzór ewangelicznej&lt;br /&gt;doskonałosci, abysmy za jego wstawiennictwem, wsród zmiennych kolei&lt;br /&gt;zycia całym sercem umiłowali sprawy niebieskie. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy sie: Boze, Ty powołałes w swoim Kosciele swietego Ojca Pio, który&lt;br /&gt;wskazywał wiernym droge zbawienia, spraw abysmy nasladujac jego&lt;br /&gt;przykład, wiernie szli za Chrystusem, naszym Mistrzem, i razem z naszymi&lt;br /&gt;bracmi szczesliwie doszli do Ciebie. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-6824353333814795771?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/6824353333814795771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/nowenna-do-ojca-pio-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6824353333814795771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6824353333814795771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/nowenna-do-ojca-pio-3.html' title='Nowenna do Ojca Pio 3'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-541293541335481331</id><published>2010-06-25T02:16:00.001-07:00</published><updated>2010-06-25T02:16:59.025-07:00</updated><title type='text'>Nowenna do Ojca Pio 2</title><content type='html'>NOWENNA do Ojca Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień l&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, z przekonaniem uczyłeś, że Opatrzność Boża «mieszając radość ze łzami w życiu ludzi i całych narodów prowadzi do osiągnięcia ostatecznego celu; że za widoczną ręką człowieka jest zawsze ukryta ręka Boga», wstawiaj się za mną, bym w mojej trudnej sprawie..., którą przedstawiam Bogu, przyjął z wiarą Jego wolę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień 2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, ty zachęcałeś małodusznych do porzucenia lęku i uznania się za najszczęśliwszych, gdy «staną się godni tego, by uczestniczyć w bólach Boga-Człowieka«, by «wierzyli, że to nie opuszczenie, ale wielka miłość Boga», ośmielony przykładem twojej ufności wobec Boga, proszę o wstawiennictwo w mojej intencji..., którą ci przedkładam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień 3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, ty przez codzienne dźwiganie krzyża zasłużyłeś na miano Cyrenejczyka, wierzyłeś, że «Pan w swoim miłosierdziu poda rękę i obdarzy mocą», módl się za mną w moich trudnościach... i uproś mi u Jezusa łaskę wytrwania w dobrym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień 4&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, doświadczany z woli Bożej wielkim cierpieniem, przyjmowałeś je «jako los wybranych dusz» i «dar prowadzący do zbawienia», wstawiaj się za mną u Boga, abym mógł z godnością chrześcijańską przyjąć mój ból i uproś łaskę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień 5&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, ty przez swoje niezwykłe zjednoczenie z Panem wlewałeś w serca wątpiących nadzieję, «że Bóg chrześcijan jest Bogiem przemiany», że z cierpienia rodzi się pokój, a z odrzucenia rozpaczy «budzi się nadzieja», bądź ze mną w moim doświadczeniu..., abym ufał w miłość Bożą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień 6&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, ty stałeś się dla nas przykładem posłuszeństwa w wierze, wiedziałeś, że «gdzie nie ma posłuszeństwa, tam nie ma cnoty, tam nie ma dobra i nie ma miłości; gdzie zaś nie ma miłości, tam nie ma Boga, a bez Boga nie idzie się do nieba», bądź moim orędownikiem u Boga, gdy proszę o łaskę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień 7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, niestrudzony naśladowco Chrystusa, wszystkich z ufnością proszących o pomoc zapewniałeś, że «otrzymają od Boga łaskę świętej wytrwałości», módl się za mną, gdy błagam Boga o łaskę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień 8&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, wzorze ewangelicznej miłości Boga i bliźniego, ty umacniałeś w ludzkich sercach przekonanie, że Bóg «nie może odrzucić szczerego pragnienia miłowania Go», w imię miłości, która przepełniała twoje życie, wyjednaj mi w niebie dar..., o który cię z ufnością proszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień 9&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, Maryja była ci «Matką najmilszą», Ją wysławiałeś «najbardziej spośród wszystkich stworzeń na niebie i na ziemi», przez twoje oddanie Bożej Matce proszę o pomoc w mojej potrzebie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasztor OO. Kapucynów 00-245 WARSZAWA ul. Kapucyńska 4&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-541293541335481331?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/541293541335481331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/nowenna-do-ojca-pio-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/541293541335481331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/541293541335481331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/nowenna-do-ojca-pio-2.html' title='Nowenna do Ojca Pio 2'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-6846375284189130328</id><published>2010-06-25T02:08:00.000-07:00</published><updated>2010-06-25T02:10:30.054-07:00</updated><title type='text'>Nowenna do Ojca Pio 1</title><content type='html'>DZIEŃ 1 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umiłowany Ojcze Pio, posiadłeś znaki Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa na swoim ciele.Stygmaty te nosiłeś za nas wszystkich, doświadczając zarówno fizycznego jak i duchowego cierpienia przeszywającego Twoją duszę i ciało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Błagamy Cię, módl się za nami, abyśmy byli w stanie przyjmować i w pokorze znosić małe i duże Krzyże cierpienia tu, na ziemi oraz polecać je Bogu, aby poprzez nie przygotował dla nas miejsce w Życiu Wiecznym.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„ Przygotuj się na godne przyjęcie cierpień, jakie Jezus zsyła na Ciebie. Jezus nie pozwoli Ci smucić się i przyjdzie do Ciebie, aby ukoić Twą duszę wieloma łaskami.” Ojciec Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ 2&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Błogosławiony Ojcze Pio, razem z Naszym Panem Jezusem Chrystusem będziemy w stanie przeciwstawić się pokusom szatana. Cierpiałeś męki i dręczenie demonów piekielnych, które chciały, abyś porzucił swoją Drogę do Świętości. Błagamy Cię, módl się za nami, abyśmy z Twoją pomocą i z pomocą całego Królestwa Niebieskiego byli w stanie znależć moc do porzucenia grzechu oraz wytrwałości w wierze aż do godziny śmierci naszej.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„ Bądź odważny i nie obawiaj się ataków szatana. Zapamiętaj, iż jest to zdrowy znak, gdy szatan krzyczy i miota się wokół Twojego sumienia. To znaczy, że nie ma on dostępu do wnętrza Twojej woli.” Ojciec Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ 3&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawy Ojcze Pio, kochasz bardzo naszą Najświętszą Matkę, która codziennie obdarzała Cię łaskami i pociechami. Błagamy Cię, módl się za nami do Najświętszej Matki. Przekaż w jej ręce szczery żal za nasze grzechy i modlitwy o poprawę, aby, jak w Kanie Galilejskiej jej Syn powiedział ”tak” do Matki oraz żeby imię nasze zostało wpisane do Księgi Życia Wiecznego. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Maryja jest jak Gwiazda, która rozświetla nasze ścieżki i to Ona pokaże Ci bezpieczną drogę do Ojca Niebieskiego. Ona będzie kotwicą, do której przylgniesz w godzinie zwatpienia” Ojciec Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ 4&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieskalany Ojcze Pio, kochałeś swojego Anioła Stróża, który służył Ci wiernie jako przewodnik, obrońca i posłannik. Anioł Stróż  przekazywał Tobie modlitwy Twoich duchowych dzieci. Błagamy Cię, módl się za nami, abyśmy nauczyli się słuchać naszego Anioła Stróża, który zawsze jest gotów być naszym przewodnikiem i podpowiada nam, jak walczyć z grzechem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„ Wzywaj Twojego Anioła Stróża, który oświeci cię i poprowadzi dobrą drogą. Bóg dał ci go dla Twojego bezpieczeństwa, a więc powinieneś korzystać z jego rad.” Ojciec Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ 5&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Roztropny Ojcze Pio, ofiarowałeś siebie i swoje cierpienia za odkupienie Dusz w Czyśćcu Cierpiących. Błagamy Cię, módl się za nami i uproś Boga, aby zesłał nam tak wielkie zainteresowanie, pasję i miłość, jakimi ty darzysz Dusze Czyśćcowe. Prosimy, aby nasze cierpienie, poświęcenie i modlitwy przyczyniło się do skrócenia męk Dusz w Czyśćcu Cierpiących.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Mój Boże, błagam Ciebie, pozwól mi doświadczać kary, jaką przygotowałeś dla grzeszników  i dla Dusz w Czyśćcu Cierpiących. Zwielokrotnij moje cierpienia , abym przyczynił się do darowania win grzesznikom i uwolnienia Dusz z Czyśćca.” Ojciec Pio.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ 6&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Posłuszny Św. Pio z Pietrelciny, kochałeś chorych bardziej niż samego siebie, ponieważ widziałeś w nich Jezusa.  Uczyniłeś wiele cudów uzdrawiając chorych w imieniu Jezusa, tam samym obdarowując ich spokojem.  Błagamy Cię o modlitwę za nas, aby chorzy, za wstawiennictwem N.M.P., mogli być uzdrowieni a ich ciała odnowione, żeby mogli korzystać z dobrodziejstw Ducha Świętego i z tego powodu dziękować i wychwalać Boga na zawsze.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Jeśli wiedziałem, że człowiek cierpiał w myślach, na ciele lub duszy, błagałem Boga aby go uwolnił z tego cierpienia. Chętnie przyjąłbym przeniesienie nieszczęścia z chorego na siebie, aby on mógł być uratowany, i prosiłem aby mógł on korzystać z owoców tych cierpień... jeśli Bóg pozwoliłby mi tak zrobić.”  Padre Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ 7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błogosławiony Św. Pio z Pietrelciny, trudziłeś się w „Boskim Planie Zbawienia”, oferując Twoje cierpienia aby uwolnić grzeszników od łańcuchów diabła.  Błagamy Ciebie o modły za nas, aby niewierzący byli nawróceni na wiarę, aby wszyscy grzesznicy odczuli skruchę w swoich sercach, a aby ci których serca są chłodne znaleźli odnowiony entuzjazm do życia chrześcijańskiego. Kończąc, módl się za tych, którzy są wierni, aby trwali na swojej drodze do zbawienia.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Gdyby tylko ludze tego świata mogli dostrzec piękno duszy człowieczej gdy jest ona w łasce bożej, wszyscy grzesznicy i niewierzący na świecie byliby natychmiast nawróceni.” Padre Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ 8&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Czysty Św. Pio z Pietrelciny, doświadczyłeś wielkiej miłości do swoich dzieci duchowych i pomogłeś im poprzez wykupienie ich dla Chrystusa własną krwią. Daj nam, którzy Ciebie osobiście nie spotkali, możliwość być uważanymi za Twoje duchowe dzieci. W ten sposób, za Twoją opieką, przywództwem i mocą, otrzymasz dla nas szczególne błogosławieństwo od Boga, abyśmy mogli Go spotkać przy bramach nieba w dzień naszej śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Byłoby największą nagrodą, gdyby Bóg spełnił jedno moje żczenie (jeśli byłoby to możliwe); żeby powiedział „Wstąp do nieba!” To jest moje jedyne, prawdziwe życzenie; „Aby Bóg mnie wziął do nieba w ten sam czas kiedy weźmie ostatnie z moich dzieci i ostatnią z osób, które oddały się mojej opiece duszpasterskiej”. Padre Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ 9&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Skromny Św. Pio z Pietrelciny, Ty, który kochałeś kościół rzymsko-katolicki, módl się za nami. Niech Pan pośle pracowników do żniwa i da im siłę i wiedzę potrzebną aby być dziećmi bożymi. Módl się aby Nasza Święta Pani zjednoczyła lud chrześcijański wszędzie, pocieszając ich wszystkich w jednym wielkim domu pańskim, latarnią naszego zbawienia wśród burz życia… tak jak latarnia morska jest światłem przewodnim bezpiecznej podróży poprzez sztorm.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Musisz zawsze trzymać się prostej i wąskiej ścieżki w świętym katolickim kościele, ponieważ Ona jest jedyną Panną Chrystusa i tylko ona może Ci przynieść spokój. Tylko Ona posiada Jezusa w świętym sakramencie, albowiem on jest prawdziwym Książęciem Pokoju. Padre Pio&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-6846375284189130328?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/6846375284189130328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/nowenna-do-ojca-pio-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6846375284189130328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/6846375284189130328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/nowenna-do-ojca-pio-1.html' title='Nowenna do Ojca Pio 1'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-129803746453485864</id><published>2010-06-16T00:33:00.002-07:00</published><updated>2010-06-16T00:34:26.298-07:00</updated><title type='text'>Diabeł</title><content type='html'>Diabeł istnieje dziś tak samo jak w przeszłości.  Nadal kusi człowieka do grzechu.  Postawa wyznawcy Chrystusa w konfrontacji z szatanem musi zatem być uważna i silna.  Nikomu nie może być obojętna kwestia istnienia szatana.  Jak się wydaje, w mentalności współczesnych ludzi szatan odpływa w sferę mitologii i folkloru.  Baudelaire słusznie stwierdza, że „Majstersztykiem szatana w nowoczesności” jest przekonanie ludzi o swoim nieistnieniu.  Dla wielu zatem nie jest łatwe wyobrazić sobie niedawne pojawienia się szatana, przybywającego wprost z piekła aby walczyć z Ojcem Pio.  Walki te miały czasem całkiem krwawy charakter, jak opisane jest to w wielu listach które Ojciec Pio wysłał do swoich Ojców Duchowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z pierwszych przypadków kontaktu Ojca Pio z tym księciem zła zdarzył się w roku 1906. Pewnej nocy Ojciec Pio wrócił do konwentu Św. Elia del Panisi i nie mógł zasnąć ze względu na niezwykły letni upał.  Usłyszawszy czyjeś kroki dochodzące z pobliskiego pokoju, pomyślał: “Chyba brat Anastasio również nie może zasnąć”.  Pomyślał aby zawołać do niego i zaprosić go na pogawędkę.  Podszedł do okna i chciał zawołać, lecz nie mógł wydobyć głosu.  Na parapecie pobliskiego okna siedział pies monstrualnej wielkości.  Ojciec Pio opowiadał później z przerażeniem w głosie:  “Widziałem jak ogromny pies wszedł przez okno, a z pyska jego unosił się dym.  Upadłem na łóżko, i usłyszałem głos z głębi psa: “to on, to ten.”  Podczas gdy ciągle leżałem na łóżku, zwierzę skoczyło na parapet, stamtąd na dach, i znikło”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diabeł atakował Ojca Pio licznymi kuszeniami.  Również Ojciec Agostino potwierdził że diabeł ukazywał mu się pod różnymi postaciami.  „Diabeł pojawiał się już to jako młode tańczące nago dziewczyny, już to jako krucyfiks, jako młody przyjaciel zakonników, jako Ojciec Duchowy, jako Ojciec Prowincjał, jako papież Pius X, Anioł Stróż, Św. Franciszek czy też jako Najświętsza Maria.”  Diabeł objawiał się również w swoich okropnych postaciach w asyście armii duchów piekielnych. W innych przypadkach diabeł nachodzący Ojca Pio nie przybierał żadnej postaci. Męczył go ogłuszającym hałasem lub pokrywając plwocinami, itd.  Ojciec Pio uwalniał się z tych opresji przywołując imię Jezusa. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walka Ojca Pio z szatanem stała się trudniejsza po tym jak Ojciec Pio uwalniać zaczął opętanych przez diabła.  Ojciec Tarcisio z Cervinary mówił, że niejeden raz diabeł tuż przed opuszczeniem opętanego ciała krzyczał: „Ojcze Pio, przysparzasz nam więcej kłopotów niż Św. Michał” albo „Ojcze Pio, zostawimy cię w spokoju jeśli zaprzestaniesz wykradać nam te ciała”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio opisywał te diabelskie napaści w wielu listach wysłanych do swoich Ojców Duchowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym z listów do Ojca Agostino, datowanym 18 stycznia 1912 r., stwierdza: „Diabeł nie chce przegrać tej walki.  Przybiera wiele postaci.  Od szeregu dni pojawia się ze swymi braćmi uzbrojonymi w pałki i różne żelastwo.  Jedna z trudności polega na tym, że oni pojawiają się w różnych przebraniach.   Szereg razy wywlekali mnie z łóżka i wyciągali z sypialni.  Ja jednak jestem cierpliwy i wiem, że Pan Jezus, Matka Boska, mój Anioł Stróż, Św. Józef i Św. Franciszek są zawsze przy mnie.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(List do Ojca Augustyna z 5. listopada, 1912 r.)  „Drogi Ojcze, jest to, za sprawą łaski bożej, mój drugi list do Ciebie i będzie podobny do pierwszego.  Jestem pewien, iż Ojciec Ewangelista poinformował Cię już o wojnie, którą przeciw mnie wytoczyli nieczyści apostołowie, demony.  Ojcze mój, oni nie są w stanie ze mną wygrać ze względu na mą lojalność.  Muszę opisać Ci pułapki, które na mnie zastawili i pokusy, mające na celu zignorowanie Twych sugestii.  Twoje listy wpływają na mnie kojąco i dziękuję Bogu, że jednocześnie ich zbijają z tropu.  Nie jestem w stanie Ci opisać jak ostro jestem przez nich atakowany.  Czasami zdaje mi się, że umrę.  W sobotę myślałem, że naprawdę chcą mnie zabić – nie wiedziałem, którego świętego błagać o pomoc. Zwróciłem się do mojego anioła lecz on celowo się spóźniał.  W końcu przyleciał do mnie śpiewając Bogu hymny swoim anielskim głosem.  Wtedy zdarzyło się to, co zwykle:  ostro zganiłem go za jego zwłokę, kiedy tak żarliwie wołałem go o pomoc.  Aby go ukarać umyślnie nie stanąłem z nim twarzą w twarz, chcąc utrzymać go w dystansie.  Biedak w końcu zwrócił moją uwagę swym płaczem i kiedy stanąłem blisko przed nim zrozumiałem, że chciał mnie przeprosić.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(List do Ojca Augustyna z 18 listopada, 1912 r.)  „Wróg mnie nie opuszcza; atakuje mnie nieustannie.  Próbuje zatruć moje życie swoimi piekielnymi zasadzkami.  Jest na mnie zły, że Ci przekazuję te fakty i sugeruje, że powinienem je zatrzymać do własnej wiadomości, jako moją i jego tajemnicę.  Każe mi opisywać Ci tylko te miłe wizyty; mówi mi, że tylko takie opowieści sprawiają Ci przyjemność.  Pastor został poinformowany o bitwie, którą toczę i jeśli chodzi o Twoje listy, zasugerował, żebym otwierał je tylko w jego obecności.  Tak więc po przybyciu Twojego pierwszego listu udałem się do jego kancelarii aby tam go otworzyć.  Ale kiedy tylko go otworzyłem, zobaczyliśmy razem z pastorem, że był cały zamazany tuszem.  Czy była to zemsta diabła?  Nie chce mi się wierzyć, iż wysłałbyś mi list w takim stanie, zwłaszcza że wiesz, że słabo widzę.  Z początku nie mogliśmy przeczytać tego listu lecz później położyliśmy na nim krzyż i byliśmy w stanie przeczytać pewne fragmenty.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(List do Ojca Augustyna z 13 lutego, 1913 r.)  „Minęły już dwadzieścia dwa dni od czasu, kiedy Jezus pozwolił aby diabły wyładowywały swą złość na mnie.  Ojcze, całe moje ciało jest sine od nieustającego bicia naszych wrogów trwającego do dziś.  Kilka razy zdarzyło się nawet, że zerwali ze mnie koszulę aby móc mnie bić po nagim ciele.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(List do Ojca Benedetto z 18 marca, 1913 r.)  „Demony nie przestają mnie bić, ostatnio nawet zaczęli zwalać mnie z łóżka.  Zdzierają ze mnie koszulę, żeby więcej bolało.  Ale teraz się już ich nie boję.  Wiem, że Jezus mnie kocha albowiem często podnosi mnie z ziemi i kładzie z powrotem na łóżku.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(PADRE PIO DA PIETRELCINA: Epistolario I° (1910-1922) a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szatan przekroczył wszelką miarę kiedy udał się do Ojca Pio podając się za pokutnika. Oto relacja zdarzeń Ojca Pio: „Pewnego dnia podczas prowadzenia spowiedzi podszedł do mojego konfesjonału mężczyzna.  Był wysoki, przystojny, elegancko ubrany i wyrażał się w sposób miły i uprzejmy.  Zaczął spowiadać się ze swoich grzechów, które były wszelkiego rodzaju: przeciw Bogu, przeciw człowiekowi i przeciw zasadom moralnym. Wszystkie jego grzechy były wstrętne.  Byłem zdezorientowany tymi wszystkimi grzechami, o których mi opowiedział lecz odpowiedziałem mu słowem bożym, przykładem Kościoła i moralnością Świętych.  Wtedy ten enigmatyczny pokutnik odpowiedział mi, podając uzasadnienia wszystkich swych grzechów, zawsze z tą samą zręcznością i grzecznością.  Usprawiedliwił wszystkie grzechy, których się dopuścił przedstawiając je jako normalne i naturalne czyny ludzkości. Tak samo wytłumaczył się z ciężkich grzechów przeciw Bogu, Naszej Pani i Świętym ciągle używając znieważających, okrężnych argumentów.  Postąpił tak nawet w obliczu najohydniejszych grzechów jakie mogłyby zrodzić się w głowie największego grzesznika. Zdumiały mnie jego odpowiedzi, podane w tak subtelny sposób i z taką złą wolą.  Zastanawiałem się, kim też on może być.  Z jakiego świata pochodzi?  Próbowałem przyjrzeć mu się, aby móc cokolwiek wyczytać z jego twarzy.  Jednocześnie koncentrowałem się nad każdym jego słowem, usiłując odgadnąć jego tożsamość.  Nagle poprzez silne, jasne, wewnętrzne światło poznałem go.  Silnym, nakazującym tonem powiedziałem do niego: „Powiedz «Niech żyje Chrystus, niech żyje Maria.»”  Kiedy tylko wypowiedziałem te wspaniałe, potężne imiona, szatan natychmiast znikł w błysku ognia zostawiając po sobie straszliwy odór.”  (Don Pierino, będący obecnym przy tym zdarzeniu, jest księdzem i jednym z synów kościoła Ojca Pio.)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brat Perino opowiada taką historię: “Pewnego dnia Ojciec Pio był w konfesjonale, za kotarą. Nie była one zaciągnięta do końca i mogłem go widzieć przez szparę.  Kolejka mężczyzn ustawiła się z jednej strony, zgodnie z rezerwacjami.  Z mojego miejsca, czytając brewiarz, spoglądałem na Ojca od czasu do czasu.  W pewnej chwili bocznymi drzwiami wszedł do kościółka jakiś mężczyzna. Był przystojny, miał małe czarne oczy, ciemne, lekko szpakowate włosy, ubrany w czarną marynarkę i spodnie w paseczki. Nie zaintersował mnie szczególnie, więc nadal recytowałem brewiarz, ale jakiś wewnętrzny głos powiedział mi: „Przerwij i spójrz!” Spojrzałem w stronę Ojca Pio. Ów człowiek przechadzał się tam i z powrotem, a potem zatrzymał się na wprost przed konfesjonałem w momencie gdy poprzedni spowiadający się odszedł, i nie czekając na swoją kolej wtargnął do środka między zasłonami stając przed Ojcem Pio. Potem ów ciemnowłosy mężczyzna zniknął mi z oczu.  Po kilku minutach ujrzałem go znowu, leżącego na podłodze w rozkroku.  Na krześle w konfesjonale ujrzałem już nie Ojca Pio, ale Jezusa. Był młodym, przystojnym blondynem. Spoglądał na człowieka który upadł na podłogę.  Potem zobaczyłem znowu Ojca Pio, wracającego aby zająć swoje miejsce.  Jego postać zaczęła się łączyć z postacią Jezusa, i po chwili widziałem znów jedynie Ojca Pio. I zaraz usłyszałem jego głos, mówiący „No, pospieszcie się”. Nikt nie zauważył tego zdarzenia!  Spowiedź postępowała dalej zgodnie z kolejnością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-129803746453485864?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/129803746453485864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/diabe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/129803746453485864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/129803746453485864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/diabe.html' title='Diabeł'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-163767979181415927</id><published>2010-06-16T00:33:00.001-07:00</published><updated>2010-06-16T00:33:56.820-07:00</updated><title type='text'>Lewitacja</title><content type='html'>Lewitację określić można jako fenomen w którym osoba unosi się nad ziemię i zawisa w powietrzu.  Z pewnością Pan Bóg obdarowuje tą zdolnością niektórych świętych Kościoła Katolickiego. Na przykład  Św. Józef z Copertino był znany z tej zdolności, i miał ją też Ojciec Pio z Pietrelciny.  Wielu naocznych świadków widziało Ojca Pio unoszącego się nad ziemią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Bari (we Włoszech) podczas drugiej wojny światowej zainstalowała się kwatera naczelnego dowództwa amerykańskiego lotnictwa.  Powiadają, że wielu amerykańskich lotników uratował Ojciec Pio podczas wojny.  Nawet głównodowodzący generał był świadkiem pewnego zadziwiającego epizodu.  Pewnego dnia generał chciał osobiście poprowadzić eskadrę bombowców w celu zniszczenia niemieckiego składu zaopatrzenia wojskowego w San Giovanni Rotondo. Generał opowiadał: „Gdy samoloty były już blisko celu, piloci ujrzeli na niebie postać zakonnika z uniesionymi rękami.  Bomby zwolniły się same i spadły w lasach.  Samoloty, również same i bez interwencji pilotów, zawróciły do bazy.”  Wszyscy się dziwili kim był ten mnich,  zdolny do rozkazywania maszynom.  Ktoś powiedział generałowi, że żyje mnich w San Giovanni Rotondo który potrafi czynić cuda.  Generał postanowił go odszukać zaraz po wyzwoleniu i dowiedzieć się czy jest to ten sam mnich którego wówczas widzieli w powietrzu.  Już po wojnie pojechał generał z grupą swoich pilotów do tego zakonu kapucynów.  Przy wejściu generał napotkał grupę zakonników, i od razu rozpoznał wśród nich tego który powstrzymał jego samoloty: był to właśnie Ojciec Pio.  Ojciec Pio podszedł do niego i spytał: „Czy to ty jesteś tym, który chciał nas wszystkich pozabijać?” Generał, którego uspokoiły słowa i wygląd Ojca, uklęknął przed nim.  Jak zwykle, Ojciec Pio mówił w dialekcie benewentyńskim, lecz generał był przekonany że mnich mówi po angielsku – to była jeszcze jedna niezwykła zdolność Ojca Pio.  Generał, który był protestantem, zaprzyjaźnił się z Ojcem Pio i przeszedł na wiarę katolicką.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto opowieść Ojca Ascanio:  “ Kościół byl wypełniony ludźmi.  Czekaliśmy na Ojca Pio który miał przyjść spowiadać grzeszników.    Wszyscy spoglądali na drzwi przez które miał wejść Ojciec Pio. Drzwi się jednak nie otworzyły, a natomiast zobaczyłem nagle Ojca Pio idącego ponad głowami ludźmi w stronę konfesjonału.  Gdy zbliżył się do konfesjonału nagle zniknął.  Po kilku minutach zaczął tam przyjmować spowiedników.  Nic nie mówiłem, myśląc że mi się przywidziało, lecz gdy się z nim spotkałem, zapytałem:  „Ojcze Pio, jak Ci się udało chodzić nad głowami ludzi?”  A On żartobliwie odpowiedział: „Zapewniam Cię, moje dziecko, jest to tak jak chodzenie po ziemi...”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-163767979181415927?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/163767979181415927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/lewitacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/163767979181415927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/163767979181415927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/lewitacja.html' title='Lewitacja'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-7042967281606752499</id><published>2010-06-16T00:32:00.000-07:00</published><updated>2010-06-16T00:33:24.476-07:00</updated><title type='text'>Sakrament pojednania</title><content type='html'>Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: "Ci, którzy przystępują do sakramentu pokuty uzyskują przebaczenie grzechów popełnionych przeciwko Bogu, dzięki miłosierdziu Bożemu. Stają się natychmiast pojednani z Kościołem, który został urażony przez ich grzechy. Dostępują nawrócenia poprzez miłosierdzie Boże oraz trud modlitwy."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sakrament pojednania nazywamy sakramentem nawrócenia, ponieważ powoduje sakramentalną obecność Jezusa nawołującego do nawrócenia, jest pierwszym krokiem w powrocie do Ojca dla tych, którzy zbłądzili poprzez grzech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest on nazwany sakramentem Pokuty, ponieważ uświęca indywidualnie chrześcijańskich grzeszników i jest duchowym krokiem do nawrócenia, pokuty i zadośćuczynienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest on nazwany sakramentem spowiedzi, ponieważ ujawnienie lub wyznanie grzechów kapłanowi jest zasadniczym elementem tego sakramentu. W głębokim sensie jest on również "wyznaniem" – uhonorowaniem i pochwałą – świętości Boga i jego miłosierdzia skierowanego do człowieka pełnego grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest on nazwany sakramentem przebaczenia, ponieważ poprzez rozgrzeszenie udzielone przez kapłana Bóg daruje pokutnikowi przebaczenie i pokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ciągu dnia spowiedź była głównym zajęciem Ojca Pio. Wykonywał on swoją pracę spoglądając we wnętrze penitentów. Okłamywanie Ojca Pio podczas spowiedzi było niemożliwe. Zaglądał on w ludzkie serca. Często, kiedy grzesznicy byli nieśmiali, Ojciec Pio sam wymieniał ich grzechy podczas spowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio zapraszał wszystkich wierzących do spowiedzi przynajmniej raz na tydzień. Mówił on:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nawet, jeśli pokój był zamknięty, po pływie tygodnia konieczne jest jego odkurzenie."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sakramencie spowiedzi Ojciec Pio był bardzo wymagający. Nie znosił ludzi, którzy przychodzili do niego jedynie z ciekawości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z zakonników opowiadał: "Pewnego dnia Ojciec Pio nie dał rozgrzeszenia penitentowi mówiąc mu: "Jeśli pójdziesz się wyspowiadać do innego kapłana, zabierz rozgrzeszenie, które otrzymasz i idź do piekła razem z nim". Uważał On, że sakrament pokuty jest bezczeszczony przez ludzi, którzy nie chcą zmienić swojego życia. Pozostają oni winni przed Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia mężczyzna przyszedł do spowiedzi do Ojca Pio w St. Giovanni Rotondo. Było to pomiędzy 1954 i 1955 rokiem. Kiedy skończył wyznanie swoich grzechów Ojciec Pio powiedział: "Czy jest coś jeszcze? "Mężczyzna odpowiedział, "Nie Ojcze". Ojciec Pio powtórzył pytanie: "Czy jest coś jeszcze?" "Nie Ojcze". Po raz trzeci Ojciec Pio spytał go: "Czy jest coś jeszcze? Przy trzeciej negatywnej odpowiedzi eksplodował jak huragan. Z głosem Ducha Świętego Ojciec Pio ryknął: "Odejdź! Odejdź! Jesteś niereformowalny z powodu swoich grzechów!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna wpadł w osłupienie również ze wstydu, ponieważ miał przed sobą bardzo wielu ludzi. Próbował coś odpowiedzieć, lecz Ojciec Pio odrzekł: "Bądź cicho, gawędziarzu, dosyć się nagadałeś, teraz ja chcę mówić. Czy to prawda, że chodzisz na dyskoteki?" - "Tak Ojcze" - "Czy wiesz, że taniec jest zaproszeniem do grzechu?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna był zaskoczony, nie wiedział czy powiedzieć, że ma kartę członkowską dyskoteki w swoim portfelu. Obiecał nie popełniać grzechów i po tym dopiero otrzymał rozgrzeszenie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kłamstwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia, mężczyzna wyznał Ojcu Pio. "Ojcze, mówiłem kłamstwa, kiedy byłem w towarzystwie moich przyjaciół. Zrobiłem to, aby wszystkich rozbawić". Ojciec Pio powiedział: "Ach tak! Czy ty chcesz iść do piekła z powodu żartów?"&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plotkarstwo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy człowiek mówi źle o swoim przyjacielu, niszczy reputację i honor bliźniego, który ma prawo cieszyć się uznaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia Ojciec Pio powiedział do penitenta: "Jeśli plotkujesz na temat innego człowieka to znaczy, że usuwasz tą osobę ze swojego serca. Lecz uświadom sobie, że gdy usuwasz tą osobę ze swego serca, razem z tą osobą z twojego serca usuwany jest również Jezus."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego razu, Ojciec Pio był poproszony, aby poświęcić dom. Lecz kiedy podszedł do progu kuchni, powiedział "tam są węże, nie chcę tam wchodzić". A następne powiedział do księdza, który często chodził jadać do tego domu: nie wchodź do tego domu, ponieważ oni mówią brzydkie rzeczy na temat swoich bliźnich.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przekleństwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna ten był rodowitym mieszkańcem regionu Włoch zwanego Marche. Pewnego razu, wraz ze swoimi przyjaciółmi, wyjechał ze swojej wsi ciężarówką. Mieli oni dostarczyć meble do miejsca znajdującego się niedaleko St. Giovanni Rotondo. Podczas gdy pokonywali ostatnie wzniesienie, dzielące ich od miejsca przeznaczenia, ciężarówka zepsuła się i zatrzymała. Próbowali uruchomić silnik, lecz ich wysiłki nie przynosiły efektów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie kierowca stracił cierpliwość i zaczął w wielkiej złości przeklinać. Dzień później dwóch mężczyzn poszło do St. Giovanni Rotondo gdzie jeden z nich miał siostrę. Dzięki pomocy siostry udało się im dostać do Ojca Pio do spowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy mężczyzna przystąpił do spowiedzi, lecz Ojciec Pio odesłał go z niczym. Dotknęło to również kierowcę. Próbował on rozmawiać z Ojcem Pio: "Byłem zły." Lecz Ojciec Pio wrzasnął: "Łajdak! Przeklinałeś naszą Matkę! Co zrobiła ci Nasza Pani?" I odesłał go również z niczym.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Demon jest blisko ludzi, którzy przeklinają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W hotelu St. Giovanni Rotondo odpoczynek był niemożliwy, zarówno podczas dnia jak również i w nocy, z powodu opętanej dziewczynki, która wrzeszczała siejąc strach. Matka przyprowadzała ją każdego dnia do kościoła. Miała nadzieję, że Ojciec Pio uwolni jej dziecko od złego ducha. Również w kościele jej dziecko robiło wiele hałasu. Pewnego dnia, Ojciec Pio zakończył spowiadanie kobiet, przechodził przed dzieckiem, gdy ono przerażająco wyło. Było ono trzymane przez dwóch czy trzech mężczyzn. Święty, który był zirytowany całą tą wrzawą, uderzył nogą w kierunku dziecka a następnie dosięgnął głowy dziecka i powiedział: "Przestań! Wystarczy!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziecko opadło na podłogę jakby było śpiące. Ojciec Pio powiedział do lekarza, który był tam obecny, aby przyprowadził je do Michała Archanioła, na Górze Świętego Archanioła. Kiedy grupa wraz z dzieckiem osiągnęła cel przeznaczenia, weszli do groty, gdzie ukazywał się Michał Archanioł. Dziecko podźwignięto, lecz nikomu nie udało się przyprowadzić dziewczynki do ołtarza Archanioła. W trakcie wielkiego zamieszania, zakonnik wziął rękę dziecka i dotknął ołtarza. Wówczas dziewczynka opadła ponownie na ziemię z odczuciem ulgi. Po kilku minutach wstała i jak gdyby nic się nie stało zapytała swoją mamę: "Czy mogłabyś kupić mi lody?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym zdarzeniu grupa ludzi powróciła do St. Giovanni Rotundo, aby poinformować oraz podziękować Ojcu Pio. Na co Ojciec Pio powiedział do jej matki: "Powiedz swojemu mężowi, aby więcej nie przeklinał, inaczej demon powróci."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opuszczanie Eucharystii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Około 1950 roku młody doktor przyszedł wyspowiadać się do Ojca Pio. Wyznał swoje grzechy a następnie pozostał w milczeniu. Ojciec Pio zapytał młodego doktora czy ma jeszcze czegoś do powiedzenia, lecz doctor odpowiedział, że nie ma już nic do dodania. Wtedy Ojciec Pio powiedział do doktora: "Pomyśl czy w świąteczny dzień nie opuściłeś Mszy Świętej, ponieważ to jest grzech śmiertelny". Nagle doctor przypomniał sobie, że opuścił niedzielne spotkanie Mszy Świętej, kilka miesięcy wcześniej.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio zabraniał wszelkiej magii, spirytyzmu i uprawiania złej magii. Pewna kobieta powiedziała: "Spowiadałam się u Ojciec Pio w listopadzie 1948. Wśród wielu innych spraw powiedziałam, że jesteśmy zaniepokojeni ciotką, która czyta czasopisma dotyczące magii w naszej rodzinie. Ojciec Pio nakazującym tonem powiedział: "Natychmiast wyrzuć te materiały."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwód&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zjednoczonej i nieskalanej rodzinie, Ojciec Pio widział miejsce, gdzie wiara potrafi wzrastać. Mówił: "Rozwód jest paszportem do piekła".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młoda kobieta, kończyła wyznawanie grzechów. Otrzymała rozgrzeszenie od Ojciec Pio, który powiedział: "Musisz pogrążyć się w ciszy modlitwy w ten sposób zachowasz swoje małżeństwo."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta była zdziwiona, ponieważ ona nie miała żadnych problemów w małżeństwie. Jednak po długim czasie duże problemy pojawiły się w jej małżeństwie. Jednakże była przygotowana by stawić czoła tym problemom. Przezwyciężyła trudny okres i uniknęła zniszczenia małżeństwa postępując zgodnie z sugestią, którą otrzymała od Ojca Pio.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aborcja &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia, Ojciec Pellegrino spytał Ojca Pio: "Ojcze, dziś rano odmówiłeś rozgrzeszenia kobiecie, która dopuściła się aborcji. Dlaczego jesteś taki rygorystyczny w przypadku tego złego, godnego pożałowania postępku? ".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio odpowiedział: "Dzień, w którym ludzie, zatroskani o ekonomiczny rozwój, z powodu cielesnych defektów lub z powodu poświęcenia się dobrom materialnym, zagubią się w horrorze aborcji, będzie najstraszniejszym dniem ludzkości. Aborcja jest nie tylko zabójstwem, lecz również samobójstwem. Czy tym ludziom, których my widzimy na krawędzi popełnienia dwóch zbrodni chcemy pokazać naszą wiarę? Czy chcemy ich bronić? "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Dlaczego samobójstwo? " Spytał Ojciec Pellegrino.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Musisz zrozumieć to samobójstwo ludzkiej rasy, jeśli spojrzysz rozsądnym wzrokiem, będziesz mógł zobaczyć świat zaludniony starymi ludźmi i wyludniony z dzieci: wypalony jak pustynia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-7042967281606752499?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/7042967281606752499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/sakrament-pojednania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/7042967281606752499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/7042967281606752499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/sakrament-pojednania.html' title='Sakrament pojednania'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-2497978459898454843</id><published>2010-06-16T00:31:00.000-07:00</published><updated>2010-06-16T00:32:23.488-07:00</updated><title type='text'>Anioł Stróż</title><content type='html'>Jeden z Amerykanów włoskiego pochodzenia, który mieszkał w Kalifornii, czasami powierzał swemu Aniołowi Stróżowi niektóre wiadomości by przekazał je Ojcu Pio. Pewnego razu po spowiedzi spytał Ojca Pio „Czy on rzeczywiście otrzymał wiadomość od Anioła Stróża?”  Ojciec Pio zapytał go: „Co ty myślisz? Czy myślisz, że ja mam słaby słuch?” Następnie Ojciec Pio powtórzył wiadomości, które zostały mu przesłane od Anioła Stróża kilka dni wcześniej.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Lino powiedział: „ Prosiłem mojego Anioła Stróża, aby przekazał Ojcu Pio prośbę o modlitwę dla kobiety, która była bardzo chora, ale wygląda na to, że nic się nie zmieniło. Kiedy spotkałem się z O.Pio, powiedziałem mu: „ Ojcze, prosiłem mojego Anioła Stróża, aby przyniósł modlitwę w intencji kobiety, która była bardzo chora...  czy to jest możliwe, że on tego nie uczynił. A O.Pio odpowiedział: „Czy ty sądzisz, że twój Anioł Stróż jest nieposłuszny jak ty albo ja?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Euzebio powiedział: „Miałem zamiar lecieć samolotem do Londynu, wbrew sugestiom Ojca Pio, by nie używać tego środka transportu. Kiedy przelatywaliśmy nad Kanałem (La Manche) potężny huragan sprawił, że samolot  znalazł się w niebezpieczeństwie. W trakcie tego strasznego niebezpieczeństwa modliłem się nie wiedząc co mam czynić, wysłałem mojego Anioła Stróża do Ojca Pio. Kiedy wróciłem do St. Giovanni Rotondo, spotkałem się z Ojcem Pio i usłyszałem od niego: ”Dobrze się czujesz? Czy wszystko jest w porządku?”. Odpowiedziałem wtedy: „Myślałem, że umrę”, świętobliwy ojciec  odpowiedział: „ To dlaczego nie jesteś posłuszny?” Odpowiedziałem mu: „Ale ja ci wysłałem mojego Anioła Stróża... wtedy O.Pio powiedział: „ Na szczęście on przybył na czas!”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włoski prawnik wracał do domu z Bolonii. W jego samochodzie Fiat 1100 była także jego żona i dwójka dzieci. W pewnym momencie – z powodu wielkiego zmęczenia spowodowanego długą jazdą chciał by ktoś go wymienił. Wtedy poprosił syna Guido by on go zastąpił. Lecz jego syn nic powiedział, gdyż spał. Po przejechaniu kilku kilometrów  - przy bramie Św. Łazarza - sam prawnik też zasnął. Kiedy się obudził uświadomił sobie, że nie wiele brakowało, by zginął. Gdy zasnął za kierownicą wjechał na tory kolejowe, po których jechał przez kilka kilometrów. Gdy się ocknął, przeraził się bardzo i zaczął płakać: „Kto prowadził samochód? I jak to się mogło stać?, ale nikt nie mógł mu odpowiedzieć na te pytania. Kiedy siedzący po prawej stronie syn obudził się, powiedział, że spał bardzo mocno. Natomiast jego żona oraz młodsze dziecko byli bardzo zdumieni i nie mogli uwierzyć w to co się stało. Stwierdzili tylko, że on jechał inaczej niż zwykle. Powiedzieli, że w pewnym momencie samochód był bardzo bliski zderzenia z drugim samochodem ale w ostatniej chwili uniknął zderzenia dzięki doskonałemu manewrowi. Droga zakrętu również była inna niż zwykle. Na dodatek jego żona powiedziała: ”Ty byłeś przez dłuższą chwilę w bezruchu i nie odpowiadałeś na nasze pytania”. Prawnik odrzekł, „Nie mogłem odpowiedzieć, bo spałem. Podczas gdy spałem, przejechałem 15 kilometrów. Nie czułem nic, bo spałem... ale kto prowadził samochód? Kto zapobiegł katastrofie?” Po kilku miesiącach tajemnica się wyjaśniła. Prawnik pojechał do St. Giovanni Rotondo. Kiedy tylko Ojciec Pio zobaczył go, powiedział: „Ty spałeś, a Anioł Stróż prowadził twój samochód.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z duchowych córek Ojca Pio szła wiejską drogą do klasztoru, gdzie czekał na nią Ojciec Pio. Był to jeden z owych zimowych dni, wybielonych przez śnieg, po którym nawet ciężko było chodzić. Droga była tak obficie pokryta śniegiem, że kobieta była pewna, iż nie dojdzie na czas do klasztoru, by spotkać się z przełożonym. Pełna wiary powierzyła swój niepokój Aniołowi Stróżowi Ojca Pio, by ten powiedział Ojcu, że spóźni się do klasztoru z powodu dużego śniegu. Kiedy wreszcie dotarła do klasztoru z ogromną radością ujrzała, wyczekującego za oknem i uśmiechającego się do niej zakonnika.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden mężczyzna powiedział: "Ojciec Pio często zatrzymywał się w zakrystii i pozdrawiał pocałunkiem swoje duchowe dzieci oraz przyjaciół. Popatrzyłem z zazdrością na tych szczęśliwców i pomyślałem: "Tak bardzo chciałbym być na ich miejscu...jak bardzo są pobłogosławieni!". W 1958 r. w okresie Bożego Narodzenia klęczałem przed Ojcem Pio w trakcie spowiedzi. Następnie popatrzyłem na niego i pełen emocji zapytałem: "Ojcze, dzisiaj jest Boże Narodzenie, czy składając życzenia mogę Cię pocałować"? A On uśmiechając się z niewypowiedzianą słodyczą, jakiej nie potrafię przelać na papier, powiedział: "Pośpiesz się moje dziecko, nie pozwól mi marnować czasu"! I objął mnie. Pocałowałem Go i jak ptak, pełen radości i niebiańskiego zachwytu, odszedłem. Co mogę powiedzieć na temat pogłaskania głowy?? Za każdym razem, kiedy opuszczałem San Giovanni Rotondo, pragnąłem, aby Ojciec Pio dał mi znak szczególnego upodobania. Chciałem, aby pogłaskał moją głowę z ojcowską czułością. Również chciałbym podkreślić, że nigdy nie odmówił mi niczego. Pewnego dnia było bardzo wielu ludzi w zakrystii małego kościółka i Ojciec Vincenzo upominał z surowością: "Nie popychać, nie potrząsać rękami Ojca Pio!" Smutny pomyślałem: "Tym razem odjadę bez dotknięcia jego rąk." Nie chciałem się jednak poddawać i błagałem mojego Anioła Stróża, aby powtórzył moje słowa Ojcu Pio: "Ojcze, pragnę Twojego błogosławieństwa i pogłaskania mojej głowy dwa razy,  jak zwykle, jeden raz dla mnie, a drugi dla mojej żony". Ojciec Vincenzo wciąż powtarzał:" Nie dotykać Ojca Pio...proszę stać daleko!" i wtedy zobaczyłem, że Ojciec Pio zbliża się do mnie. Stałem pełen obaw. Uśmiechnął się do mnie i pogłaskał mnie dwa razy. Pocałowałem jego rękę. "Chciałbym Cię głaskać bardzo wiele razy, bardzo wiele razy..." powiedział do mnie po raz pierwszy,  kiedy ja prosiłem Go tylko o dwa razy."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta siedziała na skwerze Kościoła Ojców Kapucynów. Kościół był zamknięty. Było późno, a ona modliła się myśląc i powtarzając w swoim sercu: "Ojcze Pio, pomóż mi! Aniele Stróżu idź i powiedz Ojcu Pio, aby mi pomógł, w przeciwnym razie moja siostra umrze"! W pewnym momencie z okna doszedł ją głos Ojca Pio: "Kto mnie wzywa o tej porze? Jaki jest problem"? I kobieta opowiedziała o chorobie swojej siostry. Ojciec Pio w akcie bilokacji udał się do chorej i ją uzdrowił.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna powiedział Ojcu Pio: "Nie mogę tu często przyjeżdżać i widzieć Cię. Moja pensja nie pozwala mi, na takie drogie podróże". Ojciec Pio odrzekł: "Kto powiedział,  abyś tutaj przyjeżdżał? Masz swojego Anioła Stróża, nieprawdaż? Powiedz mu, czego pragniesz i przyślij go do mnie, a otrzymasz odpowiedź."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Ojciec Pio był młodym księdzem napisał list do swojego spowiednika, w którym wyznał: "kiedy przychodzi noc i zamykam oczy, widzę Niebo, które zjawia się tuż przede mną. Ta wizja dodaje mi odwagi i mogę spać ze słodkim uśmiechem na ustach i spokojnymi myślami, czekając, aż mój mały towarzysz z dzieciństwa przybędzie, by mnie obudzić i modlić się razem słowami drogimi naszym sercom".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednego dnia Ojciec Alessio niosąc listy w ręce, zbliżył się do Ojca Pio i chciał go o coś zapytać, lecz Ojciec Pio nagle mu powiedział: "Nie widzisz, że jestem zajęty? Zostaw mnie w spokoju." Ojciec Alessio odszedł upokorzony. Później Ojciec Pio go zawołał i powiedział: "Czy widziałeś wszystkie te anioły, które były blisko mnie? To byli Aniołowie Stróżowie, którzy przynieśli prośby od moich duchowych dzieci. Musiałem odpowiedzieć na ich potrzeby".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekarz zapytał Ojca Pio: "Tak wiele aniołów jest wciąż blisko Ojca. Czy Ojcu nie przeszkadzają?" "Nie", odpowiedział Ojciec Pio, "One są bardzo posłuszne".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z duchowych wychowanków Ojca Pio powiedział: „Wydaje się, że Ojciec Pio zawsze wysłucha każdego, kto do niego przyjdzie”. Pewnego wieczoru do St. Giovanni Rotundo przybyła grupa przyjaciół. Krótko opisali oni łaski, o które chcieli prosić Ojca Pio i poprosili swoich Aniołów Stróżów, aby jak najszybciej zaniosły do niego te prośby. Następnego dnia po Mszy Świętej Ojciec Pio zwrócił się do nich: „Nie dajecie mi spokoju nawet w nocy!” Sądząc po uśmiechu Ojca Pio, zrozumieli, że modlitwa ich została wysłuchana.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś zapytał Ojca Pio: „Ojcze, czy słyszysz co Aniołowie Stróże mówią do ciebie?” On na to odpowiedział: „ Oczywiście! Czy myślisz, że Aniołowie są tak nieposłuszni jak ty? Przyślij mi tu swojego Anioła Stróża!”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pisz do mnie, ponieważ nie mogę ci odpowiedzieć. Przyślij do mnie swojego Anioła Stróża a wszystkim się zajmę.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój Anioł Stróż doniósł mi coś, co sprawiło, że zrozumiałem twoją nieufność.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wezwij swojego Anioła Stróża, aby cię oświecił i prowadził. Otrzymałeś go od Boga w tym celu, dlatego wykorzystaj go!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli misja naszych Aniołów Stróży jest misją wielką, to misja mojego jest z pewnością większa. Musi on, bowiem, być nauczycielem i wyjaśniać mi inne języki.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ześlij mi swojego Anioła Stróża – on nie potrzebuje biletu na pociąg ani nie zdziera butów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anioł Stróż jest dla ludzi, którzy żyją samotnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-2497978459898454843?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/2497978459898454843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/anio-stroz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/2497978459898454843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/2497978459898454843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/anio-stroz.html' title='Anioł Stróż'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-4594309872927620363</id><published>2010-06-16T00:30:00.000-07:00</published><updated>2010-06-16T00:31:28.614-07:00</updated><title type='text'>Zapach świętości</title><content type='html'>Zapach świętości ojca Pio – niektórzy święci posiedli dar, który jest znany jako “zapach świętości”. Fenomen ten nazywany jest osmogenezą. Pozwala on na odczuwanie obecności świętego poprzez charakterystyczny dla niego aromat. Ów zapach świętości ojca Pio był wyraźnie wyczuwalny przez ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu. Wydobywał się z jego ciała, ubrań lub przedmiotów które dotknął. Czasem był wyczuwalny w miejscach przez które jedynie przeszedł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia, znany lekarz usunął bandaż z rany na piersi ojca Pio. Gaza była przesączona krwią, doktor zamknął ją w pojemniku aby później zbadać ją w swoim laboratorium w Rzymie. W drodze do domu, ludzie podróżujący wraz z lekarzem stwierdzili że „czują zapach, który kojarzy im się z ojcem Pio”. Nikt z nich nie wiedział opatrunku znajdującym się w bagażu. Po przebadaniu lekarz zachował gazę w swoim laboratorium, a dziwny zapach utrzymywał się w nim przez długi czas, wzbudzając zainteresowanie pacjentów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brat zakonny Modestino opowiadał: “ Kiedyś byłem na wakacjach w St. Giovanni Rotondo. Poszedłem do zakrystii aby pomóc ojcu Pio w mszy św., ale byli tam już inni mnisi kłócąc się o to kto powinien to zrobić. Ojciec Pio przerwał te kłótnie mówiąc: ‘tylko on będzie służył do mszy’ i wskazał na mnie. Towarzyszyłem mu do ołtarza św. Franciszka i z nabożną czcią służyłem. Kiedy doszliśmy do Podniesienia, poczułem nieodpartą chęć ponownego poczucia  zapachu, który owładnął mnie kiedy całowałem dziś rękę ojca Pio. Pragnienie to w tym samym momencie zostało spełnione, zapach pojawił się i robił się z każdą chwilą intensywniejszy tak że w końcu poczułem się słabo. Musiałem oprzeć się o klęcznik, żeby nie upaść! Kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że za chwilę zemdleję, w myślach poprosiłem ojca Pio aby uchronił mnie od upadku na oczach ludzi. W tym samym momencie zapach zniknął. Wieczorem, kiedy towarzyszyłem ojcu Pio w drodze do domu, zapytałem go o wyjaśnienie tego zjawiska. Odpowiedział: ‘Moje dziecko, nie jestem w stanie tego wyjaśnić. Bóg pozwala poczuć ten zapach wtedy kiedy chce’”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekając na spowiedź u ojca Pio, widziałem go słuchającego spowiedzi jakiejś kobiety. Kiedy pomyślałem, że za chwilę będę rozmawiał ze świętym otoczył mnie silny zapach lilii. Poczułem się strasznie zmieszany, ponieważ nigdy nie wierzyłem w te historie o zapachach. Od tej pory wiedziałem, że one naprawdę istnieją.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna 24 letnia kobieta z Bolonii miała poważne powikłania funkcji prawego ramienia w wyniku wypadku, który zdarzył się trzy lata wcześniej. Po operacji i długim okresie rehabilitacji chirurg powiedział ojcu dziewczyny, że już nigdy nie będzie mogła ruszać prawą ręką. Ręka była sztywna w wyniku usunięcia fragmentu kości i nie przyjęcia przeszczepu. Ojciec wraz z córką udali się do St. Giovanni Rotondo. Spotkali ojca Pio, który im pobłogosławił i powiedział: „Ponad wszystko nie rozpaczajcie! Zaufajcie Bogu! Ramię wyzdrowieje.” Był koniec lipca 1930 roku, kobieta wróciła do Bolonii bez żadnej poprawy zdrowia. Czy to możliwe, że ojciec Pio się pomylił? Wkrótce o sprawie zapomniano. 17 września (dzień celebracji stygmatów św. Franciszka), w pewnym momencie mieszkanie w którym mieszkała rodzina, wypełnił piękny zapach żonkili i róż. Zjawisko trwało około kwadransa, podczas którego wszyscy zachodzili w głowę, skąd bierze się ów zapach. Tego dnia ramię dziewczyny wróciło do pełnej sprawności. Zdjęcie rentgenowskie wykazało całkowite wyleczenie kości.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien człowiek powiedział: „Nadszedł dzień kiedy zdecydowałem się pójść za sugestią mojej żony i odwiedzić Ojca Pio.  Było to dokładnie w 25 rocznicę naszego ślubu, i przez te wszystkie lata nigdy nie byłem w kościele. Czułem przygniatający ciężar win nagromadzonych przez te lata, a także wielką potrzebę ich wyspowiadania, lecz gdy tylko zbliżyłem się do Ojca Pio, ten rzekł ostro (nie patrząc na mnie): „Odejdź ode mnie!”. Powiedziałem: „Przyszedłem aby się wyspowiadać, abyś mi mógł udzielić wybaczenia Jezusowego.”  Wyrzekłem to dość ostrym tonem, i on równie ostro odrzekł: „Powiedziałem: idź sobie!”.  Wybiegłem z tego małego kościółka i biegłem poprzez ogród aż do hotelu. Przyszła tam wkrótce moja żona, która widziała moją ucieczkę, i zaczęła mnie pytać:  „Co się stało?  Co ty robisz?”  Odpowiedziałem, że pakuję walizki i wyjeżdżam.  W tym momencie owionął mnie zapach perfum – intensywny i cudowny.  Byłem zaskoczony, lecz zapach ten ukoił mnie natychmiast i poczułem wielką wewnętrzną potrzebę by powrócić do Ojca Pio.  Zabrało mi jednak cały dzień aby zebrać w sobie odwagę.  Przygotowywałem się do spotkania z Ojcem, dokonując rzetelnego rachunku sumienia.   Ojciec Pio przyjął mnie tym razem serdecznie, i udzielił mi odpuszczenia grzechów, którego tak potrzebowałem.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta opowiedziała: „Mój mąż był ciężko ranny w wypadku samochodowym. Przewieziono go do szpitala w Taranto (we Włoszech).  Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie.  Na terenie szpitala była kaplica dedykowana Ojcu Pio.  Przed każdą wizytą u mojego męża wchodziłam tam, aby pomodlić się za jego wyzdrowienie do Ojca Pio. Pewnego dnia, gdy tam się modliłam, ogarnął mnie „święty” zapach Ojca Pio – cudowna woń lilii.  Uznałam to za znak, że moje modlitwy są wysłuchane.  I rzeczywiście, od tego momentu stan zdrowia mojego męża zaczął się poprawiać, aż w końcu całkowicie wyzdrowiał z odniesionych ran.”  &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien pan z Toronto mówił: „W roku 1947 moja żona ciężko zachorowała.  Przyjęto ją do szpitala w Rzymie, konieczna była operacja.  Pojechałem do St. Giovanni Rotondo, aby spotkać się z Ojcem Pio.  Dobry Ojciec Pio wysłuchał mojej spowiedzi.  Po otrzymaniu rozgrzeszenia rozmawiałem z nim o stanie mojej żony.  Poprosiłem go „Ojcze, wspomóż mnie w modlitwie!”.  I natychmiast poczułem rozkoszny, przejmujący zapach, co mnie bardzo zaskoczyło.  Wróciłem do domu późnym wieczorem, a gdy tylko otworzyłem drzwi, poczułem znowu ten sam zapach, który unosił się gdy byłem obok Ojca Pio.  Poczułem się wzmocniony na duchu. Moja żona przeszła operację bez żadnych komplikacji. Opowiedziałem jej później o moich cudownych  doświadczeniach, i razem dziękowaliśmy Ojcu Pio.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młode małżeństwo w Anglii przeżywało poważne problemy.  Byli już na skraju rozpaczy,  nie wiedzieli do kogo się zwrócić o pomoc.  Ktoś powiedział im o Ojcu Pio.  Napisali do niego o swoich problemach, lecz nie otrzymali odpowiedzi.  Postanowili wtedy pojechać do St. Giovanni Rotondo aby spotkać się z Ojcem Pio i zasięgnąć jego mądrej rady.  Droga z Anglii do Puglia we Włoszech jest długa, a w dodatku było to w środku srogiej, śnieżystej zimy.  Pomimo pogody wybrali się w drogę.  Pierwszą noc spędzali w podrzędnym hotelu w Bernie, gdyż na lepszy nie mogli sobie pozwolić.  Dopadły ich znowu wątpliwości – co będzie jeśli Ojciec Pio ich nie przyjmie?  Kontynuować podróż czy wracać?  Gdy tak debatowali, ich pokój wypełnił się słodkim, upojnym zapachem, który wywierał na nich ogromnie kojący wpływ.  Kobieta nawet zaczęła szukać źródła tego zapachu, myśląc że to ktoś przez roztargnienie zapomniał w pokoju swojej buteleczki perfum, lecz bez skutku. Chwilę później zapach ulotnił się, a pokój wypełnił, jak poprzednio, odór zgnilizny. Małżonkowie opowiedzieli o swoim przeżyciu właścicielowi hotelu, którego to bardzo zaskoczyło: żaden z jego klientów nigdy nie twierdził, że czuje zapachy perfum w hotelu. Jednak nasi małżonkowie poczytali to za znak aby kontynuować podróż do St. Giovanni Rotondo i spotkać się z Ojcem Pio.  Gdy już tam dotarli, ów młody człowiek powiedział po włosku do Ojca Pio (jako że dobrze mówił po włosku): „Pisaliśmy do Ojca, ale ponieważ nam nie odpowiedziałeś...”  „Co takiego?” przerwał mu Ojciec Pio.  „Czemu mówisz, że nie odpowiedziałem?  Czyż nie czuliście niczego w tamten wieczór w hotelu w Szwajcarii?” Zrozumieli wtedy, że ten zapach który czuli w pokoju hotelowym był zapachem Ojca Pio, i wypełniła ich radość i wdzięczność.  A do rozwiązania ich problemów w istocie wystarczyło kilka mądrych słów Ojca Pio.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien mężczyzna poznał Ojca Pio dzięki serii dziwnych zdarzeń. "Pierwszy raz usłyszałem o tym Świętym Człowieku zaraz po wojnie. Mój przyjaciel, który go znał, z entuzjazmem opowiadał o nim różne historie. Co do mnie, opowiadania te wydawały się nieprawdopodobne i trudne do uwierzenia, zwłaszcza opowiadania o zapachu perfum, jaki ludzie czuli, nawet wtedy kiedy nie byli w pobliżu Świętego Zakonnika. Ku mojemu zdziwieniu, także i ja z czasem zacząłem wyczuwać dziwny zapach fiołków w najbardziej nieprzewidzianych miejscach. Zaskoczony, zacząłem niedowierzać własnym zmysłom. Wmawiałem sobie nawet, że to tylko przewidzenia. Lecz pewnego dnia, w czasie wakacji, poszedłem wraz z żoną wysłać list. Będąc na poczcie, nagle poczułem wyraźną woń fiołków. Czując ten zapach, żona zapytała "Skąd jest ten zapach?". Z podnieceniem zapytałem "Ty także go czujesz?" Wtedy opowiedziałem jej o Ojcu Pio i o historiach związanych z zapachem perfum otaczających jego osobę. Opowiadania te bardzo poruszyły moją żonę, która poradziła mi jak najszybciej pojechać do San Giovanni Rotondo. Następnego dnia wyruszyliśmy w drogę. Spotkaliśmy się z Ojcem Pio, który rzekł do mnie "O, tu jest nasz bohater. Ile się musiałem namęczyć, żeby cię Oto historia opowiedziana przez pewną kobietę. "Od dłuższego czasu miałam problemy z oczami. Bardzo mnie bolały i prawie nic nie widziałam. Byłam u kilku lekarzy, którzy po wielu badaniach stwierdzili, wylew krwi do oka. Podejrzewali także raka. Lekarze nie dawali żadnej nadziei na wyleczenie. Wiadomość ta bardzo mnie zasmuciła i popadłam w wielką depresję. Po pewnym czasie przejeżdżając koło Benevento, zdecydowałam się pojechać aż do Pietreicina i odwiedzić Zakon Ojca Pio. Przechodząc przez pokój, w którym mieszkał Ojciec Pio, zatrzymałam się i zaczęłam się modlić za moich bliskich. W czasie modlitwy poczułam intensywny zapach kadzidła. W drodze powrotnej do Rzymu, pamiętając co zaszło w pokoju Ojca Pio, postanowiłam prosić Go o wyleczenie moich oczu. Zwróciłam się do Niego z całą moją wiarą i nadzieją. Nie musiałam długo czekać aby Ojciec Pio wysłuchał moje modlitwy. W krótkim czasie wzrok mi się polepszył i niedługo po tym moje oczy były zupełnie zdrowe. Lekarze nie mogli uwierzyć w mój cudowny powrót do zdrowia tu ściągnąć." Tego samego dnia, miałem okazję rozmawiać z Ojcem Pio prywatnie. Spotkanie to zmieniło całe moje życie."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto zwierzenia innej osoby. "Kilka lat temu, przeżyłem zawał serca. Lekarze poradzili mi, abym poddał się operacji, która poprawi stan mojego zdrowia. Zgodziłem się. To było w czerwcu 1991 roku. W czsie operacji lekarze wykonali poczwórny bypass. Kiedy obudziłem się po narkozie stwierdziłem, że nie mam czucia w mojej prawej nodze i ręce. Byłem zrozpaczony. Po pewnym czasie zacząłem się modlić do Ojca Pio z prośbą o pomoc. Modliłem się do Niego przez trzy dni. Trzeciego dnia, w czasie modlitwy poczułem przesycający zapach kwiatów. Kiedy zapach zniknął poczułem jak życie wraca w mojej prawej nodze. Od razu wiedziałem, że moje modlitwy zostały wysłuchane." &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta opowiedziała taką historię:  “Miałam duże problemy z oczami.  Czułam wielki ból i prawie nic nie widziałam.  Byłam u wielu lekarzy, którzy po wielu badaniach orzekli: nieodwracalny krwotok śródgałkowy, z prawdopodobnym nowotworem.  Z ich słów wynikało, że choroba ta nieuchronnie powoduje całkowitą utratę wzroku, i że medycyna nie zna sposobu na jej uleczenie.  Wieść ta wywołała u mnie depresję i niepokój.  Byłam w podróży, której trasa przebiegała w pobliżu Benevento, więc zdecydowałam się zajechać do Pietrelciny, gdzie mogłabym odwiedzić klasztor Ojca Pio.  Gdy byłam w jednej z ostatnich cel gdzie żył Ojciec Pio, coś mnie głęboko dotknęło.  Modliłam się wtedy za moich krewnych, i nieoczekiwanie poczułam intensywną woń kadzidła.  Wracając pociągiem do Rzymu wiele myślałam o tym zdarzeniu w celi Ojca Pio. Postanowiłam prosić Ojca Pio o uzdrowienie moich chorych oczu.  Zwróciłam się ku niemu z całą siłą wiary na jaką mnie było stać.  Ojciec Pio nie zwlekał z wysłuchaniem mojej modlitwy.  Mój wzrok zaczął się poprawiać, i po niedługim czasie byłam całkiem uzdrowiona, w sposób zupełnie niewyjaśnialny przez medycynę.  Lekarze, którzy mnie później badali,  wprost nie mogli w to uwierzyć.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Meżczyzna z Caniatti (Sycylia, Włochy) opowiedział taką historię. "To było na początku 1953 roku, kiedy żona moja zaszła w ciążę. Niestety, żona miała poważne problemy z nerkami i lekarze powiedzieli nam, że "życie naszego dziecka jest zagrożone". Według nich jedynym rozwiązaniem była operacja. Byłem zrozpaczony i zdesperowany. W maju napisałem list do Ojca Pio z prośbą o pomoc. Kilka dni później wydarzyło się coś dziwnego. Będąc w innych pokojach, oboje z żoną wyczuliśmy tajemniczy zapach róż. W tym momencie listonosz zapukał do dzwi i wręczył nam list od Ojca Pio. W liście tym przeczytaliśmy, że Ojciec Pio będzie się modlił za żonę i nasze nienarodzone jeszcze dziecko. Dzień później żona miała badania lekarskie. Lekarze ze zdziwieniem stwierdzili, że jest zupełnie zdrowa." &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Adwokat, który był bardzo oddany Ojcu Pio opowiedział taką historię. "Muszę się przyznać, że w czasie jednej Mszy Świętej odprawianej przez Ojca Pio, byłem trochę rozproszony gdy nagle przepełnił mnie zapach fiołków. Zapach ten był tak silny, że podziałał jak wstrząs. Obudzony jak ze snu stwierdziłem, że byłem jedyną osobą stojącą wśród klęczącego tłumu. Natychmiast klęknąłem, zapominając o zapachu unoszącym się wokół mnie. Zgodnie z moim zwyczajem, po Mszy poszedłem przywitać się z Ojcem Pio. Ojciec powitał mnie tymi słowami "Byłeś trochę rozproszony dzisiaj". Zakłopotany odpowiedziałem,  "Tak Ojcze. Byłem trochę nieobecny, ale na szczęście twoje perfumy sprowadziły mnie z powrotem." "Nie perfumy lecz klaps ci się należy", odpowiedział Ojciec Pio. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po swoim nawróceniu, pewien sycylijski urzędnik chciał się wyspowiadać u Ojca Pio. Podczas spowiedzi Święty trzymał jego prawą rękę w swoich dłoniach. Potem urzędnik wyznał, że kiedy przyjechał do Foggii (Włochy) zauważył, iż jego prawa ręka pachnie niespotykanym zapachem, jakiego lewa dłoń nie miała. To był ten sam zapach, jaki wyczuł, kiedy był blisko Ojca Pio. Zapach nie znikał nawet po umyciu rąk. Ojciec Pio zadał mu pokutę trwającą dwa miesiące. Przez ten cały okres odczuwał wspaniałą przepiękną woń, która wprawiała go w oszołomienie. Czasami, szczególnie pod koniec pokuty, zapach zanikał, potem znowu się pojawiał, aż w końcu zniknął zupełnie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakonnik Ludovico z St. Giovanni Rotondo mówił tak: "Ojciec Pio pozostawiał ślad w postaci zapachu w różnych miejscach klasztoru, przez które przechodził".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Fred powiedział: "Czasami, jeśli chciałeś się dowiedzieć gdzie jest Ojciec Pio, wystarczało śledzić zapach."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Peter powiedział: "Gdy jeździłem samochodem z dużą prędkością czułem falę zapachu. Pamiętam, że pewnego dnia zapytałem o znaczenie tego zjawiska Świętego a Ojciec Pio odpowiedział mi: "Moje dziecko, kiedy czujesz zapach, bądź ostrożny". W chwilach, gdy czuję zapach zatrzymuję się lecz nie mogę uniknąć jazdy samochodem po drogach. Jednakże nie miałem żadnych wypadków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-4594309872927620363?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/4594309872927620363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/zapach-swietosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4594309872927620363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4594309872927620363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/zapach-swietosci.html' title='Zapach świętości'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-9054584165362042494</id><published>2010-06-16T00:28:00.000-07:00</published><updated>2010-06-16T00:30:34.686-07:00</updated><title type='text'>Wiedza nadprzyrodzona</title><content type='html'>Wielu świętych Kościoła katolickiego posiadało charyzmat, który pozwalał im widzieć przyszłość oraz widzieć i odczuwać odległe rzeczy za pomocą zmysłów oraz normalnych zdolności intelektualnych. Ojciec Pio posiadał charyzmat wiedzy nadprzyrodzonej. Poprzez spojrzenie na osobę, mógł zajrzeć w jej najbardziej skryte zakamarki duszy. Wiele relacji sugeruje, że był to dar Ojca Pio.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta z Bolonii we Włoszech rzekła: „Pewnego razu moja matka udała się ze swoimi przyjaciółmi do Ojca Pio. Spotkała go zaraz po przyjeździe w zachrystii klasztoru San Giovanni Rotundo. Ojciec Pio odezwał się do niej: „Dlaczego tu przyjechałaś? Wracaj do domu ponieważ twój mąż jest chory”. Matka pomyślała, że przecież zostawiła ojca w dobrym zdrowiu jednak pierwszym pociągiem udała się w drogę powrotną. Kiedy przyjechała do domu zapytała o zdrowie mojego ojca. Wszystko było w porządku. W nocy ojciec zaczął mieć poważne problemy z oddychaniem. Coś powodowało ucisk jego gardła. Tej samej nocy, o godzinie 23, mój ojciec znalazł się w szpitalu i przeszedł operację. Chirurg wykonujący zabieg usunął z jego gardła co najmniej dwa naczynia ropy. Ojciec Pio widział wcześniej co mogłoby się stać temu mężczyźnie i przy pomocy rady i modlitwy udało mu się przyczynić do szczęśliwego zakończenia sprawy.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duchowy syn Ojca Pio, który mieszkał w Rzymie, będąc w towarzystwie przyjaciół przechodził koło kościoła i nie uczynił znaku krzyż jak to miał w zwyczaju. Nagle usłyszał głos Ojca Pio mówiący: „Tchórz!”. Po kilku dniach udał się do San Govanni Rotondo, gdzie był napomniany przez Ojca Pio: „Uważaj! Tym razem tylko cię upominam; następnym razem dam ci klapsa”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia podczas zachodu słońca Ojciec Pio był w ogrodzie klasztornym. Rozmawiał pogodnie z kilkoma jego duchowymi dziećmi i innymi wierzącymi, kiedy nagle zorientował się, że zgubił swoją chusteczkę do nosa. Powiedział do jednego z obecnych, tu jest klucz do mojej celi, idź proszę i przynieś mi chusteczkę. Ten natychmiast udał się do celi, ale oprócz chusteczki wziął także jedną rękawiczkę Ojca Pio i włożył do kieszeni. Nie mógł oprzeć się możliwości posiadania relikwi! Kiedy wrócił do ogrodu i dał Ojcu Pio chusteczkę, ten powiedział do niego: „Dziękuję, a teraz idź z powrotem do celi i odłóż do szuflady rękawiczkę, którą włożyłeś do kieszeni.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta każdego wieczora przed pójściem do łóżka miała w zwyczaju klękać przed fotografią Ojca Pio i prosiła o jego błogosławieństwo. Jej mąż, dobry katolik, sądził że to przesada i zaczynał śmiać się i dokuczał jej za każdym razem kiedy to robiła. Kiedyś powiedział Ojcu Pio o zwyczaju swojej żony. „Każdego wieczora moja żona klęka przed twoją fotografią i prosi o twoje błogosławieństwo”. Ojciec Pio odpowiedział, wiem a ty zaczynasz się śmiać.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien człowiek miał opinię dobrego katolika, był zawsze podziwiany i szanowany przez wszystkich którzy go znali. Ale naprawdę żył w grzechu. Zaniedbał swoją żonę, a później swoją samotność rekompensował związkiem z inną kobietą. Pewnego razu poszedł do spowiedzi do Ojca Pio. Aby się usprawiedliwić, zaczął mówić o „duchowym kryzysie”. Nie zdawał sobie sprawy, że spotkał się z „niezwykłym” spowiednikiem. Ojciec Pio nagle powstał i krzyknął, „Jaki duchowy kryzys? Zdradzasz żonę i Bóg jest bardzo zły na ciebie. Idź stąd!”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien pan mówił: “Zdecydowałem się rzucić palenie papierosów, ofiarowując to moje małe poświęcenie Ojcu Pio.  Od tego momentu w każdy wieczór stawałem przed obrazem Ojca Pio z nienapoczętą paczką papierosów w ręku mówiąc: ‘Ojcze... oto pierwsza...’  Następnego wieczoru: ‘Ojcze, oto druga...’ Po trzech miesiącach tej cowieczornej procedury pojechałem do San Giovanni Rotondo aby spotkać się z Ojcem Pio.  Gdy tylko go ujrzałem, powiedziałem mu: ‘Nie palę już od 81 dni, 81 paczek papierosów...’  Ojciec Pio przerwał mi: ‘Wiem o wszystkim, też liczę za ciebie te twoje paczki każdego wieczoru.’”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kierowca autobusu, który przywiózł turystów na wycieczkę do Gargano był w zakrystii czekając na powrót, kiedy zjawił się Ojciec Pio. Mimo to, iż kierowca autobusu był pośród grupy około dziesięciu ludzi, Ojciec Pio zauważył go i powiedział: „ Synu, nawet nie poprosisz o błogosławieństwo? Kierowca, zdumiony, wyszedł przed grupę i uklęknął aby otrzymać błogosławieństwo od Ojca Pio. Ale zamiast błogosławieństwa, Ojciec Pio zapytał go: „Więc, co uczyniłeś?” Nic Ojcze, ja niczego nie uczyniłem. Poszedłem do spowiedzi kiedy byłem w Monte Santa Angelo i nawet uczestniczyłem we Mszy razem z turystami, których jestem przewodnikiem. „A później?” Kupiłem kilka pamiątek religijnych. „ Ale to nie te święte obrazki sprawiły, że później przeklinałeś, ale te słodycze!” Osłupiony kierowca pamiętał, że po Mszy przeklinał ponieważ ilość orzeszków, które kupił była za mała dla wszystkich turystów, którym przewodził. Upokorzony próbował coś powiedzieć; ale Ojciec Pio zabrał go dalej od grupy i powiedział: „to nie wszystko. W drodze do St. Giovanni Rotondo, ubliżałeś i obraziłeś kupca, który pomylił się w rachunku”. Człowiek, który powiedział, że nic nie uczynił wyraził skruchę i wzbudził żal za grzechy.  &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta przybyła z Anglii do Ojca Pio prosząc o spowiedź. Weszła do konfesjonału, lecz Ojciec Pio zamknął okienko mówiąc: „Nie mogę udzielić Ci spowiedzi”. Kobieta ta nie wyjechała jednak przez następne kilka tygodni i codziennie podchodziła do konfesjonału by znów usłyszeć odmowę. W końcu Ojciec Pio zgodził się na przyjęcie jej spowiedzi. Ona zapytała dlaczego musiała tak długo czekać. Ojciec Pio odpowiedział: „Jak długo kazałaś czekać Naszemu Panu? Powinnaś zastanowić się nad tym jak to jest możliwe by Jezus przyjął Cię po tym jak popełniłaś tak wiele przewinień. Odwlekałaś rachunek sumienia przez lata,  poza przewinieniami wobec swojego męża i matki przyjmowałaś komunię będąc winną grzechu śmiertelnego.” – usłyszała kobieta w niezmiernym zdumieniu i powzięła szczere postanowienie poprawy. Płakała, gdy otrzymywała rozgrzeszenie. Powróciła do Anglii po kilku dniach bardzo szczęśliwa.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien pan opowiedział następującą historię: Zdarzyło mi się zjeść zbyt wiele fig i czułem się winny z tego powodu. Sądziłem, że popełniłem grzech obżarstwa. Ponieważ planowałem spowiedź u Ojca Pio nazajutrz pomyślałem że wtedy przyznam się do tego grzechu. Następnego dnia szedłem powoli w stronę klasztoru przeprowadzając rachunek sumienia. Jakoś zapomniałem o swoim obżarstwie. Ojciec Pio wysłuchał mojej spowiedzi, i przed zakończeniem powiedziałem: „Pewny jestem, że popełniłem jeszcze jeden grzech, ale nie mogę go sobie przypomnieć.” „Nie martw się o te dwie figi.” , odpowiedział Ojciec Pio.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg widzi wszystko co robimy i za wszystko to odpowiemy. Następna historia pokazuje, że Bóg zna nasze nawet najskrytsze myśli. W 1921 roku pewien człowiek należący do gangu przestępców postanowił zabić swoją żonę aby móc ożenić się z inną kobietą. Wymyślił plan, który gwarantował mu dobre alibi. Jego żona była wierną owcą Ojca Pio mieszkającego wtedy w małym miasteczku Gargano. Ponieważ w tym miasteczku nikt nie znał owego przestępcy, doszedł on do wniosku, że jest to dobre miejsce dla popełnienia planowanej zbrodni. Zaproponował więc swojej żonie, że wybiorą się do Gargano aby mogła odwiedzić swego ulubionego zakonnika. Gdy zjawili się w miasteczku ulokował żonę w hotelu i wybrał się do klasztoru by zaaranżować jej spowiedź u Ojca Pio. Sądził że w czasie gdy jego żona będzie się spowiadać pokaże się w mieście aby wypracować sobie alibi. Poszukał tawerny gdzie mógłby zaprosić paru ludzi z miasteczka na drinka. Zaplanował, że wymyśli jakiś pretekst by zniknąć na chwilkę by zabić swoją żonę zaraz po jej spowiedzi i wróci do tawerny. Klasztor otoczony był polami i był pewny że w słabym świetle wieczoru nikt nic nie zauważy. Wyglądało że plan jest bez skazy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy doszedł do klasztoru zauważył Ojca Pio w konfesjonale. W tym momencie poczuł impuls, którego nie mógł opanować. Uklęknął przed konfesjonałem i zaczął żegnać się znakiem krzyża. Zanim skończył usłyszał okrzyki z konfesjonału: „Odejdź precz! Odejdź! Czyż nie wiesz, że nie wolno zabijać!” Ojciec Pio chwycił mężczyznę za rękę i wyprowadził go. Mężczyzna ten był w szoku, nie mógł uwierzyć w to co się stało i był tym przerażony. Zaczął uciekać przez pola, potknął się i padł na twarz w błoto. Pierwszy raz dotarło do niego całe zło jego grzesznego życia. W udręczonym umyśle przewinęło się całe  nieludzkie zło jakie uczynił. Rozdarty do głębi duszy może powrócił do kościoła i poprosił Ojca Pio o spowiedź. Ojciec Pio zgodził się i ciepło rozmawiał z nim jak z przyjacielem. Ojciec Pio wyliczył mu wszystkie grzechy jego życia z niewiarygodną dokładnością aż dotarł do postanowienia zabicia własnej żony. Mężczyzna słuchał Ojca Pio mówiącego o planowanej zbrodni, o której nie mówił nikomu. Wycieńczony w końcu rzucił się do stóp zakonnika prosząc o wybaczenie. Lecz nie był to koniec: Zanim Ojciec Pio udzielił mu rozgrzeszenia zapytał: „Czyż nie pragnąłeś zawsze mieć dzieci? Jeżeli nie będziesz grzeszyć więcej Bóg obdarzy Cię dzieckiem.” Człowiek ten powrócił do Ojca Pio po roku jako przykładny chrześcijanin by pochwalić się dzieckiem urodzonym mu przez żonę, którą chciał zabić.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnich, który był  Strażnikiem zakonu Św. Giovanni Rotondo opowiadał:  „Ubiegłego roku handlarz z Pizy przyszedł do Ojca Pio prosząc o uzdrowienie córki.  Święty spojrzał na handlarza i powiedział: „Jesteś bardziej chory niż twoja córka.  Wkrótce umrzesz.” „Nie, nie, ojcze, czuję się bardzo dobrze,” tamten odpowiedział.  „Nikczemniku!,” wykrzyknął Ojciec Pio.  „Nieszczęsny!  Jak możesz się dobrze czuć mając tyle grzechów na sumieniu? Widzę co najmniej trzydzieści dwa grzechy!”  Każdy może sobie wyobrazić zdumienie handlarza.  Po spowiedzi mówił wszystkim, którzy chcieli go słuchać: „ Ojciec Pio wiedział wszystko i powiedział mi wszystko o moim życiu!”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien ksiądz opowiedział o przygodzie, która wydarzyła się jego bratu, który podróżował z bardzo daleka, żeby wyspowiadać się Ojcu Pio. Po spowiedzi Ojciec Pio zapytał się go: „Synu mój, czy masz jeszcze coś do wyznania?” „Nie, ojcze.”  Ojciec Pio kazał mu przypomnieć sobie coś jeszcze. On zrobił rachunek sumienia jeszcze raz, ale nie mógł sobie nic więcej przypomnieć.  Wtedy Ojciec Pio powiedział mu ciepło: „Synu, wczoraj dotarłeś do Bolonii o 5tej rano. Kościoły o tej porze były jeszcze zamknięte. Zamiast czekać poszedłeś do hotelu, żeby wypocząć przed Mszą. Poszedłeś do łóżka i zasnąłeś tak mocno, że  obudziłeś się o trzeciej po południu, kiedy było już za późno, aby pójść za Mszę. Wiem, że nie zrobiłeś tego umyślnie, ale było to niedbalstwo, które dotknęło Pana Boga!”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z powodu wielkich tłumów, które się zbierały, aby zobaczyć Ojca Pio dwóch policjantów zostało wysłanych do klasztoru by go chronić. Pewnego dnia w zachrystii po odprawieniu Mszy Ojciec Pio zdejmował święte szaty i z uśmiechem zwrócił się do jednego z policjantów: „Jak tylko skończę dziękczynienie za Mszę, a ty skończysz swoje obowiązki, przyjdź do mojego pokoju, ponieważ muszę z tobą porozmawiać.”  Policjant ucieszył się z tego zaproszenia więc kiedy skończył służbę poszedł prosto do pokoju Ojca Pio.  Ojciec Pio powiedział mu: „Posłuchaj mnie, Synu, za osiem dni umrzesz w swom domu rodzinnym.”  Policjant odpowiedział: „Ale ojcze, ja czuję się doskonale.”  A Ojciec Pio dodał: „Nie martw się! Za osiem dni będzie ci lepiej. Co to jest to życie? Pielgrzymka. Jesteśmy jak w pociągu, mój synu!  Poproś swojego przełożonego, aby cię zwolnił byś mógł zobaczyć swoją rodzinę...ty umrzesz...a twoi krewni??? Oni nic o tym nie wiedzą...” Policjant zdumiony tymi słowami zapytał: „Ojcze, czy mogę im powiedzieć to, co mi powiedziałeś?” „Nie teraz.” rzekł Ojciec Pio, „możesz im powiedzieć jak będziesz w domu.”  Młody człowiek poszedł do miasteczka Św. Giovanni Rotondo i poprosił o pozwolenie na wyjazd do domu.  Jego przełożony  nie chciał mu dać pozwolenia, ponieważ nie było wystarczającego powodu.  Jednakże po naleganiach Ojca Pio policjant otrzymał pozwolenie na wyjazd do domu.  Kiedy policjant dotarł do domu powiedział rodzicom: „Przyjechałem was odwiedzić, bo Ojciec Pio powiedział mi, że umrę.”  Po ośmiu dniach policjant umarł.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnisi z Venafro, którzy gościli Ojca Pio, kilkakrotnie byli świadkami innych niewytłumaczalnych cudów i widzeń.  Kiedy Ojciec Pio był poważnie chory mógł czytać myśli innych ludzi.  Pewnego dnia brat Augustyn poszedł szukać Ojca Pio.  „Tego ranka pomódl się za mnie,” poprosił Ojciec Pio.  Schodząc do kościoła, brat Augustyn postanowił wspomnieć Ojca Pio w szczególny sposób w czasie Mszy, ale potem zapomniał to zrobić.  Kiedy wrócił do Ojca Pio, on zapytał go: „Czy modliłeś się za mnie?”  „Zapomniałem,” odpowiedział brat Augustyn.  Ojciec Pio powiedział mu: „Nie martw się.  Pan Bóg przyjął twoje intencje, o których myślałeś jak szedłeś do kościoła. ” &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio był nagabywany wielokrotnie przez pewnego człowieka, aby zadał mu pokutę. Ojciec Pio, który modlił się w chórze zakonników podniósł głowę i powiedział surowo: „Ten człowiek kazał Panu Bogu czekać przez dwadzieścia pięć lat na swoją spowiedź, a nie jest w stanie poczekać na mnie pięciu minut. ” Okazało się, że było to prawdą. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świadectwie tym ukazany jest proroczy duch Ojca Pio, według relacji Ojca Carmelo, byłego przełożonego klasztoru w St. Giovanni Rotondo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas ostatniej Wojny Światowej mówiliśmy o wojnie codziennie, także o przytłaczających zwycięstwach militarnych Niemiec na wszystkich frontach. Pamiętam, jak pewnego ranka byłem w rozmównicy klasztornej, czytając w gazecie informacje o tym, jak niemieckie oddziały posuwają się w kierunku Moskwy. Była to dla mnie ważna informacja; w istocie dawała mi ona do zrozumienia, że wojna zakończy się ostatecznym zwycięstwem Niemiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodząc na korytarz spotkałem ojca Pio i z radością wykrzyknąłem do niego: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ojcze, wojna się skończyła! Niemcy wygrały!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kto ci to powiedział? – zapytał ojciec Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Gazeta, proszę ojca – odpowiedziałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio zaś powiedział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niemcy wygrały wojnę? Zapamiętaj sobie, że Niemcy, tym razem, przegrają wojnę, gorzej niż poprzednio. Pamiętaj o tym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedziałem mu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ojcze, Niemcy są już blisko Moskwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On zaś dodał:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pamiętaj, co ci powiedziałem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja powiedziałem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale, jeśli Niemcy przegrają wojnę, to Włochy także ją przegrają!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On zaś z przejęciem odpowiedział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zobaczymy, czy będą tę wojnę kończyć razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiałem tych słów, biorąc pod uwagę przymierze między Włochami a Niemcami, ale słowa te stały się dla mnie jasne rok później po zawieszeniu broni wobec Anglików i Amerykanów z 8 września 1943 oraz wypowiedzeniu przez Włochy wojny Niemcom.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta powiedziała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Chciałam przyjechać do St. Giovanni Rotondo, aby spotkać się z ojcem Pio. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to rok 1961. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna z autobusu zawołał nagle:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- To moja żona chciała, żebym zawiózł ją do tego naciągacza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aluzja do drogiego ojca Pio była oczywista, gdyż ta obraza ubodła mnie do żywego. Gdy przyjechaliśmy do St. Giovanni Rotondo, natychmiast poszliśmy do kościoła na Mszę św. Pod koniec Mszy ojciec Pio wyszedł w naszym kierunku. Gdy znajdował się obok nas, zatrzymał się dokładnie przed mężczyzną, który go obraził i stwierdził: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Podejdź tu! Podejdź tu do tego naciągacza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna pobladł; ukląkł i jąkając się powiedział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wybacz mi, Ojcze! Wybacz mi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio położył rękę na jego głowie i błogosławiąc mu dodał:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wstań, wybaczam ci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna ten nawrócił się w jednej chwili, ku radości wszystkich obecnych.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasnowidztwo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młody mężczyzna z Padwy przybliżył się do Ojca Pio, aby otrzymać błogosławieństwo lecz Ojciec spojrzał na niego i powiedział: "Usuń legitymację partii komunistycznej ze swojego portfela (to był czas kiedy rosyjski reżim komunistyczny prześladował Kościół Katolicki) razem ze zdjęciami tych złych kobiet, które tak zazdrośnie przechowujesz. Nie jesteś zawstydzony z powodu tych zdjęć?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Tak, jestem" – odpowiedział gość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ponieważ masz zamiar zrobić porządki, usuń również zdjęcia złych kobiet z szuflady biurka w domu."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta znała Ojciec Pio bardzo dobrze. Podczas spowiedzi Ojciec Pio ją zganił. Kobieta opowiadała: "Nie mogłam sobie przypomnieć, jaki był tego powód. Kiedy odeszłam od konfesjonału i poszłam wyrazić żal za grzechy, zamiast pracowicie badać moje sumienie, błagałam chroniących mnie świętych w niebie, aby pozwolili mi zrozumieć czego żądał ode mnie Ojciec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontynuowałam to przez kilka dni. Podczas kolejnej spowiedzi Ojciec Pio powiedział do mnie: "Okrążyłaś cały świat uskarżając się."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ależ, Ojcze, Na nic się nikomu nie skarżyłam" - powiedziałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"O, tak? " Odparł Święty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Na pewno, Ojcze".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A on powiedział: "Więc powiedz mi, kto przewrócił niebo do góry nogami z powodu twoich pytań? "&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brat Pasquale opowiadał. Pewnego dnia opuszczając stację kolejową w Foggi złapał autobus jadący do St. Giovanni Rotondo. Podczas gdy autobus przemierzał Puglię, Brat Pasquale pomyślał sobie: "Życie duchowe czasami wygląda tak jak byśmy byli zmuszeni do wspinaczki po szkle!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dotarł do klasztoru i wszedł do zakrystii, poprosił o spowiedź u Ojca Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawrócił i wszedł za kotarę konfesjonału, aby się wyspowiadać. Po tym jak otrzymał rozgrzeszenie, obrócił się, by wyjść, wtedy Ojciec Pio powiedział do niego uśmiechając się: "Więc, życie duchowe czasami wygląda tak jak byśmy byli zmuszeni do wspinaczki po szkle!?".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brat Pasquale nie odpowiedział nawet słowem, zrozumiał, że Ojciec Pio jest człowiekiem Boga.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Enzo opowiadał: "Powiedziano mi, że prośbę do Ojca Pio można również przesłać poprzez swoje myśli w trakcie Mszy świętej. Próbowałem tak zrobić. Jednak na koniec mszy, po tym jak Święty zakończył podziękowania, wszedłem do Ojciec Pio i powiedziałem do niego: "Ojcze, pomódl się za moją siostrę."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On odpowiedział: "Czy ty już mi tego nie mówiłeś? ".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Lucietta opowiadała: "To było 25 maja w dniu rocznicy urodzin Ojca Pio. Po mszy świętej i odpoczynku w zakrystii Ojciec Pio przeszedł obok mnie. Pomyślałam wtedy w swoich myślach, "Boże, proszę zachowaj go przy życiu przez wiele lat."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku dniach, po zakończonej spowiedzi, powiedziałam mu: "Wszystkiego najlepszego, Ojcze nie miałam okazji złożyć życzeń 25 maja"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio powiedział: " Czy ty już mi tego nie mówiłaś? ".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Alma opowiadała: "Ojciec Pio spowiadał kobiety, gdy ja byłam w kościele w odległości trzech lub czterech metrów od niego. W trakcie dnia nie miałam możliwości, aby z nim rozmawiać. Więc powiedziałam w myśli: "Ojcze, prześlij dla mnie błogosławieństwo. Potrzebuje go."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy skończyłam myśleć o swoim pragnieniu, zobaczyłam Świętego, wychylającego się na zewnątrz i robiącego znak krzyża. Po czym kontynuował on spowiedź.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzenie to miało miejsce, gdy Teresa drugi raz widziała Ojca Pio. Po spowiedzi weszła na korytarz klasztoru, aby ucałować jego rękę. Jednak, kiedy Ojciec Pio przybył, nie zatrzymał się przy niej i nie podał jej swojej ręki. Nie miała możliwości dotknąć Ojca Pio z tego powodu była niezadowolona i narzekała w swoim sercu bez wypowiadania słów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy Święty wrócił i po ojcowsku, rubasznym głosem powiedział do niej: "Proszę pocałuj moją rękę, w przeciwnym razie dam ci małe pacnięcie w twarz."&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Joseph z San Giovanni Rotondo ustalił datę swojego ślubu, a następnie pojechał do klasztoru poinformować o tym Ojca Pio. "Ojcze biorę ślub 12 września. To jest w święto Imienia Matki Bożej". "Nie" - odpowiedział święty - "Bierzesz ślub 8 września, w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młody człowiek był zdumiony słowami Ojca Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wrócił do domu matka powiedziała mu: "Słuchaj! Twój kuzyn ustalił datę ślubu na 12 września. A ponieważ goście w większości są ci sami, musieliśmy zmienić datę twojego ślubu; odpowiednią datą będzie 8 wrzesień."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Joseph nic nie odpowiedział, ponieważ Ojciec Pio już poinformował go o tej zmianie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec duchowej córki Ojca Pio przyjechał do St. Giovanni Rotondo. Pochodził z Modeny. To był pierwszy raz, gdy ojciec dziewczyny przyjechał do klasztoru. Tak szybko jak to było możliwe spotkał się z Ojcem Pio. Gdy się spotkali zakonnik powiedział do niego: "Ty jesteś ojcem Adrianny, nieprawdaż? ".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Atanasio Lonardo opowiadał: "Byliśmy na chórze na wieczornych modlitwach i medytacjach. Przełożony klasztoru dał znak na rozpoczęcie wspólnej modlitwy. Ojciec Pio powiedział: "Módlmy się za naszego Ojca Prowincjała, który jest w agonii". Wiedzieliśmy, że Ojciec Bernard Apicella był chory na zapalenie płuc, lecz nie wiedzieliśmy o tak poważnym stanie choroby. Modliliśmy się długo. Następnego dnia, 31 grudnia 1937, dowiedzieliśmy się, że umarł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku miesiącach Ojciec Pio zapewnił nas, że wszedł on do Nieba.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna kobieta opowiadała następującą historię:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„W 1945 r. moja mama przywiozła mnie to St. Giovanni Rotondo, aby przedstawić mnie osobiście ojcu Pio i umożliwić mi wyspowiadanie się u niego. Było tam tak wielu ludzi! Czekając na swoją kolej zastanawiałam się, co mam mu powiedzieć, ale gdy uklękłam przed nim, z głowy uciekły mi wszystkie myśli. Kochany Ojciec natychmiast dostrzegł moją nieśmiałość i powiedział mi, uśmiechając się:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czy masz coś przeciw temu, żebym odezwał się w twoim imieniu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiwnęłam głową, a po chwili ogarnęło mnie zdumienie. To było niemożliwe! Ojciec Pio powiedział mi, słowo w słowo, to, co chciałam mu powiedzieć. Zachowałam spokój i w myślach dziękowałam mu za ułatwienie mi doświadczenia jednego z jego darów. Powierzyłam mu zdrowie mojej duszy i ciała. On odpowiedział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zawsze będę twoim duchowym ojcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odeszłam z ogromną radością w sercu. W drodze powrotnej w pociągu i na ulicy czułam intensywną woń kwiatów, której nigdy nie zapomnę!”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Rozeznania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio miał dar rozeznawania duchów. Umiał rozpoznać, że dany mężczyzna był kapłanem albo czy przedmioty były poświęcone. To zjawisko „rozeznania” było jednym z jego wielu darów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia mężczyzna, ubrany w marynarkę, krawat i spodnie znajdował się w zakrystii razem z innymi osobami oczekującymi na przybycie ojca Pio. Mężczyzna ten był w pierwszym szeregu. Gdy zobaczył go ojciec Pio, powiedział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ojcze, przybyłeś tu „w przebraniu”, ale nie musisz się wstydzić. Następnym razem możesz przyjechać ubrany jak ksiądz.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio powiedział innemu młodemu człowiekowi, który miał na sobie tylko spodnie i sweter, że powinien odejść i wrócić ubrany w habit św. Dominika. Zmieszany i zawstydzony, młody człowiek wyznał wobec wszystkich, że jest kapłanem – dominikaninem. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem, gdy pokazywano ojcu Pio przedmioty takie jak koronki różańcowe albo proszono o poświęcenie świętych obrazów, niektóre z nich oddawał osobie proszącej mówiąc jasno:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- To już było poświęcone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miał rację.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio miał zdolność rozpoznawania święconej wody. Gdy ktoś podał mu buteleczkę wody z Lurdes nie mówiąc skąd pochodzi podniósł ją do ust i ucałował.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego razu ów kierowca z Rzymu, któremu ukazała się Matka Boska w Jaskinii przy Trzech Fontannach (zwana Dziewicą Objawienia) przybył by spotkać Ojca Pio. Opowiadał: „Gdy się z nim spotkałem po raz pierwszy podałem mu kopertkę nie mówiąc co zawiera. Ojciec Pio przycisnął ją mocno do serca i nie oddał. Zawierała ona okruchy ziemi z Jaskinii Trzech Fontann.”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-9054584165362042494?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/9054584165362042494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/wiedza-nadprzyrodzona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/9054584165362042494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/9054584165362042494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/wiedza-nadprzyrodzona.html' title='Wiedza nadprzyrodzona'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-4578913467151043012</id><published>2010-06-16T00:27:00.000-07:00</published><updated>2010-06-16T00:28:22.368-07:00</updated><title type='text'>Objawienia</title><content type='html'>Ojciec Pio zaczął otrzymywać objawienia, kiedy był jeszcze dzieckiem. Mały Franciszek nie wspominał o nich nikomu, ponieważ myślał, że objawienia otrzymują wszyscy ludzie. Objawiali mu się Aniołowie, Święci, Jezus, Najświętsza Panna, ale czasami także Szatan. Pod koniec grudnia 1902 roku, podczas medytacji nad swoim powołaniem, Franciszek miał wizję. Oto opis, jaki przedstawił kilka lat później swojemu spowiednikowi: „Franciszek ujrzał u swojego boku dostojnego, niezwykle przystojnego człowieka, który lśnił jak słońce. Człowiek ten wziął go za rękę i rzekł do niego: „Pójdź ze mną i walcz jak dobry żołnierz”. Został on następnie doprowadzony do rozległej krainy gdzie znajdowały się tłumy mężczyzn podzielonych na dwie grupy – w jednej grupie byli mężczyźni o pięknych twarzach, ubrani w śnieżnobiałe suknie. Po drugiej stronie znajdowali się mężczyźni o obrzydliwych twarzach i ubrani w czarne suknie. Wyglądali oni jak cienie. Franciszek stał pomiędzy dwoma grupami i zauważył, że zbliża się do niego wysoki mężczyzna o niezwykle brzydkiej twarzy. Był on tak wysoki, że jego czoło dotykało chmur. Lśniąca postać zagrzewała Franciszka do walki z tym potwornym mężczyzną. Franciszek modlił się o uniknięcie wściekłości strasznej postaci, ale lśniący mężczyzna nie znikał. Mówił: „Twój upór na nic się nie zda. Powinieneś walczyć z tym złym wrogiem. Proszę, bądź wierny i śmiało rozpocznij walkę. Będę obok ciebie. Pomogę ci i nie pozwolę, aby cię pokonał”. Franciszek zgodził się a walka była zaciekła. Wygrał ją dzięki pomocy tajemniczej i przepięknej postaci, która cały czas była u jego boku. Potworny mężczyzna zmuszony był do ucieczki a za nim, wyjąc, przeklinając i rycząc podążyła się reszta mężczyzn o obrzydliwych twarzach. Grupa mężczyzn o pięknych twarzach krzyczała z radości i uznania dla postaci, która pomogła biednemu Franciszkowi w tej wielkiej walce. Wspaniała i jaśniejsza niż słońce postać nałożyła na głowę Franciszka piękną koronę, tak piękną, że trudno byłoby ją opisać. Jednak nagle korona została zdjęta z głowy Franciszka i tajemnicza postać powiedziała: „Inną koronę, znacznie piękniejszą niż ta zachowałem dla ciebie, jeśli tylko będziesz walczyć z tym strasznym wrogiem, którego właśnie zwyciężyłeś. On będzie powracał z nową siłą a ty będziesz walczył nie wątpiąc w moją pomoc. Nie martw się jego siłą. Będę obok ciebie, zawsze będę ci pomagał a ty będziesz zwyciężał.” Po wizjach takich następowały prawdziwe starcia z Szatanem. Ojciec Pio miał w swoim życiu wiele starć z „wrogiem nieprzyjaznym duszom”. Tak naprawdę, jednym z najważniejszych celów Ojca Pio było wyrwanie dusz z objęć Szatana.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego wieczoru Ojciec Pio był w klasztorze, w pokoju gościnnym na parterze. Kiedy położył się na pryczy, nagle pojawił się człowiek otulony czarnym płaszczem. Ojciec Pio zaskoczony wstał, żeby zapytać kim jest ów przybysz i czego chce. Nieznajomy powiedział, ze jest Duszą czyśćcowa. „Nazywam się Pietro Di Mauro” – powiedział – „zginałem w pożarze 18 sierpnia 1908 roku tutaj, w tym klasztorze, który został zamieniony na hospicjum dla ludzi starych.  W tym pokoju zginałem w płomieniach, podczas snu na słomianym materacu. Musiałem tu przyjść, żeby prosić Cię o odprawienie Mszy św. za moją Duszę jutro rano. Pan Bóg mi na to pozwolił. Dzięki tej mszy będę mógł wejść do Nieba.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio odpowiedział, ze chciałby odprawić te Msze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem, kiedy  chciał odprowadzić nieznajomego do klasztornej furty, zdał sobie sprawę, że rozmawiał ze zmarłym, bo kiedy wyszli na dziedziniec, nieznajomy raptem znikł. Jeszcze tego samego wieczoru Ojciec Pio udał się do przełożonego klasztoru, Ojca Paolino z Casacalenda, żeby prosić go o możliwość odprawienia porannej Mszy św. za Duszę tego nieszczęśnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni później Ojciec Paolino chcąc zweryfikować informacje, które usłyszał od Ojca Pio, udał się do biura rejestracji ludności w St. Giovanni Rotondo, gdzie otrzymał pozwolenie na sprawdzenie listy zgonów z 1908 r. Pośród nazwisk ludzi zmarłych we wrześniu Ojciec Paolino odnalazł to, czego szukał. Zapis brzmiał: „We wrześniu 1908 r. w pożarze hospicjum zginał Pietro Di Mauro”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Cleonice Morcaldi z St. Giovanni Rotondo była jedna z duchowych córek Ojca Pio.  Miesiąc po śmierci jej matki Ojciec Pio powiedział do niej na zakończenie spowiedzi: „Dziś rano twoja matka poszła do Nieba. Widziałem ją podczas, kiedy sprawowałem poranną Mszę św.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio opowiedział taką oto historię Ojcu Anastazemu: „Pewnego wieczoru, kiedy samotnie modliłem się na kościelnym chórze, usłyszałem jakiś szelest i zobaczyłem jak młody mnich krzątał się obok głównego ołtarza, odkurzając go i poprawiając kwiaty we flakonach. Myślałem na początku, że to Ojciec Leone przystraja ołtarz na nowo, a ponieważ był to czas kolacji, powiedziałem: „Ojcze Leone, teraz nie czas na strojenie ołtarza, idź na kolacje”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale głos, który nie był głosem Ojca Leone, odrzekł mi: „Ja nie jestem Ojcem Leone”, „to kim jesteś?” – spytałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Jestem twoim bratem, odbywałem tu nowicjat. Moim obowiązkiem w czasie nowicjatu było dbanie o ten ołtarz przez cały rok. Niestety, wiele razy przechodząc przed ołtarzem nie oddawałem należnej czci  Jezusowi w Przenajświętszym Sakramencie zamkniętym w tabernakulum. Za to poważne zaniedbanie jestem teraz w Czyśćcu. Ale Bóg w swojej nieskończonej dobroci przysłał mnie tu, żebyś mi pomógł jak najszybciej dostać się do Nieba”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będąc przekonanym, że pomagam tej biednej, cierpiącej  Duszy, zawołałem: „Będziesz w Niebie jutro rano, w czasie gdy będę celebrował Msze św.” „To okrutne!” krzyknął Duch, po czym zapłakał i znikł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta skarga zraniła boleśnie moje serce i ten ból towarzyszy mi przez  całe moje życie. Bo tak naprawdę mogłem te Dusze  natychmiast posłać do Nieba a tymczasem skazałem Ją na jeszcze jedną noc w straszliwym ogniu Czyśćca.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Ojciec Pio opisał niektóre własne doświadczenia w listach do swojego duchowego ojca:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;List do Ojca Augustyna, 7 kwietnia 1913 r:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moj drogi Ojcze, w piątek rano, kiedy jeszcze leżałem w łóżku, ukazał mi się Pan Jezus. Był zdruzgotany i załamany. Ukazał mi ogromny tłum księży, pośród których było wielu dygnitarzy z różnych kościołów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedni odprawiali Msze św. bez należnego nabożeństwa, inni  ubierali  lub zdejmowali szaty liturgiczne bez żadnego szacunku. Widok Pana Jezusa w tak opłakanym stanie  wywołał we mnie ogromny ból. Zapytałem dlaczego tak cierpi. Nie odpowiedział, tylko pokazał mi ukaranie tych księży. Za chwile jednak, patrząc na nich z wielkim smutkiem zapłakał i zobaczyłem jak dwie duże łzy spłynęły po Jego twarzy. Odwrócił się i odszedł stamtąd wypowiadając gorzko pod ich adresem –„Mordercy!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwracając się do mnie powiedział: „Mój synu, nie wierz w to, że moja agonia trwała tylko trzy godziny. Moja agonia nadal trwa i będzie trwała do końca świata ze względu na Dusze, które bardzo umiłowałem. Dlatego wszyscy powinni czuwać, nikomu nie wolno zasnąć. Moja Dusza szuka wciąż choć odrobiny litości w sercu człowieka, ale ludzie nie chcą odwzajemnić Mojej ogromnej miłości. To potęguje Moje cierpienie i przedłuża agonię. A najgorsze jest to, że ludzie są obojętni, nie wierzą we mnie i gardzą Moja miłością. Ileż to razy Moj gniew jak piorun, chciałem obrócić przeciw nim, ale powstrzymali mnie Aniołowie i Duch miłości, który jest we mnie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opisz wszystko co widziałeś i co usłyszałeś ode mnie dziś rano swojemu spowiednikowi i powiedz mu, żeby Twój list pokazał Ojcu Prowincjałowi... „Pan Jezus dalej mówił ale nie wolno mi ujawnić już niczego więcej....”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epistolary I (1910-1922) PADRE PIO DA PIETRELCINA:  a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;List do Ojca Augustyna,13  lutego 1913 r.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Nie bój się cierpienia, które zsyłam na Ciebie, bo dam Ci również silę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do jego przetrwania” -  powiedział do mnie Pan Jezus. – „Moim pragnieniem jest, żeby twoja Dusza doznała  oczyszczenia przez codzienne cierpienie. Nie bój się szatana, który będzie Cię gnębił, gdyż pozwoliłem na to, nie przejmuj się też, że świat odwróci się od Ciebie. Nikt nie może odnieść  zwycięstwa nad tym, który cierpi z miłości do mojego Krzyża, bo Ja go ochronię”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epistolary I (1910-1922) PADRE PIO DA PIETRELCINA:  a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;List do Ojca Augustyna, 18 listopada 1912 r.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„...Pan Jezus, Jego kochana Matka, Anioł Stróż i inni nie przestają mi powtarzać, że aby stać się ofiarną zertwa trzeba oddać całą swoją krew (życie).”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epistolary I (1910-1922) PADRE PIO DA PIETRELCINA:  a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;List do Ojca Augustyna, 12 marca 1913 r.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„...mój Ojcze, posłuchaj  skarg słodkiego Pana Jezusa: „Moja miłość do ludzi spotyka się z pogardą i odrzuceniem!. Ludzie nie będą mnie prześladowali jeśli będę ich mniej kochał. Moj Ojciec w Niebie nie chce tego dłużej tolerować. Chciałbym przestać ich kochać, ale...(tutaj Pan Jezus umilkł i za chwile mówił dalej) moje serce jest stworzone do miłości! Zmęczonym ludziom trudno jest przezwyciężać pokusy, oni wolą pozostać w swojej niegodziwości. A ja najbardziej kocham te Dusze, które nie radzą sobie z pokusami. Słabe Dusze są przerażone i pełne desperacji. Dusze, które są silne ufają Jezusowi. Ludzie pozostawiają Mnie w kościele rano i wieczorem. Nie dbają o Przenajświętszy Sakrament ołtarza, nie mówią o Nim z miłością, wyrażają się o Nim obojętnie i ozięble. Moje serce jest zapomniane, nikt nie dba o Moją miłość; jestem ciągle zasmucany. Moj dom stal się  teatrem dla wielu ludzi, nawet dla  kapłanów, o których dbam jak o źrenice Mego oka i których chronię szczególnie, którzy powinni łagodzić ból Mego serca, i pomagać Mi w zbawianiu Dusz, w zamian... Kto w to wierzy? Otrzymuje tylko samą niewdzięczność od nich. Widzę, mój Synu, ze wielu z nich... (Pan Jezus przestał mówić na chwile, szloch ścisnął Mu gardło, zapłakał), stwarza tylko pozory, w rzeczywistości zdradzają Mnie popełniając świętokradztwa, depcząc i niszcząc Światło i Moc, które im ciągle daje...”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epistolary I (1910-1922) PADRE PIO DA PIETRELCINA:  a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;List do Ojca Benedykta, 17 grudnia 1917:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1917 roku Ojciec Pio nie wahał błagać i prosić naszego Pana o pokój na Ziemi. Powiedział: "Podczas jednego z objawień, kiedy ukazał mi się Jezus, błagałem Go wytrwale i nieustannie o zmiłowanie dla biednych narodów, które cierpiały z powodu wojny. Prosiłem, by święte Miłosierdzie Pana zastąpiło Jego świętą Sprawiedliwość. Ale On odpowiedział mi tylko pewnym skinieniem ręki, jakby mówiąc: powoli, powoli.... Ale....kiedy? zapytałem. Pan popatrzył na mnie z zatroskaniem i odszedł bez słowa." &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epistolary I (1910-1922) PADRE PIO DA PIETRELCINA:  a cura di Melchiorre da Pobladura e Alessandro da Ripabottoni - Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina" Convento S.Maria delle Grazie San Giovanni Rotondo - FG&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-4578913467151043012?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/4578913467151043012/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/objawienia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4578913467151043012'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/4578913467151043012'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/objawienia.html' title='Objawienia'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-3016923965535159581</id><published>2010-06-16T00:26:00.000-07:00</published><updated>2010-06-16T00:27:01.179-07:00</updated><title type='text'>Bilokacja</title><content type='html'>Dwulokacja może być zdefiniowana jednoczesnym pobytem osoby w dwóch miejscach. Wielu świadków połączonych z Chrześcijańskimi tradycjami, zanotowało okoliczności dwulokacji, które były zauważone u wielu świętych. Ojciec Pio miał charyzma wielu naocznych świadków którzy widzieli go w różnych miejscach w tym samym czasie. Oto kilka świadectw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Maria, jedna ze spirytualnych córek Ojca Pio, stwierdziła że pewnego wieczoru, podczas modlitwy jej brat nagle zasnął. Natychmiast został on obudzony uderzeniem w prawy policzek. Zorientował się że ręka która go uderzyła odziana była w pół-rękawiczkę. Od razu pomyślał o Ojcu Pio. Następnego dnia zapytał się on Ojca Pio czy on go uderzył w policzek. „To jest sposób na odrzucenie śpiączki podczas modlitwy” – odpowiedział Ojciec Pio. W ten sposób, Ojciec Pio „obudził” uwagę modlącego się mężczyzny.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia, były oficer Armii Włoskiej wszedł do zakrystii i zauważając Ojca Pio powiedział: „Tak, jest tu! Nie pomyliłem się!” Podszedł to Ojca Pio, klękając przed nim ze łzami w oczach powiedział: „Ojcze, dzięki za ocalenie mnie od śmierci.” Poczym zaczął opowiadać tam zgromadzonym – „Byłem kapitanem w piechocie, pewnego dnia na froncie, podczas strasznej godziny bitwy niedaleko mnie zobaczyłem mnicha który krzyknął: ‘Niech się Pan oddali z tego miejsca!’ Podbiegłem do niego – i w tym momencie, tam gdzie przed chwilą stałem wybuchł granat i pozostawił krater. Gdy się odwróciłem z powrotem do mnicha – jego już tam nie było”. Ojciec Pio, podczas dwulokacji, ocalił jego życie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Alberto, który spotkał się z Ojcem Pio w 1917 roku stwierdził: „Ojciec Pio stał przy oknie i patrzał na góry. Mówił coś do siebie. Podszedłem do niego aby ucałować jego rękę lecz on mnie nie dostrzegł – jego ręka była sztywna. W tym momencie usłyszałem jak Ojciec Pio udzielał komuś przedśmiertne rozgrzeszenie. Po chwili, Ojciec Pio zatrząsł się jakby się budził ze snu. ‘Ty tu jesteś? Nie zauważyłem Ciebie’ – powiedział gdy mnie zobaczył. Po kilku dniach przyszedł telegram z Turynu. Ktoś dziękował przełożonemu za wysłanie Ojca Pio to Turynu do umierającego. Domniemałem że ta osoba umierała w tym samym czasie gdy Ojciec Pio udzielał mu rozgrzeszenia w Rotundzie San Giovanni. Najwyraźniej, przełożony zakonu wysłał Ojca Pio do Turynu, który to przeniósł się tam przez dwulokację.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1946 roku, amerykańska rodzina z Philadelfii wybrała się to Rotundy San Giovanni aby podziękować Ojcu Pio. Ich syn, który w drugiej wojnie światowej był pilotem bombowca, został ocalony przez Ojca Pio nad Pacyfikiem. Oto wyjaśnienie syna: „byliśmy tuż przy docelowym lotnisku na wyspie gdzie mieliśmy wylądować z pełnym ładunkiem bomb. Zostaliśmy trafieni przez japoński myśliwiec. Samolot wybuchł zanim reszta załogi zdążyła wyskoczyć. Tylko mi udało się wyskoczyć. Nawet nie wiem w jaki sposób. Próbowałem otworzyć spadochron, ale bezskutecznie. Niechybnie rozbił bym się o ziemię gdyby nie pomoc mnicha który zjawił się w locie. Miał on białą brodę. Wziął mnie w swe ramiona i delikatnie złożył u bramy bazy. Możecie sobie wyobrazić zadziwienie wzbudzone moją przygodą. Nikt nie chciał wierzyć, ale moja obecność tam była niezbitym dowodem. Podczas wyjazdu do domu na przepustce, wśród zdjęć mojej matki, rozpoznałem mnicha który mnie ocalił. Matka mi powiedziała że prosiła Ojca Pio o opiekę nade mną.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta mieszkała ze swoją córką w Bolonii. Miała ona guz nowotworowy na ramieniu. Córka przekonała ją na operację. Chirurg chciał jeszcze trochę poczekać przed ustaleniem daty operacji. Tymczasem, zięć wysłał telegram do Ojca Pio, prosząc o modlitwę za swoją teściową. W tym samym czasie gdy Ojciec Pio otrzymał telegram, kobieta ta, siedząc sama w jadalni zobaczyła Kapucyna wchodzącego do pokoju przez drzwi. „Jestem Ojciec Pio z Pietrelcyny” – przedstawił się. Po krótkiej rozmowie o diagnozie lekarskiej i po namowie do modlitwy to Błogosławionej Matki, Ojciec Pio zrobił znak krzyża na jej ramieniu i wyszedł. W tym momencie kobieta zawołała służącą, córkę, zięcia i pytała się ich dlaczego wpuścili do niej Ojca Pio bez zapowiedzi. Oni zaś zgodnie odpowiedzieli że Ojca Pio nie widzieli i do domu nikogo nie wpuszczali. Następnego dnia, w przygotowaniu do operacji, chirurg zbadał kobietę lecz guza już nie było.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio odwiedził biskupa, który udzielił mu święceń kapłańskich 10 sierpnia 1910 roku w katedrze Benevento. Wydarzyło się to przed śmiercią biskupa. Ojciec Pio bilokował  aby duchowo wesprzeć biskupa.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet błogosławiony Don Orione mówił o darze bilokacji Ojca Pio. Powiedział on: „Byłem w kościele św. Piotra w Rzymie, aby wziąć udział w uroczystościach beatyfikacyjnych św. Teresy. Był tam również Ojciec Pio pomimo faktu, iż w tym samym czasie był on również w swoim klasztorze. Widziałem go. Uśmiechał się i poprzez tłum ludzi zbliżał się w moim kierunku. Jednak, kiedy był już całkiem blisko mnie, zniknął.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1951r. Ojciec Pio odprawiał Mszę świętą w pewnym klasztorze w Czechosłowacji. Po Mszy siostry zakonne poszły do zachrystii aby zaproponować Ojcu Pio kawę jako podziękowanie za jego niespodziewaną wizytę. Niestety nie znalazły go tam i na tej podstawie wywnioskowały, że miały do czynienia ze zjawiskiem bilokacji.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1956r. Ojciec Pio odprawił Mszę świętą dla Prymasa Węgier Jozefa Mindszentego w więzieniu w Budapeszcie. Ktoś, kto miał informacje na temat uwięzienia Prymasa zapytał Ojca Pio wprost: „Ojcze Pio! Odprawiałeś Mszę dla Prymasa Węgier więc musiałeś też z nim rozmawiać! Byłeś z nim w więzieniu i widziałeś go.” Ojciec Pio odpowiedział: „Oczywiście, jeżeli z nim rozmawiałem, to także go widziałem”. Był to przypadek bilokacji.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka Speranza, założycielka zakonu Sióstr Służebniczek Miłości Miłosiernej powiedziała, że widywała Ojca Pio w Rzymie codziennie przez cały rok. Jest to również przypadek przebywania Ojca Pio w dwu miejscach jednocześnie. Wiemy, że Ojciec Pio był w Rzymie tylko raz, w roku 1917, kiedy to towarzyszył swojej siostrze, która wstępowała do klasztoru.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien generał włoskiej armii o nazwisku Cadorna wpadł w taką depresję po przegranej walce w Caporetto, że zaczął myśleć o popełnieniu samobójstwa. Pewnego wieczoru wszedł do swojego pokoju i rozkazał swojemu ordynariuszowi, aby nikt do niego nie wchodził. Wyciągnął broń z szuflady i skierował ją w stronę głowy. Nagle usłyszał głos: „Generale, dlaczego chcesz popełnić takie głupstwo?” Głos i obecność zakonnika pomogła generałowi w zmianie decyzji. Zastanawiał się jednak jak to było możliwe, że dostał się on do jego pokoju. Poprosił ordynariusza o wyjaśnienia ale ten odpowiedział, że nikogo nie widział. Parę lat później generał przeczytał w gazecie o zakonniku, który czynił cuda w okolicy Gargano. Potajemnie tam pojechał i był zaskoczony, kiedy Ojciec Pio powiedział do niego: „Witam, Generale! Bardzo pan ryzykował tamtego wieczoru, nieprawdaż?”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Agostino pisał: “Zakonnica z Florencji powiedziała mi, że po komunii świętej ukazał się jej Ojciec Pio pocieszając ją i błogosławiąc. Chciałem o to zapytać Ojca Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedziałem do niego: "Czy ty często robisz wycieczki również do Florencji? Zakonnica mówiła mi o tym."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Tak, Ojcze" odpowiedział mi pokornie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio bywał we Florencji dzięki bilokacji.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostania bilokacja Ojca Pio miała miejsce popołudniu, dzień przed jego śmiercią. Ojciec Pio odwiedził w mieście Genoa Brata Umile, który był ranny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22 września 1968 roku około 16.30 Siostra Ludovica poszła do Ojca Umile, aby zanieść mu herbatę. Zakonnica poczuła silny zapach kwiatów, który rozprzestrzeniał się wokół. Ponieważ nie wiedziała skąd pochodzi zapach spoglądała na zakonnika czekając na wyjaśnienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Umile w sposób naturalny i spontaniczny powiedział: "Ojciec Pio był mnie odwiedzić i przekazał mi swoje ostatnie pożegnanie."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia nadeszła wiadomość o śmierci Ojca Pio.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-3016923965535159581?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/3016923965535159581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/bilokacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3016923965535159581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3016923965535159581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/bilokacja.html' title='Bilokacja'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-3673703882087902336</id><published>2010-06-15T00:33:00.001-07:00</published><updated>2010-06-15T00:33:37.729-07:00</updated><title type='text'>Rozważanie Świętej Agonii</title><content type='html'>OJCIEC PIO&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozważanie Świętej Agonii&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W latach pięćdziesiątych jeden ze współbraci O. Pio, pochodzący także z Pietrelciny opublikował "ku zbudowaniu wiernych" anonimowy tekst, o którym wiadomo dzisiaj, że jest autorstwa Ojca Pio, młodego wówczas zakonnika, gdyż pisał go w latach dwudziestych. Cytowane fragmenty pozwalają ocenić jak wzruszające jest to "Rozważanie Świętej Agonii":&lt;br /&gt;"Duchu Święty, oświeć mój umysł i rozpłomień me serce w rozważaniu Męki Jezusowej. Pomóż mi przeniknąć to misterium miłości i cierpienia mojego Boga, który, stawszy się człowiekiem, cierpi, kona, umiera dla mnie.&lt;br /&gt;Wieczysty, Nieśmiertelny, zniża się by poddać się niesłychanemu męczeństwu, okropnej śmierci na krzyżu, pośród zniewag, drwin i bluźnierstw, pragnąc ocalić swoje stworzenie, które obraziło Go i które tarza się w błocie grzechu.&lt;br /&gt;Człowiek lubuje się w grzechu, a Bóg, z powodu grzechu jest smutny aż do śmierci; męki okrutnego konania sprawiają, że zrasza go krwawy pot...&lt;br /&gt;Pod koniec swego ziemskiego żywota, oddawszy się nam całkowicie w Sakramencie swojej Miłości idzie Pan do Ogrodu Oliwnego, znanego uczniom, również i Judaszowi. Po drodze poucza ich i przygotowuje do swojej rychłej Męki; zachęca ich, by z miłości do Niego znosili kalumnie, prześladowania aż do śmierci, chce przemienić ich na swoje podobieństwo, swój Boski wzór.&lt;br /&gt;W chwili wkroczenia w gorzką Mękę nie myśli o sobie, lecz o tobie ... &lt;br /&gt;W ogrodzie Mistrz oddala się od uczniów, w towarzystwie tylko trzech świadków swej Agonii: Piotra, Jakuba i Jana. Czy, widziawszy Go przemienionego na Górze Tabor, potrafią rozpoznać Człowieka - Boga w tej istocie przygniecionej śmiertelną trwogą?&lt;br /&gt;Wchodząc do ogrodu polecił im: "Zostańcie tutaj! Czuwajcie i módlcie się, byście nie ulegli pokusie". Czuwajcie, gdyż nieprzyjaciel nie śpi. Zawczasu uzbrójcie się w oręż modlitwy, abyście nie zostali zaskoczeni i wciągnięci w grzech. Oto godzina mroków.&lt;br /&gt;Oddaliwszy ich odchodzi na rzut kamieniem i kładzie się twarzą ku ziemi. Jego dusza tonie w morzu goryczy i najprzenikliwszego smutku. Zrobiło się późno. Złowieszcze cienie przemykają w bladą noc. Księżyc wydaje się nabrzmiały krwią. Wiatr porusza drzewami i przenika do kości. Cała przyroda zdaje się drżeć w tajemnym przestrachu!&lt;br /&gt;O Nocy, jakiej nigdy nie było! Oto miejsce, gdzie Jezus się modli. Odziera swoje święte Człowieczeństwo z siły, do jakiej ma ono prawo dzięki zjednoczeniu z Osobą Boską. Zanurza je w czeluść smutku, trwogi, upodlenia. Jego duch wydaje się pogrążony...&lt;br /&gt;Widzi już teraz całą swoją Mękę.&lt;br /&gt;Widzi tak kochanego apostoła Judasza, który sprzedaje Go za kilka groszy... Oto spieszy drogą do Getsemani, by zdradzić Go i wydać! Czyż niedawno jeszcze nie nakarmił go swoim Ciałem, nie napoił swoją Krwią? Na kolanach umył mu stopy, przytulił je do serca, ucałował je. Czyż nie uczynił wszystkiego, by zatrzymać go na skraju świętokradztwa lub przynajmniej skłonić do skruchy? Ale na nic to się zdało, Judasz gna ku zatraceniu... Jezus płacze.&lt;br /&gt;Widzi siebie, wleczonego po ulicach Jerozolimy, gdzie jeszcze kilka dni temu obwoływano Go Mesjaszem. Widzi, jak policzkują Go przed Najwyższym Kapłanem. Słyszy wrzaski: "Niech zginie!" On, twórca Życia, wleczony niby ludzki łachman od jednego do drugiego trybunału.&lt;br /&gt;Lud, Jego lud, tak miłowany, tak obdarowywany, wygwizduje Go, popycha, żąda głośno Jego śmierci i to jakiej! Śmierci na krzyżu. Słyszy fałszywe oskarżenia. Widzi, jak biczują Go, nakładają koronę z ciernia, wyśmiewają, oddają Mu pokłony, jak przed fałszywym królem.&lt;br /&gt;Widzi jak skazują Go na krzyż, jak pnie się na Kalwarię, upadając pod ciężarem, chwiejąc się, zwalając na ziemię...&lt;br /&gt;Oto już jest na górze, odarty z szat, rozciągnięty na krzyżu, bezlitośnie przybity, wzniesiony między niebem i ziemią. Zwisa bezsilnie przytwierdzony gwoździami, cierpiąc niewymownie.&lt;br /&gt;Boże mój! Jakże długa to, trzy godziny trwająca agonia pośród wrzasków motłochu, pijanego gniewem!&lt;br /&gt;Widzi, jak gardło i wnętrzności pali mu ogniste pragnienie, które ugasić ma ocet i żółć.&lt;br /&gt;Widzi swego Ojca, który opuszcza Go, i swoją Matkę, złamaną bólem.&lt;br /&gt;Śmierć następuje pośród dwu złoczyńców. Jeden wyznaje swe winy i może zostać ocalony, lecz drugi bluźni i kona potępiony.&lt;br /&gt;Widzi zbliżającego się z włócznią Longinusa, który przebije Mu serce.&lt;br /&gt;I oto dokonało się najgłębsze poniżenie ciała i duszy, które rozdzielają się...&lt;br /&gt;Widzi wszystko po kolei, scenę za sceną, a widok ten przytłacza Go i przeraża.&lt;br /&gt;Czy cofnie się?&lt;br /&gt;Od pierwszej chwili wszystko przyjął, na wszystko się zgodził. Dlaczego zatem to krańcowe przerażenie? Bo wystawił swoje święte człowieczeństwo niczym tarczę, w którą biją ciosy Sprawiedliwości, znieważanej grzechem.&lt;br /&gt;Jego osamotniony duch żywo odczuwa wszystko, co przyjdzie Mu wycierpieć. Za taki grzech, taka kara... Jest zmiażdżony, bo sam wydał się na lęk, na słabość, na skonanie.&lt;br /&gt;Wydaje się dochodzić granic cierpienia leży wyciągnięty twarzą ku ziemi przed Majestatem swego Ojca... Święte Oblicze Człowieka Boga, które cieszy się błogosławioną wizją Boga, leży oto w pyle ziemi, zmienione nie do poznania.&lt;br /&gt;Mój Jezu! Czyż nie jesteś Bogiem? Panem nieba i ziemi? Równym Ojcu? Dlaczego poniżasz się tak bardzo, że aż tracisz ludzki wygląd?&lt;br /&gt;Ach, tak... Rozumiem! Chcesz nauczyć mnie, owładniętego pychą, że aby obcować z niebem, muszę pochylić się aż do ziemi. Padasz, by odkupić moją arogancję. Chylisz się aż do ziemi, jakbyś chciał złożyć na niej pocałunek pokoju, pogodzić niebiosa z ziemią...&lt;br /&gt;Jezus podnosi się, spogląda błagalnie w górę, wyciąga ramiona i modli się. Jaka bladość śmiertelna okrywa Jego twarz! Błaga Ojca, który odwraca się od Niego. Modli się z synowską ufnością, ale dobrze zna swoje miejsce. Wie, że jest żertwą ofiarną za cały ludzki rodzaj, wystawioną na gniew obrażanego Boga. Wie, że tylko On może zadośćuczynić nieskończonej Sprawiedliwości i pogodzić Stwórcę ze stworzeniem. Pragnie, domaga się tego.&lt;br /&gt;Jednak wszystko w Nim jest dosłownie zmiażdżone. Cała Jego natura wzdraga się przed taką ofiarą. Duch wszakże jest gotów na unicestwienie i twarda walka trwa.&lt;br /&gt;Jezu, jakże możemy prosić Cię, byś nam dał siły, kiedy widzimy Cię tak słabym i poniżonym?&lt;br /&gt;Tak, rozumiem! Wziąłeś na siebie całą naszą słabość. Żeby dać nam swoją siłę, stałeś się ofiarą. Pragniesz nas nauczyć, że tylko w Tobie mamy pokładać całą naszą ufność, nawet jeśli niebo wydaje nam się ze spiżu.&lt;br /&gt;Konając Jezus woła do Ojca: "jeśli to możliwe, oddal ode mnie ten kielich". Jest to krzyk natury, która zagrożona z ufnością zwraca się ku niebu. Chociaż wie, że nie zostanie wysłuchany, bo sam tego pragnie, jednak modli się. Jezu mój, dlaczego prosisz o coś, o czym wiesz, że nie otrzymasz tego?&lt;br /&gt;Jakaż zawrotna tajemnica! Smutek, jaki Cię przygniata, każe Ci żebrać o pomoc i wsparcie, ale Twoja miłość ku nam i Twoje pragnienie, by zwrócić nas Bogu sprawiają, że mówisz: "Nie Moja, lecz Twoja wola niechaj się stanie".&lt;br /&gt;Jego osamotnione Serce łaknie wsparcia. Powoli powstaje, idzie chwiejnym krokiem, zbliża się do uczniów. Przynajmniej oni, przyjaciele, powiernicy, pojmą, podzielą Jego udręczenie...&lt;br /&gt;Znajduje ich pogrążonych we śnie. Jakże nagle czuje się samotny i odepchnięty! "Szymonie, śpisz? - pyta cicho Piotra. Ty, który zapewniałeś Mnie, że do śmierci Mnie nie opuścisz?"&lt;br /&gt;Zwraca się ku innym: "Nie mogliście więc czuwać jednej godziny ze Mną?". Raz jeszcze zapomina o własnych cierpieniach, myśląc tylko o nich: "Czuwajcie i módlcie się, by nie popaść w pokuszenie!" Zdaje się mówić im: "Jeśli tak szybko zapomnieliście o Mnie, który zmagam się i cierpię to, przynajmniej we własnym interesie, czuwajcie i módlcie się".&lt;br /&gt;Ale oni, półprzytomni z senności, ledwo Go słyszą.&lt;br /&gt;O mój Jezu, ileż szlachetnych dusz, wzruszonych Twoimi skargami, trwa u Twego boku w Ogrodzie Oliwnym, dzieląc Twą gorycz i śmiertelne udręczenie! Ileż serc poprzez wieki wielkodusznie odpowiedziało na Twoje wezwanie! Oby pocieszyły Cię i oby, dzieląc Twoje cierpienia, mogły współpracować w dziele zbawienia!&lt;br /&gt;Obym i ja mógł do nich należeć i ulżyć Ci chociaż odrobinę, o mój Jezu!&lt;br /&gt;Jezus wraca na miejsce modlitwy i widzi inny, o wiele straszliwszy obraz: wszystkich naszych najdrobniejszych nawet grzechów. Widzi krańcową wulgarność ludzi, popełniających je Wie, jak bardzo obrażają Boski Majestat. Widzi wszystkie nikczemności, wszystkie sprośności wszystkie bluźnierstwa brukające serca i wargi stworzone, by wyśpiewywać Bożą chwałę. Widzi świętokradztwa, które hańbią kapłanów i wiernych. Widzi potworne nadużywanie sakramentów, które On ustanowił dla naszego zbawienia, a które mogą się stać przyczyną naszego zatracenia.&lt;br /&gt;Musi wziąć na siebie całe to cuchnące błoto ludzkiego zepsucia. Musi tak przybrany, stanąć przed świętością swego Ojca. Musi odkupić każdy grzech z osobna i oddać Ojcu całą Jego zdeptaną chwałę. Musi, żeby zbawić grzesznika, zejść do tego bagna.&lt;br /&gt;Nawet to nie wstrzymuje Go. Błoto niczym potworna fala osacza Go, zalewa, przygniata. Oto staje przed obliczem Ojca, Boga Sprawiedliwości. On, Święty Świętych, uginający się pod ciężarem grzechów, podobny do grzeszników. Któż zgłębi Jego zgrozę i najwyższą odrazę. Ten jęk wstrętu, te straszliwe mdłości?&lt;br /&gt;Wziąwszy na siebie wszystko, bez żadnego wyjątku, pada pod potwornym brzemieniem i jęczy pod ciężarem Bożej Sprawiedliwości, w obliczu Ojca, który dozwolił Jemu, swojemu Synowi, ofiarować się jako ofiara za grzechy świata i stać się jakby "potępionym".&lt;br /&gt;Jego czystość wzdraga się przed tym nikczemnym ciężarem, ale widzi jednocześnie sprawiedliwość obrażoną, grzesznika potępionego... Dwie siły, dwie miłości ścierają się w Jego sercu. Zwycięża obrażona sprawiedliwość. Jakiż to jednak widok nieopisanie żałosny! Ten Człowiek obarczony wszystkimi naszymi brudami, On, świętość istotowa, złączony, zewnętrznie choćby, z przestępcami... Drży jak liść.&lt;br /&gt;Żeby stawić czoło tej straszliwej agonii, pogrąża się w modlitwie. Pochylony przed Majestatem Ojca błaga: "Ojcze, oddal ode Mnie ten kielich!". To tak jakby mówił: "Ojcze, pragnę Twojej chwały. Pragnę dopełnienia Twojej Sprawiedliwości, pragnę pogodzenia rodzaju ludzkiego. Ale nie za tę cenę! Nie żebym Ja, sama Świętość, aż tak został splamiony grzechem!...&lt;br /&gt;Ojcze, który wszystko możesz, oddal ode Mnie ten kielich i znajdź w nieprzebranych skarbach Twej Mądrości jakiś inny sposób zbawienia. Jeśli jednak nie chcesz tego, niechaj stanie się Twoja, a nie Moja wola!".&lt;br /&gt;I tym razem modlitwa Zbawiciela pozostaje bez odpowiedzi. Ogarnia Go trwoga śmierci. Dźwiga się z trudem, szukając wsparcia. Czuje, że siły Go opuszczają. Potykając się, kroczy z trudem w stronę uczniów. I znowu znajduje ich śpiących. Jego smutek pogłębia się. Budzi ich tylko. Czy zmieszali się? Jezus już nic nie mówi. Widzą tylko, że jest nieopisanie smutny. Zachowuje dla siebie całą gorycz tego opuszczenia.&lt;br /&gt;Jezu mój, jakże ogromną troskę czytam w Twoim sercu, przepełnionym udręką. Widzę, jak oddalasz się od uczniów, ugodzony prosto w serce. Gdybym mógł pomóc Ci choć trochę, ulżyć Ci nieco... Ale, nie potrafiąc nic innego, płaczę tylko przy Tobie. Łzy mojej miłości i współczucia mieszają się z Twoimi łzami, wznosząc się ku tronowi Ojca, by Go błagać o litość nad Tobą i tyloma duszami, zanurzonymi we śnie grzechu i śmierci.&lt;br /&gt;Jezus wraca na miejsce swojej modlitwy wyczerpany, pełen żałości. Nie klęka, lecz pada na ziemię. Czuje się jakby zdruzgotany przez śmiertelną męką, a Jego modlitwa staje się jeszcze intensywniejsza.&lt;br /&gt;Ojciec odwraca od Niego swój wzrok, jakby był najwstrętniejszym z ludzi.&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że słyszę skargi Zbawiciela: "Gdyby przynajmniej człowiek, dla którego cierpię, zechciał korzystać z łask, jakie dla niego przez Moje cierpienie uzyskuję. Gdyby przynajmniej uznał prawdziwą wartość ceny, jaką płacę, by go odkupić i dać mu życie dziecka Bożego!&lt;br /&gt;Ach, ta miłość rozdziera Mi serce okrutniej niż oprawcy, którzy rozedrą niedługo Me ciało..."&lt;br /&gt;Widzi człowieka, który nie wie, bo nie chce wiedzieć; który bluźni Bożej Krwi, i co jest jeszcze bardziej nie do naprawienia, używa Jej na swoje zatracenie. Jakże niewielu skorzysta z Niej, iluż innych zmierza ku zgubie!&lt;br /&gt;Nie przestaje powtarzać w udręczonym swym sercu "Quae utilitas in sanguine Meo?" "Jakże niewielu korzysta z Mojej Krwi".&lt;br /&gt;Jednak myśl o tej garstce wystarcza, by stawił czoło męce i śmierci.&lt;br /&gt;Nic ani nikt nie niesie Mu odrobiny pociechy. Niebo zamknęło się przed Nim, człowiek przywalony ciężarem grzechów pozostaje niewdzięczny i nic nie wie o Jego miłości: Jezus czuje, jak zalewa Go cierpienie i woła w męce agonii: "Smutna jest Moja dusza aż do śmierci"...&lt;br /&gt;Tak - mój Jezu, musisz teraz wychylić kielich do dna! Otoś wydany na najokrutniejszą śmierć.&lt;br /&gt;Jezu niechaj nic nie dzieli mnie od Ciebie: ani życie, ani śmierć! Jeśli przyłączę się do Twoich cierpień w ciągu mego życia z nieskończoną miłością, dane mi będzie umrzeć z Tobą na Kalwarii i wstąpić wraz z Tobą w Chwałę. Jeśli będę Ci towarzyszyć w Twoich udręczeniach i prześladowaniach, uczynisz mnie godnym miłowania Cię kiedyś twarzą w twarz w niebie i wiecznego wysławiania Cię za Twoją Mękę.&lt;br /&gt;Ale spójrzcie oto! Jezus podnosi się pyłu, silny, niezwyciężony. Czyż nie pragnął "wielkim pragnieniem" tej uczty krwi? Otrząsa się z popłochu, ociera krwawy pot z Oblicza, pewnym krokiem zmierza ku wyjściu z Ogrodu.&lt;br /&gt;Dokąd idziesz Jezu? Czy jeszcze przed chwilą nie uginałeś się pod ciężarem udręki i bólu? Czyż nie widziałem Cię drżącego i jakby zdruzgotanego okrutnym brzemieniem doświadczeń, które zwalą się na Ciebie? Dokąd idziesz tym nieulękłym i pewnym krokiem? Komu chcesz się wydać?&lt;br /&gt;Posłuchaj, moje dziecko, oręż modlitwy pomógł Mi zwyciężyć. Mój duch ujarzmił słabość natury. Moc przyszła do mnie z modlitwy i teraz mogę stawić czoło. Naśladuj Mój przykład i pertraktuj z niebem tak jak Ja!&lt;br /&gt;Jezus zbliża się do Apostołów, którzy ciągle śpią. Wzruszenie, późna pora, przeczucie czegoś strasznego i nieodwracalnego zmęczenie sprawiły że zapadli w kamienny sen. Jezus lituje się nad ich słabością. "Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe!"&lt;br /&gt;Jezus woła: "Śpijcie dalej i odpoczywajcie". Staje na chwilę. Słysząc, że nadchodzi, z trudem otwierają zmożone snem oczy... Jezus dodaje: "Dosyć! przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się Mój zdrajca".&lt;br /&gt;Jezus widzi wszystko swymi Boskimi oczyma. Zdaje się mówić: "Podczas, gdy wy, Moi przyjaciele i uczniowie, śpicie, nieprzyjaciele czuwają i zbliżają się, by Mnie pojmać. Ty Piotrze, który niedawno czułeś się tak silny, by iść za Mną nawet na śmierć teraz oto śpisz! Od początku dawałeś Mi dowody swojej słabości. Bądź jednak spokojny. Odkryłem twoją słabość i modliłem się za ciebie. Kiedy wyznasz swój błąd stanę się twoją siłą i będziesz pasł Moje owieczki... Ty, Janie także śpisz? Ty, który dopiero co słuchałeś bicia Mego serca, nie mogłeś czuwać? Nie ma już czasu na spanie! Nieprzyjaciel stoi u drzwi. To godzina mocy ciemności. Chodźmy! Całkowicie dobrowolnie idę na spotkanie śmierci. Judasz śpieszy się, by Mnie zdradzić, a Ja idę mu na spotkanie. Nie przeszkodzę proroctwom w wypełnieniu się co do joty. Moja godzina nadeszła: godzina nieskończonego Miłosierdzia".&lt;br /&gt;Rozlegają się kroki, zapalone pochodnie napełniają ogród cieniem i purpurą. Jezus z uczniami idzie naprzód, nieulękły i spokojny...&lt;br /&gt;- O, mój Jezu daj mi Twoją siłę, kiedy biedna moja natura buntuje się przed zagrażającym jej złem, abym mógł z miłością przyjąć troski i udręki tego wygnańczego życia. Przywieram z całych sił do Twoich zasług, cierpień, zadośćuczynienia, do Twoich łez, abym mógł współpracować z Tobą w dziele zbawienia, i miał siłę uciekać od grzechu, tej jedynej przyczyny Twojej agonii, Twego krwawego potu i śmierci.&lt;br /&gt;Zniszcz we mnie wszystko, co jest niemiłe i odciśnij w moim sercu, ogniem swej świętej miłości, wszystkie Twoje cierpienia. Obejmij mnie tak czule, mocno i słodko, bym nigdy już nie pozostawił Cię samego w Twoich okrutnych udręczeniach.&lt;br /&gt;Proszę o jeden tylko spoczynek: na Twoim sercu. Pragnę tylko jednego: uczestniczyć w Twojej Świętej Agonii. Oby moja dusza upoiła się Twoją krwią i nakarmiła się chlebem Twojej boleści! Amen."&lt;br /&gt;Na podstawie "Ojciec Pio. Osobowość i posługa w relacjach współczesnych", Novum, Warszawa 1988.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-3673703882087902336?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/3673703882087902336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/rozwazanie-swietej-agonii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3673703882087902336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3673703882087902336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/rozwazanie-swietej-agonii.html' title='Rozważanie Świętej Agonii'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-8050696023351718201</id><published>2010-06-15T00:32:00.001-07:00</published><updated>2011-11-16T00:48:06.400-08:00</updated><title type='text'>Adoracja Najśw. Sakramentu</title><content type='html'>W internecie:&lt;br /&gt;1/ &lt;a href="http://www.savior.org/devotions.htm"&gt;http://www.savior.org/devotions.htm&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ &lt;a href="http://64.247.253.34:8000/view/index.shtml"&gt;http://64.247.253.34:8000/view/index.shtml&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uświęcaj się i uświęcaj innych&lt;br /&gt;(słowa skierowane do Ojca Pio)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst zaczerpnięty z ksiązki O. Gracjana Majki: "Człowiek, który stawał się modlitwą" s.215-234. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. &lt;br /&gt;O. Amen.&lt;br /&gt;W. Najświętszy Bóg Ojciec, Jego umiłowany Syn, Mesjasz prawdzi-wy i Duch Święty niech będzie z wami wszystkimi.&lt;br /&gt;O. I z duchem twoim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wprowadzenie&lt;br /&gt;Dzięki darowi rozumu i objawienia Bożego możemy wnikać i poznawać Boga samego i samych siebie jako powołanych z miłości do istnienia przez Stwórcę. Każdy człowiek, gdy dochodzi do używania rozumu, zdobywa rozeznanie, stawia sobie pytanie:&lt;br /&gt;kim jestem? Co jest celem mego życia? Jakie jest moje ostateczne przeznaczenie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pomocą, przychodzi Pismo Święte, które mówi, że człowiek został przez Boga stworzony i powołany do uczestnictwa w chwale Bożej. Warunkiem jest osiągnięcie świętości życia aż po najwyższą, bo heroiczną miarę. Osiągnięcie świętości jest możliwe; świadczą o tym liczne przykłady życia autentycznych wyznawców Chrystusa, którzy w pełni zrealizowali Boży plan i dziś są w Królestwie Bożym. Od 2 maja 1999 r. należy do nich także Błogosławiony Ojciec Pio Forgione. Jako jego czciciele, a poniekąd naśladowcy, winniśmy się wpatrywać we wzór życia chrześcijańskiego, który nam pozostawił, winniśmy się wytrwale modlić za jego przyczyną o moc dla pełnego naśladowania Chrystusa. Oddajmy cześć i chwałę Panu Bogu, Stwórcy naszemu, słowami hymnu Ciebie Boga wysławiamy. Śpiewamy trzy strofy tego hymnu. &lt;br /&gt;Ciebie Boga wysławiamy &lt;br /&gt;Tobie, Panu wieczna chwała &lt;br /&gt;Ciebie, Ojca, niebios bramy &lt;br /&gt;Ciebie wielbi ziemia cała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tobie wszyscy Aniołowie &lt;br /&gt;Tobie, Moce i Niebiosa, &lt;br /&gt;Cheruby, Serafinowie&lt;br /&gt;ślą wieczystej pieśni głosy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swięty, Swięty, nad świętymi &lt;br /&gt;Bóg zastępów, Król łaskawy &lt;br /&gt;Pełne niebo z kręgiem ziemi &lt;br /&gt;Majestatu Twojej sławy!&lt;br /&gt;Akty&lt;br /&gt;Najświętszy Boże Ojcze, Panie nieba i ziemi, który wszystko, co ist-nieje na ziemi i w niebie tak przedziwnie stworzyłeś, a tylko ludzi uczyni-łeś na swój obraz i podobieństwo stwarzając w każdym człowieku duszę nieśmiertelną i obdarowałeś wielorakimi darami ducha.&lt;br /&gt;Tobie, Panie i Boże nasz, składamy uwielbienie i dziękczynienie za dary nam udzielone, nade wszystko za dar rozumu, wolnej woli, dzięki którym człowiek może Ciebie poznawać i miłować.&lt;br /&gt;Dziękujemy Ci, Boże Ojcze ludów i całego stworzenia, że w dwudziestym wieku objawiłeś swoją dobroć i łaskawość w osobie pokornego Twego Sługi Pio Forgione, którego obdarowałeś wielorakimi darami natury i łaski. Wraz z nim, z Aniołami i Świętymi, wyznajemy, że jesteś jedynym Bogiem, dawcą życia i Ciebie błagamy o zmiłowanie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(z suplikacji) Swięty Boże, Święty Mocny, Swięty a Nieśmiertelny Zmiłuj się nad nami! (3 razy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obrazie Boga niewidzialnego, Pierworodny wśród wszelkiego stwo-rzenia, Panie Jezu Chryste, Boże nasz i Zbawicielu: Wyznajemy, że w pełni czasu przyjąłeś ciało z Maryi Dziewicy i naszą ludzką naturę, aby w tajemnicy Wcielenia i Odkupienia wynieść naszą ludzką naturę do niebywałej godności synów Bożych, byśmy za łaską Twoją stawali się świętymi przed obliczem Boga Ojca, dla którego wszystko żyje.&lt;br /&gt;Świadom tego powołania i przeznaczenia do uczestnictwa w życiu i chwale synów Bożych Twój sługa - Ojciec Pio nieustannie rozważał tajemnice Twego życia i wytrwale dążył do świętości. Za jego przyczyną i wstawiennictwem wspomagaj nas, wszystkich ochrzczonych w Twoje imię w dążeniu do świętości życia przez upodabnianie się do Ciebie, Jezu Chryste: &lt;br /&gt;Śpiew: Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus, Chrystus Władca nam! (3 razy)&lt;br /&gt;Boże, Duchu świętości, łaski i życia, Tobie składamy nasze uwiel-bienie za światło wiary, nadziei i miłości udzielane ludziom przez wieki i pokolenia: dzięki Twemu wszechmocnemu działaniu Jezus Chrystus, Jednorodzony Syn Ojca, stał się człowiekiem przyjmując Ciało z Maryi Dziewicy. Przez Twoje zstąpienie na uczniów w Wieczerniku w dniu Pięćdziesiątnicy objawił się Kościół jako wspólnota wierzących, ogłaszająca wielkie dzieła Boże stworzenia i odkupienia. Twoją mocą kapła-ni konsekrują chleb i wino, które staje się Ciałem i Krwią Chrystusa. Twoją mocą głoszona jest Ewangelia jako żywe Boże Słowo i sprawuje Kościół święte sakramenty.&lt;br /&gt;Przez włożenie rąk biskupa, następcy Apostołów, Ojciec Pio został obdarowany niezwykłymi charyzmatami i szczególną łaską, o Duchu Święty, i tak wielu doprowadził do nawrócenia i skierował na drogi świętości życia chrześcijańskiego. Wraz z Ojcem Pio Ciebie, Duchu Święty, uwielbiamy i prosimy: &lt;br /&gt;Oblicze wyryj Twe&lt;br /&gt;na dziełach naszych rąk, &lt;br /&gt;cierń pychy wyrwij z serc, &lt;br /&gt;niech kornie służą Ci.&lt;br /&gt;albo: Przyjdź, Duchu Święty, ja pragnę.&lt;br /&gt;O to dziś błagam Cię.&lt;br /&gt;Przyjdź w swojej mocy i sile,&lt;br /&gt;radoście napełnij mnie!&lt;br /&gt;Słowa Ewangelii według św. Mateusza (Mt 5, 1-16) Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:&lt;br /&gt;Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.&lt;br /&gt;Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.&lt;br /&gt;Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia stąpią.&lt;br /&gt;Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.&lt;br /&gt;Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.&lt;br /&gt;Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.&lt;br /&gt;Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.&lt;br /&gt;Oto słowo Pańskie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ROZWAŻANIE Stwierdzają to zgodnie wszyscy myślący ludzie: człowiek w wielora-kich formach życia, jakie posiada, przeżywa proces rozwoju i odkrywa nurtujące jego wnętrze pragnienia. Ci, którzy wierzą w Boga, przyjmują w sercu Jego słowo mają konkretne odniesienie dla kształtowania oso-bistego życia duchowego. Jest nim Osoba Jezusa Chrystusa, którego gdy nadeszła pełnia czasu Bóg Ojciec posłał na świat jako Zbawiciela. I gdy człowiek, zaczyna rozeznawać swoje życie i stawiać pytania o swo-je miejsce w świecie, o sposób życia, kim powinien być, do czego jest powołany i przeznaczony tylko w spotkaniu z Jezusem może znaleźć od powiedź na te pytania. Jezus jest "obrazem Boga niewidzialnego i pier-worodnym wobec każdego stworzenia" (Kol 1, 15).&lt;br /&gt;W Nim poznajemy prawdę, że każdy człowiek jest wybrany i wezwany do świętości - aż po osiągnięcie niebywałej i wręcz niewyobrażalnej godności - bez różnicy płci i pochodzenia - synów Bożych (por. Ef 1, 3nn)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół naszych czasów przypomina, że wszyscy wierni, tworzący go od chwili przyjęcia chrztu świętego "w jakiejkolwiek żyją sytuacji życiowej czy stanie są wezwani do świętości doskonałej, jak i sam Ojciec niebieski doskonały jest" (por. KK 11). To "stawanie się" świętym wyra-ża się w przyoblekaniu się w Jezusa Chrystusa, w życiu według Ducha Świętego (por. Rz 6, 22, Ga 5, 22), w naśladowaniu Chrystusa w swoim życiowym stanie i powołaniu, w przyjmowaniu i życiu według ducha Błogosławieństw. &lt;br /&gt;(por. Christifideles laici nr 16-17).&lt;br /&gt;Dążenie do świętości jest koniecznym wymogiem istnienia w nas życia chrześcijańskiego: potwierdzeniem istnienia w nas nowego życia otrzymanego podczas chrztu świętego i wyrazem godności ludzkiej; nie tylko nazywamy się, ale jesteśmy dziećmi Bożymi! Jest to zarazem wa-runek apostolskiej misji Kościoła: głoszenia, ale i wszczepienia naszych braci i sióstr w osobę Chrystusa.&lt;br /&gt;Wymowne i znaczące są tu znane przypowieści o zaproszeniu robotników do winnicy (por. Mt 20, l nn) - o krzewie winnym i latorośli (por. J 15, lnn).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładem, ilustracją bardzo wymowną i zobowiązującą są święci Kościoła. Niektórych z nich Kościół wyniósł do chwały ołtarzy, potwierdził ich świętość i przykładność życia. Są oni, jak czytamy w Księdze Apokalipsy, przed tronem Boga, a pochodzą ze wszystkich pokoleń, ludów i języków. Odziani w szaty białe wielbią Boga za otrzymane zbawienie w Jezusie Chrystusie, uwielbiają Go w dzień i w nocy.&lt;br /&gt;Za dni swego doczesnego życia doświadczyli wielkiego ucisku i prześladowania, swoje szaty opłukali we krwi Baranka i je wybielili. Gdy jednak przeszli przez bramę wieczności zostali uznani za godnych; Bóg wszechmocny otarł z ich oczu wszelką łzę i tak otrzymali zapłatę spra-wiedliwości (por. Ap 7, 9nn). Ojciec Pio Forgione za dni swego życia doświadczył tego wszyst-kiego. Od początku życia towarzyszyły mu niezwykłe przeżycia, które wytyczały mu drogę cierpienia i zmagania z mocami ciemności, niezwy-kłe zjawiska, przeżycia mistyczne. To wszystko było dlań wielką łaską i wezwaniem do odpowiedzi. Od dziecinnych lat, od pierwszych przeżyć mistycznych i objawień, rozpalało go gorące pragnienie odczuwania obecności Jezusa, udziału w Jego misji zbawczej, odpowiedzi na łaskę powołania.&lt;br /&gt;W 1922 r. pisał do swej penitentki Niny Campanile:v "W swoim wnętrzu stale słyszę głos, który wciąż mi powtarza: Uświęcaj się i uświęcaj innych. Módl się ze mną, abym był coraz godniejszym synem św. Fran-ciszka, abym wzrastał w gorliwości i bym stał się doskonałym kapucynem".&lt;br /&gt;v To był program życia, który inspirował go w gorliwości i w dążeniu do świętości. Uważał, że w tym dążeniu podstawowe znaczenie mają takie cnoty jak pokora i miłość: &lt;br /&gt;"Są one głównymi podporami tego wielkiego budynku. Od nich za-leży cała reszta. Należy mocno trzymać się tych dwóch cnót. Jedna z nich jest najniższa, druga najwyższa. Utrzymanie całości budynku zale-ży od fundamentu i od dachu. Jeśli więc serce jest zawsze skierowane ku ćwiczeniu w tych dwóch cnotach, to później nie napotyka w ćwicze-niu się w innych. One są matkami cnoty, a cnoty podążają za nimi tak jak kurczęta idą za kwokami" (por. Ep I, 1139). &lt;br /&gt;Tak więc pokora i miłość jest tajemnicą świętości życia Ojca Pio. Pokora to cierpliwe znoszenie przeciwności (ileż ich było w życiu Ojca Pio: oskarżenia, absurdalne zarzuty, niezrozumienia towarzyszyły jego życiu i misji, i w tym wszystkim zachował opanowanie, a nawet humor oraz miłość: jej wyrazem było bezgraniczne oddanie się Bogu na drodze życiowego powołania zakonnego i kapłańskiego, w modlitwie do Boga i przyjęciu woli Bożej). &lt;br /&gt;A cóż powiedzieć o wielkiej miłości do człowieka z prześladowcami i oszczercami włącznie, miłości do najbardziej potrzebujących, do grzeszników, do ubogich i do chorych"&lt;br /&gt;Kościół w ogłoszonym dekrecie uznał Ojca Pio za "najgodniejszego syna duchownego św. Franciszka" i określił go jako "rozpalonego miło-ścią Boga i bliźniego, żyjącego w pełni powołaniem brata mniejszego kapucyna i przyczyniającego się do zbawienia ludzi". Swoją świętość kształtował przez posługę kapłańską przy ołtarzu i w konfesjonale. Peł-nia jego duchowości ukazywała się - jak to zauważono w dekrecie o heroiczności cnót - w czasie odprawiania Mszy św. Ci, którzy w niej uczestniczyli Widzieli na własne oczy jak człowiek może być oddany Bogu i odpowiedzieć na miłość Boga, który w Chrystusie daje się cały człowiekowi.&lt;br /&gt;Błogosławiony Ojciec Pio wyznał kiedyś w liście do Rafaeliny Cera-se, że pragnie całym sercem za dni życia doczesnego służyć Bogu, także i wtedy, gdy Opatrzność Boża zechce wystawiać go na próbę i doświadczenia, chce odważnie i wytrwale dźwigać krzyż, służyć Panu, a w życiu wiecznym wysławiać Boga wraz z całym dworem niebieskim (por. III Ep. 522, 17.08.1918).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pragnienie realizował w całym życiu doczesnym, do ostatniego tchnienia. A dziś? &lt;br /&gt;Jest w chwale Bożej, wielbi Boga wraz z całym dworem niebieskim. Niech On przyczynia się za nami, byśmy wpatrzeni w jego przykład życia, byśmy ubogaceni jego wstawiennictwem każdego dnia kształtowali nasze życie na fundamencie pokory i miłości, byśmy wzrastali w łasce Bożej i stawali się świętymi.&lt;br /&gt;chwila ciszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwy wstawiennicze Wszechmogącemu i Najświętszemu Bo-gu, dawcy wszelkiego dobra i łaski za przyczyną Ojca Pio i wszystkich Świętych nieba przedstawmy teraz nasze modlitwy dziękczynienia i prośby: &lt;br /&gt;a) Intencje dziękczynne&lt;br /&gt;- za ukazaną w objawieniu Bożym drogę świętości,&lt;br /&gt;- za dar świętości życia i wstawiennictwo Świętych Kościoła,&lt;br /&gt;- za powołanych do szczególnej świętości w życiu konsekrowanym,&lt;br /&gt;- za heroiczne przykłady świętości męczenników i wyznawców,&lt;br /&gt;- za świętość życia biskupów i kapłanów, - za przykłady świętości życia małżonków, - za postawę świętości dzieci i młodzieży,&lt;br /&gt;- za uświęconych w życiu dziewiczym i samotnym,&lt;br /&gt;- za świadectwo świętości życia Ojca Pio,&lt;br /&gt;- za wszystkie łaski otrzymane przez wstawiennictwo Ojca Pio i na-szych świętych patronów.&lt;br /&gt;(następnie intencje dziękczynne wiernych, złożone od ostatniego nabożeństwa). &lt;br /&gt;b) intencje błagalne&lt;br /&gt;- o pragnienie i dążenie do świętości życia ludzi wierzących,&lt;br /&gt;- o pełne naśladowanie Pana Jezusa zgodnie z życiowym powołaniem,&lt;br /&gt;- o pielęgnowanie cnót wiary, nadziei i miłości,&lt;br /&gt;- o właściwe odczytania wezwania do świętości,&lt;br /&gt;- aby wszyscy wierzący szukali nade wszystko królestwa Bożego,&lt;br /&gt;- aby naszemu życiu towarzyszyła opieka Boża,&lt;br /&gt;- o szczególne łaski i wstawiennictwo Błogosławionego Ojca Pio,&lt;br /&gt;- we wszystkich intencjach Ojca Świętego, biskupów i kapłanów,&lt;br /&gt;- o wzrost wiary w życie wieczne,&lt;br /&gt;- o wieczne zbawienie dla konających,&lt;br /&gt;- o miłosierdzie Boże dla wszystkich wiernych zmarłych.&lt;br /&gt;(następnie na nabożeństwie wspólnym dodaje się aktualne intencje wiernych) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa końcowa&lt;br /&gt;Boże, nasz Ojcze, Źródło łaski i Dawco Świętości, który w osobie Twego pokornego sługi Pio Forgione, kapłana stygmatyka, ukazałeś światu dwudziestego stulecia chrześcijaństwa wspaniały obraz Ukrzy-żowanego Zbawiciela, człowieka we wszystkim poddanego Twojej woli i żyjącego pragnieniem stawania się świętym.&lt;br /&gt;Wraz z nim uwielbiamy Cię i składamy dziękczynienie Tobie, Boże, nieskończenie Święty, który go wybrałeś i powołałeś, aby przez pracę nad sobą swe życie ukształtował według Twojej woli i by zjednoczony ze Zbawicielem Jezusem Chrystusem przez posługę kapłańską przyczyniał się do uświęcenia niezliczonej rzeszy ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój wierny i pokorny sługa Pio Forgione przez wytrwałą modlitwę za braci i siostry, którzy "przebywają na wygnaniu", przez ofiarowanie cierpień i przeciwności życia, przez sprawowanie sakramentu pokuty i Eucharystii, przez składanie siebie samego w łączności ze Zbawicielem, aby każdy człowiek został wyzwolony z grzechu i stał się świętym, a po życiu doczesnym mógł wziąć w posiadanie Królestwo miłości i sprawiedliwości, przygotowane od założenia świata, oglądać Twoją, Boże, chwałę i wraz ze Świętymi nieba uczestniczyć po wieczne czasy w uszczęśliwiającym życiu i chwale: przyjmij, o Najświętszy Boże nasz, modlitwę, jaką dzisiaj do Ciebie zanosimy za przyczyną Twego oddane-go Ci sługi. Spraw, byśmy jak on pragnęli świętości, uświęcali własne życie i przyczyniali się do wzrostu świętości Kościoła. Tobie, Boże Świę-ty, niech będzie cześć, chwała i uwielbienie przez wszystkie wieki wieków. Amen.&lt;br /&gt;(Błogosławieństwo i ucałowanie relikwii O. Pio) W. Pan z wami. &lt;br /&gt;O. I z duchem twoim.&lt;br /&gt;W. Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec, Syn i Duch święty.&lt;br /&gt;O. Amen&lt;br /&gt;"Cóż Ci, Jezu, damy za twych łask strumienie... "&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-8050696023351718201?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/8050696023351718201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/adoracja-najsw-sakramentu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8050696023351718201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8050696023351718201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/adoracja-najsw-sakramentu.html' title='Adoracja Najśw. Sakramentu'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-3440514072767766088</id><published>2010-06-15T00:13:00.000-07:00</published><updated>2010-06-15T00:16:22.866-07:00</updated><title type='text'>Litania do św. Ojca Pio</title><content type='html'>Litania do Św. Ojca Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kyrie, elejson, Chryste, elejson, &lt;br /&gt;Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas. &lt;br /&gt;Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się z nami. &lt;br /&gt;Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się z nami.&lt;br /&gt;Duchu Święty, Boże, zmiłuj się z nami. &lt;br /&gt;Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się z nami.&lt;br /&gt;Święta Maryjo, módl się za nami. &lt;br /&gt;Wszyscy święci i święte Boże,&lt;br /&gt;Święty Ojcze Pio, módl się za nami. &lt;br /&gt;Wierny natchnieniom Ducha Świętego, &lt;br /&gt;Rozmiłowany w pokorze i ubóstwie Jezusa Chrystusa,&lt;br /&gt;Gorliwy kapłanie Jezusa Chrystusa,&lt;br /&gt;Wierny naśladowco św. Franciszka z Asyżu,&lt;br /&gt;W ciele swoim noszący znamiona męki Zbawiciela,&lt;br /&gt;Cieszący się nadprzyrodzonymi darami, &lt;br /&gt;Ozdobo zakonu franciszkańskiego, &lt;br /&gt;Niosący światu dobro i pokój, &lt;br /&gt;Wybrane naczynie świętości i łaski, &lt;br /&gt;Niezmordowany w jednaniu grzeszników z Bogiem, &lt;br /&gt;Postrachu duchów piekielnych,&lt;br /&gt;Zdobywający serca prostotą i mocą Słowa Bożego, &lt;br /&gt;Nauczający bardziej przykładem niż słowem, &lt;br /&gt;Wzorze miłości Boga i bliźniego,&lt;br /&gt;Spotykający Chrystusa w każdym człowieku, &lt;br /&gt;Opiekunie cierpiących,&lt;br /&gt;Pociecho nieszczęśliwych,&lt;br /&gt;Znoszący upokorzenia z cierpliwością, &lt;br /&gt;Mężny wśród przeciwności,&lt;br /&gt;Wzorze franciszkańskiego ubóstwa, &lt;br /&gt;Wzorze czystości kapłańskiej, &lt;br /&gt;Mężu doskonałego posłuszeństwa, &lt;br /&gt;Miłośniku życia ukrytego,&lt;br /&gt;Mężu modlitwy, skupienia i kontemplacji, &lt;br /&gt;Nauczycielu modlitwy garnących się do Chrystusa, &lt;br /&gt;Możny nasz orędowniku u Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módl się za nami święty Ojcze Pio. &lt;br /&gt;Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się: Boże, Ty sprawiłeś, że święty Ojciec Pio żył w ubóstwie i pokorze, by w ten sposób upodobnić się do Twojego Syna, Jezusa Chrystusa; spraw, prosimy Cię, abyśmy postępując tą samą drogą, z jego pomocą naśladowali Twojego Syna i zjednoczyli się z Tobą w pełni wesela i miłości. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-3440514072767766088?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/3440514072767766088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/litania-do-sw-ojca-pio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3440514072767766088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/3440514072767766088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/litania-do-sw-ojca-pio.html' title='Litania do św. Ojca Pio'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-548217779058710115</id><published>2010-06-15T00:12:00.000-07:00</published><updated>2010-06-15T00:13:13.206-07:00</updated><title type='text'>Różaniec z Ojcem Pio</title><content type='html'>Różaniec z Ojcem Pio&lt;br /&gt;ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE- pełna refleksja - można wykorzystać w październiku &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;CZĘŚĆ PIERWSZA RADOSNA &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica ZWIASTOWANIA - Oto Panie, ja twój sługa.&lt;br /&gt;"Rano, 20 zeszłego miesiąca. na chórze, po odprawieniu mszy świętej uległem senności podobnej do słodkiego snu. Wszystkie zewnętrzne i wewnętrzne zmysły, a nawet same władze duszy były pogrążone w nie do opisania spokoju. Absolutna cisza otoczyła mnie i ogarnęła. Nagle zostałem napełniony wielkim pokojem i zdaniem się na zupełne pozbawienie wszystkiego i uśpienie w tej katastrofie. Wszystko zdarzyło się błyskawicznie.&lt;br /&gt;Podczas gdy to się odbywało, zobaczyłem przed sobą tajemniczą osobistość podobną do tej. którą widziałem wieczorem 5 sierpnia. Jedyną różnicą było to, że jej ręce i stopy i bok ociekały krwią. Ten widok przeraził mnie, to co odczułem w tamtej chwili jest nie do opisania. Czułem, że umieram i umarłbym, gdyby Pan nie wkroczył i nie wzmocnił mego serca, które, jak czułem, wyrywało się z piersi." &lt;br /&gt;(Z listu O.Pio do O.Benedykta - 22.10.1918)&lt;br /&gt;W intencji tych, którzy lękają się woli Bożej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica NAWIEDZENIA - upodobnienie O.Pio do Chrystusa.&lt;br /&gt;"Wizja owej osobistości zniknęła, a ja zobaczyłem, że moje ręce nogi i bok zostały przebite i ociekały krwią. Wyobraź sobie tę udrękę, której wówczas doznałem i nadal przeżywam prawie codziennie. Rana serca bezustannie krwawi, szczególnie od czwartku wieczorem aż do soboty. Mój Ojcze, umieram z bólu z powodu ran i wynikającego z tego zażenowania, które odczuwam głęboko w duszy. Obawiam się, że się wykrwawię na śmierć, jeśli Pan nie wysłucha jęków mojego biednego serca i nie cofnie tego, co się we mnie dzieje. Czy Pan Jezus, który jest tak dobry, obdarzy mnie tą łaską'? Czy On przynajmniej uwolni mnie od zawstydzenia spowodowanego tymi widocznymi znakami? Będę bardzo głośno Go wzywał i nie przestanę błagać Go, by przez Swoje miłosierdzie zabrał nie ranę czy ból, co jest niemożliwe, skoro nawet chciałbym być pogrążony w bólu, lecz te zewnętrzne znaki, które wywołują u mnie nie do opisania i nie do wytrzymania zażenowanie i poniżenie".&lt;br /&gt;(Z listu O.Pio do O. Benedykta 22.10.1922)&lt;br /&gt;O łaskę upodobnienia się do Jezusa błogosławiącego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica NARODZENIA - pociecha Ojca Pio przez Jezusa&lt;br /&gt;"W końcu przyszło Dziecię Jezus (po nocy udręki), któremu powiedziałem, że chcę spełniać tylko Jego wolę. Pocieszyło mnie i wzmocniło po cierpieniach nocy. Ach Boże! Jak biło moje serduszko, jak płonęły moje policzki przy tym niebiańskim Dziecięciu" &lt;br /&gt;(28.06.1912)&lt;br /&gt;"Boże Dzieciątko niech spogląda z radością na ducha, który jęczy pod uderzeniami Bożego Miłosierdzia, a światło, które zalało umysły pobożnych pasterzy w Betlejem, niech oświeci Twój umysł również i niech nigdy nie opuści Cię, jeśli to będzie lepsze dla Twego ducha". &lt;br /&gt;(Z listu do O.Benedykta 1.01.1921)&lt;br /&gt;O dar pociechy w udrękach nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica OFIAROWANIA - poddanie się woli Bożej.&lt;br /&gt;"Mój Boże! Ten stan, Mój Ojcze, jest rzeczywiście nie do zniesienia i prawie nie do wytrzymania. Tego stanu mego ducha nie można opisać. W pewnych chwilach, gdybym nie był podtrzymywany Bożą łaską, powinienem być w stanie śmierci z powodu bólów, które znosi me serce i powinienem być doprowadzony prawie do rozpaczy. I tylko to poddanie się woli Bożej przynosi mi odrobinę pokoju." &lt;br /&gt;(Z listu O.Pio do O.Benedykta 6.11.1919)&lt;br /&gt;O łaskę poddania się woli Bożej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica ODNALEZIENIA - pomóż mi do doskonałego złożenia się w ofierze&lt;br /&gt;O, Boże! Jak silne jest to "Chrzest mam przyjąć" (Łk 12, 50), ten chrzest Twojego Syna, który odczuwam tak głęboko. Ach, Ojcze, pomóż mi do doskonałego złożenia się w ofierze. Zauważam we mnie taką masę odczuć i pragnień, że nie jestem w stanie ani spisać ich, ani uporządkować.&lt;br /&gt;Odczuwam, że coś z tego jest bliskie obłędu, nawet jeśli wiem i widzę, że to wychodzi od tego, który jest doskonale przy zdrowych zmysłach i który kocha wszystko, co jest prawe i święte. Więc dlaczego boję się i drżę tak bardzo?"&lt;br /&gt;(Z listu O.Pio do O.Benedykta 1.01.1921)&lt;br /&gt;O łaskę realizacji swojego powołania życiowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CZĘŚĆ DRUGA ŚWIATŁA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica CHRZEST JEZUSA W JORDANIE - Chrzest jest uczestnictwem w śmierci Pana Jezusa.&lt;br /&gt;Słowa Ojca Pio:&lt;br /&gt;"Wpatrujmy się w Pana Jezusa jak w lustro. On prowadził życie ukryte. Cały Jego nieskończony majestat był ukryty w cieniu i ciszy owego skromnego mieszkania w Nazarecie. Dlatego róbmy wysiłki również my, aby prowadzić w Bogu ukryte całe życie wewnętrzne". &lt;br /&gt;(z listu do Rafaeliny Cerase - 14.07.1914)&lt;br /&gt;"Chrzest jest jeszcze uczestnictwem w śmierci Pana Jezusa, ponieważ daje to, czego jest znakiem i dlatego jest źródłem skutków śmierci naszego Odkupiciela. Śmierć Chrystusa staje się naszym udziałem w Chrzcie świętym tak, jakby była naszą śmiercią i my bylibyśmy ukrzyżowani z Nim. Właśnie mocą tej śmierci zostają nam odpuszczone wszystkie grzechy, tak "co do winy", jak i "co do kary". &lt;br /&gt;z listu do Rafaeliny Cerase, Pietrelcina, 19.09.1914&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica OBJAWIENIE NA WESELU W KANIE - - Maryja opiekuje się mną z niezwykłą troską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowa Ojca Pio:&lt;br /&gt;"Pamiętaj, jest ta, która kształtuje całą radość naszego serca. Jest Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza. Bóg dobroczynności i dobroci zechciał dać nam - w porządku duchowym - tak bardzo czuła Matkę, która ciągle czuwa nad naszym zbawieniem. &lt;br /&gt;Rozszerzaj coraz bardziej Twe serce na zaufanie tej najukochańszej Matce, która służy nam nie tylko jako więź zjednoczenia z Bogiem, jako więź dobroczynności. &lt;br /&gt;(Listy O.Pio. Korespondencja z p. Józefiną Morgera, Foggia 6.07.1916)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica GŁOSZENIE KRÓLESTWA BOŻEGO - wezwanie do nawrócenia - Błagaj nieustannie Boga, aby "przyszło Jego Królestwo"&lt;br /&gt;Słowa Ojca Pio:&lt;br /&gt;Wezwanie do nawrócenia się: Bliskie jest królestwo Boże.Nawrcajacie się i wierzcie w Ewangelię." Uwierzyć w Ewangelię, uwierzyć Ewangelii i Jezusowi, którego wezwania zawarte są na kartach Pisma świętego to wezwanie skierowane do każdego człowieka. Tak to rozumiał Ojciec Pio:&lt;br /&gt;"Człowiek, który przezwyciężając samego siebie, pochyla się nad ranami swego nieszczęśliwego brata, zanosi do Boga najpiękniejszą modlitwę, złożoną z ofiary, z przezywanej i spełnionej miłości"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica - PRZEMIENIENIE NA GÓRZE TABOR - Takie światło prowadzi nas zawsze do coraz większego miłowania Boga.&lt;br /&gt;Słowa Ojca Pio:&lt;br /&gt;"Otóż znaki służące rozpoznwaniu tego, czy takie promienie światła pochodzą od Ojca światłości sprowadzają się do trzech: - Pierwszym jest to, że takie światło daje poznawanie Boga ciągle godnego coraz większego podziwu. W miarę jak On się nam objawia, daje nam zawsze coraz jaśniejsze zrozumienie, że Jego wielkość przekracza naszą zdolność poznania Go. W każdym razie takie światło prowadzi nas zawsze do coraz większego miłowania Boga, naszego Ojca, oraz do coraz większego i ustawicznego poświęcania się Jego czci i Jego chwale. - Drugim znakiem jest coraz lepsze poznawanie siebie samych. - Trzecim znakiem jest to, że te promienie światła z Nieba budzą w duszy coraz większą "pogardę" wobec wszystkich rzeczy ziemskich z wyjątkiem tylko tych, które mogą służyć jej Bogu". &lt;br /&gt;Listy Ojca Pio, Korespondencja z panią Rafaeliną Cerase,Pietrelcina, 25.04.191&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica - USTANOWIENIE EUCHARYSTII - Pan Jezus, dając Siebie człowiekowi na pokarm i napój, z nim się "utożsamia".&lt;br /&gt;Słowa Ojca Pio:&lt;br /&gt;"Pan Jezus w całym swoim śmiertelnym życiu dawał nam ciągłe dowody miłości, ale wśród nich najbardziej wyróżniającymi się są: złożenie ofiary na Kalwarii i ustanowienie Najświętszej Eucharystii. Jego słowa: "Czyńcie to na moją pamiątkę" zabezpieczały powszechność daru na wszystkich miejscach i we wszystkich czasach. Zaspokoił pełne miłości pragnienia Swego najświętszego Serca. Powiedział również, że Jego rozkoszą jest przebywanie z synami ludzkimi.&lt;br /&gt;Czy Eucharystia nie jest otrzymaniem w spadku skarbca, który zawiera w sobie każdy rodzaj łaski? Ale co mówię? Najświętsza Eucharystia nie jest tylko skarbcem innych Jego darów otrzymanych w spadku, ale jest nowym, najbardziej wyjątkowym darem Jego niezmiernej miłości do nas, ponieważ Pan Jezus, dając Siebie człowiekowi na pokarm i napój, z nim się "utożsamia" dzięki najdoskonalszej jedności, która może stać się rzeczywistością między stworzeniem i Stwórcą; wraz z najświętszym człowieczeństwem daje mu nieskończone zasługi, zdobyte na tej ziemi; daje mu swe Bóstwo z bezmiernymi skarbami Jego mądrości, Jego wszechmocy, Jego dobroci. &lt;br /&gt;Listy Ojca Pio, Korespondencja z panią Józefiną Morgera, Foggia, 5 maja 1916 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CZĘŚĆ TRZECIA BOLESNA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica MODLITWY W OGROJCU - wielkie udręki mojego ducha.&lt;br /&gt;"Mój Ojcze, kto potrafi odkryć niezmiernie wielkie udręki mojego ducha. Mam wrażenie, że umieram w każdej chwili; wydaje mi się, że chwieję się w każdym momencie, a przecież poddałbym się nieskończonej ilości śmierci, niż rozmyślnie obraził Pana Boga. Jestem poddany próbie wszystkiego. Żyję w wiecznej nocy, a ta noc nie wskazuje na to, by cofnęła gęste ciemności, aby zrobić miejsce jutrzence". &lt;br /&gt;(6.09.1916). Jezu wesprzyj tych, którzy przeżywają wahania i wątpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica BICZOWANIE - rzucili się na mnie jak zgraja.&lt;br /&gt;"Następnie kiedy zobaczyli, że wszelkie ich wysiłki idą na marne, rzucili się na mnie, powalili mnie na ziemię i bili mnie bardzo mocno.... wydając równocześnie rozpaczliwe ryki i wykrzykując najbardziej nieprzyzwoite słowa" &lt;br /&gt;(List z 18.01.1913).&lt;br /&gt;"Rzucili się na mnie jak zgraja głodnych tygrysów, przeklinając mnie i grożąc, ze zapłacę im za to. Mój Ojcze, dotrzymali słowa! Od tamtego dnia biją mnie codziennie. Lecz się nie lękam". &lt;br /&gt;(List z 1.02.1913).&lt;br /&gt;O dar przebaczania "naszym winowajcom".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica CIERNIEM UKORONOWANIA - cierń, który rani mnie całego.&lt;br /&gt;"Słuchaj, Ojcze, jaka jest przyczyna, dla której czuję się tak mało poddany woli Bożej i błagam Cię - nie gorsz się. Uważam, że życie doczesne jest wielkim brzemieniem, ponieważ ono pozbawia mnie prawdziwego życia. Wiem, dlaczego Pan przedłuża moje życie - taka jest Jego wola."&lt;br /&gt;(Z listu do O.Benedykta 25.09.1915)&lt;br /&gt;"Wydaje mi się, że we mnie jest drugie "ja", którego faktycznie nie potrafię podporządkować sobie. Jak to wszystko jest możliwe? Uwierz mi, Mój Ojcze, że jest to dla mnie cierpienie nieustannie tkwiące w centrum mego serca, cierpienie, które może doprowadzić mnie w każdej chwili do bolesnych konwulsji. Ten cierń, który rani mnie całego, nie pozwala mi odpocząć w spokoju ani na chwilę. Nigdy nie uda mi się zrozumieć tej agonii spowodowanej tym cierniem tkwiącym tam nieustannie, lecz wierz mi, że nie przesadzam, kiedy mówię, że dusze w czyśćcu na pewno nie cierpią więcej. Ten, który mówi to wszystko, jest pewny, że się nie myli, ponieważ Miłosierny Bóg poddał go jednej i drugiej próbie."&lt;br /&gt;(List do O.Benedykta 8-13.08.1916).&lt;br /&gt;O łaskę opanowania własnego egoizmu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica DŹWIGANIE KRZYŻA - nie przestanę wołać o pomoc.&lt;br /&gt;"Nigdy nie przestanę wołać o pomoc, lecz, Mój Boże, czy ojcowska ręka nie jest zawsze bezużyteczna dla zaślepionego wieczną ślepotą. Pomagaj, mam zamiar powiedzieć, tylko tym, którzy wiedzą jak korzystać z tego. Czuję bolesny ciężar odpowiedzialności wobec tej pomocy." &lt;br /&gt;(Z listu do O.Benedykta 21.08.1918).&lt;br /&gt;O dar otwierania się na łaskę Pana w trudnościach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica UKRZYŻOWANIE - Ojcze, przyjdź mi z pomocą&lt;br /&gt;"O, Moje Najwyższe Dobro! Czy pozbawiłeś mnie siebie na zawsze? Mam wielkie pragnienie krzyczeć i lamentować, ale jestem niezmiernie słaby i brak mi sił, by uczynić tak, jak pragnę. Tymczasem co mam robić, jeśli nie zanosić przed Twój Tron tej skargi: Mój Boże, Mój Boże, czemuś ,mnie opuścił?...&lt;br /&gt;Ach, Mój Kochany Ojcze, przyjdź mi z pomocą, na litość boską! Całe moje wnętrze krwawi obficie i wiele razy muszę pogodzić się, widząc także krew wypływającą na zewnątrz. Ach, niechby ta tortura ustała, to potępienie, to upokorzenie, to skrępowanie! Mój duch nie umie i nie może tego wytrzymać dłużej." &lt;br /&gt;( Z listu do Ojca Benedykta 17.10.1918).&lt;br /&gt;W intencji chorych, cierpiących, samotnych i opuszczonych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CZĘŚĆ CZWARTA CHWALEBNA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica ZMARTWYCHWSTANIA - duchowe radości po cierpieniach.&lt;br /&gt;"Mój duchowy stan, dzięki niech będą Panu Bogu, jest jak zwykle ze wzrostami i upadkami. Jedyną rzeczą, która wydaje mi się godna odnotowania bardziej niż zwykle, to fakt, że wielkie duchowe radości następują po ogromnych duchowych cierpieniach, które choć zwykle mają odniesienie do zła ludzkiego, są odpowiedzią na Boże łaski." &lt;br /&gt;(Z listu O. Pio do O.Benedykta 13.08.1920)&lt;br /&gt;O łaskę duchowego pocieszenia w trudnościach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica WNIEBOWSTĄPIENIA - pragnienie pozostania na ziemi i odejścia do Ojca w niebie.&lt;br /&gt;"Czuję ostatnio jak ogromnie powiększył się na szczycie mojego ducha zasięg dwóch, na pozór całkiem nie zgadzających się sił. Mianowicie, pragnienie, aby żyć, aby być pożytecznym dla braci na wygnaniu, oraz pragnienie śmierci, aby zjednoczyć się z moim Oblubieńcem."&lt;br /&gt;(Z listu do O.Benedykta 1.11.1920)&lt;br /&gt;"Gdybym przynajmniej raz mógł znaleźć odrobinę ulgi w jednym gorącym pragnieniu, aby opuścić to wygnanie i zjednoczyć się z Panem Jezusem. Lecz dzisiaj nie jest mi to więcej dane. Jestem szybko porywany, b żyć dla bliźnich i konsekwentnie, aby upajać się tymi cierpieniami, na które, nie mogąc się powstrzymać narzekam".&lt;br /&gt;(Z listu do O.Benedykta 1.01.1921)&lt;br /&gt;W intencji bliźnich zbliżających się do dnia "przejścia do Pana".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO - Boży plan będzie w nich wypełniony.&lt;br /&gt;"Zachęcam Cię w najsłodszym Panu, abyś stał się odważny. Bądź zupełnie pewny, że modlitwy wszystkich dusz przed Nim nigdy nie będą słabnąć. Bądź dobrej myśli, że dusze, które do nas należą, rozwijają się dobrze pod względem duchowym. Pan nadal w nich działa, a Jego Boży plan będzie w nich wypełniony". &lt;br /&gt;(Z listu do O.Benedykta 13.07.1916)&lt;br /&gt;O światło i wsparcie Ducha świętego w każdej sytuacji życiowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica WNIEBOWZIĘCIA - Twoje tęsknoty będą zaspokojone.&lt;br /&gt;"Bądź zadowolony z postępowania takiego, jakiego chce Pan Jezus. Boża łaska nigdy Cię nie opuści. Wszystko co dzieje się w Tobie i wokół Ciebie jest sprawą Pana Jezusa. Niech Boża łaska Cię prowadzi, gdzie i w jaki sposób zechce. Twoje tęsknoty będą zaspokojone". &lt;br /&gt;(Z listu O.Pio do O.Benedykta 30.04.1921).&lt;br /&gt;O łaskę wdzięczności wobec Boga i ludzi za wszelkie dobro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnica UKORONOWANIA - dusza odczuła obecność Pana Boga&lt;br /&gt;"Raz tylko czułem w najtajniejszej i najintymniejszej cząstce mego ducha coś tak delikatnego, że nie wiem, jak Ci można to wyjaśnić. Przede wszystkim ponieważ nie mogę nic widzieć, dusza odczuła obecność Pana Boga, a następnie - tak bym to powiedział - On tak bardzo zbliżył się do duszy, że ta spostrzegła, iż ją dotknął". &lt;br /&gt;(Z listu do O.Benedykta 8.03.1916)&lt;br /&gt;W intencji naszych rodziców, tych żyjących i tych zmarłych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-548217779058710115?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/548217779058710115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/rozaniec-z-ojcem-pio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/548217779058710115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/548217779058710115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/rozaniec-z-ojcem-pio.html' title='Różaniec z Ojcem Pio'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-8298369704960948860</id><published>2010-06-15T00:11:00.001-07:00</published><updated>2010-06-15T00:11:57.784-07:00</updated><title type='text'>Droga Krzyżowa z Ojcem Pio</title><content type='html'>Droga Krzyżowa &lt;br /&gt;Za Chrystusem razem z Ojcem Pio&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstęp: &lt;br /&gt;Panie Jezu, pragnę odprawić tę Drogę Krzyżową z takim uczuciem miłości, z jakim to czynił błogosławiony Ojciec Pio miłośnik Twego Krzyża. Chcę rozważać Twą wielką miłość dla nas, która wymagała aż tak wielkiej ofiary. Pragnę kształtować swoje życie w szkole krzyża i miłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja I &lt;br /&gt;Pan Jezus skazany na śmierć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.&lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Jestem tajemnicą dla siebie samego, a jeśli trwam, to jest tak dlatego, że dobry Bóg zarezerwował ostatnie i najpewniejsze słowo na tej ziemi tym, którzy sprawują władzę i nie ma wierniejszej normy postępowania niż wola i pragnienie przełożonego. Ufam temu kierownictwu jak dziecko w ramionach matki. Mam nadzieję i ufam Bogu, że nie błądzę, chociaż moje uczucie skłania mnie do uwierzenia, że wszystko jest możliwe". (Z listu do O.Augustyna 15.08.1916)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielokrotnie poddawano osądowi życie Twojego umiłowanego Syna w osobie Ojca Pio. Czynili to mali ludzie złej woli i wielcy tego świata. Niektórzy czynili to w Twoje imię, dla ocalenia czystości wiary i Twojego Kościoła. &lt;br /&gt;Wiem, że nie każdy osąd drugiego człowieka jest niesprawiedliwy, ale najbardziej bolesny jest dokonywany w imię praw Bożych opacznie rozumianych przez człowieka. Ciebie skazano by ocalić naród. Ojca Pio, by ocalić Kościół, czy Zakon. Dobry Jezu, daj mi siłę woli, bym miał odwagę bronić się przed wydawaniem wyroków, nie tylko na Ciebie, ludzi Kościoła, ale także na każdego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;Stacja II &lt;br /&gt;Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Ja również, podobnie jak te dusze, tęsknię, aby zakończyć moje życie, by przyjść z pomocą bliźniemu i dla chwały Bożej. (...) Mój Ojcze, jak ludzie obrażają Jezusa! Mrozi mi się krew na myśl, że tak wielka miłość Jezusa jest tak bardzo źle odwzajemniana. Na myśl o nienawiści ludzi wobec Chrystusa można by powiedzieć, że Jezus nigdy nie kochał. Jakże wiele wznoszę głos do Boskiego Ojca, prosząc go przez łagodność Jezusa i część należną Jego godnej uwielbienia Osobie." (Z listu do O. Augustyna 8.08.1913) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus dobrowolnie przyjmuje krzyż, a z nim ofiarę. Tę ofiarę Chrystus pragnie złożyć za Kościół. Biorąc krzyż na swe ramiona chce Jezus uświęcić każdy nasz codzienny krzyż. Wartość tego krzyża wzrasta w miarę, jak dobrowolnie chcemy go przyjąć, według zaleceń Chrystusa: &lt;br /&gt;"Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje" /Mt 16,24/. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja III &lt;br /&gt;Pan Jezus upada pod krzyżem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Co powinienem powiedzieć Ci o innych próbach, którymi Pan zechciał mnie doświadczyć? Ciemności, które spowijają duszę nieustannie rosną, coraz bardziej i jeszcze daleko, by spostrzec świt. Biedactwo widzi tylko postępującą noc. Dusza widzi Pana Boga jedynie z bardzo dużej odległości i widzi Go, jak się zasłania, nie umiałbym powiedzieć czym, lecz gdyby to mógł być obraz, do którego w jakiś sposób można by to porównać, to jest jakby podobny do tych mgieł, które unoszą się czasami rano w pobliżu rzeki, mgły są zbyt gęste, by zobaczyć nawet samą rzekę, która płynie pośród nich." (Z listu O.Pio do O.Benedykta 13.08.1913)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężki musiał być krzyż dla wyczerpanego Pana Jezusa. Zachwiał się pod nim i upadł na ziemię. Tylu obojętnych ludzi patrzy na to. Nikt nie udzielił mu pomocy. Każdy myślał o sobie. Chrystus pozostał sam pod krzyżem. Pospieszmy Jezusowi z pomocą, z miłości, która nas przynagla. Panie Jezu, przyjmij moją pomoc jako zadośćuczynienie za grzechy i spraw, aby chętnie przyjmował krzyże i przeciwności w intencji wynagrodzenia, a gdybym upadł, podźwignij mnie swoją łaska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja IV &lt;br /&gt;Pan Jezus spotyka Matkę Bolesną &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Mój Ojcze, uświadamiam sobie natychmiast, że jestem bardzo nieszczęśliwy, ponieważ wówczas czuję więcej niż kiedykolwiek, że nie jestem wolny. Łańcuchy, których nie widzę, ale czuję, trzymają mnie bardzo mocno przywiązanego do Jezusa i do Jego ukochanej Matki i to właśnie w tych momentach bardzo często płonę gniewem. Czuję, że krew obficie płynie do serca, a z niego do głowy, jestem kuszony, by krzyczeć im w twarz i nazwać Syna okrutnym, a Matkę tyranem. Ale, o, Boże! Nie panuję nad sobą. Spostrzegam się, że to są szaleństwa. Kiedy więc uda mi się opanować siebie i zastanowić się nad moim życiem, które nie jest z pewnością godne pozazdroszczenia, mam siłę, żeby oświadczyć, że nie zamieniłbym go nigdy za jakąkolwiek cenę, na wiele innych żywotów na tej ziemi. Chciałbym fruwać, aby zapraszać wszystkie istoty do kochania Jezusa, do kochania Maryi.&lt;br /&gt;Oto masz słaby opis tego, co dzieje się ze mną kiedy jestem z Jezusem i Maryją. Poza tymi chwilami staram się unikać wszystkich przyjemności." &lt;br /&gt;(z Listu do O.Augustyna 6.05.1913).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W łączności z Matką Niepokalaną chcę przeżywać każde spotkanie z Jezusem. spotkanie na drodze krzyżowej ma być wzorem mojego spotkania, zarówno przez słowo Boże, w Komunii św. czy przy każdym spotkaniu z bliźnim. W każdym upokorzonym człowieku Jezus cierpi.&lt;br /&gt;Maryja jest blisko cierpiącego Syna i uczy, jak patrzeć współczującym okiem na każde ludzkie cierpienie i nieszczęście, by zatriumfowała miłość. Przez boleść Jezusowego serca i zranionej miłości Niepokalanej Matki porusz, Panie, moje serce, abym przez szczery żal i pokutę ulżył Twemu cierpieniu i pocieszył Niepokalane Serce Matki Bolesnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja V &lt;br /&gt;Cyrenejczyk pomaga Jezusowi nieść krzyż. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Proszę o specjalną modlitwę (...) szczególnie za tego biednego... Cyrenejczyka"&lt;br /&gt;(Z listu do O.Benedykta 30.04.1921)&lt;br /&gt;"Czuję w głębi duszy, ze Bóg dał mi łaskę rozumienia cudzej niedoli a zwłaszcza wrażliwość na cięzki los biedaków. Wielkie współczucie, którym pała moja dusza na widok biedaka, rodzi w samym jej centrum gwałtowne i tak mocne pragnienie przyjścia mu z pomocą, ze gdybym był posłuszny poleceniom woli, musiałbym rozebrać się z własnej odzieży, aby go przyodziać" (Epist. I, 462 n.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba było przymuszać Szymona do pomocy Chrystusowi. Nie znalazł się nikt chętny, odważny ani ofiarny, nawet spośród uzdrowionych. Wszyscy odsunęli się od Niego, chociaż "On obarczył się naszym cierpieniem i dźwigał nasze boleści" (Iz 53).&lt;br /&gt;Panie Jezu, nie chcę się wymawiać od dźwigania mojego krzyża, czy będzie lekki i łatwy, czy będzie ciężki i przykry jak Twój. Tyś dał nam przykład. A "ochotnego dawcę Bóg miłuje". Chcę nie jak Szymon, lecz jak Franciszek, jak O.Pio, pomagać Ci w niesieniu Krzyża w bliźnich moich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja VI &lt;br /&gt;Św. Weronika ociera twarz Chrystusowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.&lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Jeśli wiem, że jakaś osoba jest udręczona na duszy i ciele, czegóż nie zrobiłbym dla niej u Chrystusa, aby zobaczyć ją wolną od strapienia. Gdyby Pan zezwolił mi, wziąłbym chętnie na siebie wszystkie jej cierpienia i wysłużone zasługi dla jej dobra po to, żeby zobaczyć ją znowu zdrową" (Epist. I, 1196)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta Niewiasta otarła Najświętsze Oblicze Jezusa. Na chuście odbił się obraz cierpień zadanych Mu przez złość ludzką. Chrystus pozostawił nam ten wizerunek, abyśmy rozważali ból zranionej miłości Bożej przez grzech. &lt;br /&gt;Postawa O.Pio wobec krzywdzących zarzutów, posądzeń i przykrości znoszonych dla miłości Chrystusa, jest delikatnym otarciem Jego Twarzy. &lt;br /&gt;Jezu, "najpiękniejszy z synów ludzkich" ! bolesna męka zniszczyła piękność Twoją. Ja zeszpeciłem grzechem piękno swej duszy ozdobionej Twoją Łaską. Tylko Ty, Zbawicielu możesz mi przywrócić jej poprzednie piękno. Uczyń to przez Sakrament Pokuty, o to Cię pokornie proszę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja VII &lt;br /&gt;Jezus upada po raz drugi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Ojciec Niebieski nadal pozwala mi uczestniczyć także fizycznie w cierpieniach swego Jednorodzonego Syna. Te cierpienia są tak ostre, że nie można ich rzeczywiście ani opisać ani sobie wyobrazić." (z listu do O.Benedykta 6.03.1917)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtórny upadek jest bardziej bolesny. Odnawiają się na nowo rany. Nowy ból przejmuje Zbawiciela. Słabną Jego siły. Bóg leży bezsilny w prochu ziemi. Ale w tej słabości doskonali się moc zwycięstwa dla mnie. &lt;br /&gt;Ojciec Pio wybrał pokorę, ubóstwo i posłuszeństwo, aby być blisko upokorzonego Chrystusa. Wiedział, że Chrystus powstanie, a ci, którzy uczestniczyli w Jego słabości, będą czerpać moc i siłę z Jego zbawczej męki. &lt;br /&gt;Najłaskawszy Zbawicielu, tyle razy przebaczyłeś mi, a ja na nowo popadałem w grzechy. Przez Twój powtórny upadek udziel mi przebaczenia i łaski nawrócenia oraz wytrwania w dobrym. Daj cnotę pokory, abym w pokusach zawsze uciekał się do Ciebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja VIII &lt;br /&gt;Jezus pociesza płaczące niewiasty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.&lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Ledwie miałem siłę, aby skierować to błaganie do Pocieszycielki Strapionych: "Matko Miłosierdzia, zlituj się nade mną! Ty musisz zrozumieć, moja droga Matko, że jeśli postąpiłem w ten sposób, zrobiłem to jedynie z posłuszeństwa!" Zaledwie wysłałem tę krótką modlitwę do nieba, która wypłynęła prosto z serca, a już poczułem, że moje serce zadrżało i z tego powodu prawie straciłem głowę. Lody zostały złamane. Pocieszycielka strapionych była razem z Synem, (...)" (Z Listu do O.Augustyna 5.05.1913)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wdzięcznością przyjmuje Jezus okazane Mu współczucie. Chociaż jest ono wyrazem bezsilności ludzkiej, jednak na drodze cierpienia staje się ono bezcennym pokrzepieniem. Pan Jezus zarazem delikatnie poucza płaczące niewiasty, aby płakały raczej nad grzesznikami - sprawcami Jego cierpień. &lt;br /&gt;Jezu, Zbawicielu mój, opłakuję grzechy swoje i błędy dlatego, że Ciebie obraziłem. Wiem jednak, żeś jest Miłością. Do Ciebie się więc uciekam i pragnę życiem potwierdzić hasło: "Wykluczam wszelki grzech, który sprzeciwiał się miłości". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja IX &lt;br /&gt;Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Moje duchowe próby wzmagają się nieustannie. Ale chwała niech będzie Bogu - nawet wśród tych prób, On nie pozwala, aby dusza się zagubiła. Cierpi się, ale mam pewność, że wśród cierpienia i nieprzeniknionych ciemnosći, w których mój duch jest ciągle pogrążony, nie słabnie moja nadzieja" (Z listu do O.Augustyna 24.07.1917).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci upadek jest dowodem zupełnego wyczerpania. Jezus traci siły a ciężar krzyża i ogrom panoszącego się zła powala Go na ziemię. Chrystus wziął wszystkie grzechy na siebie, nawet te najcięższe. Chce za wszystkie odpokutować, choć pod ich ciężarem upada. &lt;br /&gt;Przez Twój bolesny upadek, Jezu, dodaj mi sił, abym zwyciężał względy ludzkie i moje złe skłonności, a z bojaźnią strzegł skarbu Twej łaski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja X &lt;br /&gt;Jezus z szat obnażony &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Widzę siebie zmuszonego, aby nadal żyć wśród tego całkowitego opuszczenia, kiedy w każdej chwili byłoby pożądane, bym umarł, jakaż by-łoby to ulga dla dręczącego życia, którym żyję. Niestety!... Mój Boże! Mój Boże! Czemuś mnie opuścił? Nie znam zupełnie innego krzyku z otchłani goryczy mego serca, gdzie spostrzegam siebie jako potępionego. Nadaremne były moje skromne wysiłki, aby wytrzymać wbrew tej strasznej spiekocie. Jestem pozbawiony życia, nie mogę dłużej wytrzymać. Jest to naglące, gdyż powinienem żyć przy Tobie, w Tobie, z Tobą albo inaczej umrę. O, życie i śmierć! Moja godzina jest przerażająca i nie wiem, Mój Ojcze, jak mogę iść dalej, a kto wie, jak długo ta straszna godzina trwać będzie." (Z listu do O.Benedykta 27.07.1918)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdejmując z Jezusa szaty pozbawiono Go prawa, które szanuje godność ludzką. Nawet w obliczu śmierci nie oszczędzono Najniewinniejszego z ludzi. W tym obnażeniu okazało się wielkie dostojeństwo człowieka, jego nieśmiertelnej duszy stworzonej na podobieństwo Boże, której złość ludzka nie potrafi zeszpecić. &lt;br /&gt;Naucz mnie, Panie, szanować godność ludzką a nie szaty. Stwórz we mnie nowe, czyste oczy, czystą myśl i serce, abym w zachowaniu się w stosunku do człowieka myślą , wzrokiem czy dotykiem - pamiętał, że jest on odkupiony najdroższą Krwią Jezusa i że może przebywać w nim Bóg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja XI &lt;br /&gt;Jezus przybity do krzyża. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Czuję cały ciężar samotności. Chciałbym znaleźć kogoś będącego w stanie przyjąć wszystkie utrapienia, które gromadzą się w moim duchu. Lecz, Mój Ojcze, gdzie go znaleźć? Czuję się całkowicie osamotniony w walce w dzień i w nocy i nie widzę niczego, tylko rękę Boga, która ciąży coraz bardziej nade mną. Wydaje mi się, że Bóg odsunął się całkowicie i pozostawia mnie, abym nie doświadczył niczego, lecz tylko mojej krańcowej nędzy". (List do O.Benedykta z Pietrelcina 4.12.1916)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozciągnięto Jezusowi ręce i nogi i przybito je gwoźdźmi do krzyża. Trysnęła krew. Ogromny ból przeniknął całe ciało i duszę. Okrutne traktowanie przez katów i szyderstwa tłumu Jezus w milczeniu zniósł.&lt;br /&gt;Ojciec Pio mógł powtórzyć słowa Pawłowe: "Ja stygmaty Pana Jezusa na własnym ciele noszę". I "razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję ale, żyje we mnie Chrystus" (Gal 2, 19).&lt;br /&gt;Jezu najposłuszniejszy, poddajesz się dobrowolnie katom, aby do końca wypełniać wolę Ojca. Spraw, Panie, abym i ja zawsze wypełniał wolę Bożą. Niech moje serce przylgnie do Twoich ran, aby stamtąd czerpać siłę do poddania się Twojej woli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja XII &lt;br /&gt;Jezus na krzyżu umiera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Mój Ojcze, noc staje się zawsze coraz głębsza, burza ciągle coraz gwałtowniejsza, walka ciągle coraz bardziej bezlitosna, a wszystko grozi zatopieniem biednej łódki mego ducha. Żadne pocieszenie nie dociera do mej duszy. Stałem się zupełnie ślepy. Widzę tylko jasno, jeśli to można nazwać widzeniem, moją nicość z jednej strony, a z drugiej, dobroć i wielkość Boga. Widzę Boga we mnie samym i odczuwam coraz większe Jego pragnienie, będąc dalekim od zaspokojenia mego pragnienia. Widzę Boga otoczonego gęstymi mgłami i te z każdym dniem stają się coraz gęstsze.&lt;br /&gt;Niestety! Kiedy nadejdzie chwila, w której objawi się moim oczom? Kiedy Boskie Słońce zaświeci we mnie? Czy mogę i muszę mieć nadzieję, że zobaczę to Słońce, czy raczej mam pozostać na zawsze pogrążony w tej nieprzeniknionej ciemności?" (Z listu do O.Augustyna 11.09.1916)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ołtarzu krzyża zawisło zbawienie świata. Chrystus został podwyższony, aby wszystkich przyciągnąć do siebie. Z krzyża prosi o przebaczenie dla nas. Łotrowi Obiecuje raj. Ludziom oddaje swoją Matkę. " W ręce Ojca oddaje ducha swego", wkraczając w bramy śmierci.&lt;br /&gt;Tam czekają Nań otwarte ramiona Ojca. Ta śmierć staje się początkiem nowego życia. &lt;br /&gt;Ojciec Pio wierzył, że śmierć to początek życia i szczęścia w Bogu. Do tego momentu tęsknił i wzdychał. Śmierć z Bogiem i w Bogu nie może być straszna. Ukochany Zbawicielu mój, czczę Twój krzyż, na którym umarłeś dla mnie, aby mi wysłużyć łaskę przyjaźni Bożej i życia wiecznego. Pomóż mi zachować ją przez całe życie, abym stanąwszy kiedyś na progu własnej śmierci mógł ją Tobie okazać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja XIII &lt;br /&gt;Pan Jezus zdjęty z krzyża. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie.&lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Mój Boże!... Czym na tym świecie jest ten mój stan?... Mój Ojcze, wydaje mi się daremne, by wzywać Twej pomocy, kiedy śmierć jest śmier-cią, a tu jest mowa o zmartwychwstaniu już rozłożonych zwłok. Chcę cier-pieć. To jest moje pragnienie, lecz obym wiedział jak cierpieć i stawić w spokoju czoła mojej porażce, mojemu. opuszczeniu przez Boga, jako słusznej i odpowiedniej karze za moją niewierność. Widzę siebie takim, jaki jestem, a ta świadomość sprawia, że uznaję siebie za nie zasługującego na żadną opiekę ani ludzką ani Boską. Staczam się każdego dnia w straszną przepaść mojej ohydy i tutaj dochodzę do zro-zumienia tego, co mi się należy." (Z listu do O.Benedykta 27.07.1918)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już "wykonało się" wszystko do końca. Spełniły się proroctwa. Jezus pozostał na krzyżu. pozwolił się zdjąć z krzyża swoim przyjaciołom i uczniom, którzy Jego ciało oddali Matce Bolesnej. &lt;br /&gt;Za przyczyną Matki Bolesnej proszę Cię, Jezu, o łaskę wytrwania w moim powołaniu do końca. W nagrodę za wierność powołaniu udziel mi daru sumiennego spełniania swych obowiązków. A kiedy stanę u kresu mego życia, wyjdź mi na spotkanie z Twoją Matką Najświętszą i przyjmij mnie do Królestwa Twego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stacja XIV &lt;br /&gt;Pan Jezus złożony w grobie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Kłaniamy się Ci, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie. &lt;br /&gt;W. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* słowa O.Pio:&lt;br /&gt;"Niech będzie zawsze chwała i dziękczynienie Panu Jezusowi, kiedy zabija i kiedy wskrzesza, ponieważ to jest znowu dla Jego chwały i dla naszego dobra. (...) (list 26.03.1918)&lt;br /&gt;"O, Moje Dobro, gdzie się znajdujesz? Błąkam się daleko od Twoich śladów i nie jestem w stanie znaleźć Cię ponownie, ponieważ przyjąłeś ochoczo całkowita ofiarę, która ci złożyłem. (...) Powierzam się Tobie i mam nadzieję, że będziesz strzegł wszystkiego co moje, całkowicie pogodzonego z najbardziej rozdzierającą utratą miłości" (Z listu do O.Benedykta 4.06.1918).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka Najświętsza i grono przyjaciół pomogło złożyć ciało Jezusa do grobu. Odszedłeś, Jezu, na krótki czas, bo Twój grób - to tylko brama do chwalebnego zmartwychwstania. &lt;br /&gt;Z grobu Chrystusowego ukazuje się nowa wartość życia. Św. Paweł zawoła: "Utrapienia tego życia nie są godne przyszłej chwały która się w nas objawi". Warto się więc potrudzić. &lt;br /&gt;Matko Najboleśniejsza, u grobu Twego Syna wyproś mi tę łaskę, aby każda moja Komunia św. była wynagrodzeniem Panu Jezusowi za zimny grób. Przygotuj moje serce na każdorazowe przyjęcie Boga i pomóż mi żyć bez grzechu, czekając na spełnienie wielkiej nadziei twojego Syna: "Ja go wskrzeszę w dzień ostatni". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakończenie &lt;br /&gt;Ojcze przedwieczny, przyjmij tę Drogę Krzyżową jako zadośćuczynienie za grzechy moje. Niech pamięć na Krew, Rany i Boleści Twojego Syna będzie dla mnie bodźcem do pokuty i przestrogą przed nowym grzechem. Ofiaruję to rozważanie w intencji nawrócenia grzeszników, za Kościół Święty, a uzyskany odpust ofiaruję za dusze czyśćcowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W intencji Ojca świętego: Ojcze nasz...,&lt;br /&gt;Wierzę w Boga..., &lt;br /&gt;Któryś za nas cierpiał rany ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opr. br. Bogusław Piechuta OFMCap&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-8298369704960948860?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/8298369704960948860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/droga-krzyzowa-z-ojcem-pio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8298369704960948860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8298369704960948860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/droga-krzyzowa-z-ojcem-pio.html' title='Droga Krzyżowa z Ojcem Pio'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-406401397337712849</id><published>2010-06-14T08:44:00.000-07:00</published><updated>2010-06-14T08:45:59.640-07:00</updated><title type='text'>Uzdrowienia</title><content type='html'>Pewien pan z Foggii we Włoszech w 1919 roku miał 62 lata i chodził podpierając się dwoma laskami. Wypadł kiedyś z wozu i złamał obydwie nogi. Lekarze nie byli w stanie mu pomóc. Po spowiedzi Ojciec Pio powiedział mu: „Wstań i idź! Wyrzuć te laski.” Mężczyzna posłuchał go i ku zdumieniu obecnych tam ludzi zaczął chodzić samodzielnie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne niezwykłe zdarzenie miało miejsce w 1919 roku w San Giovanni Rotondo. Pewien młody człowiek miał wtedy 14 lat. W wieku czterech lat zachorował na tyfus, co, jako efekt uboczny, wywołało skrzywienie kręgosłupa. Po spowiedzi Ojciec Pio dotknął go swoimi świętymi rękoma. Nagle chłopiec wstał a zniekształcenie kręgosłupa znikło.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grazia byłą 29-cio letnią chłopką niewidomą od urodzenia. Chodziła do kościoła w klasztorze aby spotykać Ojca Pio. Pewnego razu Ojciec Pio zapytał ją czy chciałaby widzieć. „Oczywiście!” odpowiedziała, „ale nie za cenę czyjejś szkody.” „Wyzdrowiejesz!” powiedział Ojciec Pio, i wysłał ją do Bari, gdzie mieszkał świetny okulista, będący mężem znajomej Ojca Pio. Niestety, lekarz po zbadaniu oczu pacjentki powiedział swojej żonie: ”Nie ma szans na wyleczenie tej dziewczyny! Ojciec Pio może wyleczy ją jakimś cudem, ale muszę wysłać ją z niczym.” Żona jego jednak uparcie prosiła: „Jeżeli Ojciec Pio przysłał ją do ciebie spróbuj przynajmniej zoperować jej jedno oko.” Lekarz uległ i zoperował obydwoje oczu. Operacja okazała się sukcesem, Grazia przejrzała! Gdy wróciła do San Giovanni Rotondo pobiegła do klasztoru i uklęknęła przed Ojcem Pio. Zakonnik rozkazał jej wstać, ona zaś powiedziała „pobłogosław mnie Ojcze”. Pio pobłogosławił ją, lecz ona ciągle nie wstawała. Gdy była niewidoma, Ojciec Pio błogosławił ją znakiem krzyża kreślonym na czole, więc Ojciec Pio powiedział: „Jakże mam cię błogosławić? Wiadrem wody wylanym na głowę?”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta opowiadała: W 1947 roku miałam 38 lat i chorowałam na raka jelita. Nowotwór został rozpoznany na prześwietleniu i lekarze zdecydowani byli na operację. Zanim poszłam do szpitala chciałam odwiedzić San Giovanni Rotondo by spotkać się z Ojcem Pio. Mój mąż, córka i jej przyjaciółka zabrali mnie do niego. Pragnęłam się wyspowiadać i porozmawiać z Ojcem Pio o swojej chorobie, lecz okazało się to niemożliwe. Mąż powiedział o moim problemie jednemu z zakonników. Ten był tak poruszony, że obiecał przekazać wszystko Ojcu Pio. Wkrótce powiedziano mi abym udała się do korytarza, którym będzie przechodził Ojciec Pio. Przeszedł on przez tłum ludzi, ale jego uwaga skupiona była na mnie. Zapytał dlaczego jestem tak zdenerwowana i powiedział że chirurg, którego wybrałam postąpi słusznie w moim przypadku. Potem dodał mi otuchy i obiecał że będzie się modlić za mnie. Byłam niezmiernie zaskoczona. Nie znał on mojego chirurga i nikt nie mówił mu z kim rozmawiać o mojej sprawie. Ojciec Pio zachowywał się jednak jakby dobrze znał zarówno mnie jak i mojego lekarza. Udałam się na operację spokojna i pełna nadziei. To właśnie lekarz był pierwszym, który wspomniał o cudzie. Wyciął mi wyrostek robaczkowy nie znajdując śladów nowotworu wyraźnie widocznego na wcześniejszych zdjęciach rentgenowskich. Chirurg ten nie wierzył w Boga, ale od tego czasu powiesił krzyże w każdym pomieszczeniu szpitala. Dalsze badania nie wykazywały śladów raka. Po krótkiej rekonwalescencji powróciłam do San Giovanni Rotondo by znów zobaczyć Ojca Pio. Świątobliwy zakonnik przechodził właśnie do zachrystii, gdy nagle zatrzymał się i uśmiechnął do mnie mówiąc: „Któżby się spodziewał? Znów tu jesteś!” i podał mi rękę, którą ucałowałam z oddaniem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien pan opowiada: Moje lewe kolano było spuchnięte i czułem silny ból w tej części nogi. Lekarz powiedział że to poważna sprawa i przepisał długą serię zastrzyków. Zanim rozpocząłem kurację chciałem zobaczyć Ojca Pio. Po spowiedzi powiedziałem mu o moim kolanie i poprosiłem o modlitwę. Gdy wyjeżdżałem z San Giovanni Rotondo tego popołudnia nie czułem już bólu. Zacząłem przyglądać się kolanu i nie mogłem znaleźć opuchlizny. Obie nogi funkcjonowały znakomicie, więc pobiegłem do Ojca Pio by mu podziękować. Powiedział: „Nie dziękuj mnie, lecz Bogu!”, i dodał z uśmiechem: „Poradź swojemu lekarzowi, żeby sam wziął te zastrzyki.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna kobieta mówi: Byłam w ciąży w 1952 roku i wszystko wyglądało normalnie do połogu, kiedy zaczęły się problemy. Mój syn urodził się z komplikacjami, a ja potrzebowałam transfuzji. W pośpiechu pracownicy szpitala podali mi niewłaściwą krew. Mam grupę zero, lecz dano mi grupę A. Konsekwencje były bardzo poważne: Silna gorączka, konwulsje i przewężenie dróg oddechowych. Zawołano nawet księdza by dał mi ostatnie namaszczenie i komunię musiał podać mi z wodą bo nie byłam w stanie już przełykać. Gdy moja rodzina odprowadzała księdza przez chwilę zostałam sama. Ukazał mi się wtedy Ojciec Pio ze stygmatami na dłoniach. Powiedział: „Jestem Ojciec Pio, nie umrzesz! Powiedzmy teraz razem „Ojcze nasz” a w przyszłości przyjedź do San Giovanni Rotondo by się ze mną spotkać”. Kilka minut wcześniej byłam na pograniczu śmierci a w rezultacie tego objawienia wstałam z łóżka. Gdy moi bliscy wrócili zastali mnie pogrążoną w modlitwie. Poprosiłam ich żebyśmy pomodlili się razem i powiedziałam im o swojej wizji. Zaczęliśmy się modlić i czułam się coraz lepiej. Wszyscy lekarze uświadomili sobie że miał tam miejsce cud. Po kilku miesiącach pojechałam do San Giovanni Rotondo by podziękować Ojcu Pio. Spotkałam się z nim i podał mi dłoń do ucałowania. Gdy dziękowałam mu poczułam aromat, z którego słynął.  Powiedział: „Otrzymałaś cud w darze lecz nie dziękuj mnie. Święte Serce Jezusa posłało mnie bym cię uratował ponieważ poświęciłaś się Mu w modlitwie i uczestniczyłaś w dziewięciu mszach pierwszopiątkowych.”&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna pani opowiedziała: „W roku 1953 przeszłam medyczne testy i prześwietlenia w związku z bólami w brzuchu.  Okazało się, że sytuacja jest poważna i konieczna jest natychmiastowa operacja. Przyjaciółka, której zwierzyłam się z moich problemów, poradziła mi aby napisać list do Ojca Pio z prośbą  o modlitwę i pomoc.  Gdy tak zrobiłam, otrzymałam odpowiedź, w której Ojciec Pio pisał aby ze spokojem iść do szpitala, i że będzie się za mnie modlił.  W szpitalu, tuż przed planowaną operacją, powtórzono testy i prześwietlenia.  Jakież było zdziwienie tych samych lekarzy, gdy stwierdzili u mnie nieobecność uprzednio diagnozowanej poważnej choroby.  Przez czterdzieści lat ciągle dziękuję Ojcu Pio za okazaną mi pomoc.  Wiem że on nigdy nie odmawia swej cudownej pomocy nikomu kto o nią poprosi.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z opowieści pewnej pani: „W 1954 roku mój ojciec, pracownik kolei, zachorował na dziwną chorobę bezwładności nóg. Miał wtedy 47 lat. Wielu lekarzy próbowało mu pomóc bez skutku i po dwóch latach wyglądało, że będzie zmuszony pójść na rentę. Ponieważ czuł się coraz gorzej, mój wuj zasugerował odwiedziny w San Giovanni Rotondo, gdzie mieszkał zakonnik obdarzony przez Boga wieloma darami. Z pomocą wujka ojciec mój dotarł po wielu trudach do San Giovanni Rotondo. Tam zauważył go Ojciec Pio i zawołał “Dajcie podejść temu kolejarzowi!” chociaż skądże Ojciec Pio miał wiedzieć cokolwiek o moim ojcu. Tak czy owak, spotkali się i rozmawiali przez kilka minut. Później Ojciec Pio położył dłoń na ramieniu mego ojca pocieszając go z uśmiechem. Po rozmowie ojciec zorientował się że został uzdrowiony. Wziąwszy kule by wyjść zdał sobie sprawę, że ich nie potrzebuje, wujek szedł za nim w kompletnym zaskoczeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden pan z Puglii w południowych Włoszech był znanym w okolicy ateistą. Sławna była jego zaciekłość w zwalczaniu religii katolickiej. Jego żona była katoliczką, lecz zabronił jej chodzić do kościoła i wspominać o Bogu ich dzieciom. W 1950 roku zachorował. Lekarze postawili diagnozę - dwa nowotwory: mózgu i skóry za uchem. Nie pozostawiono mu żadnej nadziei, tak mówił: “Wzięto mnie do szpitala w Bari, bardzo bałem się bólu i myślałem o śmierci. Strach spowodował, że zacząłem się modlić. Nie modliłem się od dziecka. Przeniesiono mnie ze szpitala w Bari do Mediolanu na operację. Lekarz, który mnie odwiedził powiedział, że operacja będzie trudna i może się nie powieść. W nocy, gdy leżałem w mediolańskim szpitalu przyśnił mi się Ojciec Pio. Podszedł by dotknąć mojej głowy i powiedział: “Nie martw się, wyzdrowiejesz.” Następnego ranka czułem się lepiej! Lekarze nie mogli uwierzyć w poprawę mojego samopoczucia i byli przekonani, że operacja jest nadal potrzebna. Ze swojej strony, byłem przerażony operacją i uciekłem ze szpitala dosłownie kilka minut przed zabraniem mnie na salę operacyjną. Ukryłem się w domu członka rodziny mieszkającego w Mediolanie, gdzie nocowała moja żona. Kilka dni później poczułem ból i wróciłem do szpitala. Lekarze z niechęcią wzięli mnie spowrotem pod opiekę. Zdecydowali że konieczne jest powtórzenie badań przed operacją. Po analizie wyników byli niezmiernie zdumieni nie znajdując śladów nowotworu. Ja byłem zdumiony z innego powodu – podczas testów czułem zapach fiołków i wiedziałem, że to znak obecności Ojca Pio. Zanim opuściłem szpital poprosiłem o rachunek za usługi lekarskie, ale doktor powiedział: “Nic nie zrobiłem żeby cię uleczyć, więc nie ma za co płacić.” Po powrocie do domu wybrałem się do San Giovanni Rotondo by podziękować Ojcu Pio. Byłem pewny, że to on mnie uzdrowił. Gdy dotarłem do klasztoru znów poczułem ból, był tak silny, że zemdlałem! Dwóch ludzi przeniosło mnie pod konfesjonał Ojca Pio. Gdy go zobaczyłem powiedziałem “Mam pięcioro dzieci i jestem bardzo chory, ratuj mnie ojcze, ratuj moje życie.” On odpowiedział – “Nie jestem Bogiem czy Jezusem Chrystusem, jestem zwykłym zakonnikiem, nie lepszym niż inni zakonnicy, może nawet gorszym. Nie czynię cudów!” Ja nadal rozpaczałem: “Proszę ojcze, ratuj mnie.” Ojciec Pio zwrócił oczy ku niebu i zobaczyłem że jego usta poruszają się w modlitwie. W tym momencie poczułem ten sam zapach fiołków co w szpitalu. Ojciec Pio powiedział: “Idź do domu i módl się! Ja też się za ciebie pomodlę! Wyzdrowiejesz!”. Wróciłem do domu ból zniknął na zawsze.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden mężczyzna powiedział, w 1950 r. moją teściową zabrano do szpitala na operację. Miała nowotwór lewej piersi. Koniecznym było również zoperowanie jej prawej piersi kilka miesięcy później, z powodu licznych komórek rakowych w jej organizmie. Lekarze oświadczyli, że nie będzie mogła żyć dłużej niż 4 miesiące. W Mediolanie ktoś powiedział nam o Ojcu Pio i jego cudach. Natychmiast pojechałem do San Giovanni Rotondo i czekałem na moją kolej spowiedzi. Poprosiłem Ojca Pio o pomoc dla mojej teściowej i jej uzdrowienie. On westchnął dwa razy głęboko i powiedział: "Musimy się modlić, każdy musi się modlić. Ona wyzdrowieje!" I tak się stało! Moja teściowa wyzdrowiała po operacji i pojechała do San Giovanni Rotondo, aby osobiście podziękować Ojcu Pio. On uśmiechając się powiedział: "Idź w pokoju moja córko! Idź w pokoju!" Matka mojej żony żyła jeszcze przez 19 lat, a nie 4 miesiące, jak oświadczyli wcześniej lekarze. Wszyscy razem dziękujemy Ojcu Pio od wielu lat.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inny cud Ojca Pio został uznany jako trwały. Dotyczy on człowieka pracującego na kolei w Toskanii, który umarł w 1983 r. mając 70 lat. Powiedział: "Jestem żyjącym wyzwaniem dla nauki!"  W 1945 r. mieszkał niedaleko Sieny. Miał żonę i syna. Dozorował instalacje elektryczne na kolei. Wczesnym rankiem, 21 maja, jadąc do pracy na motocyklu uległ wypadkowi zderzając się z ciężarówką. Zabrano go do szpitala i lekarze stwierdzili pęknięcie czaszki, pękniecie błony bębenkowej w lewym uchu, kilka złamanych żeber oraz pięć złamań lewej nogi. W kilka dni po wypadku lekarze wciąż nie byli pewni, czy będzie żył. Okres rekonwalescencji przebiegał dobrze, ale z jego nogą wciąż były kłopoty. Lekarze nie potrafili jej wyleczyć. Był zabierany od jednego szpitala do drugiego w celu ustalenia dobrej terapii. Trafił do Szpitala Ortopedycznego w Sienie, gdzie leczono go przez jeden rok. Potem pojechał do Szpitala Rizzoli w Bolonii. Po kilku operacjach poprawił się stan jego kości udowej, ale ogólnie, z powodu jeszcze innych problemów, jego noga była zupełnie sztywna. Doktorzy powiedzieli, że miał włókniste zesztywnienie w stawie w lewej nodze i nie byli w stanie jej wyleczyć. Ponadto rany pooperacyjne również się nie goiły. Podejmowano kilka prób zespolenia nogi, ale niestety bez sukcesu. W tej sytuacji lekarze ze Szpitala Ortopedycznego w Sienie zdecydowali wypróbować jeszcze jeden sposób. Postanowili zespolić nogę, pod znieczuleniem, przy użyciu urządzenia Zuppinger'a. Niestety ta ostatnia próba, zakończyła się również bez sukcesu...i na dodatek ponownie została złamana jego kość udowa. Także przez kolejne 2 miesiące musiał leżeć w gipsie. Na początku 1948 r. został wypisany ze szpitala w Sienie jako przypadek nieuleczalny. Liczył się z faktem, że może mieć sztywną nogę do końca życia. Jednak w wieku 35 lat nie chciał się poddawać. Zdecydował się spotkać z innymi lekarzami, z ciągłą nadzieją na wyzdrowienie. Za wszelką cenę chciał uniknąć kolejnej operacji. Był bardzo zmęczony i smutny z powodu złego stanu zdrowia, nie gojących się ran. W chwilach desperacji nie chciał nikogo widzieć, nie chciał dłużej żyć. Całą złość wyładowywał na żonie, która go wspierała. Używał kul przy chodzeniu, nie był jednak w stanie przejść kilku metrów. W końcu obie nogi mu zesztywniały i pokryły się bolącymi ranami. Często usiłował zrobić coś samodzielnie, ale z reguły mu się to nie udawało. Płakał, przeklinał, bluźnił Bogu i ludziom. Jego żona była wierząca, on niestety nie. Kiedy chodziła do kościoła,  nie był z tego zadowolony. W wielkiej złości ją obraził i doprowadził do płaczu. Pewnego razu przybył do jego parafii jeden zakonnik z wykładami. Ten dowiedział się o tym człowieku i jego stanie zdrowia. Zakonnik chciał się spotkać z nim i jego żoną dla dodania otuchy. Po spotkaniu powiedział jeszcze żonie:  "Dlaczego nie zabierzesz męża do San Giovanni Rotondo, do Ojca Pio, do Zakonnika, który czyni cuda?". Kiedy żona powtórzyła mu słowa kapłana, człowiek ten zaczął się ironicznie śmiać i znieważać Ojca Pio.  Żona nie chciała stracić tej szansy i zdecydowała się pisać listy do Ojca Pio, jednak nie dostawała odpowiedzi. Potem zaczęła nakłaniać chorego męża, aby spełnił jej prośbę i udał się do San Giovanni Rotondo. Kondycja męża była coraz gorsza, uświadomił sobie, że jego życie zbliża się do końca. Zdecydował się pojechać. Podróż pociągiem była bardzo ciężka. Kiedy wchodził do wagonu, czuł okropny ból nogi. Pierwszy przystanek był w Rzymie, następny w Foggii. W celu dotarcia do San Giovanni Rotondo, należało wsiąść do autobusu w Foggii, który odjeżdżał wczesnym rankiem. Małżonkowie zdecydowali się spędzić noc w hotelu. Kiedy mężczyzna męcząc się szedł przez dworzec, w pewnym momencie upadł...Zorientowano się, że on również był pracownikiem kolei i zaproponowano mu nocleg w jednym z pokoi na dworcu. On wraz z rodziną przyjął tą propozycję. Wczesnym rankiem następnego dnia razem z żoną i synem wsiedli do autobusu jadącego do San Giovanni Rotondo. Autobus zatrzymał się 2 kilometry od niewielkiego kościółka. W tamtym czasie drogi nie były asfaltowane. Mężczyzna nie wiedział, jak mógł bez problemu dojść do tego kościółka. Jak tylko tam dotarł usiadł trochę wyczerpany. Nigdy przedtem nie widział fotografii Ojca Pio, nie mógł zatem go rozpoznać. W kościele było wielu zakonników. W pewnym momencie zobaczył jednego, który był najbliżej i spowiadał pewną kobietę. Zasłona ukrywająca księdza była odsłonięta. Zakonnik patrzył w dół, a jego ręce były ukryte w rękawach habitu. Kiedy podniósł rękę, by pobłogosławić kobietę, mężczyzna zobaczył, że ten ksiądz nosił szczególne rękawiczki, które odsłaniały tylko place. W tym momencie Ojciec Pio dostrzegł mężczyznę i popatrzył na niego przez kilka sekund. Pod wpływem tego spojrzenia, ciało mężczyzny zaczęło się trząść, jak przy nagłym porażeniu prądem. W kilka minut później Ojciec Pio zakończył spowiedź i wyszedł z konfesjonału. Jeszcze tego samego dnia, po południu o godz. 4 mężczyzna wraz z rodziną ponownie wrócił do kościoła. Syn wprowadził go, kiedy Ojciec Pio spowiadał. Mężczyzna musiał chwilę poczekać na swoją kolej. Kiedy zbliżył się do konfesjonału i zaczął mówić, Ojciec Pio przerwał mu i sam przytoczył jego życie, powiedział o jego zachowaniach i trudnym  charakterze. Mężczyzna był pod całkowitym wpływem słów Zakonnika i zapomniał o swojej nodze i problemach. Kiedy Ojciec Pio podniósł rękę do błogosławieństwa, mężczyzna poczuł ten sam wstrząs, jaki czuł również parę godzin wcześniej. Bez zwracania uwagi na chore kolano, uklęknął i przeżegnał się. Później wstał, wziął kule w ręce i odszedł od konfesjonału bez problemu. Jego żona zwróciła uwagę na odmienioną twarz męża. Powiedziała: "Jaką masz piękną twarz". Zatrzymali się chwilę i pomodlili razem. Dopiero, kiedy wychodzili z kościoła żona zauważyła w pełni co się stało, powiedziała: "Józefie, ty chodzisz!" Mężczyzna się zatrzymał i zauważył, że kule trzyma w rękach i nie musi się nimi podpierać. To była prawda, mógł normalnie chodzić o własnych siłach i bez bólu, a jego syn powiedział:  "Tatusiu...ty nawet klęczałeś przed Ojcem Pio!". Mężczyzna mógł w pełni się poruszać bez problemu i bólu. Zobaczył swoje nogi, z których poznikały rany. Widział jedynie suche  blizny. Był uzdrowiony. Zaczął bardzo płakać. Jego droga do domu, była wyrazem głębokiej radości bowiem, gdziekolwiek się zatrzymał, wszędzie opowiadał o swoim cudownym uzdrowieniu. Udał się również do Szpitala Ortopedycznego w Sienie na wizytę. Lekarze byli wstrząśnięci. Nie mogli uwierzyć, że człowiek ten tak dobrze funkcjonuje, i że zaczął  pracować. Ponadto, prześwietlenie wykazało, że kondycja nogi jest taka, jak przed uzdrowieniem, czyli z medycznego punktu widzenia, nie mógłby dalej chodzić. Włókniste zesztywnienie stawu dalej występowało i teoretycznie mógłby mieć problemy z poruszaniem się, a jednak chodził zupełnie normalnie. Jego przypadek był pokazywany na konferencji medycznej w Rzymie. Odwiedzali go liczni naukowcy z całego świata. Każdy z nich był bardzo zdumiony i zadziwiony tym, co widział.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siostra Pagani powiedziała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Planowałam podróż, aby zobaczyć Ojca Pio ponownie lecz przed wyjazdem chciałam odwiedzić Brata Giancarlo. Był to ksiądz z mojego miasta, który był w szpitalu z powodu raka płuc. Pacjent prosił mnie, aby go rekomendować zakonnikowi: "Wspomnij Ojcu o mojej chorobie."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przybyłam do St. Giovanni Rotondo, wraz z innymi osobami, pozwolono mi stanąć w korytarzu klasztoru. Ojciec Pio przechodził korytarzem. Byłam pochłonięta swoimi myślami, gdy przybył Ojciec Pio. Podał mi rękę, którą mogłam pocałować, rozmawiałam z nim przez chwilę. Ojciec powiedział: "Czy są jeszcze inne rzeczy, o których chciałabyś mi powiedzieć?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam zdziwiona tym pytaniem, lecz natychmiast powiedziałam: "Ojcze! Nasz ksiądz jest chory na raka. On czeka na kilka słów od ciebie."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Pio odpowiedział: "Cóż, jeśli Bóg żąda od niego śmierci, to czego on chce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ojcze on chce wyzdrowieć."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty pozostał kilka minut w ciszy a potem powiedział: "W porządku, to nie jest problem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wracałam do domu dowiedziałam się, że Brat Giancarlo opuścił szpital. Pojechałam do niego i wyjaśniłam mu co usłyszałam od Ojca Pio.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-406401397337712849?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/406401397337712849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/uzdrowienia.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/406401397337712849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/406401397337712849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/uzdrowienia.html' title='Uzdrowienia'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-499280295132712974</id><published>2010-06-14T08:42:00.000-07:00</published><updated>2010-06-14T08:44:15.085-07:00</updated><title type='text'>Modlitwy</title><content type='html'>Koronka do Najświętszego Serca Pana Jezusa wg Św. O. Pio&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: "Zaprawdę powiadam wam: proście, a otrzymacie, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone", wysłuchaj mnie, gdyż pukam, szukam i proszę o łaskę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słodkie Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: "Zaprawdę powiadam wam: o cokolwiek prosić będziecie Ojca w imię Moje, da wam", wysłuchaj mnie, gdyż proszę Ojca w imię Twoje o łaskę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słodkie Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: "Zaprawdę powiadam wam: niebo i ziemia przeminą, ale Moje słowa nie przeminą", wysłuchaj mnie, gdyż zachęcony Twoimi słowami proszę o łaskę... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze nasz... Zdrowaś... Chwała Ojcu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słodkie Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O słodkie Serce Jezusa, dla Ciebie tylko jedno jest niemożliwe: nie mieć litości dla strapionych; dlatego okaż litość nad nami, biednymi grzesznikami i udziel nam łaski, o którą Cię prosimy przez bolesne i Niepokalane Serce Maryi, Twojej i naszej czułej Matki. Amen. Witaj, Królowo, Matko Miłosierdzia... Święty Józefie, Ojcze przybrany Jezusa Chrystusa, módl się za nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witaj Królowo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa do św. Józefa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy twej Najświętszej Oblubienicy, z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogarodzicą przez ojcowską twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją, i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach. Opatrznościowy stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności, a jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkiej przeciwności. Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za twoim przykładem i twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-499280295132712974?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/499280295132712974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/modlitwy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/499280295132712974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/499280295132712974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/modlitwy.html' title='Modlitwy'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-8746839724797922629</id><published>2010-06-14T08:40:00.000-07:00</published><updated>2010-06-14T08:42:47.103-07:00</updated><title type='text'>Cuda</title><content type='html'>Jest bardzo trudno zdefiniować słowo „cud”. Cudami można nazwać wydarzenia nadprzyrodzone, wydarzenia nie z tej ziemi. Cudami także nazywamy fenomen kiedy serce idzie za wewnętrzną siłą: wolą Boga!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie Ojca Pio było pełne cudów, ale tylko cudów niebiańskich.  Dlatego Ojciec Pio zachęcał ludzi aby dziękowali Bogu który jest jedynym źródłem cudów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy zanotowany cud Ojca Pio wydarzył się w roku 1908.  Mieszkał w tym czasie w klasztorze Montefusco.  Jednego dnia Ojciec Pio zebrał w pobliskim lesie kasztany do torby i wysłał w prezencie do Pietrelcina do jego cioci Darii.  Kobieta otrzymała kasztany, zjadła je, a torbę zatrzymała na pamiątkę.  Kilka dni później szukała czegoś w szufladzie gdzie jej mąż zwykle trzymał proch do pistoletu.  Był wieczór więc oświetlała sobie pokój świeczką. Nagle szuflada zapaliła się od świeczki, a od niej ciocia Daria. Szybko złapała torbę którą przesłał jej Ojciec Pio i przyłożyła do twarzy.  Momentalnie, ból zniknął, a żadnych ran, blizn i poparzeń nie pozostało na jej twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas drugiej wojny światowej, we Włoszech, racjonowano chleb.  W Ojca Pio klasztorze bywało dużo gości oraz biednych którzy żebrali o jedzenie.  Jednego dnia zakonnicy poszli do refektarza i zauważyli że w koszyku był tylko 1 kilogram chleba.  Bracia pomodlili się i siedli żeby się posilić.  Ojciec Pio wszedł do kościoła, a wychodząc po chwili, niósł kilka bochenków chleba w rękach.  Przełożony zapytał Ojca Pio: „Skąd wziąłeś te bochenki?”  Ojciec Pio odpowiedział: „Pielgrzym przy drzwiach mi je dał.” Wszyscy milczeli, ale każdy wiedział że tylko Ojciec Pio mógł spotkać takiego pielgrzyma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz w klasztorze Ojca Pio, zakonnik zapomniał konsekrować wystarczająco Hostii na Komunię Świętą.  Z tego też powodu była ich mała ilość do rozdania.  Ale gdy po spowiedzi Ojciec Pio udzielał Komunii, dużo więcej Hostii pozostało niż było konsekrowanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duchowna córka Ojca Pio czytała jego list przy drodze.  Wiatr powiał i wyrwał jej list z rąk. List leciał i leciał w dół drogi, przez łąkę aż wreszcie opadł na kamieniu.  W ten sposób kobieta odzyskała list.  Dzień później, spotkała Ojca Pio który jej rzekł, „Musisz uważać na wiatr następnym razem.  Gdybym nie przytrzymał listu moją nogą, odleciałby daleko w dolinę.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Cleonice, córka kościoła Ojca Pio, opowiadała:  „Podczas drugiej wojny światowej mój siostrzeniec trafił do niewoli.  Nie mieliśmy żadnych wieści o nim przez rok i zaczęliśmy obawiać się, że nie żyje.  Jednego dnia matka tego chłopca wybrała się do Ojca Pio,  uklękła przed jego konfesjonałem i zrozpaczona rzekła doń: „Ojcze, powiedz mi, czy mój syn żyje.  Nie odejdę stąd, dopóki nie otrzymam od Ciebie odpowiedzi.” Ojciec Pio współczuł jej serdecznie i ze łzami w oczach powiedział: „Wstań i idź w pokoju, niewiasto.” W kilka dni później, nie mogąc znieść już cierpienia jego rodziców, zdecydowałam sama poprosić Ojca Pio o cud.  „Ojcze, napiszę list do mojego siostrzeńca Giovannino.  Na kopercie napiszę tylko jego imię i nazwisko, bowiem nie wiemy gdzie obecnie się znajduje.  A Ty i Twój Anioł Stróż znajdą go i sprawią, że ten list zostanie mu doręczony.” Ojciec Pio nic nie odpowiedział więc ja szybko wzięłam się za pisanie listu.  Wieczorem, przed pójsciem spać położyłam go na stoliku, koło łóżka.  Następnego ranka, ku mojemu wielkiemu zdumieniu i przerażeniu list zniknął.  Udałam się więc do Ojca Pio aby złożyć mu dzięki lecz on powiedział: „Złóż dzięki Naszej Pani.”  Po niecałych dwóch tygodniach otrzymaliśmy odpowiedź od mojego siostrzeńca.  Szczęście spłynęło na całą naszą rodzinę i z głębi serca dziękowaliśmy Bogu i Ojcu Pio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas drugiej wojny światowej syn pani Luizy służył w brytyjskiej marynarce wojennej w randze oficera.  Modliła się ona wtedy za niego, za przyjęcie przez niego Wiary i za jego Zbawienie.  Pewnego dnia angielski pielgrzym zawitał do Rotundy San Giovanni niosąc ze sobą angielskie gazety.  Luiza chciała je przeczytać. Znalazła fragment artykułu o zatopieniu statku, na którym służył jej syn.  Natychmiast pobiegła z płaczem do Ojca Pio, który pocieszając ją, mówił:  „Któż Ci powiedział, że Twój syn nie żyje?” Istotnie, Ojciec Pio podał jej dokładną nazwę i adres hotelu, w którym zatrzymał się ów oficer po ocaleniu się z wraku na Atlantyku.  Czekał on tam na zlecenie nowego zadania.  Luiza nie zwlekając wysłała do syna list i po około dwóch tygodniach dostała od niego odpowiedź.  Żył i był zdrowy.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta w Rotundzie San Giovanni była takim dobrym człowiekiem, że Ojciec Pio twierdził, iż niemożliwością byłoby znaleźć najmniejszą skazę w jej duszy, wymagającą wybaczenia.  Innymi słowy, całe jej życie prostą drogą prowadziło do nieba.  Pod koniec Wielkiego Postu Paolina poważnie zachorowała.  Wszyscy wzywani doktorzy zgodnie twierdzili, że jej stan jest beznadziejny.  Jej mąż i ich pięcioro dzieci udali się do klasztoru aby modlić się z Ojcem Pio i prosić go o pomoc.  Dwoje z dzieci chwyciło jego sutannę i wtulając w nią twarze, płakało.  Ojciec Pio rozgniewał się trochę ale zaraz starał się je pocieszyć.  Obiecał, że będzie modlić się za nich, ale to wszystko, co może dla nich zrobić! Po czasie, na początku Siódmej Godziny, zachowanie czcigodnego Ojca uległo zmianie: poprosił o uzdrowienie Paoliny i oznajmił, iż jej wskrzeszenie nastąpi w Wielki Poniedziałek.  Lecz w Wielki Piątek Paolina straciła przytomność, zapadając w śpiączkę.  Następnego dnia, w Sobotę, zmarła.  Część jej rodziny przyniosła jej suknię ślubną aby ubrać w nią zmarłą, zgodnie z tradycją.  Inni z kolei pobiegli do klasztoru prosić Ojca Pio o cud.  Odpowiedział im tylko: „Będzie wskrzeszona” i odszedł w stronę ołtarza odprawiać Mszę Świętą.  Kiedy zaczął śpiewać „Gloria” i rozległ się dźwięk dzwonków obwieszczający zmartwychwstanie Chrystusa, głos Ojca Pio załamał się; zaczął szlochać i oczy jego wypełniły się łzami.  W tym samym momencie Paolina została wskrzeszona.  Bez żadnej pomocy wstała z łóżka, uklękła i odmówiła Pacierz trzy razy.  Potem wstała i uśmiechnęła się.  A więc została uzdrowiona... a raczej wskrzeszona.  Albowiem Ojciec Pio nie powiedział, że „wróci ona do zdrowia”, lecz że „zostanie wskrzeszona”.  A zapytana o to, co się stało kiedy umarła, odpowiedziała: „Wznosiłam się w górę, wyżej i wyżej, i kiedy otoczyła mnie wspaniała jasność, wróciłam z powrotem.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna kobieta powiedziała: „Moja pierworodna córka, która urodziła się w 1953. roku, została uratowana przez Ojca Pio kiedy miała osiemnaście miesięcy.  Rankiem 6. stycznia 1955. roku mój mąż i ja byliśmy w kościele na mszy świętej, a nasza córka była w domu z dziadkiem. Nastąpił wypadek: wpadła do wanny pełnej wrzątku.  Została poparzona na brzuchu i plecach.  Po godzinie przyszedł lekarz, obejrzał ją i kazał zabrać do szpitala, gdyż mogła umrzeć od ran oparzeniowych.  Z tego powodu nie dał nam żadnych lekarstw.  Po wyjściu doktora zaczęłam modlić się o pomoc Ojca Pio.  Było już prawie południe. Kiedy przygotowywałam się do pójścia do szpitala, moja córeczka, która była sama w swojej sypialni zawołała: „Mamusiu, nie mam już oparzeń!”  „Kto uleczył Twoje rany?” spytałam ją z wielkim zdumieniem, a ona odpowiedziała: „Ojciec Pio przyszedł. Zasklepił moje rany kładąc swą rękę na poparzeniach.” Istotnie, nie było nawet śladu na ciele mojej córeczki, mimo że lekarz dopiero co powiedział mi, że umrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieśniacy Rotundy San Giovanni z czułością wspominają to następujące zdarzenie.  Wiosną drzewa migdałowe zakwitły i obiecywały obfite plony.  Lecz niestety pojawiły się miliony żarłocznych gąsienic i pożarły liście i kwiaty.  Nie oszczędziły nawet skorup.  Po dwóch dniach nieudanych prób opanowania inwazji, wieśniacy dla których hodowla migdałów była jedynym źródłem utrzymania zdecydowali się porozmawiać o tym problemie z Ojcem Pio.  Ojciec Pio popatrzył na drzewa z okien swojego klasztoru i zdecydował się je pobłogosławić.  Nałożył święte szaty i począł się modlić.  Kiedy skończył, wziął wodę święconą i uczynił w powietrzu znak Krzyża Świętego w stronę drzew.  Następnego dnia gąsienice znikły ale drzewa wyglądały jak zeschnięte badyle.  To była istna katastrofa – całe plony zostały zmarnowane.  To co wydarzyło się później było niewiarygodne.  Mieliśmy obfite plony, plony, jakich nigdy przedtem nie widzieliśmy, lecz jak to jest możliwe, żeby drzewa zaowocowały bez kwiatów?  Jak można otrzymać owoce z drzew wyglądających jak zeschnięte badyle?  Naukowcy nigdy nie znaleźli odpowiedzi na ten fenomen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogrodzie klasztornym rosły cyprysowe, owocowe i iglaste drzewa.  W letnie popołudnia Ojciec Pio zasiadywał w ich cieniu ze swymi gośćmi i przyjaciółmi aby schronić się przed skwarem słońca.  Pewnego razu, kiedy Ojciec Pio rozmawiał z dużą grupą ludzi, całe mnóstwo ptaków zaczęło ćwierkać i hałasować w cieniu drzew.  Ptaki te skomponowały symfonię.  Ojciec Pio zniecierpliwiony symfonią zadarł głowę i powiedział: „Cisza!”  W tym momencie zamarł hałas ptaków, świerszczy i cykad. Ludzie obecni przy nim byli wielce oszołomieni.  Ojciec Pio przemówił do ptaków jak Święty Franciszek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien mężczyzna powiedział: „Moja matka pochodzi z Foggi i była jedną z pierwszych córek kościoła Ojca Pio.  Poprosiła aby Ojciec Pio nawrócił i chronił mojego ojca.  W kwietniu 1945. roku mój ojciec został skazany na karę śmierci, która miała być wykonana przez pluton egzekucyjny.  Był przed plutonem kiedy nagle ujrzał Ojca Pio, który zjawił się, żeby go ocalić.  Dowądzący plutonem wydał rozkaz oddania ognia ale żaden z karabinów wymierzonych w mojego ojca nie wystrzelił.  Siedmiu żołnierzy i ich dowódca z niedowierzaniem sprawdzili swą broń lecz nie znaleźli w niej żadnych usterek.  Pluton znów wymierzył w mojego ojca i próbował oddać strzały po raz drugi lecz i tym razem karabiny nie wystrzeliły.  To tajemnicze i niewytłumaczalne zajście przerwało egzekucję.  Później mój ojciec otrzymał ułaskawienie od kary śmierci za zasługi w wojnie, za które otrzymał medal i gdzie również został kaleką.  Po powrocie do domu przeszedł na wiarę katolicką, otrzymał sakrament w Rotundzie San Giovanni i poszedł złożyć dzięki Ojcu Pio.  Dzięki temu spełnił się upragniony przez moją matkę cud, o który zawsze prosiła Ojca Pio: nawrócenie jej męża.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Onorato opowiadał:  „Przyjechaliśmy razem z moim kolegą motocyklem do Rotundy San Giovanni.  Dotarliśmy do klasztoru tuż przed południem.  Po oddaniu hołdu przełożonemu udałem się do sali jadalnej aby spotkać się z Ojcem Pio i pocałować jego rękę.  Muszę zauważyć, że mój motor był marki „Osa”, Ojciec Pio spytał się mnie więc: „Synu, czy ‘osa’ Cię nie ukąsiła?”  Byłem tym zdziwiony, ponieważ Ojciec Pio nie widział mnie kiedy zajechałem, ale skądś wiedział jakiego środku transportu użyłem aby się tu dostać.  Następnego ranka opuściliśmy Rotunde na mojej „Osie” udając się w stronę St. Michel, małego miasteczka położonego nieopodal.  Kończyła się benzyna więc postanowiliśmy napełnić bak w Monte St. Angelo.  Jednakże tuż po wjeździe do miasteczka okazało się, że mamy pecha, gdyż wszystkie stacje były zamknięte. Zdecydowaliśmy się więc wrócić do Rotundy San Giovanni z nadzieją, że spotkamy po drodze kogoś, od kogo będziemy mogli dostać paliwo.  Martwiłem się moimi braćmi w klasztorze; byłoby niewdzięcznością nie wrócić na czas południowego posiłku, gdyż wiedziałem, ze mnie oczekują.  Nagle silnik zaczął hałasować z powodu niedostatku benzyny i po kilku metrach motor stanął.  Po sprawdzeniu baku okazało się, że jest pusty. Ze smutkiem przypomniałem mojemu koledze, że zostało nam już tylko dziesięć minut, żeby zdążyć na wspólny posiłek z naszymi braćmi.  Nie byliśmy w stanie znaleźć żadnego rozwiązania i wtedy mój kolega z frustracją pchnął nogą korbę od rozrusznika. To było nie do uwierzenia.  Motor nagle zaczął działać.  Natychmiast ruszyliśmy w stronę Rotundy San Giovanni nie zadając sobie pytania jak to było możliwe, że uruchomiliśmy motocykl bez paliwa.  Kiedy dojechaliśmy na środek placu motor znów przestał działać, tak samo nagle, jak zaczął.  Sprawdziliśmy bak i okazało się, że był tak samo pusty jak przedtem.  Równie wielkie zdumienie ogarnęło nas, kiedy spojrzeliśmy na zegarki: było dziesięć minut przed czasem posiłku.  To oznaczało, ze przejechaliśmy piętnaście kilometrów w pięć minut: średnio 180 kilometrów na godzinę.  Bez benzyny! Wszedłem do klasztoru akurat wtedy, kiedy moi bracia schodzili na posiłek; a kiedy poszedłem zobaczyć się z Ojcem Pio, on tylko mi sie przyglądał i uśmiechał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był maj 1925. roku.  Maria miała małe dziecko, które było chore od urodzenia.  W związku z tym Maria była bardzo zatroskana o los swojego dziecka.  Po wizycie lekarskiej powiedziano jej, że jej dziecko ma bardzo skomplikowaną chorobę.  Nie było dla niej żadnej nadziei, żadnych szans na wyzdrowienie.  Wtedy Maria zdecydowała się pojechać pociągiem do Rotundy San Giovanni.  Mimo że mieszkała w maleńkiej miejscowości na południu Puglii (biedny rejon południowych Włoch), dotarły do niej opowieści o Ojcu Pio, o zakonniku, który był znamienny jak Jezus, czynił cuda, uzdrawiał chorych i dawał nadzieję zdesperowanym.  Natychmiast wyjechała w stronę Rotundy, lecz po drodze dziecko zmarło.  Czuwała przy nim całą noc a potem położyła do kufra i zamknęła wieko.  Następnego dnia dotarła do Rotundy San Giovanni.  Nie miała nadziei lecz nie utraciła wiary.  Tego wieczora poznała Ojca Pio.  Czekała w kolejce do konfesjonału i niosła na rękach kufer, gdzie znajdowało sie ciało jej synka, który zmarł dwadzieścia cztery godziny wcześniej.  Kiedy stanęła przed Ojcem Pio, uklękła, zapłakała i błagała o pomoc.  On przypatrywał się jej uważnie i wtedy ona uchyliła wieko i pokazała Ojcu zwłoki dziecka.  Ojciec Pio, do głębi serca poruszony jej żalem, wziął maleńkie ciałko jej synka i położył na jego czole swą dloń.  Modlił się, zadzierając głowę do Nieba.  Nagle dziecko ożyło.  Zaczęło ruszać rączkami, nóżkami i wyglądało tak, jakby dopiero co przebudziło się z długiego snu.  Zwracając się do matki, Ojciec Pio rzekł: „Matko, czemu płaczesz?  Twój syn spał!”  Okrzyki radości matki i zebranych wypełniły cały kościół i wydarzenia tego dnia i cudu, jaki uczynił Ojciec Pio były na ustach wszystkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego wieczora inżynier pozostał długo w klasztorze i kiedy zdecydował się wyjść zobaczył, że pada deszcz. Zwrócił się do Ojca Pio: “Nie mam parasola. Czy mogę zostać tutaj do rana? Bo jeśli nie to zmoknę na deszczu.” “Przykro mi przyjacielu, to jest niemożliwe. Ale nie martw się. Dotrzymam tobie towarzystwa.” Odpowiedział Ojciec Pio. Ale inżynier pomyślał, że byłoby lepiej dla Ojca Pio gdyby nie odbywał tej pokuty. Pomyślał tak pomimo, że byłoby bardziej bezpiecznie iść w jego towarzystwie. Inżynier włożył na głowę kapelusz i zaczął iść 3 kilometry dzielące klasztor od miasta. W momencie, gdy wyszedł zauważył ze zdziwieniem, że przestało padać.Kiedy dotarł do domu w którym gościł jeszcze trochę siąpiło. “Mój Boże!” wykrzyknęła kobieta, która otworzyła mu drzwi “Musisz być zupełnie przemoczony!” “Wcale nie.” Odparł inżynier “Przecież nie pada.” W tym momencie chłopi, którzy go gościli popatrzyli na siebie ze zdziwieniem. “Co ty mówisz? Przestało padać. Leje deszcz. Posłuchaj!” Otworzyli drzwi, na zewnątrz padał gęsty deszcz. Powiedzieli mu, że deszcz padało bez przerwy przez godzinę. “Jak tobie się udało dojść tutaj i nie zmoknąć?” zapytali. Inżynier powiedział: “Ojciec Pio powiedział mi, że będzie mi towarzyszył.” Wtedy chłopi uświadomili sobie, że Ojciec Pio sprawił cud i powiedzieli mu o tym. “No to wszystko jest jasne, jeśli Ojciec Pio tak tobie powiedział.” Po wyjaśnieniu zdarzenia poszli do kuchni zjeść obiad i wtedy kobieta powiedziała: “Towarzystwo Ojca Pio jest z pewnością lepsze niż parasol”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek z Ascoli Piceno (miasto we Włoszech) powiedział: “Pod koniec lat 50-tych pojechałem wraz z moją żoną do Saint Giovanni Rotondo, żeby pójść do spowiedzi, otrzymałem rozgrzeszenie, pokutę i poradę od Ojca Pio. Wieczorem byłem stale na terenie klasztoru, kiedy Ojciec Pio zobaczył mnie ponownie i zapytał: “Ciągle tu jesteś?” “Tak. Moja ”Mała Myszka” nie zapaliła!” powiedziałem - “Co to jest “Mała Myszka”?” zapytał Ojciec Pio - “To mój samochód. Nazywam go “Mała Myszka”. Odpowiedziałem - “Chodźmy to zobaczyć.” Powiedział Ojciec Pio. Powiedział mi, żebym ruszył w drogę co uczyniłem bez kłopotu. Jechaliśmy całą noc i przez następny ranek. Po przybyciu na miejsce odwiozłem samochód do warsztatu do przeglądu. Mechanik powiedział mi, że samochód miał nie działającą instalację elektryczną. Nie mógł uwierzyć, kiedy powiedziałem mu, że jechałem tym samochodem przez całą noc. W rzeczywistości przejechanie 300 kilometrów dzielących San Giovanni Rotondo i Ascoli Picena w takim samochodzie było niemożliwe. Zrozumiałem, że Ojciec Pio pomógł wrócić do domu i w myślach podziękowałem mu za to. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Mąż jednej kobiety był bardzo chory. Kobieta udała się do klasztoru, ale nie wiedziała jak dotrzeć do Ojca Pio. Żeby się wyspowiadać przed nim musiała czekać aż trzy dni. Chcąc zwrócić na siebie uwagę wstała w czasie mszy i przeszła z jednej strony kościoła na drugą. W końcu zdecydowała się w modlitwie opowiedzieć o swoim problemie Maryi i prosić o pomoc Ojca Pio.  Po mszy zaczęła ponownie iść przez kościół, żeby spotkać Ojca Pio. W końcu doszła do słynnego korytarza przez który zawsze przechodził Ojciec Pio. Jak tylko Ojciec Pio ją zauważył powiedział: “Kobieto małej wiary, kiedy w końcu poprosisz mnie o pomoc? Czy uważasz, że jestem głuchy? Pięć razy już opowiedziałaś mi o swoim kłopocie, kiedy stałaś przy mnie. Ja rozumiem! Ja rozumiem! …Idź do domu. Wszystko jest dobrze.”  Poszła do domu i zobaczyła, że jej mąż wyzdrowiał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kronice klasztoru, w rubryce z dnia 23 października 1953 roku możemy przeczytać zapis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Dziś rano panna Amelia Z., dziewczyna niewidoma od urodzenia, mająca 27 lat, pochodząca z prowincji Vicenza odzyskała wzrok. Prosiła ona Ojciec Pio o wzrok po swojej spowiedzi. Ojciec Pio powiedział: "Bądź pełna wiary i wiele czasu spędzaj na modlitwie". W tym samym momencie młoda dziewczyna zobaczyła Ojca Pio: twarz, ręce, pół-rękawiczki ukrywające stygmaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzrok szybko powracał. Dziewczyna poinformowała Ojciec Pio o cudzie. Zakonnik powiedział: "Podziękujmy Bogu."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młoda dziewczyna poprosiła Ojca Pio o całkowite odzyskanie wzroku, na co on odpowiedział: "Powróci krok po kroku."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-8746839724797922629?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/8746839724797922629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/cuda.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8746839724797922629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/8746839724797922629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/cuda.html' title='Cuda'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5751400594744110951.post-5633847850870304645</id><published>2010-06-14T08:39:00.000-07:00</published><updated>2010-06-14T08:40:37.696-07:00</updated><title type='text'>Biografia</title><content type='html'>Pio (Francesco Forgione) przyszedł na świat w miasteczku Pietrolcinie, w południowych Włoszech, w miesiącu rozkwitania kwiatów, 25 maja 1887 r. Był piątym spośród ośmiorga dzieci Peppy i Grazio Forgione. Jego mama Peppa wyznała, że był niepodobny do innych chłopców: ,,nigdy nie był niegrzeczny, czy źle się zachowywał''. Od wieku pięciu lat miewał wizje Nieba i był przedmiotem prześladowań przez szatana; w widzeniach rozmawiał z Panem Jezusem, Jego Matką, oraz ze swoim Aniołem Stróżem lecz — niestety — te doświadczenia Nieba przeplatane były obecnością piekła i szatana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1903 r., wskutek umartwień i słabego zdrowia, bliski był śmierci. Lekarze stwierdzając wyczerpanie organizmu pewni byli, że wkrótce umrze. Słaby, lecz silny siłą ducha, przyjął wtedy franciszkański habit Kapucynów, rozpoczynając życie zakonne i nowicjat — a wraz z nim intensywne życie nauki, modlitwy, ubóstwa i pokuty. W 1909 r., na skutek choroby znalazł się znów w Pietrolcinie, przy boku matki. Rozpoczynał się wtedy jeszcze jeden intensywny etap jego niezwykłego życia, pełen mistycznych cierpień, niewidocznych stygmatów, i straszliwej walki z szatanami usiłującymi go zniszczyć. ,,Wszystko stało się tutaj'' mówił potem, cała jego przyszłość została tu przygotowana. Jedenastego stycznia 1910 r. otrzymał święcenia kapłańskie w katedrze Benevento. W roku 1916 znajdujemy księdza Pio w kościele w San Giovanni Rotondo, z jego zabytkową i mistyczną kalwarią Gargano, w miejscu które wkrótce miało się stać jego Jerozolimą, i gdzie wkrótce zaczął być znany wśród miejscowej ludności jako ,,świątobliwy ojczulek''. Tutaj stał się ,,ofiarą miłości'', na przebłaganie za grzechy, jako odkupieńcza ofiara i odnowiciel duchowy tłumów które licznie ściągały aby oddać cześć krwawiącym ranom na jego dłoniach i stopach. Stygmaty otrzymał 20 września 1918 r. gdy modlił się przed krzyżem umieszczonym na chórze starego kościółka, z rąk niezwykłej postaci podobnej do anioła. Rany stygmatów pozostały otwarte i krwawiące przez pięćdziesiąt lat. Był to jeden z powodów dla których przez lata ściągali do San Giovanni Rotondo lekarze, naukowcy, dziennikarze i zwyczajni ludzie, chcąc zobaczyć ,,świątobliwego braciszka''.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwykle budził się wczesnym rankiem (a właściwie jeszcze w nocy) aby przygotować się do Mszy Świętej. Każdego ranka o godzinie 4-tej zawsze setki a czasem nawet tysiące wiernych czekały już na otwarcie drzwi kościoła. Po Mszy Świętej większość czasu poświęcał modlitwie i słuchaniu spowiedzi. Zmarł 23 września 1968 roku, po pięćdziesięciu latach od otrzymania stygmatów, zamykając upragnioną misję swego serca: prawdziwego krzyża i prawdziwego ukrzyżowania. W liście datowanym 22 października 1918 r, ojciec Pio tak opowiedział o swoim doświadczeniu krzyża:  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;,, ...Cóż mogę powiedzieć ci o moim ukrzyżowaniu? Mój Boże! Co za wstyd i co za upokorzenie odczuwam gdy próbuję opowiedzieć komuś co uczyniłeś mi, twemu nędznemu stworzeniu! Stało się to rankiem 20-go (września) — byłem na chórze, po odprawieniu Mszy Świętej, gdy niespodziewanie ogarnął mnie błogi spokój podobny do miłego snu. Wszystkie zmysły mojej duszy, wewnętrzne i zewnętrzne, znajdowały się w stanie niewypowiedzianego spokoju. Wewnątrz mnie i wokół panowała głęboka cisza, przejął mnie pokój i potem w mgnieniu oka odczułem nagle całkowite opuszczenie wraz z kompletnym oderwaniem się od wszystkiego. Gdy to się działo zobaczyłem tajemniczą postać, podobną do tej którą już widziałem 5-tego sierpnia, jedyna różnica była w tym, że z Jego rąk, nóg, i z boku kapała krew. Ten widok przestraszył mnie: tego co czułem w tym momencie nie da się opisać. Myślałem, że umrę — i umarłbym — gdyby Pan nie interweniował i nie podtrzymał mego serca, które omalże nie rozsadziło mi piersi. Zjawisko zniknęło a ja zdałem sobie sprawę, że moje ręce, stopy, i bok były przebite i sączyły krew. Możesz wyobrazić sobie mękę jaką odczuwałem wówczas i jaką niemalże odczuwam każdego dnia. Rana serca nieprzerwanie krwawi, zwłaszcza od czwartku wieczór do soboty. Mój Boże, umieram z bólu, męki i wstydu jaki odczuwam w głębi duszy. Boję się, że wykrwawię się na śmierć! Mam nadzieję, że Bóg słyszy moje jęki i odwróci tę rzecz ode mnie.''  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ciągu lat wierni, pielgrzymując z każdej części świata, przybywali do księdza-stygmatyka aby otrzymać od niego wstawiennictwo u Boga. Przez pięćdziesiąt lat w modlitwie, pokorze, i w ofiarnym cierpieniu realizował posłanie miłości. Czynił to w swoich inicjatywach skierowanych w dwu kierunkach: pionowym — ku Bogu — poprzez ustanowienie ,,grup modlitewnych'' i poziomym — ku cierpiącej wspólnocie — poprzez budowę nowoczesnego szpitala ,,Domu ulgi w cierpieniu''.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wrześniu 1968 r. tysiące pielgrzymów duchowych dzieci o. Pio zebrało się  w S. Giovanni Rotondo na IV Międzynarodowej Konferencji Grup Modlitewnych, by obchodzić pięćdziesiątą rocznice otrzymania stygmatów przez O. Pio. Nikt nie mógł przewidzieć, że o 2:30, 23 września 1968 r. ziemskie życia Ojca Pio z Pietrelcina dobiegło końca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5751400594744110951-5633847850870304645?l=frpio.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://frpio.blogspot.com/feeds/5633847850870304645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/biografia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/5633847850870304645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5751400594744110951/posts/default/5633847850870304645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://frpio.blogspot.com/2010/06/biografia.html' title='Biografia'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
